Nie wiem jak to opisać żeby brzmiało normalnie, ale od jakiegoś czasu słyszę swoje imię. I to nie jest tak że ktoś woła, ani że mi się wydaje że to sąsiedzi - to brzmi dokładnie jak mój własny głos. Jakbym słyszała siebie samą, ale wiem na 100% że tego nie mówię. Zdarza się głównie wieczorami, raz zdarzyło sie przed snem, raz jak siedziałam sama w kuchni. Za każdym razem mam takie dziwne uczucie że to wychodzi gdzieś z środka głowy, nie z zewnątrz. Szukałam trochę i trafiłam na coś o 'przyszłej wersji siebie' która może wysyłać sygnały wstecz w czasie. Czy ktoś w ogóle słyszał o czymś takim? Albo miał podobnie?
Ojej, to brzmi niesamowicie! Ja nigdy nie słyszałam własnego głosu ale raz słyszałam jak ktoś mówi moje imię tuż przed zaśnięciem i to był taki wyraźny głos, zupełnie jakby ktoś stał przy łóżku. Ale mój własny głos - to coś innego zupełnie. Jak długo to już trwa? I czy głos coś mówi poza samym imieniem?
Hmm, ja bym sie troche przestraszyl szczerze mowiac. Mam pytanie bo nie bardzo rozumiem - mowisz ze to brzmi jak ty, ale skad wiesz ze to twoj glos? Tzn. wiadomo jak sie brzmi dla innych, ale dla siebie chyba sie slyszysz inaczej niz na nagraniu, nie?
Słuchaj, zanim wszyscy rzucą się z teoriami o przyszłych wersjach siebie - czy byłaś u lekarza? Nie mówię że jesteś chora ani nic takiego, ale słyszenie własnego głosu który nie wychodzi z ust to jest coś, co warto sprawdzić od strony neurologicznej czy laryngologicznej zanim będziemy gdybać o podróżach w czasie. Serio. Doświadczam różnych rzeczy od lat i pierwsza zasada jest taka: wykluczyć to co przyziemne.
A ja słyszałam że to co opisujesz może być związane z ciałem etycznym… podobno jak ktoś jest bardzo zmęczony albo ma rozchwiany system nerwowy, to słyszy echo własnej energii. Coś w tym stylu czytałam gdzieś. Ale przyznam szczerze że sama nie wiem jak to działa dokładnie, bo to nie moja specjalność. Kamilcia ma trochę rację z tym lekarzem ale mam nadzieję że to nie jest nic poważnego 🙂
Echo własnej energii. No dobra. To znaczy co dokładnie - skąd ta energia 'wie' jak masz na imię? Przepraszam ale takie wyjaśnienia bez żadnego oparcia w czymkolwiek konkretnym naprawdę nie pomagają osobie, która opisuje niepokojące zjawisko. Stasia, Kamilcia dobrze mówi. Sprawdź najpierw czy to nie ma fizycznej przyczyny. Fenomen audytywny, czyli słyszenie głosów bez źródła dźwięku, może mieć kilka całkiem przyziemnych wyjaśnień - stres, niedobór snu, przeciążenie nerwowe. To nie wyklucza niczego innego, ale powinno być pierwszym krokiem.
No ale pytanie jest właśnie takie - a co jeśli to nie ma przyziemnego wyjaśnienia? Bo ja np. czytałem o zjawisku które nazywa się 'echo temporalne' i chodzi o to ze swiadomosc wysyla sygnal do samej siebie przez cos w rodzaju petli czasowej. Nie mam pojecia czy to naukowe czy nie ale koncepcja jest ciekawa. Stasia, piszesz ze to glownie wieczorami - czy to sie zdarza jak jestes zmeczona albo w jakims konkretnym stanie?
Mnie to zupełnie inaczej uderza jak to czytam. W niektórych tradycjach mówi się że głos który brzmi jak twój własny, a nie pochodzi od ciebie, to może być przejaw wewnętrznego przewodnika - takiej części siebie, która jest bardziej świadoma. Nie mówię żeby od razu to interpretować jako podróż w czasie 🙂 ale też nie spieszę się do lekarza z czymś co może być właśnie przebudzeniem jakiegoś głębszego połączenia. Stasia, czy ten głos ma jakiś ładunek emocjonalny? Jest spokojny, pilny, może ostrzegawczy?
Dobra, odpowiadam kilku osobom naraz bo piszecie szybko 🙂 Glifomistrz - tak, zawsze kiedy jestem zmęczona, to prawda, nigdy mi to tak jasno nie stanęło przed oczami. Michasia - spokojny, zdecydowanie spokojny. Żadnej paniki w tym głosie, po prostu moje imię, raz wyraźnie a raz jakby z oddalenia. Kamilcia i Chalcedonka - rozumiem wasz punkt, serio. Tylko że jestem w miarę wyspana, żyję spokojnie, nie mam jakiegoś mega stresu teraz. Dlatego szukam innego wyjaśnienia.
Chcę tylko powiedzieć że nie należy od razu szufladkować tego ani w jedną ani w drugą stronę. To jest zjawisko o którym mówi się od bardzo dawna w różnych kulturach i nikt na razie nie ma na nie monopolu - ani medycyna ani ezoteryka. Stasia, jedno pytanie - czy zaraz po tym jak to słyszysz czujesz się inaczej? Jakieś szczególne emocje, zmiana nastroju, może przypomnienie czegoś?
Przepraszam ze wchodze ale jedno mi się nie zgadza w tej teorii z przyszłą wersją siebie. Jeśli przyszła ty wysyła sygnał do teraźniejszej ciebie, to po co? Żeby co? I jeśli to w ogóle możliwe to dlaczego tylko imię, a nie jakiś komunikat, ostrzeżenie, coś użytecznego? Mam wrażenie że to za proste wyjaśnienie dla czegoś co może mieć zwykłą przyczynę. Jestem sceptyczny ale nie mówię że to bzdura, po prostu teoria musi trzymać się logicznie.
Polelum, a skąd wiadomo że imię to nie jest sygnał sam w sobie? W tarota też pierwsze karte które wylosujesz nie musi nieść całego przesłania, czasem chodzi o samo zwrócenie uwagi. Może ten głos mówi 'hej, obudź się, zwróć na coś uwagę' i właśnie o to chodzi. Choć przyznam że sama jestem bardziej zainteresowana kontekstem w jakim to się pojawia niż tłumaczeniem co to dokładnie jest.
Słuchajcie, ja nie mówię żeby od razu diagnozować ani się bać. Ale widzę że Stasia mówi 'jestem w miarę wyspana' i 'nie mam stresu' - no ale to ocena subiektywna. Ciało i umysł często robią swoje bez naszej świadomości. Znam osoby które były przekonane że są ok a potem okazało się że niekoniecznie. To nie jest atak, naprawdę. Po prostu mam wrażenie że na tym forum zbyt łatwo lecimy od razu w wyjaśnienia paranormalne zanim sprawdzi się podstawy.
Kamilcia mówi sensownie, choć rozumiem że Stasia szuka tu innej rozmowy. Mam jedno konkretne pytanie - czy to zawsze to samo imię, tzn. twoje pełne imię czy jakiś skrót, zdrobnienie? Bo to może mieć znaczenie jeśli chcemy to analizować w jakikolwiek sposób, ezoterycznie czy nie.
To jest ważna wskazówka. Zdrobnienie używane przez bliskich to zupełnie inny ładunek energetyczny niż imię formalne. To mnie utwierdza w tym że nie chodzi o jakiś sygnał z zewnątrz czy z przyszłości, a raczej o coś głęboko osobistego, zakorzenionego w relacjach i uczuciach. Kornelia pytała o emocje po - Stasia, to ważne, nie omiń tego pytania.
Ja to sobie czytam i myślę o jednej rzeczy której nikt jeszcze nie powiedział. Miałam kiedyś podobny okres, nie głos ale takie przeczucia jakby ktoś do mnie mówił, i okazało się że byłam wtedy w takim miejscu w życiu gdzie coś się kończyło i coś zaczynało. Jakaś tranzycja. I ten 'głos' był trochę jak sygnał że czas na mnie zwrócić uwagę na siebie. Nie wiem czy to ezoteryka czy psychologia ale mi to pomogło jak tak na to spojrzałam. Stasia, czy teraz masz jakieś większe zmiany w życiu albo coś ważnego przed sobą?
…i właśnie o to mi chodziło, żeby Stasia pomyślała o tym przejściu. Bo ten głos może być sygnałem że coś w życiu się kończy i twoja psychika czy cokolwiek to jest, po prostu to wie. Nie musi być ani choroba ani przyszła wersja siebie, może to być po prostu ty sama w momencie przemiany.
Okej ale ta teoria o przemianie to jest równie nieprecyzyjna co ta o ciele etycznym. Co to znaczy że 'psychika wie'? Bo albo głos coś mówi, albo nie mówi, a jeśli mówi tylko imię to jak niby ma coś sygnalizować. Nie kumam tej logiki.
O matko, czytam ten temat od początku i jestem w szoku jak to brzmi znajomo. Ja miałam podobnie z dźwiękami, nie głosem, ale takie rzeczy których nie powinnam słyszeć. Stasia, mam pytanie - czy to zawsze się zdarza w tym samym miejscu? Czy wszędzie?
A to jest właśnie ciekawe bo jeśli nie ma związku z miejscem to odpadają teorie o reziduach energetycznych, tzn. że ktoś coś zostawił w konkretnym miejscu. To już bardziej wskazuje na coś osobistego, związanego z tobą a nie z otoczeniem.
Glifomistrz, 'reziduach energetycznych' - serio? To co opisujesz to jest termin z ghost huntingu, nie z czegkolwiek co ma jakiekolwiek oparcie nawet w teorii. Ale dobra, przypadkowo wyciągasz z tego sensowny wniosek - fakt że to nie jest zlokalizowane geograficznie jest ważną informacją diagnostyczną.
Stasia, mam pytanie o czakrę gardła bo to może być powiązane. Czy masz teraz okres kiedy nie mówisz tego co chcesz, albo wręcz odwrotnie, masz poczucie że dużo tłumisz? Głos z gardła który nie wychodzi z ust to ciekawy obraz.
Dobra, wejdę w ten czakrowy wątek bo tu jest konkret. Zablokowana czakra gardła faktycznie objawia się często jako poczucie 'czegoś co nie może wyjść'. Ale to zazwyczaj napięcie, chrypka, ściskanie w gardle, nie słyszenie głosu. Ten głos który opisuje Stasia to trochę inna para butów. Aeon, nie przesadzaj z diagnozą.
Metaforycznie spójne to pięknie powiedziane. Właśnie dlatego nie zawsze trzeba szukać dosłownych wyjaśnień. Głos który jest twój a nie wychodzi z ciebie może mówić o tej samej energii co rzeczy które chcesz powiedzieć a nie mówisz.
Hm, nie za bardzo to rozumiem. Znaczy czy wy mowicie ze to jest jakies psychologiczne, ze sobie Stasia to wyobrazila, czy ze to jest prawdziwy glos? Bo zaczynam tracic watek o co chodzi.
Wchodzę z zupełnie innej strony - Stasia, znasz swoje liczby numerologiczne? Pytam bo pewne cykle życiowe naprawdę korelują z nasileniem takich doświadczeń. Rok osobisty 7 to szczególnie czas gdy granica między tym co zewnętrzne a tym co wewnętrzne bywa rozmyta.
Ja wracam do tej kwestii zdrobnienia bo to mnie nie opuszcza od kiedy Stasia napisała. W runach jest taka koncepcja że prawdziwe imię osoby, to jak mówią do niej najbliżsi, niesie ze sobą jej esencję. Formalne imię jest publiczne, zdrobnienie jest intymne. Jeśli głos używa zdrobnienia to wie z której strony do ciebie trafia.
