Pisz co ci przychodzi do głowy. Data, godzina, gdzie byłaś w mieszkaniu, w którą stronę szłaś, ile mniej więcej było tych kroków, jak długo trwało. I ten stan emocjonalny jak Wolchw pytał. Na początku nie musisz tego ładnie formułować, ważne żeby było.
A czy jest jakiś formularz do takich rzeczy albo coś w necie? Bo może ktoś już to opracował żeby nie wymyślać koła od nowa?
Helenka, a mam pytanie które mi siedzi w głowie od jakiegos czasu. Powiedziałaś że to trwa kilka miesięcy. Czy w tym czasie zmieniło się coś w twoim życiu? Przeprowadziłaś się, coś kupiłaś nowego do domu, ktoś ważny odszedł?
To jest bardzo istotna informacja. Nowe mieszkanie, a chwila opóźnienia przed początkiem zjawisk. Helenka, czy wiesz cokolwiek o historii tego mieszkania? Kto tu mieszkał przed tobą, jak długo stało puste?
No i proszę, oto trop. Poprzedni lokator mógł zostawić po sobie energie, albo jeszcze wcześniej ktoś mógł tam umrzeć. Helenka, zadzwoń do właściciela i zapytaj wprost czy ktoś tam kiedyś umarł.
Albo sprawdzić w urzędzie stanu cywilnego czy była w tym adresie śmierć zameldowanej osoby. To jest informacja publiczna o ile pamiętam. Czy ktoś wie czy to prawda?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawiam się, czy Helenka w ogóle czuje że ta obecność ma jakiś cel? Że czegoś chce? Czy to bardziej takie chodzenie bez intencji, jakby ktoś był na autopilocie?
Tak, właśnie tak. Kiedy się zatrzymuję, to też cichnie. Jeden krok po moim, i cisza. Dlatego się tak zdenerwowałam za pierwszym razem, bo się odwróciłam i nic nie było.
No to klasyczny duch który naśladuje. Czytałem o tym, to znaczy że jest do ciebie przywiązany, nie do miejsca. Helenka, czy te kroki słyszałaś TYLKO w tym mieszkaniu czy gdzieś indziej też?
Budynek jest z lat siedemdziesiątych, tak mi się wydaje. Podłoga to panele w salonie i korytarzu, w kuchni płytki. I właściwie te kroki słyszę głównie w korytarzu i salonie, teraz jak tak myślę.
To jest ważne. Panele w starym budynku mogą pracować, szczególnie jeśli pod spodem jest skrzypiąca wylewka albo stare deski. To absolutnie nie wyklucza niczego innego, ale warto to sprawdzić zanim zaczniemy szukać dalej. Czy właściciel coś mówił o podłodze?
A czy to mieszkanie jest na parterze, piętrze? Bo to też może mieć znaczenie. Na parterze mogą być jeszcze dodatkowe wibracje od gruntu, wyżej bardziej słychać własny oddźwięk chodu.
Helenka, a ty czujesz niepokój związany z tymi krokami? Mam na myśli nie to czy się boisz, bo rozumiem że tak, ale czy sama obecność wydaje ci się wroga, neutralna, smutna? Czasem to pierwsze wrażenie mówi dużo.
To co napisałaś na końcu, Helenka, o tej samoności, to jest moim zdaniem jeden z ważniejszych szczegółów w całej tej rozmowie. Duchy miejsca albo ślady energetyczne rzadko budzą takie konkretne odczucia emocjonalne. Jakbyś opisywała kogoś, nie coś.
Szczerze? Samo przyszło. Nie szukałam słowa, po prostu jak próbowałam powiedzieć jak to jest, to wyszło 'samotne'. Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie czy to ja to sobie projektuję.
Nie projektujesz, albo przynajmniej nie można tego z góry zakładać. Pierwsze wrażenie jest często bardziej szczere niż to co wymyślimy po zastanowieniu. Helenka, a odkąd pamiętasz to uczucie, zmieniało się jakoś? Na początku takie samo jak teraz?
To jest typowe dla duchów uwięzionych. Uczucie smutku, samotności, jakby coś czekało. Helenka, pytam poważnie, czy wiesz coś o historii tego mieszkania? Kto tu mieszkał przed tobą?
A co ryzykujesz pytając? Najwyżej powie że nic nie wie. Starsza sąsiadka w bloku z lat siedemdziesiątych może mieszkać tam od zawsze i wiedzieć kto tu przed tobą był. To by zamknęło albo otworzyło kilka rzeczy.
Tak samo zrobiłem kiedy miałem tę sprawę z zapachem. Zapytałem poprzednią lokatorkę przez zarządcę budynku. Nie zawsze coś z tego wychodzi, ale raz że człowiek wie, dwa że samo pytanie czasem coś zmienia. Jakbyś dała sygnał że widzisz.
A poza tym czy można w ogóle jakoś sprawdzić historię mieszkania urzędowo? Mam na myśli czy da się dowiedzieć kto tam mieszkał, czy ktoś umarł? Pytam bo sama tego nie wiem, ale wydaje mi się że Helenka mogłaby też tą drogą pójść.
Helenka, słuchaj, nawet jeśli właściciel coś wie i nie mówi, to sąsiadka jest poza tym. Ona nie ma powodu żeby ukrywać. Podejdź zwyczajnie, przy okazji, że interesujesz się historią budynku, że zastanawiasz się ile lat tu ludzie mieszkają. Nie musisz od razu pytać czy ktoś umarł 🙂
Przepraszam że wchodzę, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i bardzo mi bliska jest ta sprawa Helenki. Chciałam zapytać czy ktoś z was wie czy da się jakoś ochronić przed taką obecnością zanim jeszcze wie się co to jest? Czy jest coś co można zrobić w domu żeby przynajmniej czuć się bezpieczniej?
Sól działa ale to za mało jak jest coś silniejszego. Helenka powinna zrobić coś z tym zanim za długo to ciągnie. Energia sie kumuluje z czasem i potem trudniej coś zrobić.
Helenka, jedno pytanie, bo to może coś powiedzieć o naturze tego co czujesz. Czy kroki zdarzają się o różnych porach czy masz wrażenie że częściej o konkretnej godzinie, np. wieczorem albo w nocy?
Helenka, a wróciłaś już do tematu sąsiadki? Bo to zostało trochę w zawieszeniu i wszyscy pytaliśmy czy zapytasz, a nie słyszałam żebyś mówiła co z tym.
Dobrze że o tym myślisz, naprawdę. Wiesz co, możesz zacząć od czegoś tak prostego jak 'wie pani ile lat ten blok stoi' albo 'od dawna tu pani mieszka'. Starsi ludzie lubią takie pytania, nie budzi to żadnych podejrzeń, a potem rozmowa sama idzie dalej.
A co jeśli sąsiadka coś wie i sama z siebie nie powie? Takie rzeczy ludzie nie lubią opowiadać obcym, zwłaszcza starsi. Czy jest jakiś sposób żeby ją bardziej otworzyć na taki temat?
