Hej, nie wiem czy to dobry dział ale chyba tak. Mam dziwny problem i trochę się boję. Od jakiegoś czasu na podwórku przy domu pojawiają się zwierzęta których nie powinno tam być. Raz to była krowa, stała sobie przy płocie i patrzyła się na mnie. Pobiegłam po telefon żeby zrobić zdjęcie i jak wróciłam to jej nie było. Zero śladów, zero odgłosów, nic. Innym razem coś jakby duże czarne zwierzę przy szopie, ale nie mogłam rozpoznać co to. Znikło zanim zdążyłam podejść bliżej. Mieszkam w bloku w mieście, żadnych krów w okolicy być nie powinno. Co to może być? Czy ktoś miał coś podobnego?
To bardzo ciekawy przypadek. Zjawiska z pojawianiem się zwierząt które znikają bez śladu są opisywane w różnych tradycjach, nie tylko w ezoterce zachodniej. Pierwsze pytanie jakie mam to - czy te zwierzęta wyglądały normalnie? Znaczy czy były jakieś dziwne detale, coś nie tak z oczami, sylwetką, czy poruszały się naturalnie?
Ojej, krowa na podwórku to bym się przestraszyła 😀 ale serio, to brzmi dziwnie. Mówisz ze w bloku mieszkasz? To naprawde nie ma jak tam wejść żadna krowa, chyba ze ktoś ją przywiązał i uciekła ale to byś chyba słyszała jakieś odgłosy. Jak to miejsce wygląda, jest jakieś zamknięte, ogrodzenie?
No dobra, ale zanim wszyscy rzucimy się w duchy i astralne projekcje to może najpierw: skąd wiesz że to nie były zwykłe zwierzęta które po prostu gdzieś pobiegły zanim wróciłaś? Krowy uciekają z farm, zdarzają się i w miastach. Czarne duże zwierzę to mógł być np. duży pies albo dzik, one wchodzą do miast. Brak śladów to nie dowód, mogłaś po prostu nie patrzeć w dobrym miejscu.
Dominik ma rację że trzeba najpierw wykluczyć zwykłe wyjaśnienia. Ale jeśli to się powtarza i za każdym razem jest ten sam schemat - pojawienie, kontakt wzrokowy, zniknięcie - to warto się temu przyjrzeć uważniej. Czy to zawsze dzieje się o podobnej porze? To ważny szczegół.
może to duchy zwierząt? czytałam że zwierzęta też mają duchy i mogą się pojawiać. ale nie wiem czy to prawda bo mało się na tym znam
Pora dnia to rzeczywiście ważne. Piszę to bo zjawiska o zmierzchu czy tuż przed świtem mają inne źródła niż te w środku dnia. Zapis który prowadzę od lat pokazuje że większość tego typu obserwacji to albo godziny graniczne czyli ta przestrzeń między dniem a nocą, albo konkretne pełnie. Kiedy to się dzieje mniej więcej?
Ciekawy temat. Ja bym spojrzał na to od strony miejsca, nie zwierząt. Tzn. czy to podwórko ma jakąś historię? Stare miejsca mają swoją energię i czasem manifestują rzeczy z przeszłości w dziwnych formach. Zwierzęta domowe, hodowlane, mogą być reliktem dawnej funkcji terenu.
Formy astralne zwierząt to nie jest takie proste jak 'duch krowy'. W tradycji słowiańskiej były znane jako zjawy które mogły przybierać kształt zwierząt gospodarskich, szczególnie bydła. To nie znaczy że to samo tu mamy, ale schemat znikania bez śladu przy zamkniętym terenie jest charakterystyczny właśnie dla takich form, nie dla zwykłych zbłąkanych zwierząt.
przepraszam ze wchodzę ale mam pytanie trochę z innej beczki - czy to zwierzę mogło reagować na twoją energię? Znaczy czy w tamtym momencie byłaś pod jakimś stresem, coś przeżywałaś? Bo czytałam że silne emocje mogą przyciągać różne formy…
Hmm, pora - różnie, raz było po południu a ten czarny kształt to wieczorem. Co do historii miejsca to nie wiem, to stara kamienica, może sto lat ma.
Stara kamienica to już mówi sporo. Sto lat temu na tym miejscu mogło być wszystko, podwórka służyły różnym celom. Nie chcę straszyć ale zdarzało się że zwierzęta były na takich podwórkach bite, to były inne czasy. Takie miejsca mają czasem swoją pamięć.
A może to jakiś sygnał dla ciebie osobiście? Krowa w wielu kulturach to symbol czegoś konkretnego, obfitości, opiekuńczości, matki. Może to nie jest straszne tylko… symboliczne? Jakbyś miała teraz jakieś trudniejsze sprawy w życiu to może to jakiś komunikat?
Magini masz może rację z tym symbolem ale żeby to były takie komunikaty to chyba musiałoby być coś więcej. A tak ogólnie to mnie bardziej niepokoi ten czarny kształt niż krowa, krowa jakoś mniej groźnie brzmi. Co to mogło być?
OK, zebrałam sobie te informacje z wątku. Mamy: zamknięty teren, brak śladów, powtarzający się schemat, stary budynek, i ten szczegół że raz było to po silnych emocjach. To nie jest jeden przypadek tylko kilka naraz. Ciekawi mnie czy to zawsze na tym samym miejscu podwórka się pojawia, czy w różnych punktach?
Dobra, bo Apolonia napisała że to było po kłótni z mamą, i to mnie zatrzymało. Mam pytanie do reszty - czy to oznacza że emocje ją 'otworzyły' na coś co tam już było, czy raczej że sama to wytworzyła? Bo to dość duża różnica jeśli chodzi o to co robić dalej.
No właśnie to miejsce mnie ciekawi najbardziej. Apolonia, ta kamienica jest w centrum czy gdzieś na obrzeżach? I czy piwnice są dostępne, czy zamknięte? Pytam bo stare budynki z aktywną piwnicą to zupełnie inna kategoria niż te bez.
centrum raczej, stara dzielnica. Piwnice są ale zamknięte, nie schodzę tam w ogóle. A czemu piwnice mają znaczenie?
bo piwnica to dosłownie najstarsza warstwa miejsca, najdłużej nasiąka. Jeśli tam się coś działo przez te sto lat to ślad siedzi głęboko. Zresztą nie tylko piwnica, każde stare podwórko ma swoją warstwowość. Ale nie chcę cię niepotrzebnie nakręcać, to tylko jeden z tropów.
przepraszam ale chce zapytać wprost, bo jakoś nikt nie powiedział tego jasno - czy to jest niebezpieczne? Znaczy te zjawiska. Apolonia powinna się bać czy nie?
hmm. po tym z krową byłam dziwnie spokojna, jakby ta kłótnia z mamą gdzieś odpłynęła. po czarnym kształcie byłam bardziej… nie wiem, niepewna? trudno opisać
O, to już mówi całkiem dużo. Ta krowa przyniosła spokój, a czarny kształt niepokój. To może być jakiś sygnał, że to są dwie różne energie albo źródła? Jeden przyjazny, drugi niekoniecznie?
Dominik ma jeden słuszny punkt w tym co pisze - kolejność kroków. Najpierw sprawdzić co się daje sprawdzić, potem szukać innych wyjaśnień. Ale z tego co Apolonia podała - zamknięty teren, brak śladów, znikanie bez ruchu - sprawdzone już zostało. Nie ma normalnego wytłumaczenia dla zamkniętego podwórka i krowy która nie zostawia śladów w błocie.
czytam ten watek od dawna i jedno mi nie daje spokoju. czy ktos inny z kamienicy to tez widział? sąsiedzi, ktokolwiek? bo jeśli tylko Apolonia to jedno, a jeśli kilka osób to zupełnie inne pole.
haha no trochę niezręczne pytanie to prawda 😀 ale jednak warto, możesz to obkleić jakoś 'bo mi się coś dziwnego śniło o podwórku' i spytać czy oni tez coś dziwnego zauważyli. Niekoniecznie muszą mówić o tym samym co ty.
Wróćmy do tej różnicy między krową a czarnym kształtem, bo Magini poruszyła coś ważnego. W moich notatkach mam kilka przypadków gdzie w jednym miejscu pojawiały się dwie formy o zupełnie różnym charakterze. Czasem to ta sama energia manifestuje się różnie w zależności od stanu obserwatora. Ale czarny kształt bez wyraźnych konturów to inny typ niż zwierzę z detalami. Czy ta krowa była szczegółowa, wyraźna? Rogi, sierść, oczy?
To co Apolonia mówi o szczegółowości jest ważne. Wysoki poziom szczegółu przy jednoczesnym nielogicznym zachowaniu i braku fizycznych śladów to jeden ze wzorców które opisuje się przy manifestacjach miejscowych - coś powiązanego z energią miejsca, nie z obserwatorem. Rozmyta ciemna forma to z kolei często coś co reaguje na pole energetyczne konkretnej osoby. To by mogło tłumaczyć dlaczego było po stresie.
