To co napisałaś o tym tygodniu na kanapie jest dla mnie bardzo wymowne. Tydzień lepszego snu w salonie, a wróciłaś do sypialni i znowu problem. Polcia - czy ten dyskomfort wrócił od razu pierwszej nocy, czy narastał stopniowo przez kilka dni?
To co napisałaś o tym tygodniu na kanapie jest dla mnie bardzo wymowne. Tydzień lepszego snu w salonie, a wróciłaś do sypialni i znowu problem. Polcia - czy ten dyskomfort wrócił od razu pierwszej nocy, czy narastał stopniowo przez kilka dni?
Wróćmy do tej mapy na chwilę, bo mnie to nie daje spokoju. Polcia - te krzyżyki były narysowane w miejscach gdzie teraz coś stoi, czy w pustych miejscach? Tzn. czy np. ten krzyżyk w sypialni jest tam gdzie stoi łóżko?
To ważne żebyś sprawdziła te proporcje, ale mam też inne pytanie. Wspomniałaś o oznaczeniu przy ścianie między kuchnią a salonem - to samo '0' albo litera 'O'. Czy to oznaczenie jest na mapie po tej samej stronie co sypialnia, czy po przeciwnej? Układ może coś mówić o zamierzonej geometrii tych punktów.
Rok sześćdziesiąty trzeci albo sześćdziesiąty ósmy - to jest przed epoką tych bloków z wielkiej płyty albo na samym jej początku. Ciekawe czy to data powstania mapy czy data opisywanego planu. Alchemik60 - czy ten rodzaj map powstawał przed budową czy w trakcie?
O tym jakoś nikt nie pomyślał. Co było na tej działce przed blokiem? Polcia - czy wiesz w jakim mieście i jakiej dzielnicy mieszkasz, żeby można było to sprawdzić? Nie musisz podawać adresu, ale ogólnie - stare miasto, nowe osiedle, poprzemysłowe tereny?
Mieszkam w mieście które mocno rozbudowywało się w latach sześćdziesiątych, dzielnica była wcześniej zabudową jednorodzinną. To stare domy, które wyburzano pod bloki. Wcześniej nie widziałam w tym żadnego związku.
Stara zabudowa jednorodzinna wyburzana pod bloki - to jest dla mnie ważniejsza informacja niż cyfry na mapie. Szczególnie jeśli ta mapa pochodzi właśnie z tamtego okresu. Może ten plan był z jednego z tych domów? Ktoś go zabrał, a potem skończył za tapetą?
Czekajcie. Są teraz dwa tropy i oba są warte sprawdzenia, ale w różnej kolejności. Sąsiad który tu mieszka od lat - to jest najprostszy krok i możemy go zrobić jutro. Biblioteka, archiwa, stare zdjęcia dzielnicy - to jest trochę trudniejsze ale możliwe. Polcia, czy ten sąsiad jest raczej rozmowny czy raczej zamknięty na takie tematy?
Możesz powiedzieć po prostu że znalazłaś stary dokument podczas remontu i chcesz się dowiedzieć czy coś wie o historii budynku. Nie musisz mówić o świecach ani o nocnym strachu. Stary plan mieszkania to jest neutralna rzecz, nikt nie powie że jesteś dziwna jeśli zapytasz o datę i kontekst. Spróbuj tak.
To co powiedziałaś o starej zabudowie jednorodzinnej zmienia trochę perspektywę. Mapa mogła należeć do kogoś kto mieszkał w tym miejscu przed wyburzeniem. Ale mnie zastanawia jedno - te krzyżyki i cyfry były rysowane z sensem, nie na chybił trafił. Polcia, czy te oznaczenia wyglądają jakby były narysowane jednocześnie, jedną ręką, tym samym piórem? Czy może różnią się intensywnością albo grubością kreski?
Nie oglądałam tego aż tak uważnie. Jutro jak będę porównywać układ z łóżkiem to sprawdzę też to. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało podobnie, ale mogłam nie zwrócić uwagi.
Zostańmy chwilę przy świecach, bo chyba za bardzo odpłynęliśmy w archiwistykę. Polcia - pamiętasz od kiedy tak się dzieje? Czy to jest od początku jak zamieszkałaś, czy zaczęło się w konkretnym momencie, np. po tym remoncie gdzie była tapeta?
czyli możliwe że to dzieje się od początku, ale zwróciłaś uwagę dopiero teraz? A czy był jakiś moment który sprawił że zaczęłaś liczyć? Coś cię skłoniło?
Raz świeca zgasła w połowie zdania który wypowiadałam na głos. Mówiłam coś do siebie i to mnie uderzyło jako zbieżność. Potem zaczęłam obserwować.
Hej, chwilę - mówiłaś coś na głos i wtedy zgasło? Co to było? Pytam serio, bo to może być ważniejsze niż liczenie sekund.
Też chciałem zapytać. Mówiłaś coś konkretnego, czy tak po prostu gadałaś do siebie?
Trudno mi to opisać bez żenady. Mówiłam że jest mi tutaj dobrze i że to mój dom. Brzmi głupio teraz jak to czytam.
Nie brzmi głupio. Brzmi jak rodzaj deklaracji własności wobec przestrzeni. I jeśli cokolwiek w tym miejscu na to zareagowało - w którąkolwiek stronę to interpretujesz - to jest to spójne z tym co opisujesz przy łóżku. Obecność przy łóżku, gasząca świeca w momencie gdy mówisz że to twoje miejsce. Nie mówię że tak jest, ale widzę w tym narrację.
