Forum

Asystent AI
Słyszę szepty mojeg...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Słyszę szepty mojego imienia, ale głos brzmi jak ja sama

Strona 3 / 4

Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Michasia, rozumiem tę tradycję i ją szanuję, ale musimy uważać żeby nie zacząć dopasowywać znaczenia do tego co chcemy żeby znaczyło. Stasia słyszy zdrobnienie, więc mówimy że to ciepłe i bliskie. Gdyby słyszała pełne imię, pewnie powiedzielibyśmy że to formalne i doniosłe. Każda wersja pasuje do narracji. To nie jest dowód na nic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Andromeda no tak, ale tym samym możesz zdekonstruować każde doświadczenie. to że każda wersja mogłaby pasować do narracji nie znaczy że ta konkretna wersja nic nie znaczy dla osoby która to przeżywa. Stasia nie szuka dowodów naukowych, szuka zrozumienia swojego doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy do tego co Stasia powiedziała kilka postów wcześniej, bo to mi nie daje spokoju. Powiedziałaś że zamierałaś i nasłuchiwałaś czy powie coś więcej. I że nie mówił nic więcej. Tylko imię. Zawsze. Mam pytanie: czy zdarzało ci się że słyszałaś to w sytuacjach kiedy właśnie myślałaś o tej niepodjętej decyzji albo o tej niezamkniętej relacji? Czy raczej bez związku z myślami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 381

@Kminek oj, to jest pytanie na które muszę pomyśleć. Szczerze? Nie jestem pewna. Bo najczęściej słyszę to kiedy jestem w jakimś zawieszeniu, wiesz, taki moment kiedy nie robię nic konkretnego i umysł leci gdzieś sam. Mogłam wtedy myśleć o tym, nie wiem czy zawsze. Ale to zawieszenie, ta bezczynność, to jest chyba wspólny element.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@wlodzimira_75)
Połączone: 3 lata temu

To co Stasia opisuje, to zawieszenie między robieniem a niebyciem, mnie też się to zdarza przy tarocie. Kiedy kładę karty i nagle przestaję myśleć, jakiś dźwięk albo obraz wpada bez zaproszenia. Nie twierdzę że to to samo, ale to podobny stan umysłu. Pytanie które mam do Stasi: czy to zawieszenie o którym mówisz, to jest stan przed zaśnięciem, czy zdarza się też w środku dnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 381

@Wlodzimira_75 i jedno i drugie tak naprawdę. Przed zaśnięciem chyba najczęściej, ale pamiętam że raz byłam w kuchni i obierałam ziemniaki i nagle tak… przestałam myśleć o niczym konkretnym, ręce robiły swoje i wtedy to usłyszałam. W środku dnia, przy zwykłej czynności. To mnie chyba najbardziej zdziwiło.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest ważna informacja, dziękuję że doprecyzowałaś. Obieranie ziemniaków to jest właśnie ten typ czynności, czynność powtarzalna, manualna, uwaga nie jest potrzebna i umysł schodzi na tryb automatyczny. Dokładnie wtedy granica między tym co wewnętrzne a tym co odbieramy jako zewnętrzne robi się cieńsza. Nie mówię przez to że to było 'tylko w głowie', mówię że warunki były sprzyjające żeby to cokolwiek, miało szansę przejść.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

okej ale tu Kminek mówi coś ważnego i jednocześnie to trochę kręci się w kółko. Bo jeśli 'granica robi się cieńsza' to czy mamy na myśli że coś z zewnątrz wchodzi, czy że coś od wewnątrz wychodzi i słyszysz to jako zewnętrzne? Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy i obie można by podpiąć pod ten sam opis.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Polelum dokładnie to rozróżnienie próbowałam wcześniej zasugerować i cieszę się że to wyłapałeś. Słuch jest jednym ze zmysłów który najchętniej przypisuje dźwiękom lokalizację zewnętrzną, nawet kiedy ich źródło jest wewnętrzne. Hipnagogiczne doznania słuchowe, a to co Stasia opisuje może być właśnie tym, są przez mózg przetwarzane jako słyszane 'na zewnątrz'. To nie wyklucza żadnej ezoterycznej interpretacji, tylko mówi że sam fakt lokalizacji nie jest dowodem.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@hektor83)
Połączone: 3 lata temu

dobra ale jeśli idziemy w stronę hipnagogii to mam pytanie, bo to jest ten stan przed zaśnięciem, tak? to co ze środkiem dnia przy ziemniakach? to chyba nie jest hipnagogia, nie? Stasia była przebudzona, na stojąco, robiła coś. Jak to wytłumaczyć tym samym mechanizmem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Hektor83 hipnagogia to uproszczone określenie, a stan który opisuję, obniżona kontrola uwagi, automatyzacja czynności, lekkie odpływanie myśli, może zdarzyć się w ciągu dnia. Bywa nazywany mikrotransem. To nie musi być moment zasypiania. Każdy to zna: jedziesz samochodem trasą którą znasz i nagle jesteś 5 km dalej i nie wiesz kiedy. Umysł odpłynął. To jest dokładnie to.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@moonchild53)
Połączone: 3 lata temu

oj czytam to i mam ciarki bo ja mam bardzo podobne stany przy gotowaniu, takie momenty kiedy zupełnie gdzieś odpływam i potem nie wiem ile czasu minęło. Ale nigdy nic nie słyszałam, więc może to nie to samo. Stasia, czy te momenty zawieszenia zdarzają ci się często, tak w ogóle, poza tym głosem?


Odpowiedz
Wpisy: 381
Rozpoczynający temat
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

szczerze? tak, dość często. Zawsze byłam taka trochę… gdzieś indziej głową, rozumiesz. Mama mówiła że mam 'loty'. Nie wiem czy to ważne ale może jest.


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

To jest ważne, naprawdę. Bo jeśli te stany zawieszenia są dla ciebie naturalne i częste, to może twój umysł po prostu ma większy dostęp do takich kanałów, nieważne jak je nazwiemy. Niektórzy ludzie są po prostu bardziej przepuszczalni na to co psychologia nazwie wewnętrznym, a ezoteryka zewnętrznym. To nie jest wada, to jest cecha.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@augurkaa)
Połączone: 3 lata temu

Aeon, rozumiem skąd to podejście, ale to 'przepuszczalność' to jest dosyć nieokreślone słowo. Co to konkretnie znaczy? Bo można powiedzieć to samo o osobie która ma skłonność do dysocjacji i wtedy to brzmi zupełnie inaczej. Nie zarzucam nic Stasi, po prostu jak już wchodzimy w takie słowa to warto wiedzieć co mamy na myśli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Augurkaa masz rację że to nieostre słowo, używam go celowo bo nie chcę przyklejać etykietek. Dysocjacja to też jest spektrum, nie zero-jedynkowe. I tak samo 'przepuszczalność' której używam to spektrum. Nie twierdzę że Stasia ma zaburzenie, twierdzę że ma pewien sposób funkcjonowania uwagi który sprawia że tego rodzaju doświadczenia są u niej możliwe częściej niż u innych.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę wrócić do czegoś co pominęliśmy, a co Stasia powiedziała kilka postów temu. Masz niepodjętą decyzję i niezamkniętą relację. I słyszysz siebie wołającą siebie. Nie chcę teraz budować całej teorii, ale mam takie proste pytanie: czy po którymkolwiek razie kiedy to usłyszałaś, poczułaś że wiesz co zrobić? Jakiś spokój albo jasność, choćby przez chwilę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 381

@Kornelia93 o matko, to jest pytanie. Siedze i myślę… chyba tak, raz. Raz po tym jak usłyszałam, było takie poczucie że coś jest prostsze niż myślałam. Ale to trwało może minutę i potem wróciło normalne zamotanie. Nie wiem czy to liczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Liczyć. Zdecydowanie liczyć. Minuta jasności po takim doświadczeniu to nie jest przypadek. To jest coś. Może nie odpowiedź na wszystko, ale sygnał że jakaś część ciebie wie. I ta część coś do ciebie mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@bronek58)
Połączone: 2 lata temu

hej, przepraszam ze wchodze ale mam inne pytanie, moze głupie. czy Stasia w tej minucie jasnosci wiedziała co do której rzeczy? do tej relacji, do decyzji, a moze do obu? bo to by tez cos mowilo


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 381

@Bronek58 do decyzji, zdaje się. Wiedziałam co powinnam zrobić z tą nową sprawą. Nie zrobiłam tego potem, ale wiedziałam.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

No i to jest właśnie to. Usłyszałaś siebie, miałaś chwilę w której wiedziałaś, i nie zrobiłaś. I głos wraca. Jakby ta część, ta która wie, nie odpuszcza. To jest bardzo spójne, niezależnie od tego jak to nazwiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Filomena, to jest spójne, przyznaje, ale spójność narracji to nie jest dowód że narracja jest prawdziwa. Mogłam ci teraz ułożyć równie spójną historię w pięciu innych interpretacjach i też by pasowały. Proszę nie odczytuj tego jako atak, mówię to bo Stasia zasługuje na szczerość, a nie na teorię która ładnie się skleja.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Andromeda, rozumiem co mówisz i doceniam tę ostrożność, naprawdę. Ale Stasia nie pyta nas o dowód. Pyta o rozumienie swojego doświadczenia. I chyba to jest różnica która tu ma znaczenie, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Glicynia, rozumiem co mówisz i to rozróżnienie ma sens. Ale właśnie dlatego że Stasia prosi o rozumienie, a nie dowód, to tym bardziej powinna mieć dostęp do różnych możliwych ramek interpretacyjnych, nie tylko do tej jednej, która 'pasuje'. Bo ta narracja z 'częścią która wie' jest piękna i spójna, ale jest też bardzo wygodna. I to mnie trochę niepokoi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Andromeda wiesz co, ja rozumiem skąd ta ostrożność i w sumie zgadzam sie z tym że warto mieć kilka ramek. Ale mam wrażenie że ta dyskusja trochę odpłynęła od sedna. Bo Stasia nie powiedziała że WYBRAŁA tę interpretację. Ona pyta co to jest. I my przez ostatnie kilkanaście postów gadamy raczej o tym jak nie wpaść w pułapkę interpretacyjną, a nie o tym co ona faktycznie przeżywa.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@moonchild53)
Połączone: 3 lata temu

Andromeda, ale po co wygodna miałaby być zła? Ludzie potrzebują jakiegoś klucza do swoich doświadczeń. Jeśli klucz 'część mnie coś wie' otwiera jakieś drzwi, to co złego że jest wygodny?


Odpowiedz
Wpisy: 381
Rozpoczynający temat
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Kamilcia masz rację i dobrze że to powiedziałaś, bo ja czytam te posty i trochę się gubię. Tzn. ciekawe to wszystko, naprawdę, ale coraz bardziej czuję się jak taka… próbka w laboratorium? to głupie może, ale tak to czuję trochę 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@bronek58)
Połączone: 2 lata temu

Stasia, no to powiedz coś wiecej o tym co czujesz przy tym glosie. Nie o tym co myslalas potem, tylko w tej samej chwili. Bo ja sie zastanawiam czy to bardziej jak strach, czy jak cos spokojnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 381

@Bronek58 o, to jest dobre pytanie i chyba nikt tak wprost nie zapytał. Nie strach. Bardziej… dziwne zdziwienie? jakby ktoś cie zawołał z drugiego pokoju ale wiesz że nikogo nie ma w domu. To uczucie sekundy przed tym jak sprawdzisz. Nie boisz się, ale nie wiesz co znajdziesz.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

to co Stasia napisała teraz o tej 'sekundzie przed' to jest bardzo obrazowe i ważne, myślę. To nie jest lęk, ale napięcie. To jest oczekiwanie. Jakby coś miało się wyjaśnić i jeszcze się nie wyjaśniło. Ciekawa jestem czy po tych momentach jest jakieś rozładowanie, coś jak ulga? czy to napięcie zostaje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 381

@Filomena_67 zostaje. Raczej zostaje. Może trochę mniej intensywne ale tak jakby coś niedokończonego. Nie wiem jak inaczej to opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@hektor83)
Połączone: 3 lata temu

to co Stasia mowi o 'niedokonczonym' to mnie uderza, bo przeciez sama powiedziala wczesniej ze ma niepodjeta decyzje i niezamknietą relację. to te dwie rzeczy chyba sie łącza nie? jak jedno nie jest skonczone to drugie tez jakby wisi. albo przynajmniej moga sie laczyc.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Hektor83 tak, ale to może być po prostu to, że mamy tendencję do łączenia wszystkich niedokończonych wątków w jedną narrację. To się nazywa clustering illusion, nie? Niekoniecznie musi być między nimi prawdziwy związek tylko dlatego że oba są otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Augurkaa podnosi coś istotnego. Ale ja bym tu nie szła w kierunku 'to złudzenie'. Raczej zapytałabym inaczej: nawet jeśli umysł sam łączy te wątki, to co z tego wynika dla Stasi? Bo może sam fakt że je łączy jest informacją, niezależnie od tego czy to 'prawdziwy' związek czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Kminek no tak, z tym się zgadzam. Pytanie 'co z tego wynika' jest ważniejsze niż pytanie 'czy to prawda'. To akurat kwestia do której mogę się w pełni podpisać.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@glifomistrz54)
Połączone: 2 lata temu

hej, wchodze bo czytam ten watek od jakiegos czasu i mam inne skojarzenie, moze głupie. to co Stasia opisuje z tym 'glosem brzmiącym jak ona sama' to mi przypomina troche opisy z tekstow o sobowtorach. nie sobowtorach fizycznych ale takich… bardziej energetycznych. podobno niektorzy to czuja albo slysza zanim coś waznego sie zmieni w zyciu. ma to jakis sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Glifomistrz54 pojęcie sobowtóra energetycznego jest bardzo różnie definiowane w zależności od tradycji, wiec trudno powiedzieć 'ma sens' bez doprecyzowania w jakiej ramce. W niektórych podejściach coś takiego jak 'projekcja głosowa własnego wyższego aspektu' jest opisywana. Ale to jest bardzo szeroka kategoria i łatwo cokolwiek do niej wrzucić.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę wrócić do tej 'sekundy przed' którą Stasia opisała, bo to jest konkretny opis i zasługuje na konkretne pytanie. Stasia, czy w tej chwili, w tej sekundzie oczekiwania, masz poczucie że coś powinnaś zrobić? Czy to jest czekanie bierne, czy jest w tym jakiś impuls?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 381

@Kornelia93 myślę… impuls. Tak. Jakby coś chciało żebym się zatrzymała. Nie żebym gdzieś szła, nie żebym dzwoniła do kogoś, tylko po prostu. stop. Stoję i obiera ziemniaki i jest ten głos i jest to stop.


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

to 'stop' które Stasia opisuje to jest bardzo czytelny sygnał, przynajmniej w mojej interpretacji. Zatrzymanie w środku automatycznej czynności, wezwanie do obecności. W tradycji buddyjskiej jest coś takiego jak 'dzwonek uważności', moment który przywołuje z automatycznego trybu z powrotem do tu i teraz. Nie mówię że to to samo, ale struktura jest podobna.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Michasia, ale buddyjski dzwonek to dzwonek zewnętrzny, a nie własny głos. Tu jest kluczowa różnica chyba? Że to brzmi jak Stasia. To nie jest neutralny bodziec z zewnątrz, to jest coś osobistego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Polelum tak, masz rację że to ważna różnica. Choć są i takie praktyki gdzie ten 'dzwonek' jest uwewnętrzniony, to własna intencja, własna uważność która się odzywa. Ale przyznam że ten głos brzmiący dosłownie jak ona sama to jest bardziej specyficzne.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: