Mam taką starą książkę po babci, zbiór jakichś legend i podań. Leży na półce od miesięcy i nie zwracałam na nią uwagi, ale ostatnio zauważyłam, że kilka razy znalazłam ją otwartą. Za każdym razem na stronie 78. Pół biedy, gdybym sama ją kartkować, ale naprawdę jestem pewna, że zamykam ją na noc. Raz nawet położyłam na niej drugi, cięższy egzemplarz żeby sprawdzić czy nie otwiera się sama przez ciężar okładki albo coś. Rano obydwie leżały otwarte, ta dolna na tej samej stronie. Co tam jest na stronie 78? Fragment o zjawach, które wracają z konkretnym przekazem. Nie wiem co o tym myśleć.
To ciekawe, bo takie powtarzające się otwieranie na tej samej stronie to jeden z klasycznych sygnałów opisywanych przy zjawiskach związanych z obecnością. Ale zanim ktokolwiek zacznie wyrokować, chciałabym zapytać o kilka rzeczy. Czy ta książka była przez kogoś czytana przed tobą, tzn. babcia albo ktoś z rodziny miał z nią jakiś szczególny związek? I czy na tej stronie 78 coś jest zaznaczone, podkreślone, zagięty róg?
Zbieżność tutaj to chyba złe słowo. Jeśli ksiązka od kilku pokoleń jest w rodzinie i otwiera się akurat na tym fragmencie, to dla mnie brzmi to jak bardzo wyraźny sygnał. Pytanie tylko czyj. Czy czujesz obecność w tym miejscu gdzie trzymasz tę książkę? Temperatura, zapach, takie dziwne poczucie że ktoś jest w pokoju?
A może to nie duch a raczej jakiś energetyczny ślad zostawiony przez babcię albo jej matkę? Słyszałem, że przedmioty mogą przechowywać energię osoby, która je intensywnie używała. Może ta strona była dla kogoś z przodkiń ważna i ta energia cały czas aktywuje to miejsce? Czy to nie byłoby bardziej prawdopodobne niż bezpośrednia ingerencja?
Ale skoro ta strona mówi o przyjęciu przekazu, to czy nie powinnaś po prostu głośno zapytać czego chce? Czytałam że wystarczy postawić świecę i powiedzieć na głos że słuchasz. Czy to by nie pomogło?
Właśnie tego się boję kiedy czytam takie tematy. A co jeśli się zaprosi coś złego przez przypadek? Czy to w ogóle można potem cofnąć? Helena82, czy u ciebie dzieje się coś niepokojącego poza tą książką?
To co piszesz o smutku jest ważne. Złe energie rzadko wzbudzają smutek, częściej niepokój, lęk albo rozdrażnienie. Smutek to częściej emocja kogoś bliskiego, kto czegoś nie zdążył powiedzieć. Czy babcia odeszła niedawno, czy dawno temu? I czy było coś, co zostało między wami niedopowiedziane?
No ale 78 to też liczba kart w talii tarota. Może to jest wskazówka żeby właśnie przez karty poszukać odpowiedzi? Pełna talia ma 78 kart nieprzypadkowo, to zamknięty system symboliczny. Zrobiłbym z tego rozkład i zapytał wprost.
Nie wiem. Babcia była osobą zamkniętą, nie rozmawiała o pewnych sprawach rodzinnych. Była przerwa w kontaktach między nią a moją mamą, kilka lat kiedy się nie odzywały. Nigdy nie dowiedziałam się dlaczego. Może to właśnie o to chodzi.
Jeśli tak, to ta książka może być po prostu punktem kontaktu, czymś co łączyło ją z tamtą historią albo z rodziną w ogóle. Nie musiałaś czytać tej strony żeby przekaz do ciebie dotarł. Czasem samo uświadomienie sobie że coś jest niedopowiedziane wystarczy żeby proces się zaczął. Ale powiedz mi, czy rozmawiałaś z mamą o tej przerwie w kontaktach?
Mam w domu stary modlitewnik po pradziadku i też kilka razy znalazłam go otwartego, ale nigdy nie połączyłam tego z czymś konkretnym. Teraz czytając ten wątek zaczynam się zastanawiać. Może powinnam sprawdzić co jest na tych stronach.
Dobrze, że to napisałeś, bo sama miałam podobną wątpliwość z tym modlitewnikiem. Sprawdziłam i zawsze otwiera się na tej samej stronie, nie na różnych. Więc chyba nie jest to kwestia grzbietu.
Helena82 napisała wcześniej o przerwie w kontaktach między babcią a mamą. To mnie nie opuszcza. Czy wiesz ile lat trwała ta przerwa? I czy książka była w domu babci przez ten cały czas kiedy się nie odzywały?
Też czekam na to co jest na tej stronie. Ale Helena82, czy nie boisz się tego czytać? Rozumiem że to brzmi dziwnie, ale jak tu czytam o tej przerwie w rodzinie i o zapachu, to jakoś tak czuję że to może być coś trudnego.
Strona jest z jakiegoś starszego poradnika, chyba spirytystycznego albo okultystycznego, nie znam się na tym. Jest tam fragment o otwieraniu się na przekaz od tych co odeszli. Dosłownie o tym, jak rozpoznać że ktoś bliski próbuje nawiązać kontakt. Kiedy to pierwszy raz przeczytałam, miałam ciarki.
O matko, to jest niesamowite. Dziękuję że w końcu napisałaś bo to wszystko teraz nabiera sensu. Czyli ta książka sama siebie cytuje, otwiera się akurat na stronie która mówi o kontakcie. To chyba nie może być przypadek?
To jest naprawdę wymowne. Ale mam pytanie do Heleny82, czy jest jakaś data w tej książce, rok wydania, dedykacja, coś zapisanego ręcznie? Bo to mogłoby dać kolejny trop numerologiczny, nie tylko ta liczba strony.
Okultystyczny poradnik o kontakcie z duchami, który sam się otwiera na stronie o kontakcie z duchami. Rozumiem że to robi wrażenie, ale nie zakładajmy z góry że to paranormalne. Czy ktoś inny w domu nie mógł tej książki przeglądać i zostawiać zakładki? Pytam serio, nie złośliwie.
Mieszkam sama. Nikt inny nie dotyka tej książki, stoi w sypialni na stoliku i nikomu jej nie pokazywałam zanim zaczęłam ten wątek. Nie ma zakładki, nigdy jej tam nie wkładałam.
Ale to w takim razie chyba czas żebyś coś z tym zrobiła, nie? Bo czekanie tylko na więcej znaków może trwać w nieskończoność. Czy jest ktoś tu kto mógłby jej powiedzieć jak nawiązać kontakt bezpiecznie i szybko?
To jest istotne. Porządkowanie cudzych rzeczy po śmierci to nie jest tylko fizyczna czynność, to wchodzenie w czyjś prywatny świat. Czy podczas tego porządkowania znalazłaś coś co cię zaskoczyło, listy, notatki, coś co rzucało nowe światło na tę przerwę w kontaktach z mamą?
Helena82, wróćmy do tego co powiedziałaś o porządkowaniu rzeczy. Znalazłaś coś co rzucało nowe światło na tę przerwę? Bo wydaje mi się że to może być klucz do całej tej sprawy z książką.
Tak, znalazłam listy. Kilka listów, wyglądały na nieodesłane, były zaadresowane do mojej mamy. Nie czytałam ich dokładnie, bo poczułam że to nie moje, ale widziałam że były pisane w tym czasie kiedy kontakt się urwał. Schowałam je z powrotem.
Schowałaś je z powrotem? To rozumiem ten odruch, ale zastanawiam się czy właśnie to nie jest ten moment który ta książka próbuje ci wskazać. Strona o otwieraniu się na przekaz, listy których nie wysłała, coś tu się skleja.
A jak te listy leżały? W kopercie, luzem? Pytam bo czytałam gdzieś że nieodesłane listy to bardzo silny ładunek emocjonalny w sensie energetycznym i zastanawiam się czy przypadkiem nie na tym polega cały problem. Może to przez nie ta książka reaguje?
Sprawdziłam, jest data na stronie tytułowej. 1979 rok wydania. Nie ma dedykacji, ale jest jakiś pieczątka, biblioteczna chyba, zamazana. Listy leżały złożone, bez kopert, związane wstążką. Różową.
Różowa wstążka, nieodesłane listy i książka o kontakcie z duchami, to wszystko razem jest tak wymowne że aż mnie ciary przeszły. Dziękuję że to piszesz bo zaczynam rozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Czy babcia mogła wiedzieć że te listy kiedyś znajdziesz?
