Czytam to już od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje. Czy u was w domach są jakieś przedmioty które nigdy się nie przesuwają? Coś co zawsze jest tam gdzie powinno?
Zapis przez tydzień to sensowny pomysł, ale czy sama dałabyś radę to zrobić bez wpływania na własne zachowanie? Pytam serio, bo jak zaczynasz obserwować swoje ruchy, to zaczynasz je zmieniać. To jest klasyczny efekt obserwacji własnych nawyków.
Masz rację i to mnie trochę blokuje. Jak zacznę świadomie odkładać klucze zawsze w to samo miejsce właśnie dlatego że obserwuję, to całe ćwiczenie straci sens. Nie wiem jak to rozwiązać. Może nagranie byłoby jednak jedynym wyjściem, choć nadal trochę się tego boję.
Niezapominajka, ten lęk przed nagrywaniem rozumiem, ale zastanawiam się nad czymś innym. Mówisz że jak zaczniesz świadomie odkładać klucze, to całe ćwiczenie straci sens. A co jeśli to właśnie jest odpowiedź? Znaczy, co jeśli okazałoby się że przy świadomym odkładaniu nic się nie przestawia?
To ciekawe co mówisz. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Że sama obserwacja mogłaby coś wykluczyć albo potwierdzić właśnie przez zmianę mojego zachowania. Ale wtedy nadal nie wiedziałabym co było wcześniej, prawda? Czy to były moje nawyki czy coś innego.
Właśnie o to chodzi, że nie da się cofnąć do stanu sprzed obserwacji. Dlatego nagranie byłoby lepsze, bo nie zmienia twojego zachowania, przynajmniej nie tak bardzo. Niezapominajka, powiedz mi jedno, czy te przestawienia zdarzają się też kiedy jesteś w domu przez cały dzień, czy raczej kiedy wychodzisz?
Hmm. Teraz jak tak pytasz, to chyba głównie wtedy kiedy gdzieś wychodzę. Ale nie jestem w stanie powiedzieć na pewno, bo kiedy siedzę w domu to też nie mam wzroku na każdym kącie przez cały czas.
No właśnie, i to jest sedno problemu z całą tą dyskusją. Nie mamy żadnego punktu odniesienia który byłby obiektywny. Wszystkie te relacje są z pamięci i z własnej interpretacji. To nie jest zarzut, to jest po prostu ograniczenie każdej rozmowy o takich zjawiskach.
To jest ważna różnica, bo jeśli Niezapominajka mówi że głównie kiedy wychodzi, a Justi85 nie ma takiego wzorca, to albo macie do czynienia z czymś różnym, albo jeden z tych wzorców jest pozorny. Niezapominajko, czy ktoś ma klucz do twojego mieszkania? Ktoś z rodziny, sąsiad?
Mama ma klucz na wypadek gdyby coś się stało, ale ona mieszka po drugiej stronie miasta i na pewno nie przyjeżdżałaby żeby przestawiać mi klucze. To byłoby absurdalne.
Absurdalne, ale wiesz, rodzice potrafią zadziwiać. Nie mówię że tak jest, ale czy miałaś kiedyś sytuację że ktoś był w domu bez twojej wiedzy i się potem przyznał?
Nie, nigdy. I znam mamę, ona by mi powiedziała. Poza tym klucze to nie jedyna rzecz, te szklanki, buty, inne drobiazgi, mama nie miałaby po co tego robić nawet gdyby przyjeżdżała.
Nie, nigdy celowo. Teraz mi się kręci w głowie ten pomysł z przynętą, ale trochę mnie to niepokoi. Czego miałabym się spodziewać? Że coś się ruszy na moich oczach?
Szczerze to brzmi bardziej jak eksperyment naukowy niż ezoteryczny. Przynęta, obserwacja, wynik. Niezapominajka, a co byś czuła gdyby to się ruszyło na twoich oczach? Pytam bo wcześniej mówiłaś że boisz się tego co możesz zobaczyć na nagraniu.
Chyba bym się przestraszyła. Bardzo. I jednocześnie część mnie chce wiedzieć, bo ta niepewność też jest męcząca. To takie pomiędzy.
To 'pomiędzy' które opisujesz jest chyba najtrudniejszą częścią tego wszystkiego. Nie wiedzieć i nie móc sprawdzić bez lęku. Ale mam pytanie do całej dyskusji, bo coś mi się kręci w głowie od kilku postów. Czy ktoś z was miał kiedyś taką sytuację że przestawiony przedmiot pojawił się w miejscu gdzie wcześniej czegoś szukał i nie mógł znaleźć?
To 'pomiędzy' które opisujesz jest chyba najtrudniejszą częścią tego wszystkiego. Nie wiedzieć i nie móc sprawdzić bez lęku. Ale mam pytanie do całej dyskusji, bo coś mi się kręci w głowie od kilku postów. Czy ktoś z was miał kiedyś taką sytuację że przestawiony przedmiot znalazł się w miejscu które miało jakiś sens? Znaczy, nie losowo, ale jakby ktoś go odłożył tam gdzie 'powinien' być?
To jest właśnie dziwne bo to była ta szuflada gdzie kiedyś je trzymałam, zanim zaczęłam odkładać na blat. Jakby coś pamiętało stary porządek. Nie wiem jak to inaczej opisać.
Poczekaj, to jest bardzo ważny szczegół. Zmieniłaś nawyk, odkładałaś klucze w nowym miejscu, i coś je przeniosło do starego miejsca? Jak dawno zmieniłaś ten nawyk i jak często to się powtarzało?
Ten szczegół z 'pamięcią miejsca' jest naprawdę wart uwagi. W niektórych opisach mówi się o czymś co można by nazwać energią przywiązaną do schematu, do rutyny. Nie chcę od razu przyklejać etykietki, ale Herga, ty miałaś chyba do czynienia z czymś podobnym, pamiętam że gdzieś pisałaś o takim przypadku?
Mieszkam sama od trzech lat. Wcześniej przez kilka miesięcy mieszkałam tu z koleżanką, ale ona się wyprowadziła i to było spokojne rozstanie, nie było żadnych dramatów. A przed nami była jakaś starsza pani, ale tego nie wiem za wiele.
Ta starsza pani to otwiera zupełnie inny wątek i nie chcę od razu skoczyć w złą stronę, bo to bywa zbyt łatwe wytłumaczenie. Ale ciekawi mnie co innego. Niezapominajka, czy twoja koleżanka kiedy jeszcze mieszkała u ciebie, czy ona też zauważała że coś się przestawia? Rozmawiałyście o tym?
Nie wiem czy dziwnie, jakbyś spytała w stylu 'hej, czy jak u mnie mieszkałaś to też gubiłaś rzeczy' to brzmi normalnie. Nie musisz od razu mówić że podejrzewasz ducha.
To jest możliwe, serio. I to mnie trochę uspokaja ale też trochę niepokoi, bo jeśli robię rzeczy bez świadomości, to też jest dziwne na swój sposób. Ale te szklanki i buty, to chyba nie da się tłumaczyć pamięcią mięśniową?
Buty i szklanki to inna historia, masz rację. Ale wiesz, warto rozdzielić poszczególne przypadki zamiast traktować je jako jeden wzorzec. Klucze mogą mieć inne wytłumaczenie niż szklanki. Nie muszą być tym samym zjawiskiem.
Odwrócone? To znaczy przodem do ściany? Przepraszam że takie podstawowe pytanie, ale chcę dobrze zrozumieć.
To z butami rzeczywiście zmienia postać rzeczy. Rezydualne zwykle nie wchodzi w interakcję z przedmiotami w sposób, który sugeruje użycie. Ale zanim pójdę dalej, muszę zapytać, Niezapominajka, czy te buty były ciężkie, skórzane, czy lekkie? I czy mogły się przewrócić albo przesunąć od drgań podłogi, od kogoś chodzącego piętro wyżej?
