A mnie bardziej nurtuje coś innego. Szeptun mówi że lustro stało tu przed nim. Głosy - od kiedy je słyszysz? Od samego początku jak się wprowadziłeś, czy pojawiły się później? Bo jeśli lustro było zawsze, a głosy przyszły po czasie, to może nie lustro jest źródłem.
Kilka spokojnych miesięcy, a potem stopniowo. To jest istotne. Czy coś się zmieniło w tym mieszkaniu w tamtym czasie? Coś przyniosłeś, coś przestawiłeś, zrobiłeś remont, cokolwiek? Albo coś się zmieniło u ciebie, nie w mieszkaniu?
Hm. Rozstanie było, gdzieś w tym czasie. Niezbyt przyjemne. Ale nie widzę związku z głosami z kuchni, żeby być szczerym.
Związek może być pośredni. Nie chodzi o to że rozstanie wywołało duchy, ale o to że silne emocje czasem otwierają ludzi na percepcję rzeczy, które wcześniej były tłumione albo ignorowane. Czyli głosy mogły być wcześniej, tylko teraz je słyszysz. To nie jest pocieszające wytłumaczenie, ale warte rozważenia.
No i to jest coś. Szeptun, co dokładnie powiedziała? Bo 'coś nie tak' to może znaczyć dosłownie wszystko - od złego oświetlenia po prawdziwe przeczucie. Czy mówiła coś więcej, czy tylko tyle?
I tu mam inne pytanie, bo mnie to zatrzymało. Szeptun, czy po tym rozstaniu głosy nasiliły się, czy były mniej więcej takie same? Pytam bo jeśli ona coś wyczuwała, a potem odeszła - zmiana energetyczna w mieszkaniu byłaby logiczna.
Dwie osoby, w różnym czasie, mają dyskomfort z tym samym lustrem. To nie jest już pojedynczy przypadek. Szeptun, naprawdę rozważ to nagranie z lustrem tak jak sugerował Norbert, bo masz teraz dużo więcej powodów żeby to sprawdzić niż na początku tego wątku.
Dobra, posłucham. Spróbuję nagrać. Tylko powiem szczerze - trochę mnie to wszystko zaczyna przytłaczać. Wchodzę tu z pytaniem o głosy z kuchni, a teraz rozkładamy na czynniki pierwsze moje rozstanie i historię lustra. Nie mówię że źle, ale... nie spodziewałem się że to tak głęboko pójdzie.
To normalne przy takich sprawach. Zazwyczaj okazuje się, że to co widać na wierzchu to tylko fragment. Ale żeby wrócić do rzeczy - kiedy planujesz to nagranie? I czy masz w domu cokolwiek do nagrywania, czy trzeba coś ustawić konkretnie?
Wieczorami głównie. Po zmroku. Rzadko kiedy jest jasno na zewnątrz żeby coś usłyszeć. Ale nie co wieczór, to też nie jest regularne.
Nieregularność jest tu ważna. Wyklucza wiele przyziemnych źródeł - instalacja grzewcza, ruch uliczny, sąsiedzi z nawykami. Oni by się powtarzali w rytmie. To co nieregularne jest albo losowe, albo reaguje na jakiś bodziec, który jeszcze nie jest dla ciebie oczywisty.
Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Siedzę wieczorem, zwykle sam, i w pewnym momencie słyszę. Cisza, a potem jakby ktoś rozmawiał za ścianą tylko że tam jest kuchnia, nie sąsiedzi.
Sam, wieczorem, cisza. To jest stan obniżonej stymulacji zewnętrznej, kiedy percepcja wewnętrzna zaczyna się intensyfikować. Nie mówię że to tłumaczy wszystko, ale jest to stan kiedy pewne rzeczy stają się słyszalne właśnie dlatego, że reszta cichnie. Szeptun, czy jak jest włączony telewizor albo muzyka, to głosy nie przychodzą?
To jest istotna obserwacja. Sprawdź to celowo - kilka wieczorów z dźwiękiem w tle, kilka bez. Nie żeby udowodnić albo obalić, tylko żeby zobaczyć czy jest zależność. Dane są zawsze lepsze od domysłów.
Dwoje i obcy język. Szeptun, masz jakieś przybliżenie co to za język? Słowiański, romański, coś azjatyckiego? Bo to może mieć znaczenie w kontekście historii tego miejsca.
Właśnie to pytanie chciałam zadać. Język to nie jest szczegół. Jeśli jest słowiański, a jesteś w Polsce, to jedno. Jeśli to coś zupełnie obcego, to zupełnie inna rozmowa.
Nie umiem określić. Brzmi obco, to tyle mogę powiedzieć. Nie wyłapuję żadnych słów, które kojarzę z czymkolwiek. Może wschodnioeuropejski, ale nie jestem w stanie tego ocenić.
Następnym razem jak usłyszysz - nagraj telefonem natychmiast, choćby te kilkanaście sekund. Nie czekaj z ustawianiem statywu ani z niczym. Sam dźwięk jako plik to już coś z czym można cokolwiek zrobić.
Dobry pomysł, ale Szeptun niech uważa żeby nie budować w sobie oczekiwania efektu. Jeśli pójdziesz do lustra nastawiony na to że coś zobaczysz, możesz zobaczyć cokolwiek. Neutralna obserwacja jest tu kluczem.
