Forum

Asystent AI
W każdym nowym domu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

W każdym nowym domu mam to samo złe uczucie - czy jestem prześladowany?

Strona 1 / 2

Wpisy: 732
Rozpoczynający temat
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem jak to nazwać, ale od kilku lat mam dokładnie ten sam problem w każdym miejscu, gdzie mieszkam. Przeprowadziłem się już trzy razy i za każdym razem, po kilku tygodniach, zaczyna się to samo. Rzeczy spadają same z półek, ze stołu, z szafki nocnej. Nie ma żadnych drgań, nie ma wiatru, nie ma kota. Raz widziałem jak kubek stał spokojnie na blacie, a potem jakby ktoś go zepchnął. Powoli, nie wypadł sam z siebie. Mam wrażenie, że coś mnie śledzi i przenosi się razem ze mną. Czy ktoś się z czymś takim spotkał? Zaczynam się zastanawiać czy to nie jest jakiś rodzaj persekucji przez byt.


Odpowiedz
135 odpowiedzi
Wpisy: 420
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi naprawdę niepokojąco. Ale zanim zacznę myśleć o duchach, chciałam zapytać: czy te upadki zdarzają się o konkretnych porach dnia albo nocy? I czy jesteś wtedy sam, czy są inni ludzie w pobliżu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Kinsia Różne pory. Raz w środku nocy słyszałem stukot w kuchni, a kubek był na podłodze. Innym razem w ciągu dnia, przy mnie. Właśnie to najbardziej mnie niepokoi, bo widziałem to na własne oczy. Byłem sam, więc nie ma mowy że ktoś coś pchnął.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Persekucja przez byt to poważna sprawa, ale zanim tak to nazwiesz, zastanów się czy nie ciągnie tego za sobą jakiś przedmiot. Masz jakieś stare rzeczy, które wozisz ze sobą wszędzie? Jakieś dziedziczone bibeloty, biżuterię, obrazki?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Kolczasta Dobry trop z przedmiotami, ale mam pytanie, bo też mnie to nurtuje. Jeśli coś jest przyczepione do przedmiotu, to czy nie powinno to działać tylko w jednym miejscu, a nie wszędzie tam gdzie trafia właściciel? Rozumiem że byt może być przywiązany do obiektu, ale czy wtedy nie trzyma się raczej konkretnego miejsca w domu?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Karrot No ale to zależy. Jeśli byt jest przywiązany do osoby, a nie do przedmiotu, to podróżuje razem z nią niezależnie od tego co ta osoba ze sobą wiezie. Przedmiot może być pierwotnym łącznikiem, ale po czasie więź może się przenieść na człowieka. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Kolczasta A skąd to wiesz? Pytam serio, bo to by zmieniało podejście do rozwiązania. Jeśli byt jest przyczepiony do osoby, to oczyszczenie miejsca nic nie da, trzeba oczyszczać osobę. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić, do czego ta więź jest faktycznie przywiązana?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Karrot Właśnie o to chodzi, że te dwie opcje wymagają zupełnie innego podejścia. Zastanawia mnie jednak coś innego. Mówisz, że kubek zsuwał się powoli. Powoli to ważne słowo. To nie jest zachowanie typowe dla drżenia podłogi czy wad technicznych, bo wtedy rzeczy raczej wypadają gwałtownie albo przesuwają się w określonych momentach. Jak długo trwało to przesuwanie? Sekundy? Dłużej?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Rodis Może z cztery, pięć sekund. Stał przy krawędzi blatu, nie na samej krawędzi, i po prostu jakby się powoli sunął i spadł. Nie było żadnej wibracji, sprawdzałem rękami blat zaraz po tym.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Zaczekajcie chwilę zanim zaczniecie szufladkować. Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem sytuację. Mówisz, że to samo dzieje się w każdym nowym miejscu od kilku lat. Czy cokolwiek poprzedzało pierwsze takie zdarzenie? Jakaś sytuacja, rytuał, miejsce, do którego trafiłeś? Bo jeśli to zaczęło się nagle, to coś musiało być punktem wyjścia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Krysztal Zgadzam się z Kryształem, że trzeba ustalić punkt wyjścia. Ale chcę dorzucić inny kąt: czy te spadające rzeczy zawsze dotyczą konkretnych przedmiotów, czy to są losowe rzeczy z otoczenia? Mam na myśli, czy ciebie dotyczy to jakoś osobiście, czy raczej sypie się wszystko co jest w pobliżu?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Krysztal Myślałem o tym. Chyba jakieś dwa lata przed pierwszymi zdarzeniami bawiłem się z kolegami w coś w stylu wywoływania duchów, klasyczne rzeczy na imprezie. Wtedy nic się nie stało, więc o tym zapomniałem. Ale teraz jak myślę to może być powiązane?


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

No to już jasne, wywoływanie duchów to proszenie się o kłopoty. Teraz masz lokaja z innego wymiaru i nie możesz się go pozbyć. Trzeba zrobić rytuał oczyszczający, najlepiej szałwią albo lawendą, i to szybko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Kanko Poczekaj, nie tak szybko. Zanim ktoś cokolwiek będzie palił w cudzym domu, najpierw trzeba wiedzieć z czym mamy do czynienia. Szałwia nie rozwiąże czegoś, czego natura jest nieustalona. A wywoływanie duchów dwa lata wcześniej i brak efektów wtedy, to dość luźne powiązanie. Mam pytanie do ciebie: jak wyglądało to wywoływanie? Czy był jakiś konkretny rytuał, czy po prostu zabawa?


Odpowiedz
Wpisy: 749
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia jedno: czy to może być poltergeist? Czytałam że poltergeisty są często związane z konkretną osobą a nie z miejscem, i właśnie dlatego przenoszą się razem z nią. To by pasowało do tego co opisujesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Galia Tak, poltergeist w klasycznym rozumieniu jest powiązany z osobą, to prawda. Ale zanim to stwierdzimy, chciałbym wiedzieć jeszcze jedną rzecz. Czy w którymś z tych domów ktoś inny też zauważył te upadki? Czy to tylko ty to widzisz, czy były przypadki, że ktoś był świadkiem razem z tobą?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Indaphoros Raz miałem współlokatora i on też słyszał dźwięki w nocy, ale sam niczego nie widział. Był sceptyczny, mówił że stare ściany, ciśnienie itp. W nowym miejscu jestem sam, więc nie ma kto potwierdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Słuchaj, a czy masz jakieś inne odczucia poza tymi fizycznymi zdarzeniami? Mam na myśli: obniżenie nastroju w nowym miejscu, poczucie obserwowania, problemy ze snem? Pytam bo złe uczucie, o którym piszesz w tytule, to może być też część tego samego zjawiska.


Odpowiedz
Wpisy: 879
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Chcę tu wrzucić trochę inny punkt widzenia. Zanim wszyscy skupimy się na bytach i poltergeistach, warto zapytać: czy przeszedłeś ostatnio przez jakiś trudny okres emocjonalnie? Silny stres, żałoba, rozstanie? Pytam bo w literaturze dotyczącej tego tematu jest sporo przypadków, gdzie intensywne emocje jednej osoby same generują tego typu zjawiska, bez udziału żadnego obcego bytu. Nie mówię że tak jest w twoim przypadku, ale to ważna zmienna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Klaudia05 Dobry punkt. To się nazywa efekt RSPK, spontaniczna aktywność psychokinetyczna, i faktycznie jest łączona z osobami przeżywającymi silne napięcie. Ale tu pojawia się ciekawe pytanie: jeśli to tak działa, to czy ta osoba może to zupełnie nieświadomie uruchamiać? Bo wydaje mi się że wiele osób odrzuca tę możliwość właśnie dlatego, że nie czuje się sprawcą.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Whisper No właśnie, to mnie zastanawia. Czy ja mógłbym coś robić nieświadomie i powodować te upadki? Nigdy o tym nie myślałem w ten sposób. Ale jak by to w ogóle wyglądało? Czuję w danej chwili coś specyficznego, jakiś ładunek, czy to po prostu się dzieje bez żadnego sygnału z mojej strony?


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to jest trudne do uchwycenia. Większość opisów RSPK mówi, że osoba nie czuje nic szczególnego w chwili zdarzenia. To nie jest jak telekineza z filmów, gdzie się skupiasz i coś przesuwa. To raczej coś, co wycieka przy dużym napięciu emocjonalnym, bez świadomej kontroli. Stąd pytanie: czy te zdarzenia skupiają się w jakichś konkretnych momentach dnia albo sytuacjach?


Odpowiedz
Wpisy: 879
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Ale zaraz, bo chcę się upewnić że rozmawiamy o tym samym. RSPK to jedna hipoteza. Nie mówię, że nieprawdziwa, ale ona nie wyklucza tego, że coś zewnętrznego jest obecne. Te dwie rzeczy mogą na siebie nachodzić, a może nawet jedna przyciąga drugą. Goris, wracając do twojego opisu złego uczucia z tytułu, kiedy ono się pojawia? Przed zdarzeniami, po, czy raczej stale towarzyszy ci w nowych miejscach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Klaudia05 Stale. To znaczy, od razu kiedy wchodzę do nowego miejsca. Zanim cokolwiek spadnie. To właśnie dlatego się tym przejąłem, bo to uczucie jest zawsze pierwsze. Jakby ostrzeżenie. Potem, po kilku dniach, zaczynają się te zdarzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

To jest ważna kolejność. Uczucie jako pierwsze, potem aktywność fizyczna. Czy ktoś tu ma doświadczenie z tym, jak to wygląda od strony bytów? Bo z tego co wiem, przy poltergeistach związanych z osobą ta sekwencja bywa odwrotna, najpierw aktywność, a napięcie emocjonalne jest raczej skutkiem. Krysztal, co o tym myślisz?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Indaphoros Masz rację, że ta kolejność jest istotna. Przy klasycznych opisach poltergeistów aktywność zazwyczaj poprzedza świadome odczucia, a nie odwrotnie. To co opisuje Goris, czyli najpierw uczucie a potem zdarzenia, bardziej pasuje do czegoś, co reaguje na obecność osoby w miejscu. Albo do czegoś, co tę osobę śledzi i daje o sobie znać dopiero gdy się ustatkuje. Tylko że wtedy wracamy do pytania, czy to coś zewnętrznego, czy wewnętrznego.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Krysztal A czy te dwie opcje naprawdę się wykluczają? Serio pytam, bo nie jestem pewien. Czy nie mogłoby być tak, że to zewnętrzny byt, który jest przyciągany właśnie przez to napięcie wewnętrzne tej osoby? I wtedy ta sekwencja miałaby sens, bo najpierw Goris wchodzi do miejsca, coś to wyczuwa i daje sygnał, a potem się aktywizuje?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Karrot No właśnie, o tym pisałam wcześniej. Byt może śledzić osobę, a nie miejsce. I to napięcie emocjonalne może być jak magnes. Im bardziej jesteś w stresie albo boisz się, tym silniejsza aktywność. Goris, masz teraz więcej stresu niż kilka lat temu kiedy to się zaczęło?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Kolczasta Szczerze? Chyba tak. Zmiany mieszkań to stres sam w sobie, a do tego praca, różne sprawy. Ale nie wiem, czy to mi coś wyjaśnia, bo skoro stres był różny przez te lata, to czemu zjawiska są mniej więcej takie same przez cały czas?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mi się kręci po głowie. Czy nasilenie tych zdarzeń też jest zawsze podobne, czy zdarzały się okresy kiedy było gorzej albo ciszej? Bo jeśli to jest związane ze stresem, to powinny być jakieś wahania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Karia.0 No teraz jak tak myślę, to chyba są wahania. Był taki czas, z pół roku, kiedy prawie nic się nie działo. Wtedy byłem u rodziny, nie miałem własnego miejsca. Ale nie wiem, czy to cokolwiek znaczy, może po prostu miałem mniej własnych rzeczy wokół.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Chwila. To jest nowa informacja i jest istotna. Pół roku ciszy, kiedy nie miałeś własnej przestrzeni. Czy ta cisza zaczęła się od razu gdy zamieszkałeś u rodziny, czy dopiero po jakimś czasie? I czy po powrocie do własnego miejsca zdarzenia wróciły od razu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Rodis Trudno mi teraz powiedzieć dokładnie. Chyba dość szybko się uspokoiło. A po powrocie... tak, chyba wróciło. Ale nie od razu pierwszego dnia, raczej po kilku tygodniach.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

To może znaczyć różne rzeczy. Byt potrzebował czasu żeby cię zlokalizować. Albo ty potrzebowałeś czasu żeby wytworzyć wystarczające napięcie we własnej przestrzeni. Albo u rodziny coś działało jako naturalna ochrona. Goris, jak się czułeś tam emocjonalnie, bardziej spokojnie niż normalnie?


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Rodzina to w ogóle inna energia w domu, to jasne. Więcej osób, więcej ruchu, byt nie ma jak się zakorzenić. Na to trzeba samotności i ciszy żeby byt mógł się rozpanoszyć. Dlatego najgorsze rzeczy dzieją się kiedy mieszkasz sam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Kanko To nie jest takie proste. Aktywność paranormalna bywa równie częsta w zatłoczonych domach, są na to opisy. Sam fakt mieszkania z rodziną nie chroni automatycznie. Pytanie Indaphorosa jest trafniejsze, chodzi o stan psychiczny, nie o liczbę osób.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Krysztal A co z tą wersją, że rodzina nieświadomie stanowiła jakieś zbiorowe zakorzenienie? Nie chodzi mi o liczbę osób, bardziej o to, że Goris był tam gościem, nie miał swojej przestrzeni, więc może ta dynamika własność, terytorium, jest jakoś powiązana z tym co go prześladuje?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Karrot To ciekawy trop. W kilku opisach RSPK i aktywności przywiązanej do osoby pojawia się motyw, że zjawiska nasilają się w przestrzeni, którą ta osoba traktuje jako swoją. Jakby ta psychologiczna własność była warunkiem aktywacji. Goris, kiedy się wprowadzasz do nowego miejsca, od razu zaczynasz je traktować jako swoje, czy potrzebujesz czasu?


Odpowiedz
Wpisy: 749
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym jeszcze wróciła do tego wywoływania duchów sprzed kilku lat. Mówisz, że wtedy nic się nie stało, ale czy jesteś pewien? Może coś wtedy się zaczepiło i przez długi czas po prostu czekało albo rosło? Nie zawsze efekty są natychmiastowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Galia Nie, w tamtej chwili nie było nic. Ale przyznam szczerze, że przez kilka tygodni potem miałem takie nieprzyjemne sny. Nigdy tego nie łączyłem, bo minął czas i wszystko wydawało się normalne. Nie wiem, czy to może być związane.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Te sny po seansie to istotny sygnał. Jak długo trwały i czego dotyczyły? Pytam, bo to może być kluczowe dla zrozumienia całej sekwencji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 749

@Indaphoros Właśnie, bo sny po takich eksperymentach to nie jest drobnostka. Pamiętam, że czytałam o przypadkach, gdzie kontakt nawiązywał się powoli, przez kilka tygodni, i sny były jak pierwsza nitka. Goris, czy te sny były powtarzalne, czy różne za każdym razem?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Galia Nie pamiętam dokładnie treści, minęło sporo czasu. Pamiętam, że budziłem się z takim uczuciem, jakby ktoś patrzył. Nie było to nic konkretnego, żadnych twarzy, scenariuszy. Po prostu to uczucie. I co ciekawe, to trochę przypomina to, co czuję teraz wchodząc do nowych miejsc.


Odpowiedz
Wpisy: 879
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Poczekajcie chwilę. To jest naprawdę ważne co właśnie powiedział. To samo uczucie co po seansie, i to samo uczucie w nowych mieszkaniach. Goris, czy to jest dokładnie to samo, czy podobne? Bo to może albo wskazywać na jedno źródło, albo jesteś po prostu podatny na tego rodzaju odczucia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Klaudia05 A nie może być tak, że te dwie rzeczy się wzmocniły nawzajem? Znaczy, seans otworzył jakieś wrota, a on stał się po prostu bardziej wrażliwy na obecności, które zawsze tam były? Niekoniecznie to ten sam byt.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Karrot To jest jedno z wyjaśnień, ale zanim pójdziemy w tę stronę, chciałbym się upewnić, że dobrze rozumiemy co to był za seans. Goris, mówiłeś wcześniej o wywoływaniu duchów, ale jakiej dokładnie metody używaliście? To ma znaczenie dla oceny ryzyka i ewentualnych następstw.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Krysztal Była to zwykła szklanka i tablica, razem z kilkoma znajomymi. Nic zaawansowanego, robiliśmy to po raz pierwszy. Śmialiśmy się przez większość czasu, nie traktowaliśmy tego poważnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie ten brak powagi jest często opisywany jako problem. Nie mówię, że na pewno coś wywołaliście, ale niepoważne podejście do takich metod to nie jest ochrona, wręcz przeciwnie. Pytanie do bardziej doświadczonych, czy szklanka bez intencji zamknięcia może zostawić coś otwartego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper Tak, może. Intencja zamknięcia jest ważna niezależnie od tego, jak bardzo poważnie podchodzisz do samego rytuału. Brak zamknięcia to nie to samo co brak efektu. Goris, czy po tym seansie ktokolwiek ze znajomych, którzy uczestniczyli, zgłaszał cokolwiek dziwnego?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Indaphoros Nie wiem szczerze. Nie utrzymuję kontaktu z większością z nich. Z jedną osobą rozmawiałem jakiś czas potem, ale nie wspominała niczego. Choć nie rozmawiali o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

To akurat nie musi nic znaczyć, że tamci nic nie mieli. Jeśli coś się do kogoś przyczepił, to niekoniecznie do wszystkich. Albo do tego, kto jest najbardziej podatny. Ale mam inne pytanie, Goris, czy uczucie w nowym domu jest zawsze takie samo intensywne, czy zdarzyło się kiedyś, że było słabsze lub prawie nic?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Kolczasta Jedno miejsce pamiętam, gdzie było jakby mniej wyraźne. Mieszkałem tam dość krótko, kilka miesięcy. Ale i tak coś spadło parę razy. Nie wiem, czy to znaczy słabsze, czy ja byłem wtedy po prostu mniej wrażliwy.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Goris A wracając do tego co powiedział Goris, że uczucie jest zawsze pierwsze, zanim cokolwiek spadnie. Czy to uczucie jest w każdym pomieszczeniu tak samo, czy bardziej skupione w jakichś miejscach w mieszkaniu? Pytam, bo może to coś powie o tym, czy przenosi się z tobą, czy jednak reaguje na konkretne przestrzenie.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Karia.0 Teraz jak myślę, to chyba bardziej w sypialni i w korytarzu. Choć nie wiem, czy to nie jest tak, że po prostu tam spędzam najwięcej czasu w pewnych porach i jestem bardziej uważny. Nie potrafiłem nigdy tego sprawdzić na chłodno.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To miejsce, gdzie było słabiej, różniło się czymś od pozostałych? Inne miasto, inne okoliczności, inny etap życia? Szukam czegokolwiek, co odróżniałoby tamten okres.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem to jest proste, byt był wtedy osłabiony albo miał inne zajęcie. One mają swoje cykle, nie działają cały czas z tą samą mocą. Jak fale.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Kanko Skąd ten wniosek o cyklach? Masz na to jakiś konkretny przykład albo źródło? Bo akurat ta obserwacja jest zbyt uproszczona, żeby ją tak po prostu przyjąć.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 893

@Krysztal No, czytałem o tym różnie. Nie pamiętam gdzie konkretnie. Ale chyba wiadomo, że nie mogą działać bez przerwy, muszą skądś brać energię.


Odpowiedz
Wpisy: 879
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Sypialnia i korytarz to nie jest przypadkowe zestawienie. Sypialnia to przestrzeń snu i osłabionej świadomości, korytarz to próg, przejście. Dwa miejsca, gdzie granice są rozmyte. Nie mówię, że to dowód, ale warto to zanotować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Klaudia05 Zgadzam się z obserwacją, ale zanim wyciągniemy wnioski, chciałbym żeby Goris spróbował sobie przypomnieć, czy te spadające rzeczy też lokalizują się głównie w tych dwóch miejscach, czy w różnych częściach mieszkania. To może rozstrzygnąć, czy mamy do czynienia z czymś przywiązanym do niego, czy do konkretnej przestrzeni.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Indaphoros Jak teraz myślę o tych miejscach, gdzie coś spadało, to faktycznie nie tylko sypialnia i korytarz. Raz poleciała szklanka z kuchennego blatu, ale to mógł być wiatr albo zły balans. Korytarz chyba najczęściej. Wieszak, buty, raz klucze z półki. Nie wiem, czy to cokolwiek znaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

To jest ważne. Korytarz jako miejsce najbardziej aktywne plus to co mówiła Klaudia o progach, to daje pewien obraz. Ale zanim za daleko pójdziemy w interpretacje, Goris, te klucze z półki, czy półka była tak ustawiona, że klucze mogły spaść samodzielnie? Czy stały na brzeżku, czy leżały stabilnie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Indaphoros Leżały płasko, raczej stabilnie. Nie na samym brzegu. Właśnie dlatego zapamiętałem ten przypadek, bo nie miałem jak tego wytłumaczyć.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Goris Hej, ale chwila. Czy w tych wszystkich miejscach Goris mieszkał sam? Bo jeśli był ktoś drugi, to może ta osoba niechcący przestawiała rzeczy i nie pamiętała. Nie oskarżam nikogo, po prostu to jest coś, co trzeba wykluczyć.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Karrot W dwóch z tych miejsc byłem sam. W jednym miałem współlokatora, ale klucze i wieszak w korytarzu, to były moje rzeczy w moim kącie. On miał swój. Nie sądzę, żeby to był on.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Goris @Karrot To jest dobra obserwacja Karrot i dobrze że Goris to rozróżnił. Mam jeszcze jedno pytanie, czy przed upadkiem było słyszalne jakieś dźwięki, stukanie, cokolwiek, czy tylko nagle coś leżało na podłodze i tyle?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Whisper Słyszałem sam upadek oczywiście. Ale wcześniej nic. Dlatego zawsze byłem zaskoczony, nie było żadnego ostrzeżenia, żadnego skrzypienia czy przesunięcia. Po prostu bum i już.


Odpowiedz
Wpisy: 879
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Korytarz i klucze to nie jest kombinacja, którą da się zbyć wzruszeniem ramion. Klucze mają dość specyficzną symbolikę, dostęp, zamknięcie, przejście. Nie mówię że to celowe ze strony czegokolwiek, ale jeśli coś angażuje miejsca i przedmioty związane z wchodzeniem i wychodzeniem, to jest jakiś wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie brak dźwięku przed to jest charakterystyczne. Jakby rzecz nie zesuwała się stopniowo, tylko była podniesiona i upuszczona. Albo po prostu wypchnięta. Goris, mam pytanie, czy jak to słyszałeś, to bałeś się sprawdzić, czy od razu szedłeś zobaczyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Kolczasta Za pierwszym razem chyba czekałem chwilę. Potem już zawsze szedłem od razu, nie wiem czy z ciekawości czy żeby jakoś... zamanifestować że się nie boję. Głupie może.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Goris To wcale nie jest głupie, to brzmi raczej jak instynkt. Ale mnie zastanawia co innego. Goris, czy to złe uczucie, które opisujesz, pojawia się też w nocy jak się budzisz, czy głównie w dzień kiedy jesteś aktywny?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Karia.0 Bardziej w nocy albo wieczorem. W dzień zdarza się rzadziej. To jest jedna z rzeczy, które mnie zastanawiają, bo można powiedzieć że w dzień jestem zajęty i nie zwracam uwagi, ale to by znaczyło że to wszystko w mojej głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Niekoniecznie. Wrażliwość na tego rodzaju obecności jest często wyższa w stanie bliskim senności, to jest dość powszechnie opisywane. To nie deprecjonuje twoich doświadczeń, tylko wskazuje na mechanizm. Ale wróćmy do rzeczy konkretnej, czy te upadki zdarzały się też w nocy, czy raczej za dnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Krysztal Raczej wieczorami. Nie pamiętam żadnego, który by mnie obudził w środku nocy. Zawsze jak byłem na nogach.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: