No dobra, wracam do tego co pisała Sydonia o szałwii i kadzidełkach - mam wrażenie że to trochę uproszczony obraz. Bo z jednej strony mówi się żeby oczyszczać ze spokojem i dobrą intencją, z drugiej to jest bardzo mgliste. Co to w praktyce znaczy 'dobra intencja'? Że się po prostu chce żeby było lepiej? Bo to brzmi jak życzenie, nie jak metoda.
Mam takie pytanie do całej dyskusji o oczyszczaniu - zakładamy że w domu jest jakiś byt albo energia która przestawia rzeczy, i teraz proponujemy szałwię. Ale czy ktoś tu rozważył w ogóle, że oczyszczanie mogłoby po prostu nic nie zmienić w tych znikaniach i wtedy co? Dalej szukamy wyjaśnienia? Bo trochę jakbyśmy przeskoczyli od 'co to jest' do 'jak to naprawić' bez środka.
Trzygłow ma rację i to jest spostrzeżenie ważniejsze niż się wydaje. Najpierw byłoby dobrze w ogóle sprecyzować z czym mamy do czynienia, bo oczyszczanie energii przestrzeni to jedno, a kontakt z konkretną obecnością to drugie, i metody mogą się różnić. Oksanka, powiedz mi - te zjawiska, czy są jakkolwiek regularnie rozmieszczone? Tzn. czy jest jakaś pora dnia kiedy to częściej się zdarza, albo konkretne pomieszczenie?
To że odkrywasz rano nie musi znaczyć że nocą się coś dzieje, ale jest to pewna wskazówka. Znam przypadki gdzie zjawiska DOP były mocno powiązane ze snem właściciela, jakby aktywność tego czegoś rosła kiedy osoba śpi albo ma obniżoną świadomość. Nie mówię że tak jest u ciebie, ale warto to mieć z tyłu głowy. Mela, czy w przypadkach które znasz z literatury paranormalnej jest jakaś korelacja z cyklami dobowymi?
No właśnie chyba tak, bo raz szukałam okularów, wyszłam z pokoju po coś, wróciłam i leżały na biurku. A byłam sama w domu wtedy. Chociaż może po prostu ich nie zauważyłam wcześniej i wtedy zwróciłam uwagę, sama nie wiem. Ale pamiętam że byłam zaskoczona.
To co Oksanka opisuje teraz, ta historia z okularami, to jest właśnie ten typ zdarzenia który jest najtrudniejszy do oceny. Bo z jednej strony przeoczenie jest bardzo prawdopodobne, z drugiej - kiedy jesteś pewna że patrzyłaś w to miejsce, to zostaje ta reszta niepewności. Ja miałam podobne sytuacje i wiem jak to jest, to uczucie że coś nie gra.
A można zapytać - bo czytam to wszystko i trochę mi się miesza - czy to w ogóle jest zawsze duch? Może to po prostu taki… no nie wiem jak to nazwać, może dom ma jakieś swoje właściwości? Gdzieś czytałam że pewne miejsca mają osobliwe pola magnetyczne albo coś takiego i przez to ludzie inaczej postrzegają. Przepraszam jeśli to bez sensu.
Infrasound to ciekawa hipoteza i Wieslaw nie jest pierwszy który o tym myśli, pisał o tym Vic Tandy w latach 90. Ale problem jest taki że infrasound wywołuje raczej uczucie niepokoju, obecności, widzenie rzeczy, a nie przemieszczanie przedmiotów. Więc nawet jeśli jest infrasound w tym domu, to nie wyjaśni dlaczego rzeczy materializują się w miejscach już sprawdzonych. To są dwa różne rodzaje zjawisk.
No i tu wracamy do kluczowego pytania którego chyba nikt nie zadał wprost - czy Oksanka kiedykolwiek miała jakiegoś świadka przy tym zjawisku? Że to ktoś inny też widział jak czegoś nie ma a potem jest? Bo jeśli tak, to wyklucza pewną klasę wyjaśnień.
To jest mocniejszy punkt w tej historii niż poprzednie. Dwoje ludzi szuka niezależnie i nie widzi, a potem jeden z nich to znajduje. Można to nadal wyjaśnić jako przeoczenie, ale robi się coraz mniej wygodne statystycznie. Cesia, wróćmy na chwilę do twojej hipotezy o obecności, bo mam pytanie - skoro zakładasz kontakt z duchem, to dlaczego miałby robić właśnie to? Przemieszczać pilot? Jaki jest sens takiego działania z perspektywy ducha?
Cesia, tylko że ta logika zadziała w każdą stronę. Jeśli coś chce być zauważone, to czemu nie zrobi czegoś bardziej jednoznacznego? Tłucze rzeczy, zostawia ślady, włącza światło. Dlaczego miałoby akurat działać w sposób który jest niemal nie do odróżnienia od zwykłego zapomnienia? To jest chyba najsłabszy punkt w teorii komunikacji, że zjawisko zachowuje się identycznie jak brak zjawiska.
Zbyslawa, ale właśnie ta subtelność może być celowa. Wróżka o której pisałam wcześniej mówiła że obecności często działają w sposób który daje możliwość wytłumaczenia inaczej, jakby testowały czy zauważysz. To brzmi trochę jak filozofia ale rozmawiałam z kilkoma osobami które miały podobne doświadczenia i wszyscy opisują właśnie tę granicę między 'mogłam się mylić' a 'ale chyba nie'.
Przepraszam że wchodzę, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które może być naiwne - czy jest jakaś metoda żeby to w ogóle zbadać samemu? Mam na myśli nie oczyszczanie ani wywoływanie, tylko po prostu zarejestrowanie żeby wiedzieć z czym się ma do czynienia. Kamera, notatki, cokolwiek. Bo czytam tu dyskusję o tym co to może być a wydaje mi się że nikt nie wie na pewno nawet czy coś się naprawdę dzieje.
Dobra, bo Mela pyta czy prowadzę jakieś notatki i szczerze - nie, nie prowadziłam. Ale teraz zaczynam żałować bo przez to nie mam jak sprawdzić czy jest jakiś wzorzec. Pamiętam te głośniejsze przypadki, ale te codzienne mniejsze rzeczy to już nie. Zacznę zapisywać, obiecuję sobie to teraz.
O, notatki to naprawdę dobry pomysł. Ja prowadzę dziennik obserwacji do zupełnie innych rzeczy i nie wyobrażam sobie teraz jak bym cokolwiek analizowała bez niego. Nawet zwykły zeszyt wystarczy, data, godzina, co zginęło, gdzie znalazłaś. Po miesiącu już widać czy jest jakiś rytm.
No ale właśnie, teściowa zachorowała i nasilily się zaginięcia. To może być ważna informacja! Silne emocje, lęk o bliską osobę, to wszystko wpływa na energię przestrzeni domowej. Nie mówię że to na pewno połączone ale warto wziąć to pod uwagę. Czy teściowa miała jakiś specjalny stosunek do waszego domu?
Oksanka, to co mówisz o teściowej to faktycznie może być wskazówka, ale trzeba uważać żeby nie budować zbyt szybko przyczynowości. Stres i rozkojarzenie wyjaśniają bardzo wiele zaginięć kluczy i okularów. Zanim cokolwiek dalej, dobrze byłoby wiedzieć czy te zdarzenia były podobne w swojej naturze przez cały czas, czy może zmieniły charakter.
A ja mam takie skojarzenie, bo nie pierwszy raz to słyszę, że coś zaczyna się dziać kiedy ktoś z rodziny jest chory albo umrze. Jakby żałoba albo strach o kogoś otwierał jakieś drzwi. Słyszałam o tym kilka razy u różnych osób. Oksanka, a jak jest z teściową teraz, jeśli wolno zapytać?
Muszę tu wejść bo ten wątek robi się poważny. To co Ewunia mówi o żałobie i chorobie jako wyzwalaczu ma pewne podstawy w literaturze badań nad DOP, opisywano korelacje z sytuacjami kryzysowymi w rodzinie. Ale uwaga, korelacja to nie przyczyna. Oksanka jest pod większym stresem, mniej śpi pewnie, jest bardziej rozkojarzna. To też tłumaczy więcej zaginięć.
przepraszam ze znowu wchodzę ale mam pytanie techniczne poniekąd - skoro te zaginięcia dzieją sie głównie rano albo są odkrywane rano, to czy ktoś próbował ustawić prostą kamerę na noc? teraz te kamery do monitoringu są dosyć tanie i można by zobaczyć czy cokolwiek się rusza. to nie byłoby dowód na nic nadprzyrodzonego ale mogłoby przynajmniej pokazać że nikt z domowników nie chodzi i nie przestawia rzeczy przez sen
Mąż jest raczej sceptyczny generalnie, ale ta historia z pilotem go trochę zbiła z tropu bo sam szukał i sam znalazł tam gdzie szukał. Mówi że pewnie nie zauważył, ale ja widzę że sam do końca w to nie wierzy. Z kamerą to by pewnie powiedział że nie ma sensu ale może bym go jakoś przekonała. Chociaż szczerze to trochę bym się bała co zobaczymy 🙂
Ten strach przed kamerą to rozumiem, bo to by zmieniło sytuację z czegoś rozmytego i może-tak-może-nie w coś bardziej konkretnego. Trochę jak gdy człowiek woli nie iść do lekarza żeby nie wiedzieć. Ale powiem ci Oksanka, że ta niewiedza długofalowo jest gorsza. Jakakolwiek odpowiedź, nawet że to ty nie zauważyłaś, da ci spokój.
a co jeśli kamera nic nie nagra? to znaczy ze nie ma żadnego zjawiska i koniec tematu? bo jakoś czuję że nawet gdyby nic nie było widać to by nie rozwiązało sprawy do końca, te rzeczy przecież nadal znikają
hej, czytam ten temat od początku i mi się przypomniała historia mojej babci która mówiła że u nich w domu zawsze ginęły igły do szycia. zawsze. i zawsze znajdowały się w szkatułce na stole mimo że tam szukały pierwsze. babcia tłumaczyła że to krasnoludki, haha, ale serio przez lata to tak działało. czy to nie może być po prostu cecha niektórych domów albo rodzin?
A wiesz, to co Tunia mówi o rodzinach mnie skłania do pytania - czy to zjawisko jest dziedziczne jakoś? Bo słyszałem że pewne osoby są bardziej podatne na tego rodzaju doświadczenia, albo wręcz przyciągają te zjawiska. Oksanka, czy twoja mama albo ktoś z rodziny miał podobne rzeczy? Może to nie dom, może to ty jesteś centrum tego wszystkiego.
Ten wątek o rodzinach jest naprawdę warty uwagi. Opisywano rodziny gdzie zjawiska DOP powtarzały sie przez pokolenia, i interpretacji jest kilka. Genetyczna podatność na pewne stany percepcji, wspólne schematy uwagi, albo dosłownie dziedziczony kontakt z tymi samymi bytami. Nie wiem które jest trafne ale fakt że babcia też to miała to nie jest bez znaczenia.
przepraszam że z innej beczki ale nikt tu nie spojrzał na to przez numerologię. oksanka, czy wiesz w którym roku zbudowany jest ten dom? i czy twój adres ma jakieś specyficzne cyfry? pytam bo niektóre wibracje liczbowe są mocniej powiązane ze zjawiskami takiego rodzaju, to nie wyjaśnia wszystkiego ale może być jeden z kawałków układanki
