ojej, to znaczy że to mogą być dwa oddzielne problemy? albo jedno powoduje drugie? nie rozumiem jak to działa, czy energia może 'przechodzić' przez dom w jakiś sposób
pytanie do autorki tematu - czy poza zachowaniem psa i śniegiem zdarzało się coś jeszcze, cokolwiek, nawet coś czego sama nie traktujesz jako paranormalne? zapachy, odgłosy, poczucie obserwowania, cokolwiek? pytam bo zanim się wypowiem wolę mieć pełniejszy obraz
dziękuję za szczerość. kroki w starym domu to w 90 procentach fizyka - drewno, fundamenty, zmiana temperatury w nocy. przebudzenie z poczuciem obecności zdarza się przy pewnych fazach snu i to też nie jest od razu paranormalne. ale suma tych rzeczy w jednym miejscu jest warta uwagi. jedno pytanie: jak się czujesz w tym domu ogólnie, czy masz poczucie że to jest twoje miejsce czy coś ci nie leży?
o matko, kroki i poczucie obecności przy łóżku to już mnie trochę ciarki przeszły! Zywilka ty jesteś taka spokojna o tym piszesz jakby to była norma. ja bym chyba nie spała 🙂
Brygidka, nie nakręcaj. kroki i poczucie obecności przy przebudzeniu to jedna z najczęściej opisywanych rzeczy przez ludzi którzy śpią w starych domach i nie ma z tym nic wspólnego paranormalnego w większości przypadków. Zywilka dobrze robi że podchodzi do tego spokojnie zamiast od razu panikować
ale czy takie uczucie przy łóżku nie mogłoby być jakimś zjawiskim zawiązanym z astrelem? czytałam że przy wychodzeniu z ciała albo wchodzeniu można poczuć że ktoś jest blisko, może autorka sama gdzieś wychodzi przez sen i wraca i to czuje? nie wiem czy dobrze to opisuję
Sliwowa, projekcja astralna to zupełnie inny temat i nie mieszajmy go tutaj bez podstaw. Zywilka, wracając do meritum - masz trzy obserwacje: śnieg, pies, lustro po poprzednim właścicielu. zanim cokolwiek czyścisz albo wywozisz, zrób te pomiary termometryczne o których mówiła Wandzisia. to zajmie tydzień i da ci coś konkretnego do powiedzenia
dobra, jutro rano jak będzie mróz to wezmę termometr i zmierzę obie ściany, tą wschodnią i jeszcze jedną dla porównania. i sprawdzę gdzie jest południe na aplikacji w telefonie bo naprawdę nigdy tego nie ogarniałam 🙂 a lustro na razie zostawiam w spokoju
a tak z innej strony, bo tu się dużo mówi o fizyce i termometrach, i ok, to ważne. ale nikt nie zapytał o jedno - jak długo Zywilka mieszka w tym domu i czy ta sytuacja ze śniegiem była od początku czy pojawiła się w którymś momencie? bo to by dużo mówiło
o, nie pomyślałam o tym. mieszkamy tu jakies 4 lata i szczerze nie pamiętam żeby na początku tak było. ale czy to znaczy że zawsze tak było i ja po prostu nie zwracałam uwagi, czy to się zmieniło, to ciężko powiedzieć. mąż mówi że zawsze tak było ale on też nie jest pewny
o matko, to w ogole nie wiecie od kiedy! to chyba najtrudniejsza część, bo jak nie wiesz kiedy się zaczęło to nie wiesz od czego szukać. Zywilka a sąsiedzi? może jakiś starszy sąsiad pamięta jak wyglądał ten dom wcześniej albo w ogóle ta okolica?
no i tu właśnie jest pies pogrzebany, powiedzą mi tutaj sceptycy. pamięć ludzka to jedna wielka dziura. znam człowieka który przez pięć lat był pewny że jego samochód jest niebieski a jak go zapytałem o konkretny rok kiedy go kupił to się okazało że nigdy nie miał niebieskiego. mózg dopowiada sobie co chce i dlatego subiektywne wrażenie 'zawsze tak było' albo 'kiedyś tego nie było' to nie jest żaden dowód na nic
zostańmy chwilę przy tym lu strze bo Makary o nim wspomniał i nikt nie wrócił. Zywilka napisała wcześniej że pies warczy przy drzwiach do salonu gdzie wisi lustro. mnie interesuje jedno konkretne pytanie - czy to lustro było w domu jak kupiliście, czy to wasze lustro?
no to mamy coś konkretnego. lustro po poprzednim właścicielu, który tu całe życie mieszkał i nie żyje. stare lustra w starych domach to zupełnie osobny temat. Zywilka, powiem wprost - ja bym to lustro wyniosła. nie dlatego że na pewno coś jest, ale dlatego że to najprostszy krok który nic nie kosztuje a zamyka jeden możliwy wątek
a jak wynosić to czy jest jakiś sposób żeby to zrobić bezpiecznie? pytam bo gdzieś czytałem że lustra po zmarłych powinno się jakoś zasłaniać albo coś, ale nie pamiętam szczegółów
a co jeśli wyniesienie lustra spowoduje że cokolwiek tam jest się rozgniewa albo przeniesie gdzie indziej? przepraszam że głupie pytanie ale naprawdę nie wiem jak to działa i trochę się boję za Zywilkę
wróćmy na chwilę do meritum, bo trochę odpłynęliśmy. Zywilka, zrób te pomiary termometryczne o których mówił Makary. sprawdź tę orientację ściany. i jedno jeszcze - czy w tym salonie gdzie wisi lustro jest jakoś inaczej niż w reszcie domu? temperatura, nastrój, cokolwiek? pytam bo pies reaguje przy drzwiach a nie przy samym lustrze, to ważna różnica
hmm, teraz jak o tym myślę to w salonie jest jakoś… nie wiem jak to opisać. jakby ciężej? ale to może być sugestia bo teraz o tym myślę. kotów mamy dwoje i jeden z nich w ogóle nie wchodzi do salonu, zawsze zostaje za progiem. ale koty są dziwne generalnie wiec nie wiem czy to cokolwiek znaczy
kot który nie wchodzi do pokoju to jednak ciekawe. zwierzęta reagują inaczej niż ludzie na pewne rzeczy. pies warczy, kot omija, to dwa niezależne sygnały z dwóch różnych zwierząt. tego nie odrzuciłbym tak łatwo
zaraz zaraz, jeden kot nie wchodzi a drugi wchodzi normalnie? bo jeśli jeden wchodzi to nie jest tak że 'coś tam jest i zwierzęta to czują', bo drugie czuje to samo i mu nie przeszkadza. koty mają różne osobowości i różne zwyczaje, jeden może po prostu nie lubić tego pokoju z zupełnie prozaicznych powodów
no dobra, ale wracajac do tej sciany - czy ktos sprawdzil na ktora strone ona jest zwrocona? bo ja bym zaczal wlasnie od tego. mam znajomego co mial podobna sytuacje z wilgocia i tam sie okazalo ze polnoc, cien przez caly rok i tyle. wiec zanim sie tu rozpisujemy o lustrach i kotach to moze jednak najpierw kompas?
dobra sprawdzam teraz… o matko, no to jest tak że ten dom jest ustawiony troszkę skosem, nie prostopadle do ulicy. i ta ściana gdzie topnieje wolniej to jest bardziej na północny zachód? chyba. nie jestem pewna jak dobrze oceniam na mapce
północny zachód to już nie jest typowa pełna północ więc niekoniecznie tłumaczy wszystko. aczkolwiek w zimie słońce i tak chodzi nisko i zachodzi mocno na południe, więc nawet ściana lekko odchylona od południa dostaje znacznie mniej światła. Zywilka, a ta ściana co topnieje szybciej to jest bardziej na południe czy południe-wschód?
właśnie, słońce tłumaczy śnieg. ale nie tłumaczy zwierząt. to są dwie osobne sprawy i nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka. może topnienie śniegu to czysto fizyczne, ale coś w tym salonie nadal może być nie tak
albo coś w tym salonie jest po prostu przeciągiem, słabą izolacją albo zimnym podłożem i dlatego kot tam nie wchodzi bo jest mu chłodniej. kot nie chodzi do chłodnych miejsc, to podstawa. a pies warczy bo warczy - może na własne odbicie w lustrze
Franciszkaa ma rację w kwestii kotów i temperatury, to fakt. ale ta kwestia lustra nadal jest dla mnie osobna. Zywilka napisała że lustro zostało po poprzednim właścicielu który tu całe życie mieszkał. wiesz cokolwiek o tej osobie? wiek, jak żyła, jak umarła?
umarła W domu?? Zywilka to jest ważna informacja i czemu dopiero teraz to mówisz! to może zupełnie zmieniać całą sytuację. i to lustro zostało po niej. jej lustro, jej dom, ona tam umarła. o matko
