Mój kot ostatnio zaczął wpatrywać się w kąt przy szafie i jeżyć sierść. Stoi tak minutami, jakby widział coś konkretnego. Nic tam nie ma, sprawdzałam. Czytałam że zwierzęta wyczuwają rzeczy których my nie widzimy, ale nie wiem czy to prawda czy tylko ludzie sobie wmawiają. Ktoś miał podobnie?
To dość klasyczny opis. Zanim jednak zaczniemy mówić o duchach, powiedz mi więcej o tym miejscu. Czy ten kąt jest zawsze ten sam, czy kot reaguje na różne miejsca w mieszkaniu? I od kiedy to się dzieje?
W słowiańskich wierzeniach zwierzęta, szczególnie koty i psy, były uważane za istoty stojące na granicy między światami. Koty czarne miały wręcz chronić dom przed niechcianymi gośćmi z zaświatów. Nie wymyślił tego jeden człowiek, to wątek przewijający się przez wiele tradycji niezależnie od siebie. Pytanie jest jednak inne, czy zachowanie twojego kota jest nowe, czy może wcześniej nie zwracałaś uwagi?
Serio pytam bez złośliwości, bo sam nie wiem co o tym myśleć, ale czy nie może to być zwykłe, nie wiem, drganie podłogi od rur, albo jakiś dźwięk za ścianą którego my nie słyszymy? Koty mają inny zakres słuchu niż ludzie. Zanim to nazwiemy duchem, może warto sprawdzić mundane przyczyny?
Czy to nie jest tak, że zwierzęta mają szósty zmysł bo żyją bliżej natury i nie zaślepił ich rozum jak nas? Bo my tyle racjonalizujemy że zamykamy sobie dostęp do tego co czujemy instynktownie, a one po prostu reagują.
O matko, nie pomyślałam żeby śledzić jak dokładnie patrzy. Następnym razem będę uważać. Ale on też reaguje na inne rzeczy w mieszkaniu, nie tylko ten kąt. Kilka razy chodził ostrożnie przez przedpokój, jakby omijał coś na środku.
Mam pytanie może głupie, ale czy w tej szafie albo w tym miejscu kiedyś coś się działo? Albo czy ktoś bliski niedawno odszedł? Czytałam że duchy bliskich często wracają do znanych sobie miejsc.
Właśnie chciałam o tym napisać. U mnie kot zaczął sie dziwnie zachowywac krótko po tym jak umarła moja babcia. Siadał na jej miejscu na kanapie i mruczał do pustego powietrza. Wiem że można powiedzieć że to zbieg okoliczności ale tak to wyglądało.
A jak w ogóle działa to widzenie u zwierząt? Znaczy, czy one widzą duchy tak jak my widzimy ludzi, w sensie obrazowo, czy może bardziej czują jakąś energię? Bo to by zmieniało całą interpretację chyba.
Słucham tej rozmowy i mam jedno zastrzeżenie. Wszyscy zakładamy że jak kot patrzy w kąt to musi być duch albo energia. Ale skąd ta pewność? Mózg kota przetwarza bodźce inaczej, mogą widzieć rzeczy które dla nas są niewidoczne z czysto fizycznych powodów, ultrafiolet choćby. To nie musi być od razu sfera duchowa.
Ulcia, a ten przedpokój gdzie omija coś na środku, to zawsze to samo miejsce? Znaczy czy on chodzi dokładnie tym samym łukiem za każdym razem, czy to bardziej losowe?
To że omija konkretne miejsce jest naprawdę istotne. Inaczej się zachowuje coś co reaguje na ruch, dźwięk czy zapach, a inaczej zwierzę które chodzi stałą trasą wokół czegoś czego nie ma. Czy inni domownicy wchodzą w to samo miejsce bez żadnych odczuć?
A czy ktoś z was prowadził jakiś dziennik tych zachowań? Znaczy zapisywał datę, godzinę, co dokładnie robił kot? Bo mi się wydaje że gdyby to regularnie się powtarzało o tej samej porze, to by wskazywało raczej na coś cyklicznego, jakiś zewnętrzny bodziec, nie na obecność.
A czy to nie jest tak, że koty szczególnie o świcie i o zmierzchu są bardziej wyczulone? Bo czytałam że to są ich naturalne pory łowieckie i zmysły mają wtedy wyostrzone. Więc może to co my nazywamy rekcją na ducha to po prostu szczyt ich możliwości percepcji?
U mnie różne pory. Raz widziałam to rano kiedy jadłam śniadanie, raz wieczorem, raz w nocy weszłam do kuchni po wodę i on tam siedział i gapił się w ten kąt. Nie ma jednej stałej godziny.
Ulcia, a jak wygląda ten kot po takiej reakcji? Czy od razu wraca do normy i idzie spać, czy jest jakoś podenerwowany przez dłużyszy czas?
A czy pytałaś sąsiadów albo dowiadywałaś się jakoś o historię tego mieszkania? Nie chcę straszyć, ale jeśli szafa stoi od lat i nic się nie zmieniło a kot zaczął reagować trzy tygodnie temu, to może chodzi o coś zewnętrznego co weszło, nie o coś co było tu od zawsze.
Stare przedmioty z pchlego targu to klasyczny temat. Nie dlatego że każda stara rzecz jest naładowana czymś niepożądanym, ale dlatego że nie wiadomo przez czyje ręce przeszła i w jakich okolicznościach. Czy pamiętasz skąd konkretnie pochodziły te rzeczy, czy sprzedający cokolwiek mówił?
A jeśli to jest w przedmiocie to co wtedy? Da się coś z tym zrobić czy trzeba go wyrzucić? Pytam bo sama mam w domu kilka starych rzeczy i teraz się zaczynam zastanawiać...
To niesamowite że wspomniałyście o tych przedmiotach, bo sama bym na to nie wpadła. Zaraz po tamtej dyskusji wzięłam tę ramkę i wazon i wyniosłam je do piwnicy. I wiecie co? Miniu przez całe popołudnie nie podchodził do tej szafy ani razu. Siedzieliśmy razem w salonie i było normalnie. Nie wiem czy to przypadek ale serce mi trochę ulżyło.
No to mamy odpowiedź! Czyli jednak te przedmioty, nie szafa. Ulcia, a jak długo te rzeczy leżały w pokoju zanim kot zaczął reagować? Bo to by potwierdzało że coś z nimi przyszło.
To jest bardzo ważna obserwacja. Ulcia, czy kot reaguje teraz tak samo kiedy wchodzi do piwnicy, czy w piwnicy zachowuje się normalnie? Bo to by pokazało czy nosi to ze sobą czy zostaje w miejscu.
A czy to nie jest tak, że jak już coś się wkorzeni w jakieś miejsce przez te kilka tygodni, to samo wyniesienie rzeczy nie wystarczy? Czytałam że czasem zostaje jakby odcisk.
To ciekawe co mówisz o przyzwyczajeniu. Bo koty mają swoje trasy i rytmy, ale żeby przestały się bać to chyba musiałyby same sprawdzić że jest bezpiecznie. Ulcia, a ten Miniu teraz w ogóle chodzi do tego pokoju swobodnie?
Okej, to jest ciekawe. Ale jedna obserwacja mnie zastanawia. Jak te rzeczy leżały w piwnicy to czy kot w ogóle miał dostęp do piwnicy? Pytam bo jeśli nie miał to nie wiemy czy reaguje na przedmioty czy na miejsce.
A jak to w ogóle działa z tymi przedmiotami ze starych targów? Znaczy co konkretnie może w nich być i dlaczego właśnie one? Przepraszam za podstawowe pytanie ale naprawdę nie rozumiem mechanizmu.
Ulcia, a wiesz coś o tej ramce i wazonie? Kto je sprzedawał, czy wiedział skąd ma te rzeczy? Czsami na pchlim targu można się dowidzieć całkiem sporo.
