To co mówisz o komórce jako czymś osobistym ma sens w kontekście energetycznym. Przedmioty których używamy codziennie, które są przy nas, mogą być kanałem. Ale mam pytanie - czy tata w ogóle używał komórki? Czy miał swój numer, którego teraz nikt nie używa?
To ważna informacja. I nie musisz na niego dzwonić, nie o to chodzi. Ale sam fakt, że numer istnieje gdzieś w pamięci - Twojej i sieci - może być elementem tej energetycznej nitki. Czakra gardła i czakra splotu słonecznego są bardzo wrażliwe na niespełnione komunikaty z bliskimi.
Słyszę dwa różne pytania w tej dyskusji i myślę że warto je rozdzielić. Pierwsze: co technicznie powoduje te połączenia. Drugie: co to znaczy dla Heleny. Te dwa pytania nie muszą mieć tej samej odpowiedzi. Można nie wiedzieć co to jest technicznie i jednocześnie wiedzieć co ci to daje.
ale czy to nie jest trochę uciekanie od pytania? bo jeśi nie wiem co to jest techncznie to skad wiem że to nie jest złe? znaczy że nie przyciągam czegoś czego nie chcę?
No dobra, ale to że jest spokojnie po telefonie to jeszcze nic nie dowodzi. Placebo też uspokaja. Kiedy w końcu będzie to nagranie, bo gadamy tu w kółko o odczuciach a żadnych dowodów nie ma.
Nie wiem, cokolwiek. Przeanalizował. Dał komuś kto się zna na dźwiękach. Jest tu ktoś kto umie analizować nagrania EVP czy nie?
EVP to osobna dziedzina i nie każdy szmer z telefonu to EVP. Ale kierunek słuszny - jakby było nagranie to można by chociaz sprawdzić częstotliowść. Niektóre częstotliwości leżą poza normalnym zakresem rozmowy telefonicznej i to już samo w sobie coś mówi.
No i właśnie o to mi chodziło - zanim zaczniemy analizować, trzeba wiedzieć co analizujemy. Helena, pamiętasz może który masz operator? Bo od tego zależy jaki kodek przetwarza dźwięk i co w ogóle może przelecieć przez tę linię.
Nie wiem. Serio nie wiem. Dlatego pytam. Mogłoby wyjaśnić część techniczną, ale to co mówisz o tym poczuciu spokoju po rozmowie - to już inna sprawa. Tego żaden operator nie wytłumaczy.
A może właśnie warto to odwrócić - co jeśli to poczucie spokoju jest pierwotne, a cała reszta, szmer, numer bez nazwy, cisza przed rozłączeniem, to tylko opakowanie? Czyli twój umysł szuka formy dla czegoś co już w środku wie?
Tak, ale nie będę teraz wchodzić w szczegóły tamtej osoby bo to jej historia. Mogę powiedzieć tyle - siedem to liczba, która często pojawia się w takich relacjach. Nie jako magia cyfr, ale jako coś w rodzaju naturalnego zamknięcia cyklu. Adeptka, ty się znasz na numerologii lepiej ode mnie, co ty o tym myślisz?
To co opisujesz z tym snem - mnie to do czegoś nawiazuje. Jak moja mama odeszła, to przez tydzień miałam sen urywany, a potem pewnej nocy coś w pokoju zmieniło sie w powietrzu i spałam jak kamień. Nie miałam żadnego telefonu, ale ta zmiana była podobna. Jakby ktoś powiedział: spokojnie, dałam radę.
Nie wiem skąd. I to jest właśnie to co mnie zastanawia od początku. Bo logicznie powinnam się bać. Nieznany numer, szmery, cisza. A ja... po prostu wiem. Jak się wie że herbata jest ciepła nie patrząc na nią.
OK ale wszyscy wiemy co skoro wiemy. Tata dzwoni, jest bezpiecznie, koniec. Ale pytanie Wiektora o nagranie dalej wisi w powietrzu. Siedem telefonów a żadnego nagrania? Naprawdę żaden z nich nie trafił w moment kiedy mogłaś zareagować?
To z tym numerem który wyglądał jak ciąg cyfr - czy zapamiętałaś go jakoś? Bo w astrologii mamy domy, które odpowiadają komunikacji z tym co poza fizyką, ale numerologia mogłaby cos z tych cyfr wyciągnąć. Adeptka albo Oksanka, co myślicie?
Nie pamiętam dokładnie. Widziałam go sekundę, może dwie, zanim się rozłączyło. Był długi, na pewno więcej niż osiem cyfr, może dziesięć albo więcej. Nie wyglądał jak polski numer, nie zaczynał się od 48 ani od zera. Żałuję że nie zapisałam.
To akurat nie dziwi - w takich momentach ostatnia rzecz o której myślisz to zapisywanie. Ale Helena, wróćmy do tego czwartego albo piątego telefonu, tego z oddechem. Powiedziałaś że byłaś wtedy w ciężkim miejscu - czy to był moment związany bezpośrednio z żałobą po tacie, czy coś innego się działo?
Oba naraz. Rocznica jego śmierci zbiegła się z czymś prywatnym co wolę tu nie opisywać. Był to taki splot, kiedy wszystko razem naciska. I właśnie ten telefon przyszedł w środku nocy, może pierwsza, może druga.
Środek nocy to istotny szczegół. W wielu tradycjach godziny między pierwszą a trzecią są uznawane za czas, kiedy granica między planami jest najcieńsza. Nie mówię że to reguła, ale jeśli pozostałe sześć telefonów też przychodziło w nocy albo wieczorem - czy tak było?
Nie, nie wszystkie. Dwa były w ciągu dnia, jeden chyba około południa. To właśnie nie pasuje mi do żadnego schematu.
A czy dzienne telefony różniły się jakoś od nocnych? Szmer inny, czas trwania, cokolwiek? Bo jeśli nocne są inne niż dzienne to może to mówi coś o tym czym to w ogóle jest.
Ta różnica między dniowymi a nocnymi mnie trochę niepokoji, bo jak to interpretujesz? Bo mozna by powiedzieć że w nocy jest więcej skupienia z obu stron, ale można też powiedzieć że nocny był szczególny właśnie dlatego że był jeden. Helena, jak ty to odczuwasz?
Albo można powiedzieć że w nocy jesteśmy po prostu bardziej wrażliwi na doznania i dlatego ten noc zapamiętujemy inaczej. Nie jest tak, że nocna cisza po prostu wyostrza odbiór? Serio pytam, bo to alternatywa której nie można odrzucić.
OK, minuta to sporo czasu żeby się połapać i zareagować. Minuta to nie jest ułamek sekundy. Dlaczego nikt w tej minucie nie spróbował czegoś powiedzieć? Helena, czy próbowałaś się odezwać?
Próbowałam. Powiedziałam 'tato'. Raz, cicho. Oddech po tym jakby urwał się i zostało tylko to ciche szumienie. Potem cisza i rozłączenie.
Ojej... to jest właśnie to co mnie przeraża i jednoczesnie jakos wzrusza. A czy miałaś poczucie ze tam jest odpowiedź, ze ktoś słyszał co mówilas? Chociaż przez chwilę?
To porównanie z listem jest bardzo trafne i nieprzypadkowe. W astrologi Merkury rządzi komunikacją, ale też tym co nieskończone, niedopowiedziane. Czy pamiętasz mniej więcej w którym miesiącu był ten szczególny telefon? Bo jeśli to był okres Merkurego wstecznego to mogłoby coś tłumaczyc.
