słuchajcie, ja mam trochę inne skojarzenie i może nie na miejscu ale powiem. Stasia mówi że głos brzmi jak ona, ale nie wychodzi z jej ust. Ja miałam kiedyś sen, takie półprzytomne budzenie, i usłyszałam swój głos mówiący moje imię wyraźnie jak na nagraniu. To było jednorazowe i właśnie w tym okenie w moim życiu podejmowałam bardzo trudną decyzję o wyprowadzce od rodziny. Potem wszystko się ułożyło. Nie wiem co to było ale pamiętam to do dzisiaj.
…i ten mój sen to było coś zupełnie innego niż normalne budzenie, bo nie byłam ani śpiąca ani przytomna, tylko gdzieś pomiędzy. I ten głos był mój, na 100%. Nie bałam się, ale też nie wiedziałam co z tym zrobić. Stasia, czy ty to czujesz w podobnym stanie, tzn. czy to jest kiedy jesteś zmęczona, rozkojarzona, czy też zupełnie normalnie?
Wlodzimira to ciekawe że pytasz, bo właśnie obierałam te ziemniaki, więc byłam chyba właśnie w takim… nie śpiąca ale trochę na autopilocie. Ręce robią swoje, głowa odpływa. Może to ten stan? Nie wiem czy to ma znaczenie że nie byłam skupiona na niczym konkretnym w tamtej chwili.
o właśnie to jest bardzo ważna obserwacja! ten stan 'autopilota' to jest coś co w pracy z czakrami nazywamy przejściem między aktywnością a odbiorem. kiedy umysł nie produkuje aktywnie myśli, otwiera się na coś innego. Stasia, czy zdarzyło ci się to też przy innych automatycznych czynnościach, nie tylko przy gotowaniu?
Stasia, a czy ten głos sie kiedys powtorzyl podczas innej czynnosci? chodzi mi o to czy to bylo kilka razy i zawsze podobnie, czy moze za kazdym razem troche inaczej?
to co Stasia teraz powiedziała jest istotne i chcę się przy tym zatrzymać. głos pojawia się wyłącznie przy czynnościach automatycznych, nigdy przy pełnej uwadze. to jest wzorzec, nie przypadek. pytanie jest takie: czy ten głos kiedykolwiek powiedział cokolwiek innego niż twoje imię? czy to zawsze tylko imię, nic więcej?
przepraszam że wchodzę, czytam ten wątek od dłuższego czasu i boję się pisać bo nie wiem za wiele, ale chciałam zapytać, czy to może być związane z jakimś konkretnym momentem z przeszłości? bo mi się skojarzyło że moja babcia wołała mnie po imieniu właśnie w taki sposób, żebym się zatrzymała zanim coś złego się stało. i myślę o tym od kiedy Stasia opisała to 'stop'.
Glicynia, nie głupie! to że twój umysł połączył te dwa obrazy to jest ciekawe. ta funkcja 'zatrzymania przed czymś' pojawia się u kilku osób w tym wątku. Stasia, Wlodzimira, Glicynia, i za każdym razem jest to wołanie po imieniu jako hamulec, a nie jako zaproszenie do czegoś. zastanawiam się czy to nie jest jakiś wspólny mechanizm.
Filomena, ale uważaj żebyśmy nie zbudowały tu teorii z trzech podobieństw. każde z tych doświadczeń jest trochę inne i dotyczy innych sytuacji. jeśli zaczniemy szukać wzorca na siłę to go znajdziemy, bo tak działa pattern recognition. co nie znaczy że wzorzec istnieje naprawdę.
wracając do pytania Kornelii o imię bez dalszej treści, to jest coś czego nie należy lekceważyć jako szczegółu. w wielu tradycjach samo imię jest zaproszeniem do obecności, nie do działania. to nie rozkaz, to przywitanie. 'jesteś tu' a nie 'zrób to'. Stasia, czy po tym głosie masz poczucie że coś powinnaś zrobić, czy raczej że masz po prostu być?
o to jest przepiękne! 'hej, jesteś tu' to brzmi jak dokładnie to co opisujesz. i ta wersja przyszła ciebie albo wyższe ja właśnie po to żeby ci o tym przypomnieć kiedy odpływasz na autopilocie! to ma taki sens.
słuchajcie, ja tu czytam od dawna i nie piszę zwykle, ale chciałem dorzucić jedno spostrzeżenie. cała ta rozmowa bardzo ostrożnie chodzi wokół pytania czy Stasia jest zdrowa psychicznie i nikt wprost tego nie mówi. a może by warto po prostu zapytać wprost, bez owijania w bawełnę?
słuchajcie, ja tu czytam od dawna i nie piszę zwykle, ale chciałem dorzucić jedno spostrzeżenie. cała ta rozmowa bardzo ostrożnie chodzi wokół pytania czy Stasia jest zdrowa psychicznie i nikt wprost tego nie mówi. a może by warto po prostu zapytać wprost, bez owijania w bawełnę. Stasia, czy rozmawiałaś z kimś bliskim o tym? nie mówię żeby iść od razu do psychiatry, mówię o zwykłej rozmowie z kimś kto cię zna
okej, ale Trzygłow.2 ma trochę rację, tylko że to nie musi być od razu alarm zdrowotny. słyszenie własnego imienia przy czynnościach automatycznych to jest naprawdę bardzo specyficzne i rzadkie. Stasia, jeden konkret, ten głos jest 'w głowie' czy masz wrażenie że dochodzi z zewnątrz, jakby ktoś był obok?
'gdzieś pomiędzy' to jest akurat całkiem ciekawy opis bo wyklucza proste halucynacje słuchowe które są zwykle jednoznacznie zlokalizowane. nie twierdzę że to dowód na cokolwiek mistycznego, ale ten szczegół jest wart zapamiętania jeśli ktoś będzie to analizował dalej
zatrzymuję się przy tym co Stasia powiedziała o braku kierunku. to jest dla mnie klucz. coś co nie ma kierunku nie pochodzi z jednego miejsca, to raczej pole niż punkt. w pracy z energią to jest zupełnie inna jakość niż kiedy odbieramy przekaz od kogoś konkretnego. to może sugerować że źródło jest bliżej niż myślimy, dosłownie wewnątrz struktury, nie z zewnątrz
