Nie czuję nic szczególnego przy szafie samej w sobie. Nigdy mnie nie niepokoiła, jest po prostu stara i duża. Kroki słyszę ze ściany, nie z szafy.
Ale szafa stoi przy tej ścianie, prawda? Zastanawiam się czy nie ma tu jakiegoś połączenia - szafa jako punkt skupiający a ściana jako obszar aktywności. Czy gdybyś ją przesunęła choćby o metr, zmieniłoby to coś według ciebie?
Sama chyba nie dam rady, jest naprawdę ciężka. Mogłabym poprosić kogoś o pomoc, ale trochę nie wiem jak to wytłumaczyć. Że chcę sprawdzić czy znikną nocne kroki w ścianie.
Nie musisz tłumaczyc nikomu nic o krokach, mozesz powiedziec ze chcesz przeorganizowac pokój. Mnie bardziej zastanawia co jest po drugiej stronie tej sciany. Bo to sie przewija w watku ale chyba nie powiedzialas wprost - jest tam zewnetrz czy inne pomieszczenie?
Ściana zewnętrzna, za nią jest ogród. Stary dom, te ściany mają ze czterdzieści centymetrów grubości może więcej.
Grube stare ściany to naturalnie więcej przestrzeni na to co niewidzialne, chciałem zapytać - czy dom ma jakąś historię którą znasz? Nie chodzi mi o legendy, ale o coś konkretnego, kto tu wcześniej mieszkał, co się z nimi działo.
Właśnie, o historię domu pytaliśmy na początku ale chyba nie do końca wyjaśnione. Lena, czy wiesz cokolwiek o poprzednich mieszkańcach, nie tylko tym co zostawił szafę, ale wcześniejszych?
Dom ma z osiemdziesiąt lat. Właściciel powiedział że przez wiele lat mieszkała tu starsza kobieta, już sama pod koniec, dzieci wyprowadziły się dawno. Zmarła w domu, ale naturalnie, bardzo w podeszłym wieku. Przed nią był ktoś kogo właściciel już nie pamięta.
To jest ważna informacja. Kobieta która żyła tu przez wiele lat sama i tu umarła - to tworzy silne związanie. Nie mówię że to automatycznie wyjaśnia kroki, ale to jest inny kontekst niż pusty dom bez historii. Lena, czy wiesz w jakim pokoju ona mieszkała na co dzień?
Nie wiem dokładnie w jakim pokoju ona mieszkała, właściciel nie mówił o tym szczegółowo. Ale ten pokój z szafą i ścianą to jest sypialnia, więc... mogę sobie wyobrazić że starsza osoba samotnie mieszkająca w domu spędzała tu dużo czasu.
To jest właśnie to co chciałam powiedzieć. Sypialnia, samotność, długie lata, śmierć w domu - to są warunki przy których ślad zostaje najsilniejszy. Nie straszę cię, to nie musi być coś złego, ale to tłumaczy aktywność. Pytanie jest inne - czy te kroki idą w jakimś kierunku, czy to jest to samo miejsce zawsze?
Nie zastanawiałam się nad kierunkiem. Teraz kiedy pytasz, chyba zawsze ta sama ściana, ten sam odcinek. Nie mam wrażenia że to coś przemieszcza się wzdłuż ściany, raczej jakby ktoś stał w jednym miejscu i przestępował z nogi na nogę.
To jest istotna różnica. Przemieszczanie się to jeden typ zjawiska, a stanie w miejscu to zupełnie inny. To drugie często jest związane właśnie z przywiązaniem do konkretnego punktu, nie z błądzeniem. Simma, ty jak to interpretujesz?
Pełna ściana, bez okna. Okno jest po przeciwnej stronie pokoju.
A co jest z zewnątrz dokładnie w tym miejscu? Wejście do ogrodu, jakaś ścieżka, coś charakterystycznego? Pytam bo może to miejsce miało znaczenie dla tej kobiety z innego powodu niż wnętrze pokoju.
Nie sprawdzałam. Jutro mogę wyjść i zobaczyć co jest od zewnątrz dokładnie przy tym miejscu. Nigdy na to nie patrzyłam w ten sposób.
Sprawdz koniecznie bo to moze byc wazne. Czasem ludzie mieli w ogrodzie cos waznego, grob zwierzecia, stare drzewo, miejsce gdzie siedzieli. Starsze osoby bardzo przywiazyja sie do konkretnych zakatkow ogrodu.
Rytm tak, jakby ktoś rzeczywiście stał i powoli przestępował. Nie szybko, spokojnie. Trzy, cztery dźwięki i chwila przerwy, potem znowu. Bardzo spokojny rytm, co jest paradoksalnie trochę bardziej niepokojące niż gdyby to było chaotyczne.
Mnie to przeraża szczerze mówiąc. Regularny rytm brzmi jakby tam naprawdę ktoś stał i czekał. Lena, nie boisz się spać w tym pokoju? Bo ja bym chyba nie mogła.
Boję się trochę, ale jakoś zasypiam. Może dlatego że to jest spokojny dźwięk, nie agresywny. Gdyby to było głośne albo nagłe to chyba bym uciekła. A tak to jest... nie wiem jak to opisać, obecne ale nie złośliwe.
To co opisujesz, to odczucie że jest nieagresywne, jest ważne. Twoja własna reakcja emocjonalna jest tutaj dobrym barometrem. Strach jest naturalny przy nieznanym, ale czy poza samym strachem przed nieznanym, czujesz coś co można by nazwać zagrożeniem?
Nie, zagrożenia nie czuję. Tylko niepokój z powodu samego faktu że to słyszę i nie wiem co to jest. Ale kiedy leżę i słucham, to nie mam poczucia że coś mi grozi.
Sny mam żywe, ale miałam żywe sny zawsze. Nie wiem czy to nowe. Zmęczenie rano może jest trochę większe niż powinno, ale nie wiem czy to nie jest zwykłe niewyspanie z powodu budzenia się gdy słyszę te dźwięki. Trudno mi oddzielić jedno od drugiego.
To że zmęczenie jest trudne do oddzielenia od niewyspania, to rozumiem. Ale zapytam inaczej - czy budzisz się w środku snu, czy raczej te dźwięki wybudzają cię dopiero gdy są? Bo to dwie różne rzeczy i chciałabym wiedzieć, czy twój sen jest przerywany przez dźwięk, czy może wstajesz chwilę przed tym jak się zaczyna.
Właściwie... teraz jak tak pytasz, to chyba wstaję chwilę przed. Bo kiedy leżę i słucham, to już jestem rozbudzona, a dźwięki zaczynają się po chwili. Nigdy o tym tak nie myślałam. Czy to jest ważne?
Tak, dokładnie. Lena, to jest istotne. Jeśli budzisz się przed, to twoje ciało lub podświadomość rejestruje coś czego świadomy umysł jeszcze nie słyszy. Nie powiem ci co to znaczy definitywnie, ale zmienia perspektywę.
Hej, chwila. Czy nie jest możliwe że po prostu wchodzi w fazę lekkiego snu o tej godzinie i każdy dźwięk by ją wybudził? Ludzie mają naturalne cykle snu, co około półtorej godziny jest faza kiedy się prawie budzi. To może być czysty zbieg okoliczności z tą godzinną.
