Nie wiem czy to właściwe miejsce, ale muszę zapytać bo mnie to już trochę przeraża. Babcia zmarła kilka miesięcy temu i zostawiła po sobie różne rzeczy - biżuterię, porcelanę, stary zegarek. Mama wzięła część do siebie, ja wzięłam kilka drobiazgów na pamiątkę. I teraz z każdą z tych rzeczy dzieje się coś dziwnego. Zegarek chodził przez lata bez zarzutu, u mnie stanął po trzech dniach. Łańcuszek, który nosiłam przez tydzień, urwał się bez żadnego powodu. Mama mówi, że jej filiżanka z serwisu pękła sama w szafce. Czy to możliwe, że babcia jakoś... przyczepiła się do tych rzeczy? Albo nie chce żebyśmy je mieli? Brzmi to absurdalnie jak to piszę, ale zbieg okoliczności jest za duży.
Czytam i od razu mam kilka pytań, bo to wcale nie brzmi absurdalnie. Jak długo babcia miała te przedmioty? I czy była osobą, która mocno się do nich przywiązywała za życia? To ma znaczenie, bo jeśli nosiła ten łańcuszek przez powiedzmy trzydzieści lat, to jest on nasycony jej energią w sposób, który trudno opisać słowami. Zegarek i biżuteria są szczególnie wrażliwe, bo miały bezpośredni kontakt z ciałem.
Zanim pójdziemy w stronę energii i przywiązań, chciałbym dopytać o kilka rzeczy czysto praktycznych. Zegarek mechaniczny czy kwarcowy? Bo mechaniczne potrafią reagować na zmiany otoczenia, temperaturę, wilgotność, nawet pole elektromagnetyczne. Łańcuszek urwany bez powodu - jak stary był i z jakiego metalu? Starsza biżuteria po prostu bywa krucha. Nie mówię, że to na pewno ma racjonalne wytłumaczenie, ale wolę najpierw wykluczyć oczywiste rzeczy.
czterdzieści lat noszenia to naprawdę długi czas i złoto po takim czasie na łączeniach i ogniwach bywa bardzo zmęczone. To nie zmienia jednak tego, że zbieżność z pozostałymi przedmiotami jest zastanawiająca. Co z filiżanką mamy - czy była postawiona stabilnie w szafce, czy może stała na krawędzi?
Czytam ten wątek i mam gęsią skórkę. Słyszałam, że przedmioty mogą przechowywać energię osoby, która je posiadała, szczególnie jeśli ta osoba była do nich emocjonalnie przywiązana. Ale nie słyszałam, żeby ta energia powodowała niszczenie rzeczy. Raczej mówiło się o odczuwaniu obecności albo snach o zmarłym. Czy ktoś z was miał sny po wzięciu tych przedmiotów do domu?
to bardzo ważna informacja, którą pominęłaś na początku. Sny w takim kontekście rzadko są przypadkowe. Próbowałaś w którymś śnie jakoś odpowiedzieć babci albo dać jej znak, że słyszysz? I kiedy ostatnio miałaś taki sen - przed czy po tym jak zegarek stanął?
Jezus Maria, czytam i mi ciarki chodzą po plecach. U mnie po śmierci teścia też były dziwne rzeczy z jego starym radiem, ale myslałam ze to przypadek. Może to naprawdę jest coś więcej? Czy duchy przyczepiają się do przedmiotów konkretnie po śmierci czy mogą to robić wcześniej za życia też?
Zanim zaczniemy mówić o przyczepianiu duchów do przedmiotów, warto ustalić, o czym właściwie rozmawiamy. W różnych tradycjach to działa inaczej. W spirytyzmie mówi się o impregnacji psychometrycznej - przedmiot niejako zapisuje energię właściciela. W innych podejściach mówi się o tym, że duch nie odszedł i szuka kontaktu przez znane sobie obiekty. To są dwie różne rzeczy i wymagają innego podejścia. Która z tych opcji was bardziej niepokoi?
Mam pytanie do tej sytuacji z zegarkiem, bo mnie to konkretnie zainteresowało. Gdzie trzymałaś zegarek w domu? Na komodzie, w szufladzie, nosiłaś go? I czy w momencie kiedy stanął, byłaś przy nim, czy odkryłaś to po czasie?
Ta godzina może być ważna. Czy wiesz mniej więcej o której godzinie babcia zmarła albo czy 21:17 ma jakieś inne znaczenie w waszej rodzinie? Nie pytam żeby straszyć, ale takie szczegóły często pomagają ustalić, czy mamy do czynienia z przypadkiem czy z czymś, co ma jakiś wzorzec.
Trochę boczną drogą idziecie z tymi godzinami. Mnie bardziej interesuje co teraz zrobić z tymi przedmiotami. Bo jeśli się psują to trzymanie ich w domu chyba nie ma sensu, nie? Można je oddać, zakopać, co się w ogóle robi w takich sytuacjach?
Może trzeba zrobić jakiś rytuał oczyszczający? Słyszałam że kadzidłem można oczyścić przedmioty po zmarłych. Ale tak naprawdę nie wiem jak to zrobić, czy to w ogóle pomaga, czy może pogorszyć sprawę.
Przepraszam, że wchodzę, bo jestem tu nowa i nie znam się na tym tak jak wy. Chciałam zapytać o jedną rzecz - jeśli duch 'przyczepia się' do przedmiotu, to czy to zawsze jest coś złego? Bo czytam ten wątek i zastanawiam się, czy babcia może po prostu chcieć mieć kontakt, a nie że cokolwiek złego robi. Czy niszczenie przedmiotów może być formą komunikacji a nie agresji?
Czytam odpowiedzi i chyba źle zadałam pytanie. Nie chodzi mi o to czy to dobre czy złe, tylko właśnie o to - czy duch może chcieć zostać blisko kogoś, kogo kochał, i czy wtedy psuje się mniej? Bo jeśli babcia Ulki chce być przy wnuczce, to czemu niszczy jej rzeczy?
Myślę, że to te bardziej związane. Zegarek nosiła codziennie, łańcuszek też. Filiżanka była z serwisu, który dostała od dziadka w prezencie ślubnym. Chomik mojej córki chyba był przypadkowy, bo babcia go nie znała. Ale czy to coś zmienia?
to zmienia dużo. Jeśli psują się konkretnie te rzeczy z historią, to wyklucza zwykłego pecha albo zbieżność. Wróćmy do tej godziny 21:17 - wiesz czy babcia miała może jakieś przyzwyczajenie o tej porze? Coś co robiła regularnie wieczorami?
to ciekawe skojarzenie, bo w numerologii godzina 21:17 rozkłada się do trójki, a trójka to liczba związana z komunikacją i przekazem. Nie mówię że tak należy to czytać, ale mam jedno pytanie praktyczne - czy zegarek nastawiłaś z powrotem po tym jak się zatrzymał, czy leży z tą wskazówką na 21:17?
Właśnie to mnie zastanawia. Wiele osób intuicyjnie nie przestawia zegarków, nie zmienia układu rzeczy. Jakby czuły, że nie powinny. To nie jest tylko sentyment, bo to pojawia się regularnie w podobnych przypadkach. Ismer, co o tym myślisz - czy te intuicje coś znaczą, czy to po prostu żałoba?
Właśnie chciałam zapytac to samo. Bo jak byłam u mojej ciotki po pogrzebie teścia, to jej sąsiadka mówiłą że u niej po śmierci matki przez rok wychodziły żarówki co tydzień. Nikt innny w bloku nie miał takiego probelmu, tylko ona. I potem samo ustąpiło.
Zegarek i łańcuszek wzięłam do ręki jak je odbierałam z mieszkania babci. Filiżankę też. Nosiłam zegarek przez kilka dni zanim go odłożyłam na komodę, bo mi był za duży. Łańcuszek pękł jak go zakładałam. Więc tak - miałam kontakt.
To może być ważne. Nosiłaś zegarek na nadgarstku - to bliski kontakt z przepływem krwi, dość intymne miejsce energetycznie. I w tym czasie miałaś sny. Chcę cię zapytać o coś konkretnego - czy w snach babcia stała bliżej czy dalej niż normalnie? Czy jej wyraz twarzy coś sugerował?
Wskazywała za siebie czy za tobą? To duża różnica. Jeśli za tobą - mogła zwracać uwagę na coś w twoim życiu lub domu. Jeśli za siebie - mogło chodzić o coś związanego z jej odejściem. Masz jakieś wrażenie, choćby intuicyjne?
Może babcia chciała powiedzieć gdzie coś schowała? Słyszałam że tak bywa, że ludzie umierają nie zdążywszy powiedzieć o jakichś dokumentach albo kosztownościach. Może to dlatego nie może odejść spokojnie?
Słuchajcie, trochę mi ta rozmowa za bardzo idzie w kierunku 'co duch chce powiedzieć' bez zatrzymania się na podstawowe pytanie - czy w ogóle mamy pewność, że te psujące się rzeczy są ze sobą połączone? Ulka, ile tych przedmiotów się zniszczyło i w jakim czasie? Bo jeśli to były trzy rzeczy przez rok, to jest inaczej niż pięć rzeczy w miesiąc.
Trzy przedmioty w dwa miesiące to już coś. Mam jednak pytanie które mnie gryzie od dłuższego czasu w tej rozmowie - czy ty mieszkasz sama z tymi rzeczami, czy są w domu jeszcze inne osoby? Bo jeśli na przykład mąż czy dzieci też mają kontakt z tymi przedmiotami, a tylko przy tobie się psują, to jest całkiem inne pytanie niż gdybyś była jedyna.
Mieszkam z mężem i córką. Zegarek i łańcuszek były w mojej szufladzie, córka ich nie dotykała. Filiżanka stała na kredensie, ale z niej nikt nie pił, bo czekałam aż znajdę resztę serwisu. Mąż powiedział tylko że pewnie tania porcelana.
to że nikt inny nie dotykał tych rzeczy jest ważne. Wróćmy do snu na chwilę, bo mnie nie opuszcza ten obraz babci wskazującej coś za tobą. Powiedziałaś że się obudziłaś zanim zobaczyłaś co było za twoim plecami. Czy ten sen się powtarzał, czy był jednorazowy?
