Hmm, nigdy tak nie porównywałam. Talerzyk jest... normalny? Ale ta lekkość zdarzała się przy nim rzadko i nie byłam pewna. Może dlatego że dostałam go wcześniej, jeszcze kiedy babcia żyła, to nie wiem czy to ma znaczenie. Lichtarz to był jej, długo, i dostałam go tuż po pogrzebie.
To co Kornelia opisuje jest właściwie klasycznym przykładem różnicy między przedmiotem naładowanym przez użytkowanie a przedmiotem, który stał się nośnikiem czegoś konkretnego w momencie przekazania. Lichtarz był przy niej przez lata, przy modlitwie, prawdopodobnie przy intencjach, które kierowała w stronę sacrum. Talerzyk to po prostu prezent. Ale mam pytanie do Kornelii - czy lichtarz stał w konkretnym miejscu u babci? Okno, stolik przy łóżku, gdzieś przy ikonie jeśli miała?
Przy oknie w salonie, na parapecie. Ale czy miała ikony... chyba tak, gdzieś w sypialni, ale nie jestem pewna czy blisko. Parapetowy lichtarz pamiętam dobrze, bo stał na koronkowej serwetce i zawsze mi się ta serwetka kojarzyła z babcią bardziej niż sam lichtarz, śmiesznie.
Parapet to ciekawe miejsce. W wielu tradycjach próg i parapet to miejsca graniczne, między tym co wewnątrz i tym co na zewnątrz. Jeśli babcia stawiała tam lichtarz świadomie lub nieświadomie, to mogła przez lata wzmacniać to miejsce jako punkt kontaktu. A gdzie ty postawiłaś lichtarz u siebie?
Na komodzie w sypialni. Nie na parapecie, bo u mnie parapety są za wąskie. Ale teraz jak piszesz... może powinnam przestawić? Chociaż nie wiem czy to ma znaczenie skoro kubek jest w kuchni i tam nie ma lichtarza w pobliżu.
Ale właśnie, kubek jest w kuchni, a lichtarz w sypialni i to nie przeszkadza żeby czuć lekkość przy kubku. Więc chyba nie chodzi o fizyczną bliskość przedmiotów, prawda? To jest spójne z tym co wcześniej mówiłam o naładowaniu - ono idzie za osobą, nie za układem przestrzennym mieszkania.
Szczerze? Bardziej że coś się dzieje między. Kubek jest zimny rano, normalnie zimny, ale jakby przy dłoniach... nie wiem jak to opisać. Jakby powietrze wokół niego było inne. To nie jest w samym kubku, masz rację.
Przepraszam że wejdę z innego kąta, ale czy ktoś w ogóle wziął pod uwagę że rano, zaraz po przebudzeniu, nasze zmysły działają inaczej? Nie mówię że Kornelia coś wymyśla, ale czy kiedyś próbowałaś poczuć ten kubek wieczorem, świadomie, i porównać?
Wieczorem nie próbowałam specjalnie. Raz miałam go w rękach po południu i nic nie poczułam, ale nie zwracałam uwagi. Może warto spróbować specjalnie? Choć trochę głupio siadać i celowo sprawdzać kubek.
A czemu głupio? Ja bym sprawdzila! To jest wlasnie ciekawe ze mozna to przetestowac samemu. Kornelia, naprawde sprobuj wieczorem i napisz tu co wyszlo, bo to nam wiele powie nie?
A mnie zastanawia coś innego - Kornelia powiedziała że nigdy nie bała się tego kubka i że to jest spokojne. Ale czy babcia była osobą spokojną? Czy jej śmierć była spokojna? Pytam bo mam taką teorię że charakter odejścia wpływa na to co zostaje w przedmiotach.
Babcia była bardzo spokojna, łagodna. Odeszła we śnie, nie było nagłości ani dramatu. Myślę że to był dobry koniec, jeśli coś takiego można powiedzieć. I tak, to pasuje do tego co czuję przy kubku - że to nie jest coś niepokojącego.
To jest właśnie ta odpowiedź, której mi brakowało w tej rozmowie. Że Kornelia sama ma wątpliwości i nie jest stuprocentowo przekonana. To zmienia trochę kontekst, bo wcześniej miałam wrażenie jakby wszyscy tu zakładali że to na pewno babcia i szukali tylko potwierdzenia. Kornelia, a jak długo minęło od jej odejścia?
Niespełna rok. Może dlatego to wszystko jest takie świeże i trudno mi to ocenić na chłodno.
Rok to naprawdę krótko. I myślę że to ważna informacja, bo żałoba potrafi bardzo wyostrzyć percepcję - szukamy znaków, jesteśmy bardziej otwarci, bardziej czuli na wszystko co przypomina tę osobę. To nie znaczy że nic nie czujesz, ale może to znaczy że czujesz więcej niż zwykle?
A ja mam inne pytanie do Kornelii - czy ta lekkość kubka jest zawsze taka sama, czy były momenty gdy było jej więcej albo mniej? Bo jeśli zmienia się intensywność, to może być ważna wskazówka co do tego kiedy i dlaczego to się dzieje.
Kornelia, a czy w te dni kiedy bylo mocniej, dzialo sie u ciebie cos wiecej? Nie musi byc zwiazane z babcia, chodzi mi o ogolne napiecie, cos trudnego albo odwrotnie, jakis spokoj. Bo energie zazwyczaj odzywaja sie silniej przy emocjach, tak mi sie wydaje.
To jest coś! Sortowałaś jej rzeczy i wtedy kubek był wyraźniejszy? To brzmi jak nie przypadek. Jakbyś swoją uwagą i emocjami w tamtym momencie... nie wiem jak to powiedzieć, ale jakbyś otworzyła coś. Czy to ma sens?
Kubek był już wcześniej u mnie, dostałam go od babci jakiś czas przed jej odejściem. Przy sortowaniu miałam go tylko w rękach przez chwilę, bo stał na blacie. Ale może sama bliskość innych jej rzeczy w tamtym momencie wystarczyła?
Chcę wrócić do pytania które zadałam, bo myślę że odpowiedź Kornelii jest ważna i trochę zaginęła. Powiedziałaś że chcesz żeby to była babcia, ale się pilnujesz. To jest zdrowe. Ale mam kolejne pytanie, bardziej konkretne - co byś zrobiła gdybyś miała pewność że to ona? Czy szukasz sposobu na kontakt, czy raczej chcesz wiedzieć czy ona jest w porządku?
Chyba to drugie. Nie chcę jej zatrzymywać ani wywoływać. Chcę po prostu wiedzieć że jest tam gdzieś dobrze. I jeśli ten kubek to jej sposób na powiedzenie mi tego, to mi wystarczy.
Czytam ten wątek od początku i teraz dopiero napiszę, bo ta odpowiedź mnie zatrzymała. To jest właśnie to co różni spokojny kontakt od czegoś niepokojącego, ta intencja. Kornelia nie chce władzy nad sytuacją, tylko spokoju. I w tym kontekście cała ta historia z kubkiem brzmi dla mnie bardzo łagodnie.
To co napisałaś na końcu, Kornelu, o tym 'dzień dobry' trochę serio trochę śmiesznie, to jest dla mnie jeden z ważniejszych momentów w całym tym wątku. Bo właśnie ta niewymuszona, bezintencjonalna rozmowa jest bliższa prawdziwemu kontaktowi niż jakikolwiek rytuał. Pytanie do ciebie: czy po tym jak powiedziałaś 'dzień dobry', coś się zmieniło w tym jak trzymałaś kubek? Czy podniosłaś go przed tym, po tym, czy w ogóle nie zwracałaś na to uwagi w tamtym momencie?
I to jest według mnie sedno. Kornelia, to że nie nastawiałaś się na wynik w tamtym momencie sprawia że cokolwiek poczułaś wcześniej czy później, jest czystsze od tych prób gdzie człowiek już z góry czeka na potwierdzenie. Mam do ciebie jedno pytanie, bo nie wybrzmiało w tym wątku wyraźnie: czy kubek jest jedynym przedmiotem u ciebie który pochodzi od babci, czy masz jeszcze inne jej rzeczy i czy z żadną z nich nie miałaś podobnych odczuć?
