Hej, nie wiem czy to właściwe miejsce ale nie wiedziałem gdzie indziej zapytać. Mam taki dziwny problem od jakiegos czasu - kąpię się w wannie, woda normalna, ciepła, i nagle na dosłownie kilka sekund robi się lodowata. Nie zimna, lodowata. Potem wraca do normy jakby nic. Sprawdzałem bojler, hydraulik też był i mówi że wszystko ok. Zdarza się może raz na tydzień, dwa, nie regularnie. Zastanawiam sie czy to mogłoby być coś… no wiecie. Obecność. Albo czy to w ogole ma jakiś sens żeby tak myśleć
o matko, lodowata woda to jeden z najbardziej klasycznych sygnałów! czytałam o tym ze zimne punkty w pomieszczeniu to często znak ze jest jakiś byt w pobliżu, ale że w wannie to ciekawe. a mówisz że hydraulik był i nie znalazł nic? no to już mówi samo za siebie chyba
Zanim ktoś od razu wyskakuje z duchami - są pytania, które trzeba zadać wcześniej. Czy mieszkasz w bloku czy w domu? Bo w bloku stare piony grzewcze potrafią wariować i przepuszczać zimną wodę przez ułamek sekundy przy zmianie ciśnienia od sąsiadów. To po pierwsze. Po drugie - od jak dawna to się dzieje i czy zbiegło się z jakimś konkretnym wydarzeniem w twoim życiu albo w mieszkaniu?
no to już wszystko jasne, stare budownictwo ma swoją energię i swoją historię. mieszkania z tamtych lat często gromadzą resztki energetyczne po poprzednich lokatorach, szczególnie jeśli ktoś tam umarł albo były jakieś silne emocje. woda jest świetnym przewodnikiem i bardzo łatwo wchłania te energie, dlatego akurat w wannie możesz to czuć. radziłabym jak najszybciej zrobić porządne oczyszczenie przestrzeni
Pora dnia może być istotna. Wieczór to czas gdy granica między światami jest nieco cieńsza, szczególnie po zachodzie słońca. Nie mówię że to od razu duch, ale warto zauważyć wzorzec. Czy czułeś coś jeszcze poza temperaturą? Jakieś wrażenie obecności, niepokój, cokolwiek?
to ciekawe co mowisz Lucjanek88 bo słyszałam że czakra wodna jest mocno związana z emocjami i ze w kąpieli jesteśmy bardziej otwarci energetycznie. może dlatego właśnie w wannie a nie gdzies indziej? Sewer, czy masz jakies inne dziwne odczucia w mieszkaniu, nie koniecznie w łazience?
pies który nie chce wchodzić do pokoju to BARDZO poważny sygnał, zwierzęta wyczuwają to co my nie potrafimy. połącz to z lodowatą wodą i tym pokojem i masz obraz sytuacji. powiedz, czy wiesz cokolwiek o historii tego mieszkania? kto tam mieszkał wcześniej?
przepraszam ale zaraz - pies który nie chce wejść do pokoju to może zwykła fobia, zły zapach, albo po prostu pies jest nieswój w nowym miejscu. to że zwierzęta 'wyczuwają duchy' to takie powiedzenie które lubi się powtarzać ale dowodów na to tyle samo co na duchy. nie znaczy że automatycznie coś jest w tym mieszkaniu
Kanimir a ty naprawdę myślisz że takie zbieżności to czysty przypadek? lodowata woda, nieswojo w pokoju, pies nie wchodzi, to wszystko razem, to nie jest trochę za dużo na zbieg okoliczności?
Sewer, wróćmy do konkretów. Ten pokój gdzie nieswojo - czy to jest konkretna część mieszkania, powiedzmy od strony łazienki? Czasem w starych blokach są problemy z wilgocią w ścianach i to działa na psychikę bez żadnych nadnaturalnych powodów. Ale pytasz o obecność, więc zapytam wprost: czy coś czułeś fizycznie? dreszcze, wrażenie dotyku, coś w tym stylu?
to uczucie bycia obserwowanym jest bardzo charakterystyczne i pojawia się w wielu relacjach o nawiedzonych miejscach, niezależnie od kultury i tradycji. nie musisz od razu zakładać że to coś złego, to może być obecność neutralna albo wręcz ochronna. ale żebyś się lepiej z tym czuł, dobrze by było ustalić czego ta obecność chce albo skąd pochodzi. zapytałeś o poprzednich lokatorów?
hej, ja miałam coś podobnego w starym mieszkaniu po babci, nie lodowata woda ale stale zimne jedno miejsce przy oknie. okazało się że babcia tam siadywała i podobno jeszcze przez jakiś czas po śmierci się kręciła. nie było w tym nic strasznego, po prostu trzeba było ją 'odprowadzić'. może spróbuj się dowiedzieć czegoś o historii lokum, może ktoś z zarządu bloku wie
a ja mam pytanie bo nie rozumiem jednej rzeczy - dlaczego akurat woda miałaby reagować na obecność? czy jest jakies wytłumaczenie dlaczego to przez wodę a nie przez np. temperaturę powietrza w pokoju?
Woda jest od wieków uważana za medium między światami - w tradycjach słowiańskich, celtyckich, egipskich. Nie bez powodu lustra wodne służyły do wróżenia. Woda reaguje energetycznie szybciej niż powietrze, jest bardziej wrażliwym przewodnikiem. To nie znaczy, że każde zimne uderzenie to duch. Ale połączenie: woda, intymna chwila, obniżona czujność, to warunki w których ewentualna obecność może się przejawić łatwiej. Sewer, ile masz lat i czy masz jakieś doświadczenia z podobnymi zjawiskami z przeszłości, z innych miejsc?
dobra zaczynam notować. ostatnio wieczór znowu, gdzieś koło 21 może 22. woda była normalna, ciepła, i nagle jakby ktoś odkręcił zimny kran na chwilę i z powrotem. trwało może 3-4 sekundy. a ten pokój to jest mały pokoik od strony podwórka, używam go jako drugiego, rzadziej tam chodzę właśnie przez to uczucie
Okej, to już mamy więcej danych. Godzina 21-22 to nie jest przypadkowa - o tej porze sąsiedzi masowo korzystają z łazienek po pracy, co w starym pionie grzewczym generuje dokładnie takie skoki ciśnienia. To po pierwsze. Po drugie - czy ten pokoik od podwórka ma okno wychodzące na północ? Bo takie pomieszczenia w blokach z lat 70 bywają po prostu zimniejsze strukturalnie i mózg robi resztę. Nie mówię że nic tam nie ma, pytam co wiemy na pewno.
warczenie to zupełnie inny poziom niż samo nieChcenie wejść. warczenie znaczy że coś tam jest i pies to widzi. połącz to z konkretną godziną zjawiska przy wodzie, 21-22 to przesilenie wieczorne, czas gdy energie się zmieniają. Sewer, czy ten pokój był kiedyś czyimś pokojem do spania? bo to ma znaczenie
Kanimir ma rację co do psa, to nie jest dowód. Ale też nie można po prostu wykreślić każdego sygnału tylko dlatego że nie pasuje do schematu. Pytanie brzmi inaczej - czy te zjawiska tworzą wzorzec? Jedna osobna rzecz to nic, trzy rzeczy razem w jednym miejscu to już coś do rozważenia. Nie wiem co to jest, ale warto się temu przyglądać.
słuchajcie, może zamiast debatować o psim warczeniu wrócimy do samej wody bo to jest temat. Sewer, zapytam konkretnie - czy ty sam czujesz coś specyficznego W MOMENCIE gdy woda robi się zimna? Jakiś dreszcz, zmianę nastroju, cokolwiek? Czy to jest tylko temperatura i nic więcej?
to rozluźnienie które opisujesz jest bardzo ciekawe. jeśli chodziłoby o coś niepokojącego albo o złą energię, raczej poczułbyś lęk albo dyskomfort. spokój może sugerować obecność neutralną, może nawet kogoś bliskiego. czy miałeś kogoś bliskiego kto odszedł niedawno? nie musisz odpowiadać jeśli to za osobiste, ale warto się nad tym zastanowić
no właśnie, to uczucie spokoju to kluczowy sygnał. w tradycji słowiańskiej duchy przodków wracały właśnie do wody, do studni, do rzeki, do kąpieli. to nie jest coś złego, wręcz przeciwnie. może ktoś po prostu cię pilnuje. Sewer, czy masz jakiś związek z tym miejscem, z tą okolicą, może rodzinnie?
zaraz zaraz, ja mam pytanie do Barwinka - skąd w tradycji słowiańskiej akurat kąpiel? bo słyszałam o wodzie jako granicy między swiatami, ale żeby konkretnie kąpiel? nie kwestionuję, po prostu chce rozumieć skad to pochodzi
Odniosę się do Obsydianki - pytanie jest słuszne. Tradycja słowiańska jest w tej materii dość złożona i nie zawsze to co krąży w internecie ma solidne źródła. Ale fakt, że woda była medium w bardzo wielu kulturach niezależnych od siebie, to jest coś co warto wziąć pod uwagę niezależnie od tego jak podchodzimy do konkretnych źródeł. Sewer, wróćmy do meritum - czy robiłeś cokolwiek specyficznego zanim to się zaczęło? Przeprowadzka to duża zmiana, ale czy było coś jeszcze?
nie robilem nic specyficznego. przeprowadzka, rozpakowywanie, normalnie. no może tyle że kilka dni po wprowadzeniu robiłem porządki i znalazłem w szafie w tym pokoiku stare zdjecia, czarno-białe, chyba po poprzednikach. zostawiłem je bo nie wiedziałem co z nimi zrobić, leżą gdzieś
ZDJĘCIA. to jest bardzo istotne. przedmioty osobiste, szczególnie fotografie, są silnymi nośnikami energii i mogą trzymać przy sobie to co było. czy wiesz kto jest na tych zdjęciach? i gdzie one teraz leżą, czy wciąż w tym pokoiku?
ojej, nie wyrzucaj tych zdjęć! mam podobną historię, po babci zostały rzeczy i jak je wyrzuciliśmy to potem był dziwny czas w domu. może zanieś je do kościoła albo na cmentarz jeśli wiesz po kom mieszkanie? albo po prostu trzymaj je gdzieś z szacunkiem, nie w szufladzie byle jak
Sewer, to z tymi zdjęciami jest ciekawy wątek niezależnie od tego jak podchodzimy do tematu. Czy wiesz cokolwiek o poprzednich mieszkańcach? Zarządca bloku, sąsiedzi starszego pokolenia - ktoś mógłby powiedzieć kto tam mieszkał, ile lat, co się z nimi stało. To może dać ci kontekst, czy to historia spokojnych ludzi czy było coś więcej.
