To nie jest zbieg okoliczności. Sen tej samej nocy po bezpośrednim zwróceniu się to odpowiedź, tylko nie taka jaką się spodziewa człowiek przyzwyczajony do werbalnych potwierdzeń. Szaman, czy według ciebie sen może być kanałem odpowiedzi na bezpośrednie pytanie?
Bliżej to jest zmiana. W snach odległość między tobą a postacią ma znaczenie, to nie jest przypadkowy detal. Czy ona stała bliżej drzwi, bliżej ciebie, czy po prostu róg wydawał się mniejszy?
To właśnie dlatego mówiłam o zapisywaniu. Nie żeby analizować na gorąco, tylko żeby mieć materiał. Bo teraz rozmawiamy trochę z pamięci i to jest niepewny grunt.
To jest dość poważna sprawa jeśli tak. Wiedzieć coś o osobie której prawie nie znasz i powiedzieć to na głos bez swojej woli, to wykracza poza zwykłe wycieki z podświadomości. Szeptun, te osoby, czy były to przypadkowe spotkania czy jakieś konkretne środowiska, takie jak ta historia z warsztatem?
To mnie trochę niepokoi. Rozumiem że duchowe sprawy nie wybierają środowiska, ale coś co 'wie' o obcych ludziach i mówi przez ciebie to brzmi jakby miało dostęp do czegoś. Znachorka, czy znasz przypadki gdzie coś takiego działało jak kanał informacji o innych ludziach?
To trochę zmienia moje myślenie o tym. Przez chwilę miałem hipotezę że czakra gardłowa jest odblokowana w sposób niekontrolowany i wycieka energia. Ale jeśli przekaz jest zawsze pozytywny i celny, to brzmi bardziej jak coś co ma jakiś rodzaj... nie wiem jak to ująć, inteligencji intencji? Szaman, to ma sens w tym kontekście?
Ale jak w ogóle odróżnić jedno od drugiego? Znaczy, czy jest jakiś sposób żeby wiedzieć czy to ty głębiej czy coś z zewnątrz? Bo z zewnątrz to brzmi jakby nie było żadnej różnicy w tym co mówi Szeptun.
To co opisujesz, bycie z boku i słuchanie własnych ust, jest w tradycjach nordyckich opisywane jako stan w którym galdr, czyli mowa rytualna, pojawiała się przez osoby które nie były do tego przygotowane. Nie mówię że to konkretnie to, ale ten stan obserwatora własnego głosu był traktowany poważnie. Czy na warsztacie gdzie to się zaczęło było cokolwiek związanego z dźwiękiem, głosem, śpiewem, mantrami?
Ten stan obserwatora jest zresztą opisywany nie tylko w tradycjach nordyckich. Szeptun, mam do ciebie jedno konkretne pytanie. Czy kiedy to się dzieje, masz poczucie że twoje gardło pracuje normalnie, tak jak przy zwykłym mówieniu, czy jest coś innego w tym odczuciu fizycznym?
To co mówisz o rozluźnieniu mięśni gardła jest bardzo konkretne. Z perspektywy czakry gardłowej taki stan może oznaczać że bariera napięciowa, którą większość ludzi utrzymuje nieświadomie, po prostu opada. Pytanie czy to otwiera kanał do czegoś własnego czy do czegoś zewnętrznego, tego nie wiem.
Wróćmy do tego co powiedział wcześniej Szeptun, że słowa były dopasowane konkretnie do osoby, nie do sytuacji. To mnie nie daje spokoju. Szeptun, te rzeczy które mówiłeś, czy tamte osoby w jakiś sposób zareagowały? Były zaskoczone, wzruszone, coś?
To że jedna osoba zamilkła i stwierdziła że się nie spodziewała, to jest dla mnie najważniejszy szczegół w całej tej rozmowie. Bo to znaczy że słowa trafiły w coś prawdziwego. Szeptun, pamiętasz w ogóle co dokładnie powiedziałeś tej osobie?
To już nie brzmi jak przypadek ani jak wyciek własnych skojarzeń. Szeptun, muszę zapytać wprost. Czy w tamtym momencie miałeś jakikolwiek wcześniejszy kontakt z tą osobą, cokolwiek, rozmowę, spojrzenie, coś co mogłoby dać ci tę informację nieświadomie?
To jest ciekawe, bo sugeruje że potrzebny jest odbiorca. Jakby cokolwiek to jest, musi mieć kogoś do kogo mówi. Nie mówi w próżnię.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i zastanawiam się, czy nikt nie bierze pod uwagę że to może mieć jakieś odbicie w układzie planet? Nie mówię że to wyjaśnia wszystko, ale Merkury rządzi komunikacją i jeśli ktoś ma go w jakimś specyficznym miejscu w horoskopie, to może mieć naturalnie otwarte kanały których inni nie mają.
Szeptun, nie odpowiedziałeś na moje pytanie o Merkurego. Wiem że to może brzmieć jak odejście od tematu, ale jeśli masz Merkurego w Rybach albo w opozycji do Neptuna, to komunikacja dosłownie nie należy do ciebie w pewnych momentach. Czy znasz swój horoskop urodzeniowy?
Rok to dość długo, żeby wykluczyć że to był jednorazowy przypadek. Szeptun, w tym czasie coś się u ciebie zmieniło, cokolwiek, nowe miejsce, nowe towarzystwo, może jakiś rytm dnia? Pytam bo przy czakrze gardłowej zmiana otoczenia potrafi rozblokować coś co siedziało latami.
Kółko medytacyjne to nie jest nieistotny szczegół. To zupełnie zmienia kontekst. Szeptun, czy na tych spotkaniach robiliście cokolwiek z głosem, śpiew, mantry, ćwiczenia oddechowe, cokolwiek z dźwiękiem?
To że nie brałeś czynnego udziału nie znaczy że byłeś poza zasięgiem. W grupowej pracy z dźwiękiem pole wibracyjne obejmuje wszystkich w pomieszczeniu, niekoniecznie tylko tych którzy aktywnie uczestniczą. Czy prowadzący tę grupę wiedział co robi, czy to był ktoś doświadczony?
Mnie to wątku z kółkiem medytacyjnym się trzymam, bo jest tu coś konkretnego do sprawdzenia. Szeptun, czy po tych spotkaniach cokolwiek się zmieniło w twoim samopoczuciu, może nie od razu, ale z czasem? Choćby zmiana snów, albo że nagle zacząłeś inaczej reagować na ludzi?
Zbieżność, przeczucie czy otwarcie kanału, to trzy różne rzeczy i nie warto ich mieszać. W tradycji nordyckiej byłoby pytanie o to czy usta mówią, czy przemawiają przez ciebie. Szeptun, kiedy wychodzą te słowa, czy masz poczucie że ktoś przez ciebie mówi, czy tylko że ty mówisz coś niespodziewanego?
To co mówisz jest ważne, bo wyklucza przynajmniej klasyczne opisanie opętania czy całkowitego przejęcia. Ale mam inne pytanie. Czy po tym jak te słowa wyjdą, czujesz ulgę, wyczerpanie, obojętność? Co zostaje w ciele?
Ulga po mówieniu czegoś trudnego to może być znak że te słowa były potrzebne, że coś przez ciebie przepływało co musiało znaleźć ujście. Ale mam pytanie do Szamana i Znachorki, bo jesteście najbliżej tematu. Czy to co opisuje Szeptun, z tą ulgą, z tym że głos jest jego, z tym że musi być odbiorca, to pasuje bardziej do kanałowania czy do czegoś innego?
To jest problem z całą tą dyskusją, bo rozmawiamy o czymś co trudno zweryfikować. Ale jedno mnie uderzyło, Szeptun powiedział że ulga. Ja miałam podobnie ze snami, że po pewnych snach zostawało coś ważnego, takie rozładowanie. Czy to możliwe że u Szeptuna to jest podobny mechanizm, tylko przez mowę zamiast przez sen?
To jest istotne zawężenie. W tradycji nordyckiej powiedzielibyśmy że masz otwarte czytanie w kręgu bliskich, nie otwarte kanałowanie na wszystkich. To dość specyficzne i rzadsze. Ale mam pytanie do Szamana, bo on zna się na tym lepiej od strony praktycznej. Czy to co opisuje Szeptun pasuje do jakiegoś konkretnego wzorca który widywałeś?
Czekaj, czyli to jest jak taki wentyl? Że jak coś jest napięte to słowa wychodzą same żeby to rozładować? Czy dobrze rozumiem?
To jest ważny szczegół który gdzieś nam umknął. Szeptun, możesz powiedzieć coś więcej o tej kobiecie? Nie o niej samej, ale o tym co powiedziałeś i jak zareagowała? Czy to były słowa które mogły ją dotknąć?
