Dobra, bo muszę to gdzieś opisać bo zaczynam myśleć że tracę rozum albo dzieje się coś dziwnego. Ostatnio zgubiłam klucze od piwnicy. Szukałam wszędzie - na półce przy drzwiach, w szufladzie w kuchni, w torebce, w kieszeniach kurtki. Nic. Następnego dnia wróciłam do tej samej szuflady w kuchni i leżały sobie spokojnie na wierzchu jakby nigdy nic. A ja przysięgam, że tam zaglądałam ze trzy razy. I to nie pierwszy raz tak mam, wcześniej z okularami to samo, z dokumentami to samo. Zawsze w miejscu, które już sprawdzałam. Ktoś mi powie co to jest bo serio zaczynam się zastanawiać czy to przypadek czy coś więcej.
Znam to dobrze. U mnie tak jest od lat z różnymi rzeczami. Rodzina mówi że jestem roztrzepana ale ja wiem ze sprawdzam te miejsca, naprawde. Ciekawe że napisałaś właśnie teraz bo ostatnio miałam to z bransoletką.
To zjawisko ma nawet swoją nazwę - po angielsku mówią na to 'jott' (Just One of Those Things), ale w kręgach paranormalnych to jest coś zupełnie innego. Niektórzy badacze opisują to jako działanie poltergeista albo tzw. zjawisko przemieszczania przedmiotów bez udziału człowieka. Kluczowe pytanie jest takie: czy to dzieje się tylko tobie, czy inni domownicy też to zauważają?
Hej, a to nie może być po prostu… że się nie pamieta dobrze gdzie się położyło? Nie chcę być niemily ale mój tata zawsze gubi klucze i twierdzi że diabli wzięli, a potem się okazuje że sam je gdzieś rzucił. Chyba że naprawdę coś tam jest, nie wiem 🙂
Temat-rzeka, bo takich opisów zebrałam przez lata naprawdę sporo. Zanim jednak pójdziemy w kierunku poltergeista czy duchów, warto zapytać kilka rzeczy. Czy to dzieje się w konkretnym miejscu w domu, czy wszędzie? Czy jest jakiś wzorzec - np. konkretne przedmioty, konkretna pora? I czy od kiedy to się nasiliło, zaszło coś w twoim życiu - przeprowadzka, choroba, stres? To nie jest pytanie z niedowierzania, bo serio te rzeczy mają znaczenie przy analizie.
Przyznam że sam miałem coś podobnego i długo tłumaczyłem sobie że to pamięć płata mi figle. Ale potem przestałem to racjonalizować na siłę i zacząłem po prostu notować kiedy i co. Wyszły ciekawe rzeczy. Zawsze chodziło o przedmioty które miały dla mnie jakieś znaczenie, nigdy o przypadkowe śmieci. To może coś mówić.
Ja wiem co to jest. To są duchy, ale nie złośliwe tylko takie co po prostu są i czasem coś przesuwają, może żeby zwrócić uwagę albo coś zaznaczyć. Moja babcia mówiła na to 'skrzat domowy' i twierdziła że jak się go przeprosi i postawi miseczkę mleka to przestaje psocić. U nas w domu działało, poważnie mówię.
Zjawisko, o którym piszesz, jest w literaturze psychiczno-paranormalnej opisywane od bardzo dawna. Anglicy mają na to termin 'disappearing object phenomenon', skrót DOP. To nie jest tożsame z poltergeistem, choć bywa mylone. Poltergeist to aktywność, która zazwyczaj ma centrum w konkretnej osobie, często adolescentce, i jest gwałtowna. DOP jest cichsze, spokojniejsze, bardziej tajemnicze. Przedmiot znika, czas mija, pojawia się tam gdzie był lub gdzie szukałeś. Badacze jak Charles Fort zbierali takie relacje setkami.
Czekajcie, a co to znaczy że 'ma centrum w konkretnej osobie'? To ta osoba to robi nieświadomie czy jak? Nie do końca rozumiem jak to działa.
Hm ale jak przedmiot znika i się pojawia to przeczy fizyce no nie? Materia nie może się teleportować. Czy to nie jest bardziej kwestia że mózg po prostu pomija rzeczy na widoku, jest taki efekt że nie widzimy czegoś co jest za blisko albo co nasz mózg 'wykreśla'. Czytałem o tym gdzieś.
Ja mam na to swój sposób, może głupi ale działa. Zaczęłam mówić na głos zanim gdzieś coś odłożę. Dosłownie: 'kładę klucze na półce przy drzwiach'. I odkąd to robię te znikania prawie ustały. Ciekawa jestem czy to znaczy że wcześniej to był problem z moją uwagą czy że wypowiadanie intencji na głos coś blokuje. Nie wiem, ale efekt jest.
Oo, słyszałam że mówienie na głos gdzie się kładzie rzeczy to taka technika mindfulness, chodzi o zakotwiczenie uwagi. Ale z drugiej strony skoro tobie to pomogło to może faktycznie jest jakaś magia w intencji? A może jedno i drugie na raz, nie wiem 😀
Chciałabym wrócić do pytania Eleonorki bo to ważne. Czy to się dzieje od zawsze czy nagle się zaczęło? Bo jeśli nagle - to jest o wiele ciekawszy przypadek. Nagłe pojawienie się takich zjawisk w miejscu gdzie wcześniej nie było nic, często koreluje z jakimś wydarzeniem. Niekoniecznie nadprzyrodzonym, ale wartym sprawdzenia.
Obserwuję ten wątek od początku i muszę napisać że u mnie było dokładnie tak jak opisujesz. Przez rok rzeczy mi znikały i wracały. Okazało sie potem że w tym czasie miałam bardzo duże napięcie emocjonalne w pracy i podobno takie stany mogą sprzyjać różnym zjawiskom. Potem to ustało samo.
Ok czytam tegowątku i mam jedno konkretne pytanie do Oksanki - mówiłaś że to trwa kilka lat. Czy kiedykolwiek zdarzyło się że przedmiot NIE wrócił? Znaczy przepadł na dobre? Bo jeśli zawsze wraca, to jednak to już zawęża możliwe wyjaśnienia.
To co opisujesz z figurką to klasyczny DOP właśnie. Mnie zawsze zastanawia jedna rzecz w tych przypadkach - czy jak coś wraca, to jest w stanie nienaruszonym? Tzn. żadnych śladów, nic nie poprzestawiane wokół? Bo u mnie tak było zawsze, jakby czas się cofnął do momentu przed zaginięciem.
Właśnie ta kwestia powrotu w idealnym stanie jest dla mnie kluczowa przy odróżnieniu DOP od zwykłego niezauważenia przedmiotu. Jeśli przedmiot wraca w miejscu które było wielokrotnie sprawdzane przez kilka osób niezależnie, to hipoteza o przeoczeniu robi się coraz słabsza. Nie niemożliwa, ale słabsza. Oksanko, a pamiętasz - te okulary o których pisałaś wcześniej, były złożone normalnie czy może odłożone inaczej niż zwykle?
Hej, wchodzę w połowie dyskusji ale muszę zapytać - czy ktoś tu brał pod uwagę że te przedmioty mogą mieć jakiś ładunek, no nie wiem, energetyczny? Czytałem gdzieś że przedmioty które mają dla kogoś duże znaczenie emocjonalne mogą się zachowywać inaczej. Ta figurka od mamy, okulary - to nie są przypadkowe rzeczy, bo okulary to coś bardzo osobistego. Może to nie tyle 'znikanie' co coś z energią danego przedmiotu?
Alojzy ma coś na rzeczy choć może nie powiedział tego do końca precyzyjnie. Nie chodzi o ładunek samego przedmiotu, tylko o to że silna intencja i emocje wokół niego mogą wpływać na to co się dzieje w przestrzeni. Znam to z własnego doświadczenia, pewne rzeczy zaczęły mi 'chować się' akurat wtedy gdy byłam bardzo silnie czymś zaabsorbowana emocjonalnie.
hej ale to nadal nie wyjasnia fizycznie jak przedmiot sie przemieszcza. Energia emocjonalna to znaczy co wlasciwie? Ze pole elektromagnetyczne? Bo to jest cos konkretnego. Ale 'energia intencji' to juz nie wiem jak to zmierzyc
Wieslaw zadaje tutaj calkiem sensowne pytanie i nie zasluguje na zbywanie. Problem z hipoteza energetyczną jest taki ze jest niefalsyfikowalna - nie mozna jej obalic bo nie podaje zadnego mechanizmu ktory mozna by przetestowac. To nie znaczy ze jest bledna, ale znaczy ze pozostaje w sferze spekulacji. Tymczasem DOP jako zjawisko jest opisane i maja wspolne cechy - wlasnie ta Oksanki pasuja do wzorca.
Dobra, ja tu wejde z czymś trochę z boku, bo obserwuję ten wątek od jakiegoś czasu. Miałam znajomą, wróżkę z całkiem dobrą reputacją, która mówiła że tego typu zdarzenia - znikanie i wracanie rzeczy - to często sygnał że jakaś obecność chce zwrócić uwagę. Nie po złośliwości, po prostu bo nie ma innego sposobu. Oksanka, czy masz w domu jakieś fotografie bliskich którzy już odeszli?
Ewunia ma rację!! Dokładnie o to chodzi, to nie jest złośliwe tylko jest jakaś obecność. Oksanka jak powiesz mi kiedy się to zaczęło dokładnie, to może uda się skojarzyć z czymś. Bo te zjawiska często sie zaczynają po czyjejś śmierci w rodzinie.
Zanim pójdziemy za daleko w tym kierunku - Oksanka napisała że nie zaczęło się nagle i że nie pamięta konkretnego momentu początku. To trochę komplikuje hipotezę o powiązaniu z konkretnym odejściem kogoś bliskiego, prawda? Cesia, czy ta teoria zadziała też przy stopniowym narastaniu zjawiska?
Hmm, to jest argument który można dopasować do każdej sytuacji. Jeśli zaczęło się nagle to przez śmierć, jeśli nie nagle to też przez śmierć tylko wcześniejszą. Przy takim rozumowaniu ta hipoteza zawsze będzie pasować i nigdy nie będzie można jej odrzucić. Wolę obserwować wzorce niż od razu szukać jednego wyjaśnienia.
Czytam i mam pytanie do Oksanki - czy sprawdzałaś energię swojego domu w ogóle? Znaczy czy ktoś kiedyś robił oczyszczanie pomieszczeń albo chociażby ty sama próbowałaś cokolwiek w tym kierunku? Bo takie powtarzające się zjawiska przez kilka lat w jednym miejscu, to brzmi jakby przestrzeń była jakoś 'zajęta'. Nie oceniam, pytam z ciekawości czy w ogóle to bierzesz pod uwagę.
Też chciałam zapytać o to oczyszczanie, bo słyszałam że można coś nieumyślnie poruszyć robiąc to bez wiedzy. Czy jest jakiś bezpieczny sposób na początek?
