A to ważne. Bo jeśli też o osiemnastej mniej więcej wracasz do domu i zaczynasz coś robić w salonie, to pytanie jest inne: czy twarz pojawia się dlatego, że jest osiemnasta, czy dlatego, że jesteś w salonie, a osiemnasta jest przy okazji? To zmienia kierunek szukania.
Właśnie to samo chciałam zapytać. Bo to jest dość prosta weryfikacja, prawda? Wystarczy w jeden weekend specjalnie być w salonie o tej godzinie i patrzeć. Albo odwrotnie, być tam o innej porze i sprawdzić czy jest coś w oknie. Czy próbowałaś to kiedyś zrobić celowo?
W weekend byłam raz w salonie koło osiemnastej i wtedy... właściwie to nie sprawdzałam. To dziwne. Jakbym wtedy nie miała głowy. Może dlatego, że weekend inaczej się zaczyna i kończy, i ta pora mi umknęła. Spróbuję w najbliższy weekend specjalnie na to poczekać.
Ale Dobrusia, zastanów się, czy chcesz to robić sama. Mówię serio, nie żeby straszyć, ale czekanie na zjawisko w określonym miejscu i czasie, samotnie, kiedy jest się już naładowaną tym tematem emocjonalnie, to nie jest neutralna sytuacja. Czy mąż albo córka mogliby być w pobliżu?
Mąż jest sceptyczny, ale myślę, że go namówię. Córka mieszka osobno, więc to odpadnie. Może poproszę sąsiadkę, która zna historię mieszkania lepiej niż my, bo tu mieszka od trzydziestu lat. W każdym razie dziękuję za tę uwagę, bo sama czułam, że czekanie na to w samotności nie jest dobrym pomysłem, choć nie umiałam tego tak powiedzieć.
To z sąsiadką brzmi jak dobry plan z kilku powodów jednocześnie. Drugi obserwator, plus ktoś kto zna historię miejsca. Dobrusia, zapytaj ją konkretnie, czy słyszała od kogoś wcześniej o dziwnych rzeczach w tym mieszkaniu albo czy sama cokolwiek widziała od strony okna. Nie mów jej od razu co ty widziałaś, bo to zaburzy jej odpowiedź.
Albo po prostu powiedz, że zauważyłaś coś w oknie i chciałaś sprawdzić jak to wygląda z zewnątrz. To całkowicie naturalne, nie musisz od razu mówić o twarzy. Pytanie jest uczciwe, odpowiedź będzie szczera.
Właściwie zastanawiam się, czy pani Halina nie powinna po prostu być tą osobą, która stanie pod oknem z zewnątrz o osiemnastej, podczas gdy Dobrusia zostanie w środku. To byłby najprostszy możliwy test, który można zrobić już jutro.
ale czekajcie bo to naprawde dobry pomysł. i wtedy wyjdzie albo ze ktos z zewnatrz stoi i jest odbicie, albo ze nie ma nikogo i mamy problem 🙂 ale w dobrym sensie problem, bo bedzie wiadomo ze to nie przechodnie
Jest jeszcze jedna rzecz, o której nikt nie powiedział wprost. Jeśli twarz pojawia się regularnie o tej samej porze i jest widoczna z konkretnego miejsca w pokoju, to czy Dobrusia próbowała zmienić swoje ustawienie, stanąć metr dalej albo bliżej, i sprawdzić czy twarz znika albo się zmienia? To dałoby wskazówkę, czy to jest coś związanego z konkretnym punktem obserwacji.
A co jeśli właśnie to jest klucz? Że twarz jest zakotwiczona nie w szybie, ale w relacji między twoją pozycją a jakimś źródłem światła albo odblaskiem. Przesuń się następnym razem o dwa kroki w prawo i patrz. Jeśli twarz przesuwa się razem z tobą, to jest inny ślad niż gdy zostaje w szybie.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być głupie, ale czy Dobrusia w ogóle próbowała pomodlić się w tym miejscu albo powiedzieć głośno coś prostego, że jest w swoim domu i czuje się tu bezpiecznie? Nie mówię o rytuale, tylko o zwykłym określeniu swojej przestrzeni. Czasem to wystarczy, żeby sprawdzić jak się zmienia atmosfera.
Nie próbowałam, bo szczerze nie wiedziałam, że tak można. Myślałam, że do takich rzeczy potrzeba czegoś więcej, nie wiem, jakiegoś przygotowania. A modlitwa, owszem, ale bardziej z przyzwyczajenia, nie z myślą o tym oknie konkretnie.
To wszystko brzmi rozsądnie, ale nie chcę, żebyśmy za bardzo odpłynęli od konkretów. Dobrusia jutro chciała wyjść pod okno i spojrzeć od zewnątrz, i ma porozmawiać z sąsiadką. To jest coś, co możemy sprawdzić. Napisz tu wieczorem albo po kilku dniach jak pójdzie, bo ten wątek naprawdę potrzebuje jakiejś obserwacji z zewnątrz.
Dobrze, że to ruszyło. Tak, zapisuj. Konkretnie: o której dokładnie pojawia się twarz, czy jest tego samego kształtu co poprzednio, i czy coś zmieniło się w otoczeniu, nowe meble, inaczej zaciągnięte zasłony, czy na zewnątrz coś się zmieniło przy ulicy. Każdy szczegół może się później przydać do porównania.
a ja sie zastanawiam czy Dobrusia probowała patrzeć na to okno z zewnatrz samodzielnie, bez sasiaki. bo moglaby zobaczyc co jest widoczne z ulicy ogolnie, nie czekajac na pania Haline. moze sama stanie pod oknem jutro okolo osiemnastej?
Próbowałam raz, ale nie byłam pewna czy stoję w dobrym miejscu bo trudno ocenić z dołu pod jakim kątem patrzę. Poza tym byłam sama i nie wiedziałam co dokładnie sprawdzam. Z panią Haliną będzie lepiej, bo ja zostanę w środku i będę wiedzieć kiedy twarz się pojawia, a ona będzie obserwować z zewnątrz w tym samym czasie. To inna sytuacja niż gdybym sama stała na ulicy.
Tylko że jeśli to jest obecność, to ona może po prostu nie pojawić się przy świadku. Takie rzeczy często wyczuwają, kiedy ktoś przychodzi z zamiarem obserwacji. Mam podobne doświadczenie z jednym miejscem, gdzie zjawisko znikało ilekroć ktoś przychodził je udokumentować.
Chcę wiedzieć przede wszystkim czy pani Halina coś widzi z zewnątrz. Jeśli zobaczy jakiś kształt albo cień, będę wiedziała, że to ma fizyczne wytłumaczenie i mogę przestać się zastanawiać. Jeśli nie zobaczy nic, to mniej pewna sprawa, ale przynajmniej będę wiedziała, że to nie jest odbicie przechodnia albo coś z szyby.
To rozsądne podejście. Ale mam pytanie, które mnie nurtuje od kilku postów: czy twarz ma jakieś rysy? Czy to jest ogólny zarys głowy, czy możesz powiedzieć coś o kształcie oczodołów, czy widać usta? Bo to mogłoby coś powiedzieć o tym, czy jest to rzeczywiście twarz czy po prostu kształt, który mózg interpretuje jako twarz.
To co opisujesz, ten owal z ciemniejszymi punktami w miejscu oczu, to jest klasyczny opis zjawiska zwanego pareidolią. Mózg jest zaprojektowany do rozpoznawania twarzy i potrafi ją zobaczyć tam, gdzie jej nie ma. To nie znaczy, że nic tam nie ma, ale zanim przejdziemy do wyjaśnień paranormalnych, warto wiedzieć, że samo wrażenie twarzy nie jest dowodem.
Rozumiem ten argument, ale jest jeszcze jedna warstwa. Nawet jeśli fizycznie jest tam cień, to dlaczego akurat ten cień, w tym miejscu, zatrzymuje uwagę Dobrusi każdego wieczoru? Czasem miejsca mają swój ciężar i kierują percepcję w określoną stronę bez wyraźnego powodu.
To jest ważna informacja. Jeśli wchodzisz do salonu wielokrotnie w ciągu dnia i twarz pojawia się tylko o jednej porze, niezależnie od liczby wejść wcześniej, to argument o przyzwyczajeniu i oczekiwaniu traci na sile. Mam pytanie uzupełniające: czy zdarzało się, że weszłaś do salonu o osiemnastej i twarzy nie było? Choć jeden taki przypadek?
Okno na zachód i blok naprzeciwko to jest bardzo konkretna wskazówka. O osiemnastej, zależnie od pory roku, mieszkania w bloku naprzeciwko mogą być zaciemnione albo właśnie zaczynają zapalać światło. Jeśli jedno konkretne mieszkanie naprzeciwko ma zapalane światło regularnie o tej samej porze, może tworzyć refleks. Czy sprawdzałaś co jest w bloku dokładnie naprzeciwko tego okna?
a moze po prostu ktos w tym bloku naprzeciwko stoi o tej porze przy oknie? jak bloki sa blisko to ludzie moga sie widziec i moze to jest normalnie sasiad ktory patzy w okno 🙂 to by sporo tlumaczylo
Jest jeszcze coś, o czym nikt nie wspomniał. Dobrusia, co czujesz kiedy widzisz tę twarz? Mam na myśli nie co myślisz, tylko co czujesz fizycznie. Napięcie, zimno, spokój, niepokój? To też jest informacja, nawet jeśli nie przekonuje sceptyków.
To uczucie bycia obserwowaną jest klasycznym sygnałem. Nie mówię od razu o złośliwej obecności, ale jeśli coś tam jest, niekoniecznie musi być wrogie. Czasem takie zjawiska to po prostu echo, coś utrwalonego w miejscu, nie duch który aktywnie patrzy, tylko ślad.
