Ten motyw z listem i spaleniem to jest bardzo stary, mam to opisane w kilku róznych tradycjach w moich notatkach. Ogien jako posrednik miedzy sferami. Nie jest to nic wymyslonego na potrzeby internetu. Jalowcowa, mysle ze niezaleznie od tego czy to paraliż senny czy cos wiecej, ta praktyka nie moze zaszkodzic a moze pomoc odblokować cos w sobie.
Okej, list i spalenie, czakry, obrazek z sypialni. Nie bede sie madzic bo juz to mowilem wczesniej. Powiem tylko ze Jalowcowa powinna tez zrobic zwykla probe kontrolna: przez dwa tygodnie notowac godzine przebudzenia, co sie dzialo poprzedniego dnia (stres? alkohol? kawa pozno?), jak spala. Zadna mistyka, excel i zobaczymy czy wzorzec jest losowy czy skorelowany z czyms konkretnym.
Przepraszam ze sie wtracam ale to ze Felicjan poleca excela na duchy to jest najsmiesniejsza i jednoczesnie najrozumniejsza rzecz w tym watku 😀 ale serio, to moze byc dobry pomysl zeby obie rzeczy robic jednoczesnie, i te notki i ten obrazek przenies?
Stellina dobrze mowi, to nie jest wybor albo-albo. Mozna i obrazek przenies i notatki prowadzic. Jalowcowa, daj znac jak minie noc bez obrazka w sypialni, naprawde jestem ciekawa czy cos sie zmieni.
Czytam ten watek od poczatku i nie odzywalam sie, ale chce powiedziec jedno. Obrazek po babci w sypialni to przedmiot z ladunkiem. Nie chodzi o to ze 'babcia straszy' tylko ze taki obiekt moze byc czymś w rodzaju koncentratora energii miejsca i osoby. Miałam podobna sytuacje z wisiorkiem po ciotce. Jak go sciagnelam spac, poczulam róznicę od pierwszej nocy. Może to zbieg okolicznosci, moze nie.
O, a czy wiemy cos wiecej o tym obrazku? Bo jakis czas temu czytalam ze przedmioty po osobach zmarlych które wisialy w ich domach przez dlugi czas moga niesc mocniejszy slad niz nowe rzeczy kupione specjalnie. Jalowcowa, czy ten obrazek wisial u babci w sypialni, w salonie, gdzie?
dobra, zapytam mame jutro o ten obrazek gdzie wisiał u babci. Bo teraz jak o tym myśle, to faktycznie trafił do mnie dosyć przypadkowo, nie szukałam go specjalnie. Tylko się kiedyś chwaliłam ze mi sie podoba i mama przy podziale rzeczy po prostu go spakowała. Więc nawet nie wiem kiedy dokładnie u niej wisiał ani w którym pokoju
to może być ważna informacja właśnie. Przedmioty z sypialni osoby zmarłej to trochę inna historia niż z salonu czy kuchni. Sypialnia to przestrzeń bardzo osobista, tam sie zasypia, tam sie choruje, tam sie umiera często. Jeśli ten obrazek wisiał przy jej łóżku przez lata to mógł zebrać zupełnie inny ładunek niż dekoracja z korytarza
no dobra, z tym sie zgadzam. Jeśli efekt jest psychologiczny ale realny to ok, nie muszę wiedziec skąd. Tylko wolę jak to jasno mówimy
mnie bardziej zastanawia co sie stanie jeśli Jalowcowa przeniesie obrazek i nic sie nie zmieni. Bo wtedy co? Szukamy kolejnej przyczyny? Mam wrażenie ze w tym wątku trochę skaczemy od pomysłu do pomysłu i każdy jest 'tym właśnie tym'
ale Jalowcowa, no powiedzmy szczerze, ty nie robisz eksperymentu naukowego, ty próbujesz przestać sie budzić w nocy z uczuciem ze ktos cie dusi. Nie musisz tego 'udowadniać', wystarczy ze znajdziesz coś co pomoże. Nie?
u mnie nie było żadnej metodologii i jakoś doszedłem do tego co pomogło, przez skojarzenie i intuicje. Ale rozumiem ze nie każdy tak ma. Jalowcowa, a te epizody to są zawsze o tej samej porze nocy mniej więcej? Bo z tego co pamiętam u mnie był dosyć charakterystyczny czas, zawsze okolice trzeciej
godziny między drugą a czwartą to w wielu tradycjach tak zwana godzina wilka, czas kiedy granica między stanami jest najcieńsza. Niezależnie od tego co myślimy o przyczynach, fakt ze paraliż senny i podobne stany najczęściej zdarzają sie właśnie wtedy jest dobrze udokumentowany nawet w medycynie snu. To jest czas najgłębszych faz REM
słuchajcie, ta dyskusja Radzimira i Seby sie kręci w kółko od kilku postów i trochę gubi Jalowcową po drodze. Wróćmy do sedna, bo ona ma praktyczny problem. Jalowcowa, masz już jakiś plan co zrobisz jako pierwszy krok, czy nadal wszystko jest otwarte?
szczerze to trochę mnie przytłacza ta ilość propozycji 🙂 mam przeniesienie obrazka, mam list do babci, mam notki, mam pracę z czakrą sercową, mam pytanie do mamy skąd obrazek. Nie wiem od czego zacząć i czy to wszystko naraz czy po kolei
zacznij od najprostszego. Pytanie do mamy to minutowa rozmowa, nic nie kosztuje i da ci informację. Przeniesienie obrazka to pięć minut i też nic nie kosztuje. To zrób jutro. List do babci i czakra to rzeczy głębsze, na to masz czas kiedy sie do tego poczujesz gotowa
Jarowit dobrze mówi, nie musisz tego wszystkiego robić naraz. Małe kroki. A tak w ogóle, nikt jeszcze nie zapytał, czy te epizody sie nasilają, czy utrzymują na tym samym poziomie co na początku, czy może trochę zmieniają charakter?
to jest bardzo ważna obserwacja. Sama uwaga którą przykładamy do czegoś może zmienić jak to doświadczamy. Niekoniecznie że sie nasila, możliwe że po prostu teraz to rejestrujesz inaczej. Ale z drugiej strony pisanie o tym na forum mogło też otworzyć jakieś drzwi których wcześniej nie uchylałaś
przepraszam ze sie wtrącam ale mam podobne doświadczenie z tym ze samo skupianie uwagi na czymś nocnym sprawia ze sie to pojawia częściej. Miałam przez jakiś czas ze jak sie bałam zasnąć to rzeczywiście zdarzało mi sie coś dziwnego dużo częściej. Jak przestałam sie bać to prawie całkiem ustało. Nie mówię że u Jalowcowej tak samo, ale może?
no i właśnie to co piszę wyżej chyba jest ważne, bo jak sama zaczęłam sie bać że coś sie stanie to jakby ściągałam to na siebie. Jalowcowa, a ty masz w głowie jakiś strach przed zaśnięciem teraz, czy raczej budzisz sie i dopiero wtedy to czujesz? bo to może być różnica
hmm, chyba raczej budzę sie i dopiero wtedy. Idę spać normalnie, nie boję sie jakoś szczególnie, a potem to uczucie przycisku mnie wyrywa. Chociaż… ostatnio chyba trochę zaczynam odkładać moment kładzenia sie, nie wiem czy to nie jest właśnie ten strach który wchodzi tylnymi drzwiami
to co opisujesz z odkładaniem kładzenia sie to już jest odpowiedź na pytanie Wisi. Ciało zaczyna sie bronić zanim głowa to ogarnie. Mnie to sie zdarzało i to jest moment kiedy naprawdę warto coś zrobić, bo jak zostanie dłużej to potem trudniej
to co mówisz o ruszeniu ręką żeby przerwać, to jest klasyczny objaw paraliżu sennego, tam też właśnie świadome poruszenie kończyna jest tym co go kończy. Ale i tak ciekawi mnie ten obrazek, bo u mnie też był konkretny przedmiot w pokoju który jakoś… siedział w tym wszystkim. Nie mówię że to taki sam przypadek, ale zbieżność ciekawa
