Zastanawiam się nad tym. Trudno mi powiedzieć dokładnie kiedy lichtarz pojawił się u mnie, to było płynnie, nie było jakiegoś wyraźnego momentu. Ale wybudzenia... mam wrażenie że to nie jest nowe. Choć może się mylę. Może to zbiega się w czasie i po prostu nie pamiętam kiedy zaczęłam się wybudzać.
Jedno co mnie tu uderza to że Kornelia opisuje lekkość jako coś niegroźnego, niemal przyjemnego. Jeśli to byłoby coś naprawdę niepokojącego, to zazwyczaj odczucia są zgoła inne - ciężkość, presja, dyskomfort. Sama lekkość i chłód to może być obecność, ale niekoniecznie taka która chce zaszkodzić. Pytanie jest inne - czy Kornelia chce żeby to zostało czy nie.
Właśnie ten brak pewności co do momentu pojawienia się jest tu kluczowy. Kornelia, nie musisz pamiętać daty - ale spróbuj sobie przypomnieć czy w tym mieszkaniu coś się wcześniej działo, jeszcze przed lichtarzem. Cokolwiek, nawet drobiazg który wydawał się nieważny.
Chcę wrócić do fizycznego układu który opisałaś - sypialnia, przedpokój z lichtarzem, kuchnia. Kornelia, czy lichtarz stoi na wysokości na której mijasz go barkiem, biodrem, czy raczej jest niżej, na ziemi albo wyżej, na poziomie twarzy? Pytam bo to nie jest bez znaczenia jeśli chodzi o to czy możesz go mijać nie widząc, a mimo to rejestrować.
Poziom pasa to ciekawe. Jak się mija coś na tej wysokości w wąskim przejściu, to naprawdę kątem oka to widać nawet jak się nie patrzy. Ale mam pytanie do Pustelnika - czy to ważne na jakiej wysokości stoi, jeśli chodzi o te zjawiska? Nie wiem czy to ma znaczenie.
Czyli mówisz że to może być coś w rodzaju... autosugestii? Że lichtarz ustawia jej nastrój rano i przez to inaczej czuje kubek? Muszę przyznać że to brzmi rozsądnie, ale jednocześnie nie wyjaśnia dlaczego akurat lekkość, a nie cokolwiek innego.
A co jeśli to działa razem - i przedmiot ma energię, i Kornelia jest na nią otwarta akurat rano, bo wtedy jesteśmy bardziej podatni zaraz po śnie? Czytałam że granica między snem a jawą to moment kiedy recepcja jest największa. Może dlatego właśnie rano, a nie w ciągu dnia?
Tak, mam zawsze to samo - wstaję, idę do łazienki, potem kuchnia i kubek wody jako pierwsze. Nie robię nic przed tym kubkiem poza umyciem twarzy. Więc tak, to jest zawsze mniej więcej ten sam moment. Nigdy mi nie przyszło do głowy żeby to zmienić i sprawdzić czy coś się różni.
To jest bardzo ciekawe, bo masz właściwie powtarzalny schemat. I właśnie to sprawia że to trudno zbadać - żeby sprawdzić co jest zmienną, musiałabyś coś w tej rutynie przestawić. Na przykład wziąć kubek wody przed przejściem przez przedpokój, albo przejść inaczej. Byłabyś w stanie to zrobić przez kilka dni?
No właśnie, tego mi brakowało w tej rozmowie - jakiegoś prostego testu. Kornelia, a czy w ogóle masz drugą drogę do kuchni, czy musisz iść przez ten przedpokój z lichtarzem?
Ten opór przed przestawieniem lichtarza jest ważny sam w sobie. Skąd się bierze? Czy to jest twój własny odruch, czy poczucie że ktoś albo coś nie chciałoby żebyś to zrobiła? To nie jest pytanie bez znaczenia.
Trochę się zgubiłam w tej dyskusji i przepraszam jeśli pytam o coś oczywistego, ale skąd właściwie pochodzi ten lichtarz? Czytałam wcześniejsze posty ale nie widziałam żeby Kornelia o tym pisała. Bo jeśli ma jakąś historię, to chyba ważne?
Mosiądz i grawerunek którego nie umiesz odczytać - to jest coś od czego powinniśmy zacząć teraz wszystkie inne wątki. Kornelia, czy jest możliwe żebyś zrobiła zdjęcie tego grawerunku i wrzuciła tu do wątku? Bo to może być zarówno ozdoba, jak i coś celowo tam umieszczonego, a to całkowicie zmienia rozmowę o tym co ten przedmiot robi w twoim przedpokoju.
Zdjęcie zrobię, tylko muszę znaleźć dobry kąt, bo grawerunek jest dość płytki i na zwykłym zdjęciu prawie niewidoczny. Spróbuję jutro przy lepszym świetle. Ale wracając do tego co Pustelnik napisał o mosiądzu - czy mosiądz sam w sobie ma jakieś właściwości? Bo nigdy o tym nie myślałam, dla mnie to był po prostu metal.
Mosiądz w tradycjach magicznych jest przypisywany do Słońca i Jowisza, używano go jako materiału wzmacniającego intencje i jako ochrony. Ale tu jest ważne zastrzeżenie - to nie znaczy że każdy mosiężny lichtarz cokolwiek robi. Pytanie brzmi czy ten konkretny był do czegoś używany, czy może intencjonalnie przygotowany. Stąd moje zainteresowanie grawerunkiem, bo ozdoba i znak to dwie bardzo różne rzeczy. Kornelia, czy wiesz czy twoja babcia używała go praktycznie, to znaczy czy świece w nim paliła regularnie?
Babcia była bardzo religijna, więc myślę że zwykłe białe albo te cienkie liturgiczne. Nie kojarzę żeby miała jakieś kolorowe. Ale szczerze powiem że nie obserwowałam tego jakoś szczególnie, lichtarz stał u niej w salonie i tyle. Nigdy mnie nie zastanawiał.
Biała świeca i mosiądz to czyste naładowanie, nic niepokojącego samo w sobie. Ale mam inne pytanie, do Kornelii - czy babcia żyje? I jeśli nie, to kiedy to się stało w stosunku do momentu kiedy zaczęłaś czuć tę lekkość kubka? Nie sugeruję nic z góry, ale to jest istotna oś czasowa.
O, na to nie wpadłam a to ważne pytanie. Czekam na odpowiedź Kornelii, bo jeśli dostała lichtarz po śmierci babci to jednak to zmienia trochę perspektywę, prawda?
Babcia odeszła jakieś dwa lata temu. Lichtarz dostałam od razu po pogrzebie, bo sama o niego poprosiłam - chciałam mieć coś co do niej należało. Lekkość kubka... naprawdę nie wiem kiedy to zaczęłam zauważać. Może od początku, może później. Nie skojarzyłam tych dwóch rzeczy do tej rozmowy.
Jak tak napisałaś, to... spokojnego. Nigdy się nie bałam tego kubka. Raczej to było takie dziwne ale nie złe. Może dlatego nie szukałam wyjaśnień od razu, bo nie czułam że coś jest nie tak.
To jest w ogóle inne podejście do tematu niz na początku. Bo jeśli Kornelia nie czuje strachu ani niepokoju, to chyba nie mamy tu do czyniena z poltergeistem? Poltergeisty raczej dają o sobie znać bardziej hałaśliwie, nie?
Nie, nic takiego. Czasem mi się wydaje że słyszę kroki w nocy, ale mieszkam na czwartym piętrze i nad sobą mam sąsiada który chodzi w nocy, więc to pewnie po prostu on. Nic gwałtownego, nic strasznego.
Mam głupie pytanie - czy to możliwe że Kornelia po prostu jest bardzo wrażliwa na tę energię z lichtarza i przez to kubek odczuwa inaczej? Czytałam gdzieś o empatkach że oni dosłownie czują energie przedmiotów w ciele. Czy to nie mogłoby tak działać że to nie kubek jest lżejszy, tylko Kornelia czuje to przez dłonie?
A czy to nie może być jedno i drugie naraz - i lichtarz niesie energię babci, i Kornelia jest wystarczająco wrażliwa żeby ją odbierać? Bo może właśnie dlatego babcia jej dała ten lichtarz, że czuła że wnuczka to wychwyci? Albo to przypadek, ale teraz to działa?
Zatrzymałabym się chwilę przy tym co Kornelia powiedziała - że nigdy się nie bała, że jest w tym spokój. To jest diagnostyczne. Zjawiska które mają źródło w czymś nieprzyjaznym prawie zawsze zostawiają uczucie dyskomfortu, nawet jeśli nie ma strachu wprost. Brak niepokoju przy czymś niewyjaśnionym to rzadkość i warto ją odnotować.
Głównie kubek, ale raz albo dwa razy poczułam coś podobnego z talerzykiem który trzymam przy łóżku - babcia mi go dała dużo wcześniej, jeszcze za życia. Ale to było rzadko i nie byłam pewna czy nie wyobrażam. Z lichtarzem nie mam kontaktu fizycznego, tylko mijam go rano. To chyba zupełnie inaczej działa niż z kubkiem który trzymam w dłoniach.
Wróćmy na chwilę do tego talerzykka przy łóżku - Kornelia, mówiłaś że babcia dała ci go jeszcze za życia. Czyli masz dwa przedmioty od niej, jeden dostany przed śmiercią i jeden po. Czy czujesz jakąś różnicę między nimi, poza tym że lichtarz reaguje częściej?
