Ostatnio dzieje się u mnie coś dziwnego i nie wiem co o tym myśleć. Chodzę po mieszkaniu i mam bardzo wyraźne poczucie, że ktoś idzie tuż za mną, dosłownie krok w krok. Słyszę jakby odgłosy kroków, ale odwracam się i nikogo nie ma. To nie jest tak, że mi się zdaje, bo to dzieje się regularnie od jakichś trzech tygodni. Najbardziej boi mnie to, że czuję to nawet gdy nie ma żadnego powodu żeby się bać, np. w środku dnia. Czy ktoś to zna? Czy to znaczy, że jestem prześladowana przez jakiegoś ducha?
Zanim pójdziemy w stronę prześladowania przez ducha, chciałabym zapytać o kilka rzeczy. Czy to poczucie pojawia się w całym mieszkaniu, czy w konkretnych miejscach? I czy słyszysz te kroki wyraźnie, np. na podłodze, czy to bardziej takie wrażenie?
To klasyczny objaf obecności ducha przewodnika albo strażnika. Czesto tak właśnie dają znać o sobie, idą za człowiekiem żeby pokazać że są blisko. Nie ma się co bać, to raczej dobra energia niż zła.
Wróćmy do meritum. Napisałaś, że przez ułamek sekundy coś zobaczyłaś. Czy możesz to jakoś opisać? Kształt, cień, światło? To może dużo powiedzieć o naturze tej obecności.
To że widzisz to w progu jest ciekawe. Progi w wielu tradycjach to miejsca przejścia, takie punkty graniczne między przestrzeniami. Zastanawiam się czy w twoim mieszkaniu mogło dojść do jakiegoś zdarzenia w przeszłości, o którym nie wiesz.
Przepraszam że się wtrącam, ale jak w ogóle można sprawdzić czy to duch, a nie np. jakiś problem ze słuchem albo z głową? Pytam serio, bo sama bym nie wiedziała jak to rozróżnić.
Czytam i aż ciarki mi chodzą po plecach. Dzięki że się podzieliłaś, bo sama kilka miesięcy temu miałam podobne odczucia i też nie wiedziałam co z tym zrobić. Czy to mogłoby być powiązane z czakrą splotu słonecznego albo trzecim okiem? Bo podobno jak się otwiera trzecie oko to zaczyna się właśnie widzieć i słyszeć rzeczy.
To że zatrzymuje się razem z tobą brzmi jakby ta obecność była bardzo świadoma twojego ruchu. Mam w domu kilka przedmiotów, które podobno mają zdolność przyciągania energii, i pamiętam jak jedna znajoma mówiła że zanim dostała taki przedmiot od rodziny to miała właśnie wrażenie że ktoś za nią chodzi. Czy dostałaś ostatnio jakąś rzecz po kimś bliskim, coś starszego?
Zegar po babci w korytarzu i uczucie kroków właśnie w korytarzu, to by było za duże zbieżstwo żeby ignorować. Przedmioty po zmarlych potrfią przyciągać albo zatrzymywać energię osoby, szczególnie jak były dla niej ważne. Czy babcia często używała tego zegara, bardzo go lubiła?
To naprawdę daje do myślenia. Zegar ma swoją specyfikę jako przedmiot, odmierza czas, ma rytm, działa w określony sposób. Czy ten zegar chodzi, tzn. tyka? Bo zastanawiam się czy sam dźwięk zegara nie mógłby jakoś oddziaływać na percepcję, niezależnie od kwestii energetycznych.
Ten zegar tyka, tak. Tyka dość głośno, szczególnie w nocy. Ale czy to może być związane? Bo kroki słyszę też w ciągu dnia, kiedy zegar tyka cały czas i już go nie słucham świadomie. Poza tym to są inne dźwięki, zegar jest miarowy, a kroki... kroki są zależne od mojego tempa chodzenia.
To że kroki dostosowują się do twojego tempa to jest dla mnie kluczowy szczegół. Czy próbowałaś kiedyś nagle zwolnić albo przyspieszyć krok w połowie drogi? I co się wtedy dzieje z tym dźwiękiem?
Ten jeden krok po zatrzymaniu to jest bardzo konkretna informacja. To sugeruje że mamy do czynienia z czymś odrębnym od ciebie, czymś co reaguje na twój ruch, ale z pewnym opóźnieniem. Czy to się dzieje tylko gdy chodzisz po twardej podłodze, czy też np. po dywanie?
Mówiłem, ze to duch strażnik i to potwierdza moją teorje. Ten jeden dodatkowy krok to klasyczny znak że obecność jest bardzo blisko, prawie jak twój cień energetyczny. Czytałem o tym w kilku źródłach, to dobrze znany motyw w badaniach nad duchami przewodnikami.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może głupie, ale czy ktoś próbował nagrać ten dźwięk? Telefon leżący w korytarzu i nagrywanie kiedy Helenka chodzi? Rozumiem że to może nic nie wykazać, ale jakby coś było na nagraniu...
Rozumiem ten strach przed potwierdzeniem, sama bym pewnie tak samo zareagowała. Ale skoro jest ten zegar po babci i zaczęło się mniej więcej od tego czasu, to może warto zapalić świeczkę przy zegarze i powiedzieć na głos, że jeśli to babcia, to żeby dała jakiś znak? Podobno intencja jest tu ważna. Przepraszam jeśli to naiwne podejście.
Czytam od początku i jakoś nie mogę przestać. To jest niesamowite. Ale mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych, bo sama nie wiem. Czy to w ogóle jest bezpieczne, że tak to nazwie, żeby z tym żyć i nic nie robić? Helenka mieszka z tym już jakiś czas i nic złego jej się nie stało, więc może po prostu nie trzeba reagować?
To co napisałaś na końcu jest dla mnie kluczowe. Czy naprawdę mniej się boisz, czy tylko się przyzwyczaiłaś do bycia z tym? Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy i mają różne konsekwencje dla tego, jak powinnaś dalej postępować.
Właśnie, zmiana reakcji emocjonalnej osoby zawsze wpływa na energie wokół. Jeśli wysyłasz mniej strachu to i obecność może reagować inaczej. To podstawy energetyki, strach przyciąga pewne rzeczy a spokój inne.
Helenka, a te same pory to znaczy jakie konkretnie? Bo wcześniej nie było o tym mowy a to może być istotne. Duchy często mają jakieś swoje schematy czasowe związane z przyzwyczajeniami z życia.
Dobrze że o tym wspomniałaś. Jeśli miałabym nagrywać, to polecam akurat nocne godziny, coś między drugą a czwartą. To czas kiedy aktywność paranormalna jest statystycznie najczęstsza według wielu źródeł. Ale i tak zostaw też nagranie na te wieczorne godziny, bo to twój powtarzający się schemat.
Tylko że takie nagranie jest kilka godzin i przeglundanie godzinami nagrania w poszukiwaniu czegoś może być bardzo deneriwujące. Sama miałam takie doświadczenie i po półtorej godziny miałam dość. A co jak by coś było i przeoczyłabyś? Helenka, dasz radę przez to przejść?
A czy można jakoś specjalnie przygotować miejsce przed nagrywaniem? Jakiś rytuał żeby ta obecność w ogóle się pokazała, czy coś? Bo może sama z siebie nie zdecyduje się na dźwięk akurat tej nocy.
Hej, ale można zrobić coś prostego jak zapalenie świecy i spokojne pytanie zamiast przywołania. To nie jest rytuał przywoławczy, to komunikacja. Różnica jest zasadnicza i Kapturek myli te dwie rzeczy.
Notatki to naprawdę dobry pomysł na teraz, nawet jeśli wcześniej nie prowadziłaś. Data, godzina, gdzie to się stało, jak długo trwało. Nawet krótka notatka w telefonie. Może po kilku tygodniach wyjdzie jakiś wzorzec który wiele wyjaśni. Ja bym tak zrobiła na twoim miejscu.
I jeszcze jedno, Helenka, jeśli zaczniesz te notatki, zapisuj też swój stan emocjonalny w tym momencie. Czy byłaś zmęczona, zestresowana, spokojna. To może wyjść coś ciekawego przy porównaniu.
Tak, myślę że dam. Mam notatnik w telefonie, będę wpisywać. Tylko nie wiem jak opisywać te dźwięki, bo to trudne do słownego ujęcia. Czy mam pisać coś konkretnego poza datą i godziną?
