U mnie tak właśnie było, zacząłem od 'wie pani czy tu wcześniej coś się zmieniało w administracji' i to rozwiązało język bardziej niż jakiekolwiek bezpośrednie pytanie. Ludzie lubią czuć że pytasz o historię, a nie o tragedie.
Dobra, to znaczy... cieszę się że sól nie przeszkodzi. Chyba spróbuję. Tylko mam pytanie, bo nie chcę zrobić czegoś nie tak. Wsypuję w każdy kąt po trochu i zostawiam? Czy trzeba to jakoś przykryć, schować, czy może leżeć tak po prostu na podłodze?
Można zostawić tak jak jest, nie trzeba niczego chować. Mała ilość w każdym kącie wystarczy. Niektórzy wsypują do małego naczyńka, inni po prostu rozsypują. Efekt podobny. Jak będziesz sprzątać, możesz ją wymienić na świeżą albo zostawić jeśli nie przeszkadza. Nie ma tu jednej reguły.
Wróćmy na chwilę do sedna, bo trochę odpłynęliśmy w kierunku soli. Helenka, napisałaś że kroki słyszysz częściej wieczorem. Czy zauważyłaś przy tym cokolwiek innego, coś w rodzaju zmiany temperatury, nagłego zimna, czy czujesz w jakimś konkretnym miejscu że coś jest mocniej niż w innych?
To co mówisz o kącie przy oknie w salonie to mnie ciekawi bardziej niż kroki. Kąt który omijasz instynktownie to nie jest coś co zazwyczaj sobie racjonalizujemy. Czy to odczucie przy tym kącie jest od początku, czy pojawiło się razem z krokami?
No właśnie, instynkt rzadko kłamie. Ten kąt to może być miejsce gdzie coś sie skupia, stąd i te kroki mogą wychodzić albo do niego wracać. Helenka powinna na początek postawić tam coś ochronnego, nie tylko sól w rogach. Kąt to kąt, gromadzi i przyciąga.
Helenka, skoro mówisz o tym kącie, to zrób jeden prosty test. Spędź tam kilka minut w ciągu dnia, nie wieczorami, ze spokojem. Jak się czujesz? Inaczej niż wieczorem? Czasem miejsce jest ok, a my je naładowujemy własnym niepokojem i potem to dostajemy z powrotem. Ciekawa jestem co poczujesz.
A czy nikt nie wrócił do pytania o sąsiadkę? Helenka mówiła że spróbuje przy następnej okazji. Ciekawi mnie czy już miała tę rozmowę, bo to mogłoby rzucić światło na całą resztę, łącznie z tym kątem i krokami.
Helenka, a nie musisz mówić wprost że słyszysz kroki. Można zapytać zwyczajnie, czy słyszy czasem jakieś dzwięki z jej strony, że ty się pytasz bo sama coś słyszysz wieczorami i próbujesz ustalić skąd to idze. Normalnie, po sąsiedzku.
No właśnie, z podłogi to jest najbardziej charakterystyczne dla obecności która chodzi za osobą. Piszę serio, jak coś jest w ścianie to zupełnie inne odczucie i inny dźwięk. To co opisuje Helenka to klasyczny ślad energetyczny który dosłownie idze krok w krok. Kapturek pewnie znowu powie żeby nie wyciągać wiosków ale to jest po prostu tak.
