To jest istotne. Wieczór, pogranicze aktywności i spokoju, plus lokalizacja w korytarzu i sypialni. To tworzy pewien obraz, ale nie chcę jeszcze formułować wniosku, bo brakuje mi jednej informacji. Goris, czy masz zwierzęta, psa, kota, cokolwiek?
Widzę powtarzalność miejsca, czasu i rodzaju przedmiotów. Rzeczy codziennego użytku, nie ozdoby, nie przypadkowe drobiazgi. Klucze, buty, wieszak. Przedmioty związane z ruchem, z wychodzeniem i wchodzeniem. Plus korytarz. Jak by ktoś chciał zaznaczać terytorium przy progu. Ale to jest interpretacja, nie fakt.
Może to brzmi dziwnie, ale czy ktoś z rodziny miał podobne doświadczenia? Coś takiego potrafi się powtarzać w rodzinach, nie wiem jak to dokładnie działa, ale słyszałam o takich przypadkach.
Rozumiem, że to nieprosta rozmowa, ale informacja o rodzinie może naprawdę coś wnieść. Nie musisz teraz tego robić, ale warto to mieć z tyłu głowy. Na razie mam inne pytanie, czy to złe uczucie, które opisujesz w każdym nowym miejscu, pojawia się od razu pierwszej nocy, czy narasta stopniowo przez kilka tygodni?
Czyli uczucie przychodzi przed upadkami czy mniej więcej razem? Bo jeśli uczucie jest pierwsze, to jest jakiś sygnał zanim cokolwiek fizycznego się zadzieje. To zmienia obraz całej sprawy.
To jest bardzo ważne. Uczucie jako zapowiedź, nie jako reakcja na upadki. To odwraca kolejność i sugeruje że mamy do czynienia z czymś co ma swoją dynamikę, a nie z przypadkowymi zdarzeniami które potem interpretujesz przez pryzmat lęku.
A czy to narastanie ma jakiś rytm? Znaczy czy to jest stałe, czy są okresy kiedy jest gorzej i lepiej? Bo jak są cykle, to można by szukać czynnika który je wywołuje.
Ja bym zaczął prowadzić od zaraz. Serio, wystarczy notatnik albo aplikacja w telefonie. Data, godzina, co spadło, co robiłeś wcześniej, jak się czułeś. Za miesiąc będziesz miał dane. Bez danych to wszystko jest zgadywanie.
To znaczy bardzo dużo. Jeśli wyjście z przestrzeni daje ulgę i powrót zaczyna od zera, to mamy pewien cykl. I to jest akurat argument za tym że coś jest w środowisku, w mieszkaniu, a nie wyłącznie w tobie. Chociaż jedno nie wyklucza drugiego.
