Nie wiem czy to dobry dział, ale ostatnio dzieje się coś co mnie mocno niepokoi. Kilka razy w nocy budzę się z uczuciem jakby ktoś chodził po mojej klatce piersiowej. Dosłownie. Czuję kolejne kroki, jeden po drugim, jakby coś małego ale ciężkiego chodziło po mnie. Raz miałam wrażenie że to nie chodzenie tylko siedzenie, taki ucisk w jednym miejscu i nie mogłam się ruszyć. Leżałam kompletnie sparaliżowana, chciałam krzyknąć i nic. Trwa to może z minutę i potem nagle odpuszcza. Czy ktoś miał coś takiego?
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Takie uczucie paraliżu z towarzyszącym uciskiem na klatce to jedna z najczęściej opisywanych rzeczy w tym dziale. Ale zanim powiem więcej, mam pytanie. Czy to zawsze o tej samej porze w nocy? I czy bywa że masz wtedy jakieś obrazy przed oczami, coś widzisz?
Mnie się to przytrafiło raz i byłam przerażona. Dokładnie to samo, kroki na piersi i ten paraliż. U mnie jeszcze był jakiś oddech słyszalny, blisko twarzy. Nie wiedziałam co to jest i długo się bałam zasypiać. Szukałam wtedy informacji i trafiłam na dwa wyjaśnienia. Jedno naukowe, jedno nie. Ciekawa jestem co ty sądzisz, bo z tobą podobnie?
To się nazywa paraliż senny i ma całkiem konkretne wytłumaczenie neurologiczne. Mózg wybudza się szybciej niż ciało, mięśnie zostają jeszcze w fazie REM i przez chwilę nie możesz się ruszyć. Ucisk na klatce to efekt spłyconego oddechu i napięcia mięśni. Kroki, oddechy, postacie, to halucynacje hipnagogiczne albo hipnopompiczne. Każda kultura ma na to swoją nazwę, Mara, starucha, nocna wiedźma, ale mechanizm jest ten sam.
Czytałam o paraliżu sennym, tylko że u mnie to nie jest dokładnie tak. Ten ucisk zaczyna się zanim jeszcze w pełni się wybudzę i te kroki są takie... sekwencyjne. Jeden, drugi, trzeci. Jakby coś szło od nóg w górę. Nie wiem, może to faktycznie to co mówisz Jasiek98, ale coś mi nie daje spokoju.
To że jest sekwencyjne nic nie zmienia, mózg potrafi budować bardzo spójne i logiczne halucynacje sensoryczne. Pytanie, od jak dawna to masz i czy zmieniłaś coś w swoim życiu ostatnio, stres, leki, zmiana rytmu snu?
Ja też kiedyś miałem coś takiego przez kilka tygodni. W moim przypadku to zaczęło się po tym jak wziąłem starą lampę od sąsiada który się wyprowadzał. Nie mówię że to na pewno przez to, ale zbieżność czasowa była uderzająca. Przestało jak lampę wystawiłem za drzwi.
Klimcia, wracając do twojego przypadku, mam konkretne pytanie. Śpisz na wznak czy na boku? Bo to uczucie kroków i paraliż z reguły mocniej daje znać kiedy człowiek leży na plecach. I drugie pytanie, czy masz w sypialni jakieś lustra naprzeciwko łóżka?
Lustra naprzeciwko łóżka to klasyk jeśli chodzi o zaburzenia energii w sypialni. W wielu tradycjach się je zasłania na noc właśnie z tego powodu. Nie twierdzę że to przyczyna, ale warto to sprawdzić. Zasłoń je na tydzień i zapisuj czy coś się zmienia.
A to lustro naprawdę ma znaczenie? Bo ja mam na wprost łóżka i w życiu nie pomyślałam że może coś robić. Jak to właściwie działa z tymi lustrami?
Nieregularnie, ale jakby się nasilają. Przez jakiś czas nic, potem kilka nocy z rzędu. Nie widzę żadnego wyraźnego wzorca, chyba że akurat jestem bardziej zmęczona albo mam gorszy tydzień.
To co mówisz o nasilaniu się pod wpływem zmęczenia i gorszego okresu jest ważne. Ze snami i zjawiskami nocnymi jest tak że stres i obniżona odporność psychiczna faktycznie otwierają drzwi. Zarówno jeśli to ma wytłumaczenie neurologiczne, jak i jeśli przyjmujemy że to coś więcej. W obu przypadkach twój stan psychofizyczny ma znaczenie. Czy wtedy kiedy to się dzieje, masz inne sny? Nieprzyjemne, mroczne?
Przepraszam że wchodzę, bo jestem zielony z tych tematów, ale chciałem zapytać. Czy to co opisuje Klimcia mogłoby mieć związek z jej numerem życia albo jakimiś datami? Czytałem coś że pewne osoby są bardziej podatne na takie rzeczy przez swój układ numerologiczny.
To akurat ważna informacja, bo jeśli to się zdarzy u kogoś innego, to mocny argument za tym że idzie za osobą a nie za miejscem. Jeśli nie, to warto szukać źródła w samej sypialni. Klimcia, napisałaś wcześniej że masz lustro od zawsze tam postawione, ale kiedy dokładnie te epizody się zaczęły? Bo może to nie lustro, może coś innego się wtedy zmieniło.
Właśnie to pytanie o czas początku jest dla mnie kluczowe. Nie szukam tu winnego przedmiotu, tylko jakiegoś punktu zaczepienia. Bo sen jest bardzo czułym barometrem, wszystko się na nim odbija. Klimcia, czy dałabyś radę wskazać mniej więcej kiedy to się zaczęło, nawet w przybliżeniu?
No to masz odpowiedź. Kumulacja stresorów w krótkim czasie, plus prawdopodobnie rozregulowany sen przez emocje. Mózg w takim stanie produkuje intensywniejsze halucynacje hipnagogiczne i hipnopompiczne. To dosłownie fizjologia. Nie mówię że twoje odczucia nie są realne, są jak najbardziej, ale przyczyna jest wewnętrzna.
Rozumiem ten argument, tylko że on zakłada że wszystko co dzieje się z człowiekiem sprowadza się do biologii. Klimcia wspomniała rozstanie i zmianę pracy. Rozstanie to nie tylko stres, to też pęknięcie w polu energetycznym, szczególnie jeśli relacja była długa lub intensywna. Klimcia, jak długo byłaś z tą osobą?
Dwa lata to wystarczająco dużo żeby zostawić ślad energetyczny w przestrzeni gdzie się mieszkało razem. Klimcia, czy mieszkałaś z tą osobą? Czy to twoje obecne mieszkanie jest tym samym gdzie byłaś w związku?
O. To jednak coś. Nie wiem jak to działa od strony teorii, ale mnie by to zastanowiło. Szczególnie że łóżko i sypialnia to takie intymne miejsca, dużo się w nich dzieje emocjonalnie.
A można to jakoś oczyścić? Znaczy tę sypialnię po kimś? Bo ja też mam podobną sytuację, nie te duchy co Klimcia, ale zastanawiam się czy można w ogóle zrobić coś z taką energią po kimś.
Zawsze od nóg. Jeden, drugi, trzeci, czwarty, i potem ten ciężar na piersi. Ani razu inaczej. To jest właśnie to co mnie najbardziej niepokoi, ta regularność.
Ta sekwencja jest ciekawa z punktu widzenia snu. Ciało w fazie zasypiania lub wybudzania rejestruje najpierw sygnały z obwodów, czyli z kończyn. Więc mózg budując halucynację dotykową może ją budować właśnie tak, od dołu. Klimcia, czy czujesz zimno albo ciepło w tym momencie, czy tylko ucisk?
To zimno to nowy szczegół i dosyć charakterystyczny. Klimcia, powiedz jeszcze jedno, czy w tym momencie masz wrażenie że coś jest w pokoju, czy raczej że coś jest na tobie ale nie wiesz skąd to przyszło?
To jest ważne rozróżnienie. Bo jeśli masz poczucie że to przychodzi z zewnątrz do ciebie, to inaczej to czytam niż gdyby to wychodziło z samego łóżka albo z ciebie. Klimcia, a czy to zawsze zaczyna się od tej samej strony łóżka? Od nóg rozumiem, ale z której strony, od ściany czy od wolnej przestrzeni?
Okno to ważny szczegół. Klimcia, czy okno w sypialni wychodzi na jakiś konkretny kierunek, czy wiesz orientacyjnie na którą stronę świata?
Północ ma znaczenie. To kierunek związany z najgłębszą nocą, energetycznie najbardziej otwarty na to co nie jest z tego świata. Nie mówię że to przesądza o wszystkim, ale w połączeniu z tym co opisujesz, tą sekwencją od dołu, zimnem, regularnością, to nie jest przypadkowe ustawienie łóżka.
Mam pytanie do Klimci. To zimno które czujesz, jest przez cały czas tych kroków, czy dopiero kiedy ten ciężar jest już na piersi?
