Może to głupie co piszę, ale nie wiem już co myśleć. Mieszkam tu od trzech lat i nigdy nic takiego nie było. Jakieś dwa tygodnie temu zaczęłam zauważać, że w oknie salonu - tym dużym, od strony ogrodu - około osiemnastej pojawia się zarys twarzy. Nie widzę szczegółów, nie ma oczu ani ust wyraźnie zaznaczonych, ale kształt jest jednoznaczny. Za każdym razem w tym samym rogu okna, mniej więcej na wysokości mojej głowy. Sprawdzałam czy to może odbicie czegoś z zewnątrz, drzewa, latarni, czegokolwiek - nic takiego tam nie ma. Mąż nic nie widzi, ale on w ogóle wraca po dziewiętnastej. Czy ktoś miał coś podobnego?
To ciekawe, że piszesz akurat o osiemnastej. Godzina osiemnasta to taki moment przejścia między dniem a nocem, szczególnie w określonych porach roku. Ale zanim cokolwiek powiem więcej - jak dawno temu zaczęłaś to zauważać i czy to jest zawsze dokładnie o tej samej godzinie, czy mniej więcej?
Okno od strony ogrodu to ważna wskazówka. Czy ten ogród jest przy granicy z sąsiednią działką? Pytam, bo energie graniczne mają zupełnie inną charakterystykę niż to, co dzieje się wewnątrz posesji. A poza tym - jak stare jest to miejsce, dom, działka?
Czytam i ciarki mnie przechodzą. A czy jak podchodzisz bliżej okna, to znika? Albo zostaje? Bo jak znika, to może to jest jakieś złudzenie optyczne z odległości. Ale jak zostaje, to już inna sprawa chyba.
Ten chłód to istotny szczegół. W wielu tradycjach obecność ducha albo innej energii manifestuje się właśnie jako nagły spadek temperatury w konkretnym miejscu, nie w całym pomieszczeniu. Czy ten chłód jest przy oknie, czy czujesz go zanim jeszcze podejdziesz?
Moim zdaniem to duch kogoś, kto mieszkał tu wcześniej albo jest przywiązany do tej ziemi. Twarz w oknie, zawsze o tej samej godzinie, zawsze w tym samym miejscu - to klasyczne zachowanie utrwalonego śladu. Sprawdź historię domu, koniecznie. To da odpowiedź szybciej niż cokolwiek innego.
Dobrze, że rozważasz to spokojnie. Ale ten chłód, który pojawia się zanim jeszcze spojrzysz w okno, to jest coś, czego nie da się wytłumaczyć kondensacją na szybie. To mi mówi, że niekoniecznie chodzi o sam widok, ale o jakąś obecność w przestrzeni. Czy w tym salonie czujesz się inaczej niż w reszcie domu?
a może to jest jakiś sąsiad któy się przypatruej przez płot albo coś? nie od razu paranormlane, może ktoś z zewnątrz patrzy na twój salon i odbija się w oknie w pewien sposób
Napisałaś, że zaczęło się trzy tygodnie temu. Czy cokolwiek się wtedy zmieniło? Coś nowego w domu, jakiś przedmiot przyniesiony, remont, może coś się stało w rodzinie? Czasem takie rzeczy zaczynają się po konkretnym zdarzeniu.
No i proszę, jednak miałam rację, że chodzi o coś przywiązanego. Tylko nie do miejsca, ale do przedmiotu. To często tak działa - duch podąża za rzeczą, nie za domem. Wynieś ten zegar i sprawdź czy zjawisko ustępuje.
Najpierw zanim cokolwiek ruszysz - zrób obserwację. Przez kilka kolejnych wieczorów zapisuj dokładnie: o której pojawiła się twarz, jak długo widoczna, czy chłód był przed czy po, czy zegar w tym czasie chodził normalnie. To da nam coś konkretnego do analizy. Co do męża - powiedz mu albo nie, ale nie działaj na podstawie jego reakcji. To twój dom i twoje doświadczenie.
Zegar jest na baterie, więc chodzi bez nakręcania. Ale ta godzina osiemnasta... wcześniej nie myślałam, że to może coś znaczyć samo w sobie. Celestyn, co konkretnie miałbyś na myśli, że godzina jest nieprzypadkowa?
osiemnasta to w wielu tradycjach pora przejścia, schyłku dnia, kiedy granica między światem widzialnym a niewidzialnym się rozrzedza. Nie mówię, że tak jest, ale to ciekawe, że twarz pojawia się właśnie wtedy, a nie np. w środku nocy. Czy pamiętasz może, skąd dokładnie pochodzi ten zegar? Było napisane coś o poprzednim właścicielu na targu?
a ile ten zegar ma lat? bo jak jest stary to może z niego wychodzi jakiś gaz albo chemikalia co powoduja hallucynacje, nie smieję sie serio czytałem kiedyś artykuł o starych meblach
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, może trochę z boku - czy ktoś z domowników poza Dobrusią widział tę twarz? Bo jeśli tylko jedna osoba, to jednak trudno to jednoznacznie potwierdzić jako zjawisko zewnętrzne, nie wewnętrzne.
Córka raz była w salonie przy mnie i zapytała dlaczego patrzę na okno, ale kiedy pokazałam jej gdzie patrzeć, powiedziała że nie widzi nic. Mąż nie był nigdy przy tym obecny. Więc tak, na razie tylko ja. I teraz sama nie wiem, czy to mnie uspokaja, czy bardziej niepokoi.
To że córka nie widziała nie musi przeczyć, bo słyszałam że niektóre obecności są wyczuwalne tylko przez osoby wrażliwe energetycznie. Ale ciekawi mnie co innego - Dobrusia, czy ty w ogóle miałaś wcześniej w życiu takie doświadczenia? Jakieś przeczucia, sny które się sprawdzały, coś w tym stylu?
Wróćmy na chwilę do tego zegara, bo to wydaje mi się kluczowe. Targ staroci to bardzo niejednorodne źródło. Czy był to zegar ścienny, stojący, kominkowy? I czy jak go kupowałaś, sprzedający mówił coś o jego historii, skąd pochodzi, z jakiego domu?
Wahadło zablokowane to dość istotny szczegół. Zegar wahadłowy to przedmiot, który przez swój rytm był zsynchronizowany z codziennym życiem przez lata, może pokolenia. Zablokowanie wahadła i przejście na baterię to w pewnym sensie zaburzenie jego naturalnego rytmu. Nie mówię, że to powoduje zjawisko, ale warto o tym wiedzieć przy dalszych działaniach.
Słucham tego wątku i mam inne pytanie niż większość tu: czy ktoś rozważył, żeby jednak sprawdzić to okno od zewnątrz, najlepiej w warunkach dziennych? Nie w nocy, nie o osiemnastej, tylko za dnia sprawdzić szyby pod kątem uszkodzeń, deformacji, może jakiegoś nalotu. Zanim wejdziemy w teorię o zegarze, chciałbym wiedzieć czy sama szyba jest wykluczona.
Ten chłód właśnie mnie najbardziej zastanawia w tej historii. Wszystko inne można próbować tłumaczyć inaczej, ale chłód fizyczny odczuwany zanim się spojrzy w okno to nie jest wrażenie wzrokowe. Dobrusia, czy zdarzyło ci się poczuć ten chłód i nie patrzeć w stronę okna? Czyli nie sprawdzić, co tam jest?
To jest bardzo ważne, co napisałaś. Jeśli chłód pojawia się zanim spojrzysz w okno, i pojawia się nawet wtedy gdy nie patrzysz w tamtą stronę, to nie jest efekt sugestii wzrokowej. To coś wyprzedza widzenie. Czy pamiętasz, czy ten chłód był w tym samym miejscu w pokoju, czy jakby szedł od okna?
Właśnie to mnie zastanawia w tej rozmowie. Chłód lokalizowany przy oknie to jedno, ale chłód odczuwany przy komodzie, czyli z dala od okna, to zupełnie inny sygnał. Czy ten pokój ma dobre uszczelnienie? Okno jest szczelne, nie ma przeciągów od parapetu?
To, co napisałaś, jest uczciwe i ważne. Ale właśnie to samo pytanie miałam do siebie przy podobnym doświadczeniu. Ten moment gdy nie jesteś pewna, czy pamiętasz właściwie, nie przekreśla doświadczenia. Mózg może pracować różnie, ale chłód fizyczny to inny rodzaj bodźca niż obraz.
ale żeby byc uczciwy to ja pierw napisałem o gazie z mebla i myślę, że sie trochę pospiesziem. komoda to tez stary mebel? bo jak tak to wracam do mojej hipotezy ale już nie kpiac tylko serio
Ten wątek z zapachem to ciekawy trop z innej strony. Stare drewno z rozbiórki może mieć w sobie różne substancje, ale szczerze wątpię, żeby powodowały regularne, schematyczne doświadczenia o stałej porze. Halucynacje z zatrucia raczej nie byłyby tak precyzyjne czasowo. Dobrusia, czy zrobiłaś już to sprawdzenie okna przy dziennym świetle?
Zatrzymajmy się na chwilę przy tej godzinie osiemnastej, bo to mi nie daje spokoju. Numerologicznie osiemnastka to sześć razy trzy, albo jeden i osiem, dziewięć. Dziewiątka to liczba zamknięcia, końca cyklu. Ale też liczba, która pojawia się w przejściach. Czy ta pora była zawsze taka stała, czy może pierwsze razy były trochę inne?
