Rzeźbione listwy to akurat miejsce gdzie mogło być coś ukryte. Można w nie wetknąć coś bardzo drobnego, sznurek, kawałek tkaniny, ziele. I przez lata to siedzi i nikt nie patrzy.
Słucham was i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem tę ciekawość, z drugiej zastanawiam się czy ta cała analiza szafy nie jest trochę budowaniem napięcia bez podstaw. Onufry, czy to uczucie z tamtego kąta w ogóle się zmieniło przez ostatni czas, nasilało się, słabło?
I właśnie tu jest ten problem o którym mówiłem wcześniej. Teraz mamy mieszankę tego co realne i tego co napędza sama uwaga. Tego nie da się już wyraźnie rozdzielić. Ale to nie znaczy że nic tam nie ma, znaczy tylko że trudno to obiektywnie mierzyć.
Chcę wrzucić coś innego do tej układanki. Onufry mówił że uczucie jest wyraźnie lokalne, z tamtego kąta, nie z całego pokoju. To akurat jest specyficzny szczegół, bo jeśli to byłby ogólny lęk albo sugestia, to zazwyczaj rozkłada się szerzej. Lokalizacja robi tu różnicę.
To stałe zakotwiczenie w jednym miejscu to już jest coś. Błądzące uczucia i takie stałe punkty zachowują się inaczej. Pytanie tylko czy to szafa, ściana za nią, podłoga pod nią, czy może faktycznie coś wewnątrz lub przy meblu. To by można było zacząć eliminować gdybyś mógł tę szafę chociaż o metr ruszyć.
A co jeśli szafy nie da się ruszyć bez pomocy, czy jest jakaś alternatywa żeby zbadać ten kąt bez fizycznego przestawiania? Pytam bo rozumiem że ciężka stara szafa to nie jest praca dla jednej osoby.
Dobra, muszę coś napisać zanim żona wróci z pracy. Rano, jak byłem sam, podszedłem do tej szafy. Nie planowałem, po prostu tak wyszło. Nie zaglądałem za nią, bo nie dam rady sam ruszyć, ale zbadałem te rzeźbione listwy od góry ręką. Nie znalazłem niczego zawiązanego ani owiniętego, przynajmniej w tych miejscach gdzie sięgnąłem. Ale opór był. Jakby powietrze gęstniało pod ręką.
Czekaj, czyli ten opór czułeś dłonią, fizycznie, czy to bardziej takie wewnętrzne napięcie? Bo to robi dużą różnicę w tym co opisujesz.
To co opisujesz to może być reakcja ciała na własny lęk. Skóra, mięśnie, wszystko reaguje zanim mózg to przetworzy. Nie mówię że nic tam nie ma, ale sama niechęć do dotykania czegoś nie jest dowodem na obecność czegokolwiek zewnętrznego.
To co Onufry opisał z tą niechęcią dłoni to warto zestawić z czymś innym. Dawne praktyki związane z zaklętymi przedmiotami zakładały właśnie takie pierwsze sygnały ciała. Nie ból, nie wizje, tylko ten odruch cofnięcia. Ciało jako pierwsze czuło zanim rozum zdążył cokolwiek przetworzyć. Ale pytanie mam do Onufrego, czy ta niechęć była jednorazowa, czy za każdym razem kiedy zbliżałeś rękę do tej listwy?
Ja bym nie nalegała na powtarzanie jeśli instynkt mówił żeby się cofnąć. I nie dlatego że to niebezpieczne, tylko że jeśli chcesz mieć rzetelny obraz tego co czujesz, to lepiej robić takie testy w obecności kogoś drugiego. Sam ze sobą możesz i za pierwszym razem wzmocnić, i za drugim razem stłumić, zależnie od nastroju. Czy żona wróciła już i powiedziałeś jej co zrobiłeś?
To jest już jakiś postęp. Pytanie czy jak ona tam będzie stać i nic nie czuć, to nie będzie to dla ciebie rozpraszające? Bo znam takie sytuacje gdzie jeden czuje a drugi patrzy obojętnie i to samo w sobie jest stresujące.
Mam pytanie o tę szafę, bo wróciłem do początku wątku. Kiedy ta kobieta sprzedała mieszkanie, szafa była zostawiona celowo, czy po prostu nie zabrała wszystkich mebli? To by mogło coś mówić o jej stosunku do tego konkretnego przedmiotu.
Stara szafa zostawiona przy sprzedaży to może być przypadek, a może nie. Ciężkie meble zostają bo ludzie nie chcą ich taszczyć. Ale ta akurat ma rzeźbione ozdoby i jest ciemna, czyli raczej wartościowa, nie typ rzeczy które się porzuca bez powodu.
Zanim będziecie przesuwać szafę w weekend, proponuję jedno proste ćwiczenie. Onufry niech stanie naprzeciwko tamtego kąta, z odległości, bez podchodzenia, i po prostu zostanie tam kilka minut bez robienia niczego. Nie szukać, nie analizować, tylko sprawdzić jak ciało reaguje z dystansu. To da lepszy punkt odniesienia niż samo zaglądanie za mebel.
To jest ciekawe. Że z zamkniętymi słabiej. Ale zanim wyciągnę jakiś wniosek, muszę zapytać, czy w momencie zamknięcia oczu zmieniło ci się coś z oddechem? Czasem samo przymknięcie powiek sprawia że oddychamy głębiej i to zmienia odczucie przestrzeni wokół.
Właśnie. Warunkowanie wzrokowe to poważna sprawa. Wystarczy że kąt stał się dla Onufrego sygnałem alarmowym, i samo patrzenie na niego uruchamia reakcję stresową. Z zamkniętymi oczami ten sygnał odpada.
Jest jeszcze jedna warstwa której tu nie ruszyliśmy. Jeśli szafa ma rzeźbione zdobienia i jest ciemna, to warto zapytać jakiego rodzaju są te zdobienia. Nie z ciekawości artystycznej, tylko dlatego że pewne formy rzeźbienia miały w dawnej tradycji konkretne znaczenie. Czy Onufry pamięta co dokładnie jest na tych rzeźbach?
Wróćcie do tego co Onufry powiedział o maskach w narożnikach. Czy on widział je od razu jak wszedł do mieszkania, czy dopiero jak zaczął się przyglądać bliżej? Bo jeśli dopiero po tym jak zaczęły się odczucia, to kolejność jest ważna.
To akurat jest istotne. Że odczucia były pierwsze. Gdyby najpierw zobaczył te maski i się przestraszył, to można by mówić o sugestii od wyglądu. A tu jest na odwrót.
Onufry, jeszcze jedno pytanie do tego ćwiczenia. Kiedy stałeś naprzeciwko kąta, to gdzie dokładnie czułeś tę ciężkość? W klatce piersiowej, w głowie, w nogach? Pytam bo lokalizacja może coś powiedzieć o tym co to jest.
Klatka piersiowa i gardło to coś co słyszę dość często przy opisach opresji. To nie jest przypadkowe. Czy to ma znaczenie paranormalne czy nie, ciało w pewnych przestrzeniach reaguje na coś co normalnie ignoruje. Onufry, czy to uczucie przychodzi od razu jak wejdziesz do pokoju, czy dopiero po chwili?
Minuta, dwie zanim to przychodzi. To jest akurat ciekawy szczegół, bo przy klasycznej reakcji lękowej na bodźce wzrokowe efekt jest niemal natychmiastowy. Jeśli jest opóźnienie, to albo coś naprawdę się kumuluje w tej przestrzeni, albo Onufry potrzebuje chwili żeby przestał blokować własną percepcję. Onufry, a czy to opóźnienie jest zawsze mniej więcej takie same, czy raz szybciej, raz wolniej?
Ta regularność to ważna informacja. Przypadkowe reakcje ciała są zwykle nieregularne, zależą od nastroju, zmęczenia, czy zjadłeś, jak spałeś. Jeśli tu zawsze jest podobnie, niezależnie od okoliczności, to albo mamy do czynienia z bardzo silnym wyuczonym schematem, albo z czymś co ma własną stałą naturę.
Właśnie to mnie w tym kręci. Gardło i klatka piersiowa to nie są miejsca przypadkowe. To są czakry odpowiadające za komunikację i za poczucie bezpieczeństwa. Jeśli coś jest obecne i próbuje nawiązać kontakt, albo odwrotnie, blokuje przepływ, to właśnie tam by się to odbiło. Onufry, czy miałeś kiedyś w tym mieszkaniu poczucie że chcesz coś powiedzieć i nie możesz, albo że słowa gdzieś zamierają?
To jest niepokojące. Że w pokoju z szafą nie mogłeś zadzwonić, a w kuchni już tak. Czy to jest jednorazowe czy powtarzało się?
To uświadomienie sobie czegoś co robiłeś nieświadomie przez jakiś czas, to jest ważny moment. W pracy z przestrzenią mówi się że zanim zaczniemy pytać co tu jest, warto najpierw zebrać wszystkie takie drobne zachowania które zmieniły się odkąd to się zaczęło. Unikanie rozmów telefonicznych to jedno. Czy jest coś jeszcze czego nie robisz w tym pokoju, a robiłeś wcześniej?
