Dobra, muszę to w końcu napisać bo sama głowię się nad tym od jakiegoś czasu i nie wiem co myśleć. Chodzi o obraz babci, taki portret olejny, stary, wisi u nas w domu od lat. Problem w tym że co roku, dokładnie w rocznicę jej śmierci, ten obraz… jest w innym miejscu. Nie chodzi o to że ktoś go przestawia, bo pytałam wszystkich w domu i każdy mówi że nie ruszał. W tym roku znalazłam go w spiżarni, wcześniej był w przedpokoju, a jeszcze wcześniej na strychu (nie mam pojęcia jak się tam znalazł bo drzwi były zamknięte). Wszyscy w domu są tym trochę przestraszeni ale nikt nie chce o tym mówić wprost. Czy to możliwe że to ona daje jakiś znak? Czy to zwykły przypadek i po prostu ktoś nie pamięta że ruszał?
O matko, spiżarnia to dopiero ciekawe. Słuchaj, zanim zaczniemy od razu mówić 'to duch babci', to mam kilka pytań bo szczegóły tu są ważne. Jak dawno umarła babcia? I ten obraz, skąd pochodzi, czy ona sama go miała za życia, czy to portret namalowany po śmierci? Bo to robi sporą różnicę jeśli chodzi o ładunek energetyczny przedmiotu.
Zdjecia w innym meijscu to jedno ale strych zamkniety to juz inna sprawa. Jak obraz miałby się tam znaleźc sam? Komuś z rodziny naprawde nie ufasz czy wszyscy sa szczerzy bo moze to jest wlasnie klucz do zagadki.
Stary obraz z długą historią w rodzinie, to może mieć naprawdę mocne przywiązanie energetyczne. Ale właśnie to że jest ciężki i ma złotą ramę, złoto jest takim metalem który często pojawia się przy omawianiu przedmiotów 'naładowanych'. Bogumil.ka pewnie by tu coś powiedział 🙂 Mnie bardziej interesuje co czujesz kiedy na niego patrzysz. Zimno, ciepło, jakiś niepokój?
Szczerze? Pierwsza myśl jaka mi przychodzi to że ktoś w rodzinie po prostu go przestawia i o tym zapomniał albo celowo nie mówi. Nie ma w tym nic złowrogiego, ludzie robią dziwne rzeczy i nie zawsze to sobie uświadamiają. Ale to ze zawsze w rocznicę… to faktycznie jest trochę zbyt precyzyjne żeby zbyć wzruszeniem ramion.
Osiem lat to sporo czasu i to że akurat teraz się zaczęło albo że teraz zaczęłaś zauważać jest ważne. Chyba że to było od samego początku i po prostu wcześniej nie łączyłaś faktów z datą. Kiedy pierwszy raz zorientowałaś się że to jest akurat w rocznicę?
Powiem wam że w literaturze dotyczącej zjawisk poltergeistowych obiekty ciężkie i pozornie niemożliwe do przemieszczenia przez jedną osobę pojawiają się wyjątkowo często. Jest nawet coś takiego jak 'recurrent spontaneous psychokinesis' i część badaczy wiąże to z silnym emocjonalnym stresem w gospodartwie domowym, nie koniecznie z duchem konkretnej osoby. Rocznica śmierci to moment kiedy wszyscy podświadomie są bardziej napięci, płaczą, wspominają, i to napięcie gdzieś musi ujście znaleźć. Mówię to nie żeby odczarować, ale żeby dać szerszy kontekst bo zbyt pochopne wnioski nie służą nikomu.
Czekajcie, ale jak obraz miałby się znaleźć na strychu przy zamkniętych drzwiach? To chyba nie jest wytłumaczalne nawet przez ten… jak to napisał Wieszczbita… psycho-coś. Nie przejdzie przez zamknięte drzwi chyba nawet przy dużym napięciu emocjonalnym? Albo ja czegoś nie rozumiem.
To co opisujesz wygląda jak klasyczny sygnał ze strony osoby bliskiej która odeszła. W tarocie i w energetyce mamy pojęcie 'strażnika progu rodzinnego', ktoś kto przez silną więź z domem i rodziną pozostaje w jakimś sensie obecny, szczególnie w ważnych momentach. Rocznice są właśnie takimi momentami kiedy zasłona między światami jest cieńsza. Ale zanim cokolwiek więcej powiem, chciałabym zapytać: czy babcia miała jakiś szczególny stosunek do tego obrazu za życia? Czy mówiła o nim, przywiązywała do niego wagę?
Mam podobna sytuacje u siebie w domu, tyle ze nie obraz ale zegarek po dziadku. Zatrzymuje sie zawsze okolo daty jego urodzin, nie smierci co ciekawe, i za każdym razem jak go nastawiam to chodzi znowu przez kolejny rok. Mechanik powiedzial ze nie ma zadnego powodu dla ktorego sie zatrzymuje. Moze to tylko szansa ze sie złapala na datę ale już piaty rok z rzędu jest tak samo wiec coraz trudniej mi to zbyc.
Słuchajcie, mam jedno praktyczne pytanie zanim pójdziemy za daleko w spekulacje. Kto jeszcze ma dostęp do domu? Wchodzą sąsiedzi, ktoś ma klucze, jakiś zleceniowiec na stałe? Pytam serio bo zanim to nazwiemy zjawiskiem paranormalnym, warto upewnić się że nie ma prozaicznego wyjaśnienia. Nie mówię że go szukam na siłę, ale po prostu uczciwe pytanie.
W słowiańskiej tradycji był taki zwyczaj że przez rok po śmierci duch przebywał w pobliżu domu i dawał o sobie znać w rozmaity sposób. Stare podania mówią o przemieszczaniu sie przedmiotów które były bliskie nieboszczykowi. Interesujące że tu mamy obraz, czyli wizerunek babci, bo wizerunek zawsze był traktowany jako nośnik duszy w dawnych wierzeniach. Po pogrzebach często zakrywano lustra właśnie dlatego żeby duch nie odbijał się i nie zostawał. Ten obraz to trochę analogia.
mnie zastanawaia jedna rzecz, czy ten obraz zawze ląduje w miejscu gdzie jest jakieś znaczenie? Znaczy strych, spiżarnia, przedpokój, to nie są przypadkowe miejsca w domu, każde z nich to jakiś 'próg' albo granica. Może to ma sens z punktu widzenia energii? Nie wiem, pytam bo mnie to ciekawi ale nie znam sie na tym dobrze
To co opisujesz jest dość rzadkie i dlatego warte uwagi. Większość historii o poruszających się przedmiotach to albo poltergeist bez konkretnego 'adresata', albo zwykłe zapomnienie. Ale tu mamy precyzję: ta sama data każdego roku, ten sam przedmiot, wyraźny związek z konkretną osobą. To nie wygląda na przypadkowy szum. Pytanie jest inne, czy chcesz z tym porozmawiać, to znaczy czy próbowałaś jakoś odwzajemnić ten kontakt? Świeczka, słowo, cokolwiek w rocznicę?
Wow no to jest niesamowite. Dzięki wielkie wszystkim za te wyjaśnienia, sam mam w domu portret pradziadka i teraz będę zwracał uwagę na daty. Nigdy bym na to nie wpadł żeby łączyć miejsce obrazu z konkretnym dniem.
No to teraz to już mam pytanie do Nyi, bo to co napisałaś o tym milczeniu w rodzinie… czy mama w ogóle wie że zaczęłaś to śledzić i zapisywać? Bo jedno to że nie rozmawiacie o babci, a drugie to że nikt oficjalnie nie przyznaje że obraz się rusza. To dwie różne sprawy i to ma znaczenie.
Słuchajcie, mnie to uderzyło z innej strony. Sprawdziłam sobie datę i jeśli babcia umarła wczesną jesienią, to zależy który to dzień, ale to może być bliskie jakiegoś ważnego przejścia numerologicznego w roku. Nie mówię że to wszystko wyjaśnia ale te daty naprawdę nie są przypadkowe jeśli zsumować cyfry roku i miesiąca. Nyja, pamiętasz chociaż orientacyjnie który to był miesiąc, wrzesień, październik?
To z tym złotem w ramie mnie nie opuszcza, chciałem dopytać. Nyja, czy ta rama jest lite złoto, złocona, czy może po prostu złoty kolor farbą? Bo to robi sporą różnicę energetycznie jeśli mamy do czynienia z prawdziwym metalem a nie imitacją. Złocone ramy na starych obrazach były robione z płatków złota na szlagmetal i to nadal nie jest to samo co sam metal, ale już coś.
Przepraszam ale nie mogę przejść obojętnie obok tego wątku z mamą. Jeśli mama wie że obraz się rusza i świadomie unika tematu, to moim zdaniem jest spora szansa że ona wie coś więcej. Może sama przestawia i się tego wstydzi, może babcia jej coś mówiła przed śmiercią. To nie zarzut, po prostu wydaje mi się że klucz do tej zagadki jest w tej rodzinie, nie na zewnątrz.
no tak ale jaka roznica czy gold czy farba, obraz ciezko sie ruchac niezaleznie od tego co na ramie nie? mysle ze to bardziej o zwiazku emocjonalym chodzi niz o material. albo sie myle?
Wracając do tego co pisała Eufemka o zamkniętych drzwiach na strych, bo to jest moim zdaniem najważniejszy punkt tej całej historii. W dokumentacji przypadków które można znaleźć u Gauld i Cornell w 'Poltergeists' z 1979 mamy kilka analogicznych sytuacji gdzie przedmiot był raportowany po drugiej stronie zamkniętych drzwi bez żadnego śladów mechanicznego przesunięcia. Badacze nie dawali temu wyjaśnienia, tylko opisywali. Nyja, czy drzwi na strych mają zamek na klucz czy tylko zasuwkę?
No i właśnie to. Gosiunia napisała wprost i ja to popieramy, przepraszam, popieram. Zanim będziemy spekulować o energii złota i słowiańskich duchach, podstawowe pytanie jest proste: kto fizycznie mógł ten obraz ruszyć i czy ma motyw. Mama unikająca tematu to jest motyw do zbadania. Nie mówię że kłamie, mówię że warto zapytać wprost zamiast owijać w bawełnę.
Heniek i Gosiunia mają rację że mama jest ważna w tej układance, ale niekoniecznie dlatego że coś ukrywa w sensie fizycznym. W pracy z energią rodzinną bardzo często jest tak że jedna osoba, zwłaszcza córka po matce, staje się nieświadomym kanałem dla przekazu. Mama może nie wiedzieć że to ona przenosi ten obraz, może to robić w jakimś stanie niepełnej świadomości. To się zdarza i nie jest niczym złowrogim, po prostu żałoba potrafi działać dziwnie.
Heniek, nie mówię żeby nie iść do lekarza, mówię że te dwie ścieżki nie wykluczają się. Ale pytanie o wiek mamy jest całkiem dobre, Nyja ile mniej więcej mama ma lat i czy ona sama sypia głęboko? To naprawdę może być istotne.
mama ma 58 lat i śpi normalnie chyba, na pewno nie jest lunatykiem bo mieszkałam z nią przez wiele lat i nigdy nic takiego. Zresztą ona by nie weszła na strych w nocy, ma problemy z kolanem od dawna po operacji. Te schody na strych są dosyć strome. Heniek59 rozumiem skąd pytasz i nie mam do tego pretensji, po prostu fizycznie ona by tego nie dała rady.
Słuchajcie, chcę wrzucić jeden wątek który mnie nachodzi. Wczesna jesień i rocznica, mamy tu pewnie Merkurego w retrogradacji jeśli to był wrzesień-październik, a to jest czas kiedy komunikaty z przeszłości mają tendencję do 'wybijania się na powierzchnię'. Nie mówię że to tłumaczy fizyczne przemieszczenie obrazu, ale ta data może być nieprzypadkowa z zupełnie innego powodu niż myślimy.
Mam pytanie do Nyji bo czytam cały wątek i nikt jeszcze nie zapytał o jedno. czy w tym dniu kiedy obraz się pojawia w nowym miejscu, coś innego sie dzieje? Zmiana w rodzinie, wizyta, kłótnia, coś radosnego? Bo w wierzeniach które znam duchy rodzinne reaguja nie tylko na roczice ale tez na momenty przesilenia w rodzinie. Rocznica to moze byc tylko punkt orientacyjny, a prawdziwy 'powod' to co sie dzieje tu i teraz.
