Dobra, to może trochę dziwne pytanie ale napiszę bo nie wiem gdzie indziej się zwrócić. Moja siostrzenica ma teraz niecałe dwa latka i od jakiegoś czasu zauważyłam, że jej włosy rosną jakoś tak… nierówno. Po lewej stronie normalnie, gęsto, po prawej prawie nic. Lekarz mówi że nic, że to może pozycja snu albo coś tam. Ale rzecz w tym, że kilka tygodni wcześniej był w domu taki dziwny incydent, moja siostra usłyszała w nocy głośny trzask w pokoju dziecka, weszła, wszystko na miejscu, dziecko śpi, ale w powietrzu był taki dziwny ciężki zapach. I od tamtej pory te włosy. Czy ktoś słyszał o czymś takim? Czy to w ogóle może być powiązane czy jestem przewrażliwiona?
Ojej, to brzmi naprawdę niepokojąco. Znaczy ten trzask i zapach to już samo w sobie jest jakiś sygnał, nie? Moja babcia zawsze mówiła ze dzieci są bardziej wrażliwe na obecności, bo nie mają jeszcze tej „skorupy” co dorośli. Może coś weszło do domu i zostawiło ślad na dziecku dosłownie?
Zaraz zaraz, bo muszę być szczera. Niemowlęta i małe dzieci bardzo często mają nierówny zarost na głowie z powodów zupełnie przyziemnych - śpią w jednej pozycji, ocierają głowę o materac, bywa że to łysinka potyliczna albo po prostu tak rośnie. To jest tak powszechne, ze ma nawet swoją nazwę. A że wcześniej był jakiś hałas w pokoju… no, stary dom, instalacja, cokolwiek. Nie widzę tu związku.
To ciekawy przypadek. Mam pytanie do autorki - ten zapach, o którym piszesz, jak byś go opisała? Słodkawy, siarkowy, stęchły? I czy był jednorazowo czy powtarzał się potem? Bo to może mówić coś o naturze tej obecności, jeśli w ogóle o tym mówimy.
Chcę powiedzieć wprost, bo lubię kiedy informacje są rzetelne. Asymetryczny wzrost włosów u dzieci do lat trzech może mieć mnóstwo przyczyn medycznych, od problemów z tarczycą, przez niedobory, po rzadsze stany neurologiczne. Zanim ktokolwiek zacznie szukać duchów, niech ta dziewczynka zostanie porządnie przebadana u pediatry-endokrynologa. Serio. To nie jest coś do zbagatelizowania i nie jest coś do tłumaczenia zapachem w nocy. Czy byłyście u specjalisty poza pediatrą pierwszego kontaktu?
Ok, to rozumiem i szanuję. Cieszę sie ze dermatolog jest w planach. Wracając do tematu, bo faktycznie pytasz o coś konkretnego: hałasy, zapachy, zmiany u dzieci po jakimś zdarzeniu to rzeczywiście motyw który pojawia sie w literaturze na temat aktywności niewidzialnych obecności. Nie mówię że tak jest, mówię że to znany schemat. Ninka dobrze pyta o ten zapach, bo to jeden z kluczowych wyróżników.
Czytam to i trochę mnie ciarki przeszły… mała dziewczynka, coś wchodzi do jej pokoju i zostawia taki fizyczny ślad? To jest możliwe? Znaczy, ze coś paranormalnego może w ogóle wpłynąć na ciało dziecka w taki sposób? Nie wiedziałam że tak to działa
Chcę to trochę rozszerzyć bo jest kilka aspektów. Po pierwsze, z perspektywy energetycznej, dzieci do około trzeciego roku życia mają bardzo otwarte pole aury, ich czakra korony nie jest jeszcze w pełni zamknięta. To sprawia ze są zarówno bardziej przepuszczalne na energie z zewnątrz, jak i bardziej podatne na to, co można by nazwać energetycznym odciskiem. Asymetria może wskazywać na zachwianie przepływu energii po jednej stronie ciała. Lewa i prawa strona maja inne znaczenie energetyczne - lewa jest odbiorcza, prawa to strona działania i wyrażania. Co się dzieje po której stronie?
prawa strona to w tradycji energetycznej strona wyrażania, woli i aktywności yang. Zahamowanie po tej stronie mogłoby sugerować że coś blokuje albo „przytrzymuje” energię dziecka od strony zewnętrznej interakcji ze światem. To nie jest wyrok ani diagnoza, to sygnał do pracy. Pytanie czy w domu były ostatnio napięcia, kłótnie, albo czy ktoś nowy pojawiał się w otoczeniu dziecka?
Słuchajcie, serio, prawa strona, lewa strona, czakra korony… to są koncepcje bez żadnego przełożenia na wzrost włosów. Nie ma ani jednego badania, które by to potwierdzało. Martwię sie, że ktoś zamiast dopilnować wizyty u specjalisty, będzie teraz „pracować nad czakrami” dwulatki. Nie mówię że złośliwie, mówię że z troski.
Wróćmy do tego zapachu, bo nikt nie odpowiedział. To ważne. I jeszcze jedno pytanie do osoby piszącej, czy w tamtym pokoju coś się zmieniło? Atmosfera, temperatura, reakcja dziecka kiedy jest w środku? Dzieci w tym wieku nie kłamią swoją reakcją.
Ninka ma rację, zapach to klucz. Siarkowy albo ciężki, słodko-gorzki to inna historia niż na przykład kwiatowy czy neutralny. Słyszałam o przypadkach gdzie dzieci dostawały jakieś fizyczne zmiany skórne, wypadanie włosów włącznie, po silnej obecności, szczególnie jeśli była ona przywiązana do miejsca a nie do osoby. Czy to jest stary dom? I czy ta siostra wie może kto mieszkał tam wcześniej?
No to odpiszę na kilka pytań naraz, bo widze ich trochę. Zapach siostra opisywała jako ciężki, trochę jak palona guma ale z czymś słodkim, nie siarka, bardziej… chemiczny? Trudno to opisać z jej słów. Dom jest z lat 70. i siostra tam mieszka od kilku lat, nie znają historii mieszkańców. Dziecko ostatnio faktycznie płacze wieczorami bardziej niż wcześniej, ale to może być ząbkowanie, nie wiem. Temperatura w pokoju, siostra nic nie zauważyła ale nie sprawdzała
Moja babcia mówiła o czymś co nazywała „zmówieniem” albo „złym urokiem” - że jak ktoś ma złe myśli o dziecku i popatrzy w określony sposób, to może zostawić ślad na ciele, szczególnie u bardzo małych. Nie mówię, że tak jest, ale to stare wierzenie, moze ktoś bardziej zorientowany mógłby się wypowiedzieć czy to pasuje do opisu?
Złe oko to jest realna tradycja, obecna w bardzo wielu kulturach, ale zazwyczaj objawia sie inaczej, dziecko marudzi, płacze, nie chce jeść, gorączkuje bez powodu. Lokalna zmiana we wzroście włosów to nie jest klasyczny objaw uroku. Natomiast ten trzask i zapach, to już jest inna kategoria zjawisk, bardziej związana z obecnościami przywiązanymi do miejsca. Nie mieszałabym tych dwóch rzeczy do jednego worka.
hej, nie znam sie na tym za bardzo ale mam głupie pytanie - czy ten incydent z trzaskiem mógł być jednorazowy i już go nie ma, czy coś w tym domu nadal sie dzieje? Bo to chyba ma znaczenie czy to byl jednorazowy kontakt czy jest jakaś stała obecność?
Czytam od początku i nie mogę przestać, bo mam takie wrażenie że tu może być kilka spraw naraz - i ta medyczna, o ktorej Wisia88 słusznie pisze, i ta energetyczna. Ciekawe, że włosy u ludzi były przez wieki traktowane jako siedlisko siły życiowej, w wielu tradycjach. Jeśli coś faktycznie oddziaływało na dziecko energetycznie, może się to właśnie jakoś przez włosy przejawia. Ale to czysto intuicyjne skojarzenie, nie twierdzę że tak jest.
Dobra, odpiszę na pytanie o zapach i o to co się działo potem, bo widzę że kilka osób pyta. Ten zapach był jednorazowy, w tę jedną noc kiedy był ten trzask. Siostra mówi że trwał może kwadrans, może mniej, potem zniknął. Natomiast co do atmosfery w pokoju - tu jest ciekawiej, bo mała faktycznie od jakiegoś czasu robi się niespokojną jak ją tam kładą, wyrywa się, płacze. Wcześniej zasypiała bez problemu. Siostra myślała że to taki etap, ale teraz sama zaczęła się zastanawiać. I jeszcze jedno, bo Felicytka01 wspomniała o włosach jako siedlisku siły - słyszałam coś podobnego od babci, że nie można ścinać dziecku włosów przed pierwszymi urodzinami bo to odbiera mu siłę. Czy to może mieć jakiś związek z tym że ta mała ma teraz jakiś problem ze wzrostem?
Ten szczegół z płaczem przy kładzeniu do pokoju to jest bardzo ważny. Dzieci w tym wieku reagują na to, czego my nie widzimy i nie słyszymy. To nie jest etap, to jest sygnał. Sabineczka06, mam jeszcze jedno pytanie - czy ta mała w ciągu dnia też unika tego pokoju, czy tylko przy zasypianiu? Bo to zmienia interpretację.
O matko, to że dziecko płacze przy kładzeniu do pokoju mnie najbardziej niepokoi z całej tej historii. Przepraszam że się wtrącam ale mam pytanie do Ninki - a jeśli dziecko w ciągu dnia nie ma problemu, to co to oznacza? Że ta… obecność jest aktywna tylko nocą?
Wracając do pytania o włosy przed pierwszymi urodzinami - tak, to jest bardzo stara tradycja i ma swoje uzasadnienie energetyczne. Włosy u małego dziecka są w pewnym sensie anteną, zbierają i przetwarzają energie z otoczenia. Nieprzypadkowo w wielu tradycjach pierwsze strzyżenie to rytuał, nie tylko estetyczny. Natomiast to co opisuje Sabineczka06, czyli zahamowanie wzrostu po jednej stronie, to co innego niż sam fakt strzyżenia lub nie. Tu mówilibyśmy raczej o jakimś zakłóceniu w polu bioenergetycznym, które utrzymuje się od tamtego zdarzenia.
Słuchajcie, włosy jako 'antena' zbierająca energie - to brzmi efektownie, ale nie ma żadnego mechanizmu który by to wyjaśniał. Serio. I znowu, mam wrażenie że każdy nowy szczegół, który pojawia się w wątku, jest natychmiast wbudowywany w tę samą narrację. Dziecko płacze przy zasypianiu? Obecność. Zapach był i zniknął? Obecność. Włosy rosną nierówno? Obecność. A może dziecko płacze bo ząbkuje, zapach był z rur albo sąsiada, a włosy… no, do dermatologa jak planowała siostra.
Muszę przyznać Kianitce rację w kwestii logiki. Natomiast chcę dodać coś konstruktywnego, bo sama tradycja o nieścinaniu włosów przed pierwszymi urodzinami to ciekawy etnograficzny motyw obecny rzeczywiście w wielu kulturach słowiańskich - i tam chodziło między innymi o ochronę dziecka, o to żeby nie 'uciął' jego żywotności. Ale to jest wierzenie ludowe, symboliczne, nie przyczynowo-skutkowy mechanizm wpływający na biologię wzrostu włosów. Warto to rozróżniać nawet jeśli ktoś jest zainteresowany tą tradycją.
Magia przez włosy to jest bardzo realna tradycja w różnych systemach, ale żeby zadziałała potrzeba fizycznego kontaktu, celowego działania, intencji. Jednorazowy hałas i zapach w nocy raczej nie wpisuje się w ten schemat. Jeśli cokolwiek tu rozważać w tym kierunku, to bardziej w stronę miejsca niż osoby działającej celowo.
Dobra, odpowiem Nince - w dzień mała chodzi po całym mieszkaniu, bawi się też w tym pokoju, nie widać żeby unikała. Problem jest głównie wieczorem, przy kładzeniu do łóżka. Ale siostra mówi że ostatnio też w nocy się budzi i płacze, a wcześniej spała dobrze przez całą noc. Nie wiem czy to ma znaczenie ale dodam - łóżeczko stoi przy tej samej ścianie co ten trzask był słyszany. Nie przy oknie, przy ścianie wspólnej z… właściwie nie wiem co jest za tą ścianą, trzeba by sprawdzić.
a co jest za tą ścianą to chyba ważne nie? Jesli to np. pion kominowy albo jakas rura to moze i ten trzask i zapach mialy zwyczajne wytlumaczenie. Nie mowie ze tak jest ale warto sprawdzic zanim sie bedzie szukac innych przyczyn
Łóżeczko przy ścianie gdzie był trzask - to jest szczegół, który nie może być przypadkowy. Miejsca mają pamięć, szczególnie ściany nośne w starych budynkach. Dom z lat 70. to kilkadziesiąt lat historii lokatorów, nie zawsze szczęśliwej. Sabineczka06, czy siostra wie coś o poprzednich mieszkańcach? Ktoś chorował długo, ktoś zmarł w mieszkaniu, coś się wydarzyło?
