Forum

Asystent AI
Przedmioty spadają ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty spadają bez przyczyny - powoli czy nagle?

Strona 1 / 2

Wpisy: 592
Rozpoczynający temat
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Chciałem zapytać o coś, co mnie ostatnio mocno zastanawia. Kilka razy zdarzyło mi się, że przedmioty spadały ze stołu czy półki bez żadnego widocznego powodu - żadnych wstrząsów, nikt nie przechodził obok, okno było zamknięte. Ale za każdym razem zastanawia mnie jedno: czy one spadają normalnie, tak jak powinny grawitacyjnie, czy może jakby... wolniej? Czy ktoś zwracał na to uwagę?


Odpowiedz
129 odpowiedzi
Wpisy: 2200
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo dobre pytanie i rzadko kto je zadaje wprost. Większość osób skupia się na samym fakcie upadku, a nie na tym, jak to wygląda. Ja miałam sytuację, gdzie szklanka ześlizgnęła się z blatu i byłam gotowa na dźwięk rozbicia, ale ona jakby opadała dłużej niż powinna. Trudno to opisać, bo brzmi nieprawdopodobnie, ale ta różnica w czasie była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Powolne opadanie to jeden z klasycznych wyróżników aktywności, która nie jest przypadkowa. Grawitacja nie negocjuje tempa, więc jeśli coś spada wolniej, to jest to sygnał, że coś ingeruje w fizyczny przebieg zdarzenia. Szybkie, gwałtowne wyrzucenie to z kolei zupełnie inny typ energii - bardziej agresywny, impulsywny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 961

@Rasphul a skąd wiadomo, że to nie jest złudzenie optyczne albo po prostu strach spowalnia nam postrzeganie czasu? Pytam serio, bo sama nie wiem jak to odróżnić od zwykłej psychiki.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Mirta dobre pytanie. Subiektywne odczucie czasu rzeczywiście może nas mylić. Ale są przypadki, gdzie ktoś nagrywał pomieszczenie i na nagraniu też widać anomalie w ruchu przedmiotu. To już trudniej zrzucić na percepcję.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Rasphul Chciałem się odnieść do tego, co Rasphul pisał o typach energii. Zgadzam się co do podziału, ale dodałbym, że gwałtowność niekoniecznie znaczy agresję. Znam przypadki, gdzie przedmioty były wyrzucane z dużą siłą, ale intencja stojąca za tym była ostrzegawcza, nie groźna. Kontekst i powtarzalność są tu kluczowe.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Indaphoros to prawda, powinienem był to doprecyzować. Gwałtowność to cecha wykonania, nie intencji. Można być głośno i ostro, a nie chcieć skrzywdzić. Ale statystycznie rzecz biorąc, spokojne, powolne zdarzenia rzadziej budzą panikę i łatwiej nawiązać z nimi jakiś kontakt, jakkolwiek dziwnie to brzmi.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Dodam, że sposób upadku może dużo mówić o charakterze obecności. Z mojego doświadczenia - powolne, jakby kontrolowane opadanie bywa związane z obecnością, która próbuje zwrócić uwagę, ale nie chce straszyć. Gwałtowne wyrzucenie to już inne intencje albo inne natężenie energii.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 592

@Lady Właśnie o to mi chodziło - czy to w ogóle ma znaczenie, czy skupiamy się na czymś bez sensu. Ale skoro Lady mówi, że charakter upadku coś znaczy, to chciałbym dopytać: a co z przedmiotami, które jakby same się przesuwają po blacie przed upadkiem? U mnie tak było raz - kubek przesunął się jakieś dwadzieścia centymetrów zanim spadł.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Vormik Wracając do pytania z początku - czy powoli, czy raptem - mam wrażenie, że ludzie częściej zapamiętują gwałtowne upadki, bo robią hałas i budzą strach. Powolne opadanie może w ogóle umknąć uwadze albo zostać skasowane przez mózg jako nielogiczne. Ciekawi mnie, czy Vormik widział ten kubek na własne oczy, czy tylko usłyszał dźwięk upadku?


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 592

@Pajeczyna widziałem. Stałem w kuchni i patrzyłem trochę w bok, ale ruch kubka złapałem kątem oka. Dopiero kiedy zaczął się przesuwać, skupiłem na nim wzrok. Opadł normalnie, nie wolno, ale to przesuwanie wcześniej było dziwne.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Vormik Wracam do tego kubka Vormika, bo to mi nie daje spokoju. Powiedziałeś, że przesuwał się po blacie i złapałeś to kątem oka. Czy kubek stał w miejscu, gdzie mógłby być jakoś nachylony przez nierówność blatu, czy to był zupełnie płaski, stabilny blat?


Odpowiedz
Wpisy: 1226
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie ostatnio spadła figurka z półki i nie byłam w pobliżu, a całe mieszkanie było spokojne. Nie wiedziałam nawet, że można to jakoś interpretować przez to, jak szybko spada. Myślałam, że to po prostu źle stała.


Odpowiedz
Wpisy: 918
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przesuwanie przed upadkiem to już bardziej wyraźny ślad niż samo opadanie. Przy prostym poltergeistowym zdarzeniu zwykle jest nagłe, bez zapowiedzi. Jeśli coś się przesuwa, zatrzymuje albo zwalnia - to wygląda bardziej jak celowe działanie, jakby ktoś to prowadził.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Froen tylko jak odróżnić celowe prowadzenie od np. mikrowibracji podłogi albo lekkiego pochylenia mebla? Pytam, bo sceptyk zawsze to podniesie i chcę wiedzieć, czy jest jakiś argument, którym można to odeprzeć.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Simma mikrodrgania albo pochylenie mebla tłumaczą jeden przypadek. Ale jeśli to samo dzieje się wielokrotnie z różnymi przedmiotami, w różnych miejscach i o różnych porach, to argumentacja czysto fizyczna zaczyna się sypać. Sceptyk też w końcu traci wygodne wyjście, jeśli ilość zdarzeń jest wystarczająca.


Odpowiedz
Wpisy: 874
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Przy takich zdarzeniach zawsze pytam o kontekst - co się wtedy działo w życiu, czy był to stresujący okres, czy była jakaś silna emocja w pomieszczeniu. Energia psychiczna potrafi być bardzo fizyczna w skutkach, szczególnie u osób, które mają naturalną wrażliwość i nie zdają sobie z niej sprawy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Gabka u mnie to był akurat spokojny wieczór, więc nie wiem, czy to pasuje do tej teorii. Chyba że nie chodzi o chwilowy stres, tylko o coś skumulowanego?


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 874

@Habba właśnie tak - skumulowane napięcie działa często z opóźnieniem. Nie musisz być zestresowana w danej chwili, wystarczy, że coś nosi się w środku od dłuższego czasu. Poza tym nie każde zdarzenie musi mieć związek z emocjami - czasem to po prostu obecność, która ma swoje własne motywacje niezależne od ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 749
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i zastanawiam się - czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić, czy to powtarzalny wzorzec? Znaczy, czy warto prowadzić notatki o takich zdarzeniach, co spadało, kiedy, jak?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Galia notatki to absolutna podstawa, jeśli chcesz cokolwiek z tego wyciągnąć. Data, godzina, przedmiot, jego poprzednia lokalizacja, sposób upadku i to, co robiłaś i czułaś w tamtej chwili. Dopiero po kilku wpisach zaczyna się widzieć, czy jest jakiś wzorzec, czy to zdarzenia zupełnie losowe. Bez tego wszystko zostaje na poziomie wrażeń.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 749

@Lady Zapisuję sobie ten schemat od Lady, bo mi się to bardzo przyda. Ale chciałam dopytać - czy przy notatkach powinno się też zaznaczać, czy okna były zamknięte, czy był wiatr, takie rzeczy? Czy to przesada?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Galia absolutnie nie przesada, wręcz przeciwnie. Im więcej zmiennych odrzucisz na papierze, tym mocniejszy będzie wzorzec, jeśli się pojawi. Wiatr, otwarte okno, ruch w mieszkaniu, nawet to czy ktoś chodził po górnym piętrze - wszystko to ma znaczenie jako kontekst eliminacyjny.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Lady a czy po jakimś czasie prowadzenia takich notatek rzeczywiście coś z tego wychodziło? Mam na myśli - czy wzorce, które się pojawiały, były naprawdę nieprzypadkowe, czy można było je jakoś wytłumaczyć przez to, co zapisałaś jako kontekst?


Odpowiedz
Wpisy: 1226
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja bym chciała zacząć prowadzić takie notatki, bo figurka co do mnie spadła to nie pierwsza dziwna rzecz. Tylko nie wiem, czy to nie jest tak, że jak zaczniesz notować, to zaczniesz też bardziej szukać i każdy przypadkowy upadek stanie się dla ciebie podejrzany.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Habba to jest uczciwa obawa i właściwie odwrotny błąd niż ten, który popełnia większość. Ludzie albo wszystko pomijają, albo zaczynają nadinterpretować. Dlatego notatki powinny być suche i faktograficzne, bez komentarzy i ocen na bieżąco. Opis zdarzenia, okoliczności, czas. Wnioski dopiero po kilku tygodniach.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Habba Wracam do pytania Habby sprzed kilku postów, bo nikt nie odpowiedział do końca. Sama prowadziłam notatki przez kilka miesięcy i tak, wzorce wychodziły. Nie za każdym razem i nie zawsze oczywiste, ale kilka razy powiązanie między konkretnym stanem emocjonalnym a upadkami było na tyle regularne, że trudno mi je było zbagatelizować. Nie twierdzę, że to dowód. Ale kiedy to samo dzieje się przy podobnym kontekście cztery razy pod rząd, przestajesz to nazywać przypadkiem.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Simma i co wtedy zrobiłaś z tą wiedzą? Bo mam wrażenie, że notatki to jedno, ale co dalej? Że wiesz, że dzieje się przy konkretnym stanie emocjonalnym, to jak to zmienia sytuację?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Habba zmieniło to przede wszystkim moje podejście. Zamiast czekać na kolejne zdarzenie, zaczęłam patrzeć na siebie, nie na przedmioty. To była dla mnie zmiana. Ale nie mówię, że każda odpowiedź leży w tym samym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 592
Rozpoczynający temat
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Blat jest płaski, sprawdzałem potem. Położyłem tam ten sam kubek kilka razy i nie ruszył się nawet o milimetr. Nie ma tam żadnego nachylenia. To mnie właśnie uderzyło najbardziej - bo próbowałem to sobie wytłumaczyć i nie mogłem.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

i czy kubek przesuwał się w jednym kierunku, powoli, czy jakby szarpał? To ma znaczenie przy interpretacji, bo jednostajny ruch w jedną stronę wygląda inaczej niż coś, co się kręci albo zaczyna i zatrzymuje.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 592

@Rasphul jeden kierunek, powoli. Jakby ktoś go delikatnie ciągnął. Bez zatrzymań, bez szarpnięć. Potem po prostu przeszedł za krawędź i spadł. Normalny upadek, żadnego spowolnienia w dół.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Vormik To, co opisuje Vormik, brzmi jak jeden z bardziej klarownych przypadków, jakie tu słyszałem. Jednostajny ruch poziomy, a potem zupełnie zwykłe opadanie pionowe. Jakby dwie różne siły. Coś przesunęło, a potem grawitacja zrobiła swoje. Ciekawe, czy ktoś inny obserwował podobny podział na fazę przesunięcia i fazę upadku?


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 874

@Indaphoros właśnie tak to widziałam w kilku opisach, które czytałam. Ta dwufazowość jest dla mnie sygnałem, że nie mamy do czynienia z prostym zdarzeniem fizycznym. Wibracja czy pochylenie dałoby jeden ciągły ruch. A tutaj jest wyraźna granica między jednym a drugim.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 961

@Vormik Tylko czy ta dwufazowość nie może wynikać z tego, że kubek był na samej krawędzi i lekkie drganie go przesunęło na tę krawędź, a potem po prostu spadł? Nie twierdzę, że tak było, bo Vormik sprawdzał blat. Ale jak to wykluczyć naprawdę rzetelnie?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Mirta wykluczyć w stu procentach nie można nigdy i to jest uczciwa odpowiedź. Ale Vormik powiedział, że kubek potem wielokrotnie stał w tym samym miejscu bez ruchu. To jest różnica między testem a spekulacją. Jeśli warunki były te same i efekt się nie powtórzył, to argument z drganiem staje się mało prawdopodobny.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Vormik Czytam ten opis Vormika i mam jedno pytanie, które mnie zastanawia od kilku postów - czy w trakcie tego zdarzenia coś czułeś? Jakaś zmiana temperatury, uczucie obserwowania, cokolwiek? Albo zupełnie nic i to samo w sobie było dziwne?


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 592

@Sauwak szczerze mówiąc nic. Przynajmniej nic, co bym wtedy nazwał odczuciem. Może lekki dyskomfort jak kubek już spadał, ale to mogło być po prostu zaskoczenie. Nie czułem zimna ani nic takiego. Czy to coś zmienia w ocenie zdarzenia?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Vormik Wracając do samego tematu, bo trochę odpłynęliśmy. Ktoś na początku wątku pytał o tempo upadków i czy ma ono znaczenie. Przez całą tę dyskusję skupiliśmy się na ruchu poziomym, na przesuwaniu się Vormika. Ale czy ktoś miał zdarzenie, gdzie coś spadało wolniej niż powinno? Nie przesuwało się, tylko opadało i ten opad był wyraźnie za wolny jak na grawitację?


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 592

@Sauwak Mój kubek spadał normalnie, już to mówiłem. Ale twoje pytanie mi przypomniało coś innego. Raz książka spadła mi z półki i zanim zdążyłem się obrócić, była już na podłodze. Za szybko jak na zwykły zsuw. Może to kąt upadku, może refleks mnie mylił. Ale poczucie było takie, że coś ją rzuciło, a nie zsunęła się powoli.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

nie zmienia i nie przekreśla. Brak odczucia nie jest dowodem na brak obecności. Część energii działa zupełnie cicho, bez żadnego sygnału dla człowieka. To bardziej informacja uzupełniająca niż warunek konieczny. Mnie interesowało, czy te dwie rzeczy się pokrywały, ale jak widać nie muszą.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Przy całej tej dyskusji o tym, jak spada i jak się przesuwa, zastanawia mnie jedno - czy ktoś próbował kiedyś w trakcie takich zdarzeń cokolwiek powiedzieć na głos? Zapytać, poprosić o powtórzenie albo zatrzymanie? Nie pytam o rytuał, tylko o zwykłą, spontaniczną reakcję w danej chwili.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Bryza próbowałam. Raz, kiedy kilka rzeczy przesunęło się w ciągu jednego wieczoru. Powiedziałam na głos, żeby dało mi spokój. I spokój był przez jakieś dwa tygodnie. Nie wiem, czy to był związek przyczynowo-skutkowy, czy po prostu zbieżność czasowa. Ale dobre pytanie, bo to też mogłoby być element notatek, który Galia zaczyna prowadzić.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 749

@Pajeczyna o, tego bym sama nie wpadła żeby notować. Że coś się powiedziało w danej chwili i co się potem stało. Dodaję do listy. Chociaż trochę mi głupio na myśl, że będę mówić do pustego pokoju 🙂


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Pajeczyna To, co Pajeczyna opisuje z mówieniem na głos, ma sens z perspektywy intencji. Jeśli zdarzenia mają jakąkolwiek wrażliwość na otoczenie, to komunikat wysłany wprost jest inny niż milczenie. Nie musi to być formuła ani rytuał, samo nastawienie i wyraźna intencja mogą coś zmieniać. Ale wracając do meritum - czy ktoś w wątku miał zdarzenie, gdzie przedmiot przesunął się i nie spadł? Zatrzymał się przy krawędzi albo cofnął?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Pajeczyna Ten wątek z emocjami jest ważny, ale chcę zapytać o coś innego. Arbogi napisał o intencji i nastawieniu, a Bryza o mówieniu na głos. Czy ktoś z was miał sytuację odwrotną, to znaczy powiedział coś i zdarzenie się nasiliło zamiast ustąpić? Pajeczyna miała spokój po tym jak poprosiła, ale zastanawiam się, czy to jest reguła, czy akurat jej przypadek.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Indaphoros nie powiedziałabym, że to reguła. Mój znajomy miał podobną sytuację i kiedy zaczął mówić na głos, przez jakiś czas rzeczy spadały częściej. Sam tłumaczył to sobie tym, że zwrócił uwagę na coś, co wcześniej go ignorowało. Nie wiem, czy to sensowna interpretacja, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Pajeczyna to jest interesujące, bo jeśli intencja ma znaczenie, to samo werbalne wypowiedzenie słów niekoniecznie ją wyraża. Jeśli ktoś mówi "zostaw mnie w spokoju", ale w środku jest pełen lęku i skupienia na zdarzeniach, to co tak naprawdę wysyła? Słowa czy to, co za nimi stoi?


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 749

@Pajeczyna Ja nadal myślę o tym, co Pajeczyna powiedziała o mówieniu do pustego pokoju. Bo mnie to krępuje z zupełnie innego powodu niż głupota. Mnie krępuje, że jeśli ktoś to usłyszy przez ścianę, będę miała problem. Serio, jak wy to robicie kiedy mieszkacie z kimś, kto jest sceptyczny?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Galia to jest bardzo praktyczny problem i rozumiem go doskonale. Ja po prostu mówię cicho albo w głowie. Nie wiem, czy intencja wysłana bez dźwięku działa tak samo, ale zakładam, że sam dźwięk nie jest tu warunkiem koniecznym. Chociaż chętnie bym się pomyliła i żeby ktoś mnie poprawił.


Odpowiedz
Wpisy: 961
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o intencjach i mam pytanie, które może brzmieć naiwnie. Skąd wiadomo, że to co spada, w ogóle na kogokolwiek reaguje? Może to dwa oddzielne zjawiska i my tylko szukamy między nimi związku, bo tak działa nasz mózg?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Mirta to nie jest naiwne pytanie, to jest właściwie fundamentalne. I uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo. To co mamy to wzorce i korelacje. Czy jest tam coś, co te wzorce produkuje z własnej woli, tego żaden z nas nie może potwierdzić. Dlatego właśnie notatki, a nie wnioski od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Tak, spadające za wolno to jest ten drugi typ, który pojawia się w opisach. I jest zdecydowanie rzadszy niż wszystko inne. Ja raz coś takiego widziałem i do dziś nie wiem, co z tym zrobić. Mały kamień z parapetu. Opadał tak, jakby był w wodzie. Trwało to może dwie sekundy zamiast ułamka. Nikt inny tego nie widział.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 874

@Rasphul dwie sekundy to jest bardzo dużo. Przy takiej odległości z parapetu to powinno trwać ułamki. Czy w tamtym momencie coś szczególnego się działo, czy to był zupełnie zwykły dzień?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Gabka zwykły dzień. Żadnego napięcia, żadnego kontekstu emocjonalnego, który mógłbym teraz podciągnąć pod wyjaśnienie. To mnie właśnie w tym niepokoi najbardziej. Nie było żadnej historii dookoła, żadnego poprzedzającego zdarzenia. Po prostu kamień i ten absurdalny powolny opad.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Powolny opad to jest coś, czego nie da się tłumaczyć wibracjami ani pochyleniem blatu. To jest jakościowo inny rodzaj zdarzenia. Mam wrażenie, że łączymy w tej dyskusji dwie różne kategorie i to trochę zamazuje obraz. Przesuwanie poziome to jedno. Zmiana tempa opadania to coś innego. Czy one w ogóle muszą mieć to samo źródło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Indaphoros Dobre pytanie. Może nie muszą. Może to co zmienia trajektorię poziomą jest inne od tego co wpływa na pionową. Albo może to ten sam mechanizm, ale działający na różne aspekty ruchu. Nie mam pojęcia jak to rozróżnić bez dużo więcej obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 1226
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słuchając was mam poczucie, że im więcej czytam, tym mniej rozumiem, czy to co mi się zdarzyło to cokolwiek znaczy. Ta figurka po prostu spadła. Nie powoli, nie po blacie. Po prostu była na półce i nagle leżała na podłodze. Nawet nie słyszałam uderzenia od razu, tylko po chwili zobaczyłam ją na podłodze. Czy to w ogóle pasuje do czegokolwiek, o czym tu mówicie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Habba to z tym niesłyszanym dźwiękiem jest bardzo ciekawe. Nie słyszałaś uderzenia od razu, czy w ogóle? Bo jeśli nie słyszałaś w ogóle i dopiero potem figurka była na podłodze, to jest jeszcze inny typ zdarzenia niż Vormika albo Rasphula.


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 592

@Habba To co Habba opisuje brzmi mi znajomo, bo ja z tym kubkiem też miałem chwilę, kiedy nie rozumiałem co właściwie zobaczyłem. Jakby zdarzenie było szybsze niż moje przetwarzanie. Nie wiem, czy to cokolwiek znaczy, ale to uczucie opóźnienia między zdarzeniem a świadomością, że do niego doszło, jest chyba częste w tych relacjach.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 874

@Vormik To co Vormik napisał o opóźnieniu między zdarzeniem a świadomością bardzo mnie uderzyło, bo ja miałam coś podobnego. Widziałam jak kubek spada, ale przez chwilę nie mogłam się ruszyć. Nie ze strachu, po prostu jakby mój mózg nie nadążał za tym co oczy widziały. Nie wiem, czy to zjawisko samo w sobie, czy po prostu nasz układ nerwowy słabo radzi sobie z czymś nieoczekiwanym.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Gabka ale tu jest ważne pytanie: czy to opóźnienie było przed zdarzeniem, podczas czy po? Bo jeśli przed, to jest zupełnie inna kategoria niż zwykłe zaskoczenie.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 874

@Indaphoros podczas. Jakby czas trochę się rozciągnął w momencie gdy rzecz była już w ruchu, ale jeszcze nie upadła. Nie wiem jak to inaczej opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To rozciąganie czasu w trakcie zdarzenia pojawia się w opisach dość regularnie. I właśnie przez to trudno potem ocenić, czy coś spadało wolniej, czy tylko tak zapamiętaliśmy. Nasze poczucie czasu w stanach podwyższonej uwagi jest kompletnie niewiarygodne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Rasphul to jest uczciwa uwaga, ale ona dotyczy też twojego kamienia z parapetu. Skąd wiesz, że te dwie sekundy to twój realny pomiar, a nie właśnie to rozciąganie?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Simma nie wiem. Serio, nie wiem. Liczyłem wtedy w głowie i wydawało mi się, że to rzetelne, ale masz rację, że nie jest to żaden obiektywny pomiar. Dlatego właśnie to zdarzenie jest dla mnie tak trudne do umiejscowienia.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Rasphul Zauważam, że te dwa zdarzenia, Rasphula i Habby, mają wspólny mianownik. Oba bez kontekstu emocjonalnego, oba anomalne pod względem fizycznym, oba w całkowicie banalnych okolicznościach. Jeśli emocje mają znaczenie w takich zdarzeniach, to te dwa przypadki temu przeczą. Albo emocje nie są warunkiem koniecznym, albo jest coś jeszcze innego.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Sauwak albo emocje były, tylko żadne z nich tego nie rozpoznało jako coś istotnego w tamtym momencie. To nie znaczy, że ich nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 918
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

I właśnie na tym polega problem z całą tą kategorią obserwacji. Jedyne co mamy to subiektywne wspomnienia zdarzeń, które z natury wywołują skrzywienie percepcji. Czy ktokolwiek z was miał przypadek, gdzie zdarzenie było nagrane? Przypadkowo włączona kamera, monitoring, cokolwiek?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Froen nagrania które krążą w sieci mają zawsze problem weryfikacyjny. Albo jakość jest zbyt kiepska, albo kąt kamery nie obejmuje całego otoczenia, albo montaż jest możliwy. Nie mówię, że wszystkie są fałszywe, ale nie ma żadnego który by mi powiedział "tak, to niemożliwe do podważenia".


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Pajeczyna Wracając do tego co mówiłam o figurce i niesłyszanym dźwięku, bo Pajeczyna pytała i nie odpowiedziałam do końca. Nie słyszałam uderzenia w ogóle. Byłam w tym samym pokoju, było cicho. Dopiero po chwili zobaczyłam ją na podłodze. Nie wiem, czy to mogło być tak, że moja uwaga była gdzieś indziej, ale naprawdę nie przypominam sobie żadnego dźwięku.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Habba a figurka była ceramiczna czy z czego? Pytam, bo jeśli była ceramiczna i upadła na twardą podłogę bez dźwięku, to jest naprawdę osobna kategoria zdarzenia. Przesunięcie można wytłumaczyć, spowolnienie można podważyć percepcją, ale brak dźwięku przy upadku ciężkiego przedmiotu to już jest coś trudniejszego do odłożenia na bok.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Pajeczyna ceramiczna, na kafelkach. I właśnie dlatego to mnie do tej pory nie daje spokoju. Nie pękła, nie było żadnego śladu, leżała normalnie. Jakby ktoś ją po prostu położył.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Habba Ten brak uszkodzeń jest równie ważny co brak dźwięku. Ceramika na kafelkach przy swobodnym upadku z półki powinna mieć jakieś ślady, nawet drobne. Czy sprawdzałaś dokładnie? Nie oceniam, po prostu chcę wiedzieć, bo to zmienia obraz.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Arbogi sprawdzałam. Nic. Oglądałam ją ze wszystkich stron. To był jeden z powodów, dla których w ogóle zaczęłam o tym myśleć poważniej.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Habba Mnie bardziej zastanawia jedno. W całej tej rozmowie o tempie upadku i anomaliach dźwiękowych, nikt nie zapytał Habby o to, co robiła w momencie zdarzenia. Czy to ma znaczenie w kontekście tego, o czym wcześniej mówiliśmy o emocjach i skupieniu?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Bryza czytałam. Zwykłe czytanie, nic szczególnego. Żadnego napięcia, żadnego stresu, który pamiętałabym jako wyjątkowy. To trochę jak Rasphul z tym kamieniem, żadnej historii dookoła.


Odpowiedz
Wpisy: 592
Rozpoczynający temat
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Nigdy nie miałem nic nagranego. I szczerze wątpię, żebym miał tyle refleksu, żeby nagrać w trakcie. Ale to ciekawe pytanie, bo widziałem gdzieś nagrania z kamer przemysłowych gdzie przedmioty się przesuwają. Problem w tym, że zawsze jest jakieś "ale" przy takich nagraniach.


Odpowiedz
Wpisy: 961
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Czy jest jakaś interpretacja w ezoteryku dla przedmiotów, które nie uszkadzają się przy upadku? Pytam szczerze, bo nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie symboliczne czy jest traktowane jako osobny znak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Mirta jest kilka podejść do tego. W niektórych tradycjach mówi się o tym, że jeśli przedmiot jest chroniony lub niesiony, to nie doznaje uszkodzeń, bo celem zdarzenia jest zwrócenie uwagi, nie zniszczenie. Ale to interpretacja, nie reguła. Nie powiem ci, że tak jest, bo nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie to, co mnie niepokoi w takich próbach kategoryzacji. Brak kontekstu emocjonalnego może być równie znaczący co jego obecność. Tylko że wtedy nie wiemy, czego szukamy.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Indaphoros dokładnie. I tu wracam do sedna tego wątku, bo nam wszystkim trochę umknęło. Mamy dwa zdarzenia z anomaliami fizycznymi, dźwiękowymi, jedno z możliwym spowolnieniem, i oba w banalnym kontekście. Czy to znaczy, że tempo upadku nie zależy od stanu obserwatora?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Simma to byłoby uderzające, gdyby tak było. Bo cała narracja o percepcji jako zniekształcaczu zakłada, że to obserwator coś wnosi. A tu mamy sytuacje, gdzie obserwator był wyjątkowo pasywny.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Rasphul Z tego co przeszło przez wątek, to dwa pewne, Rasphul i Habba. Gabka opisywała coś z rozciąganiem czasu, ale tam był jakiś kontekst emocjonalny chyba. Gabka, mam rację?


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 874

@Sauwak był, tak. Nie dramatyczny, ale byłam trochę roztrzęsiona po wcześniejszej rozmowie telefonicznej. Więc mój przypadek chyba nie pasuje do tego profilu.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 961

@Rasphul Czyli mamy dwa przypadki z profilem "neutralnym" i kilka z jakimś kontekstem emocjonalnym. Czy te zdarzenia różniły się od siebie jakościowo, poza tym jednym elementem? Rasphul miał kamień, Habba figurkę, oba bez uszkodzeń. Czy u pozostałych były uszkodzenia?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Mirta to ciekawe zestawienie. Bo jeśli u Rasphula i u mnie nie było uszkodzeń, a u Vormika było, to albo to przypadek, albo coś z tą neutralnością jednak gra rolę. Nie wiem jak, ale zastanawiam się nad tym teraz.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Habba chwila, bo to jest naprawdę interesujące rozróżnienie. Ale żebym mogła myśleć o tym poważnie, to muszę zapytać, czy kubek Vormika spadał normalnie, to znaczy czy tempo było standardowe, czy było cokolwiek dziwnego w samym upadku?


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 592

@Pajeczyna szczerze? Nie pamiętam dokładnie. Słyszałem huk z drugiego pokoju i wszedłem, a on leżał rozbity. Więc nawet nie widziałem, jak spada.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że "brak emocji" to też pewien stan. Spokój, rozluźnienie, brak napięcia. Może właśnie te warunki są w jakiś sposób bardziej przepuszczalne na tego rodzaju zdarzenia? Nie mówię, że to wyjaśnienie, pytam, czy ktoś o tym myślał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Bryza myślałem o tym. Ale to wchodzi w obszar spekulacji bez żadnego gruntu pod nogami. Żeby cokolwiek twierdzić, musielibyśmy mieć więcej przypadków z tym profilem, banalne okoliczności, anomalia fizyczna, brak emocji. Ile mamy takich tutaj opisanych?


Odpowiedz
Wpisy: 592
Rozpoczynający temat
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Mój też nie. Miałem wtedy dość napiętą sytuację w domu i pamiętam, że byłem zmęczony. Nie wiem, czy to cokolwiek znaczy, ale nie byłem w tym neutralnym stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 592
Rozpoczynający temat
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

U mnie kubek pękł. Zwykłe pęknięcie, upadł z półki i tyle. Nic dziwnego poza tym, że nie było powodu, żeby spadał.


Odpowiedz
Wpisy: 918
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

No to wypadasz z próby. Bez obserwacji zdarzenia nie wiadomo, czy w ogóle było coś anomalnego poza samym faktem upadku. To dwa zupełnie różne rodzaje przypadków.


Odpowiedz
17 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Froen zgadzam się. Przypadki, gdzie ktoś widział zdarzenie na żywo, i te, gdzie tylko znaleziono efekt, powinny być traktowane osobno. Ja widziałem kamień w ruchu. Habba znalazła figurkę. To nie jest ta sama kategoria obserwacji.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Rasphul to ważna uwaga. Habba, czy jesteś w stanie powiedzieć, czy cokolwiek cię skłoniło do spojrzenia na podłogę? Jakiś ruch w kącie oka, cokolwiek? Czy po prostu w pewnym momencie zobaczyłaś ją leżącą?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Indaphoros po prostu ją zobaczyłam. Nie wiem, co mnie skłoniło do patrzenia w tamtym kierunku, ale nie kojarzę żadnego ruchu ani bodźca. Siedziałam, czytałam, podniosłam wzrok i leżała na podłodze.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Habba Czyli nawet nie mamy pewności, że to był upadek w klasycznym sensie. Mogło się to zdarzyć w dowolnym momencie między jednym spojrzeniem a drugim. Habbe, jak daleko od półki leżała?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Bryza może z pół metra, może trochę mniej. Półka jest przy ścianie, a ona leżała mniej więcej pośrodku kafli między półką a środkiem pokoju. Jakby poleciała w poziomie, nie prosto w dół.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Habba Pół metra to nie jest przypadkowe odbicie od krawędzi półki. Habba, czy ta półka jest głęboka? Mówię o tym, bo gdyby figurka stała z przodu, mogłaby się zsunąć do przodu i spaść pionowo. Ale żeby wylądować pół metra dalej, musiałaby albo być zepchnięta poziomo, albo coś ją musiało wyrzucić. Żadna z tych opcji nie wynika z grawitacji.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Indaphoros półka ma może ze dwadzieścia centymetrów głębokości. Figurka stała gdzieś w środku, nie przy samej krawędzi. Więc jakby zsunęła się do przodu, to i tak musiałaby pokonać te kilka centymetrów do krawędzi, spaść i jeszcze jakoś przelecieć kilkadziesiąt centymetrów w poziomie. To mi nie daje spokoju, jak o tym teraz myślę.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Habba czyli de facto masz dwa osobne pytania w jednym zdarzeniu. Pierwsze, co ją ruszyło z miejsca. Drugie, skąd miała energię poziomą na taki lot. Bo to nie jest jeden problem, to są dwa różne.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Froen Dokładnie to samo myślę. Przy samym zsunięciu z półki energia pozioma byłaby minimalna, lądowałaby tuż przy podstawie. Żeby polecieć pół metra, musiała mieć prędkość poziomą już w momencie opuszczania półki. Skąd?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Sauwak a czy jest możliwe, że coś stało obok niej na tej półce i przechyliło się na nią? Łańcuszek, inna figurka, cokolwiek? Habba, co jeszcze było na tej półce?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Rasphul była tam jeszcze mała miseczka i świeca, ale dalej od figurki. Nic, co mogłoby się na nią przewrócić. I zresztą nawet gdyby coś się na nią przewróciło, to działałoby jak pchnięcie, nie wyrzut. Nie wiem, czy to robi różnicę.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 961

@Habba Robi różnicę. Pchnięcie poziome dałoby lot paraboliczny, tak jak normalny rzut. Ale pół metra to i tak dużo jak na pchnięcie od lekkiego przedmiotu na półce. Chyba że ta świeca była naprawdę ciężka i uderzyła mocno. Ale Habba mówiłaś, że nic nie było przewrócone, prawda?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 1226

@Mirta tak, wszystko na półce było na swoim miejscu. Sprawdzałam, bo właśnie o to się pytałam. Nic nie leżało, nic nie było przesunięte. Tylko figurka na podłodze.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Rasphul Słuchajcie, skupiamy się na Habbie, ale mamy też przypadek Rasphula, gdzie sam widział ruch. Rasphul, ten kamień, jak leciał? Masz wrażenie, że miał jakiś tor? Lecia prosto w dół, po łuku, czy coś innego?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Arbogi to trudne pytanie po czasie, ale pamiętam, że zaskoczył mnie kierunek. Stał na parapecie i spadł do środka pokoju, nie na podłogę pod oknem. To znaczy że leciał od ściany, nie wzdłuż niej. Jakby ktoś go odrzucił od parapetu w stronę środka.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Rasphul Chwila. To jest to samo co u Habby. W obu przypadkach przedmiot znalazł się dalej od miejsca, gdzie stał, niż pozwala na to samo zsunięcie. Rasphul, ile mniej więcej od ściany wylądował ten kamień?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Simma z pół metra, może trochę więcej. Parapet jest wąski, kamień stał przy samej ścianie. Żeby wylądować tam, gdzie wylądował, musiałby lecieć poziomo od samego początku.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Pół metra od podstawy półki w poziomie to jest coś, o czym jeszcze nie mówiliśmy. Przy swobodnym upadku z półki przedmiot ląduje tuż pod spodem albo lekko z przodu. Żeby wylądować dalej, musiałby mieć jakiś impuls boczny. Skąd ten impuls miałby pochodzić?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: