Dobra, chcę zebrać wątki bo robi się trochę rozproszenie. Mamy kilka hipotez: fizjologiczna (stres, przeoczenie), środowiskowa (właściwości domu), rodzinna/dziedziczna (babcia też miała), i energetyczna czy bytowa. Oksanka zaczyna prowadzić notatki, to dobrze. Brakuje mi jednej informacji, czy te rzeczy zawsze wracają na to samo miejsce gdzie szukałaś, czy na różne miejsca? Bo to by rozróżniało pewne warianty.
No dobrze, ale wróćmy do sedna, bo zaczyna mi umykać główny temat. Oksanka pisze że rzeczy pojawiają się tam gdzie już szukała, i to jest przecież serce tej sprawy. Babcia, teściowa, energia domu, to wszystko ważne tło, ale czy ktoś w ogóle zastanowił się nad tym mechanizmem samego powrotu? Tzn. dlaczego akurat w miejscach już przeszukanych? Jakby coś specjalnie czekało na ten moment kiedy spojrzysz drugi raz.
właśnie to mnie tutaj od początku trochę uwiera bo jeśli patrzymy na to sceptycznie, to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest takie że pierwszym razem rzecz jest tam ale jej nie widać, przegapiamy ją, i dopiero za drugim razem trafia w pole uwagi. to nie jest żadne zjawisko, to jest percepcja. i nie mówię że tak na pewno jest, ale zanim przejdziemy do bytów i energii, ta opcja powinna być wyczerpana
Ten wątek z percepcją jest słuszny i dobrze że Bard go pilnuje. Ale z drugiej strony w literaturze DOP też opisywano przypadki gdzie obiekt był widziany przez świadka jako nieobecny, a potem okazywał się być na miejscu. Problem w tym że nie mamy żadnego zewnętrznego potwierdzenia tego co widzi obserwator w danym momencie. Bez kamery albo drugiej osoby patrzacej razem to jest słowo contra słowo z własną pamięcią.
no właśnie kamera kamera kamera, trzecia osoba o niej pisze i dalej się odkłada temat. Oksanka, powiedz wprost, czy w ogóle rozważasz to realnie czy tylko teoretycznie? bo jak nie ma kamery to dyskusja idzie w kółko trochę
Iwo masz rację że kręcimy się w kółko przy tej kamerze. Szczerze? Bałam się trochę co nagramy. Ale po tym co tu przeczytałam to chyba spróbuję. Mąż ma jakąś starą kinkietę od znajomego co może stać w rogu i nagrywać. Tylko nie wiem na które miejsce ją skierować.
Oksanka, skoro masz te notatki to teraz kluczowe pytanie, czy da się wyłowić z nich jedno miejsce które powtarza się najczęściej? Jeśli tak, to właśnie tam powinna stanąć kamera w pierwszej kolejności. Szerokie ujęcie całego salonu to plan B jeśli miejsc jest zbyt wiele. Ale jedno konkretne to lepiej.
hej, a ja chciałam zapytać jeszcze o coś zupełnie innego bo mi to chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Oksanka napisała wcześniej że rzeczy głównie znikają rano albo rano się je odkrywa. czy to może coś znaczyć jeśli chodzi o porę? bo nie wiem, może o świcie albo zaraz po przebudzeniu jesteśmy w jakimś innym stanie percepcji i wtedy to się jakoś ujawnia?
No właśnie pora to może być ważne. U mnie jak czytałam o spirytystyce to pory doby mają znaczenie i wczesny wieczór jest podobno dość aktywny dla pewnych bytów. Nie mówię że u Oksanki musi być byt, ale warto zwrócić uwagę na to kiedy dokładnie coś się dzieje i wpisywać do tych notatek.
Cesia, pory doby w spirytystyce mają znaczenie obrzędowe, nie ma podstaw żeby przenosić to wprost na zjawiska spontaniczne w czyimś domu. Nie mieszajmy dwóch różnych porządków. Oksanka powinna zapisywać porę jak najbardziej, ale bez założenia z góry że wieczór to coś bardziej paranormalnego.
a co jeśli te notatki nic nie pokażą bo zjawisko się urywa kiedy zaczynamy je obserwować? słyszałam że tak bywa, jakby coś nie chciało być przyłapane. wtedy i kamera i notatnik nic nie dadzą
ojej, czytam i nie mogę przestać! Mam pytanie może naiwne ale czy ktoś próbował powiedzieć głośno do tych rzeczy żeby wróciły na miejsce? Coś w stylu prośby czy afirmacji? Wiem że brzmi dziwnie ale znam osoby którym podobno pomagało.
Ktoś tu wcześniej wspomniał o dziedziczeniu i babci Oksanki, i ten wątek jest dla mnie bardzo interesujący jeśli chodzi o praktykę. Są domy które przechodzą z pokolenia na pokolenie i pewne energie albo bytowniki też zostają. Ale są też predyspozycje osobowe, czyli nie dom jest aktywny tylko osoba w nim. Oksanka, czy miałaś takie rzeczy zanim zamieszkałaś w tym konkretnym miejscu?
Kometko, nie zastanawiałam się nad tym nigdy. Chyba nie, ale nie jestem pewna. W poprzednim mieszkaniu nie pamiętam żeby coś ginęło w ten sposób, ale też może nie byłam tak uważna. Teraz jak myślę to chyba nie. Choć to trudno powiedzieć po tylu latach.
To co Kometka pyta jest ważne i warto Oksanko do tego wrócić jak będziesz miała spokojną chwilę. Jeśli zjawisko jest powiązane z miejscem to zmiana lokalizacji powinna je wyeliminować. Jeśli z osobą to przeniesie się razem z tobą gdziekolwiek. To jedno z podstawowych rozróżnień przy DOP i można to częściowo zweryfikować przez własną historię.
Wracając do tego co mówiła Eleonorka, to pytanie czy zjawisko jest związane z miejscem czy z osobą jest naprawdę kluczowe. Bo jak Oksanka kiedyś się przeprowadzi, to się okaże samo przez się. Ale szkoda czekać tyle lat na odpowiedź. Oksanka, czy pamiętasz czy w poprzednim mieszkaniu zdarzało ci się coś gubić i potem znajdować w sprawdzonym miejscu, choćby raz czy dwa?
ten wątek z miejscem vs osoba jest ok ale trochę za bardzo skacze się do wniosków. żeby rozstrzygnąć czy to miejsce czy osoba, Oksanka musiałaby się przeprowadzić i zobaczyć co się dzieje. to niezbyt praktyczne jako metoda badawcza. może zamiast tego zapytać kogoś z rodziny czy u nich też tak bywa?
Bard ma rację że przeprowadzka to zła metoda, ale jest prostszy sposób. Oksanka, zaproś kogoś bliskiego na kilka dni, kogoś kto mieszka gdzie indziej i obserwuj czy cokolwiek się zmienia kiedy jest osoba trzecia w domu. to nie da pewności ale może dać jakiś sygnał.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pewną obserwację. Wszyscy skupiają się na tym co znika i gdzie się odnajduje, ale nikt nie zapytał Oksanki o jedno, mianowicie jak się czujesz w momencie kiedy rzecz się odnajduje? Czy jest to ulga, zdziwienie, może jakiś niepokój? Bo reakcja emocjonalna może powiedzieć więcej niż samo zjawisko.
o, Liliana to dobre pytanie! Oksanka, naprawdę, jak ty to przeżywasz w środku? Bo jak czytam twoje posty to widzę że się zastanawiasz i analizujesz, ale nie pisałaś za bardzo jak się czujesz przy tym wszystkim. Czy to jest dla ciebie niepokojące, dziwne, może trochę śmieszne?
Kurcze, to ciekawe pytanie bo sama nie wiem jak to nazwać. Na początku byłam zirytowana bo myślałam że to moja wina i że nie sprawdziłam dokładnie. Potem zaczęłam być bardziej zdziwiona. A teraz? Teraz chyba mam jakiś dziwny spokój przy tym, jakby to już bylo za normalne żeby się irytować. Chociaż jak o tym myślę głębiej to jednak trochę nieswojo.
ten spokój który opisujesz to może być ważny sygnał. Nie wiem czy to adaptacja, czy coś innego, ale jest takie pojęcie oswojenia z obecnością, kiedy nieświadomie przyjmujemy że coś jest i przestajemy się temu opierać. Nie mówię że to cokolwiek potwierdza, ale warto być uważną na to czy spokój jest prawdziwy czy raczej taki znieczulony.
a może właśnie ten spokój to znak że coś jest, i że to coś nie jest złośliwe? słyszałam że jak coś jest naprawdę nieprzyjazne to człowiek czuje niepokój który nie odpuszcza. jak jest spokój to może to jakaś opiekuńcza obecność?
a ja zerknęłam na numerologię adresu Oksanki, znaczy nie znam adresu oczywiście, ale pomyślałam że warto zapytać. Oksanka, kiedy się tu sprowadziłaś, czy była to twoja własna decyzja czy trochę przez przypadek albo konieczność? Czasem numerologia daty przeprowadzki daje wskazówki co do energii miejsca.
no ok, może masz rację że to poboczne. ale energia miejsca naprawdę może mieć związek z tym co się tam dzieje, nie uważasz?
wracam do kwestii kamery bo to było odkładane i Oksanka powiedziała że spróbuje. Jeśli już ją ustawicie, to nie mówcie nikomu poza sobą że jest włączona. Serio. Jak ktoś wie że nagrywacie to może nieświadomie zachowywać się inaczej, a wy potrzebujecie możliwie normalnych warunków.
to co Oksanka napisała o mężu jest istotne metodologicznie. Jeśli on jest rzadko w domu rano i to jest najczęstsza pora znikania rzeczy, to mamy już jedno wykluczenie. Warto takie rzeczy notować razem z kamerą, tj. kiedy kto był w domu, czy był ruch, czy cokolwiek się działo. Im więcej kontekstu tym łatwiej szukać wzorca.
