Hej, nie wiem czy to właściwe miejsce ale chyba tak. Od jakichś trzech tygodni mam to samo: zasypiam i zanim jeszcze zasnę porządnie, widzę pokoje swojego mieszkania. Ale nie takie, jakie są na co dzień. Ściana w salonie jest po drugiej stronie, okno jest tam gdzie szafa, układ zupełnie inny. I nie jest to sen, bo jestem świadoma że leżę w łóżku. Widzę te pokoje jakby na żywo, szczegółowo. Kolory, faktury ścian. Ogólnie to nie jest straszne, ale trochę mnie niepokoi. Czy ktoś miał coś podobnego? Czytałam gdzieś że to może być jakiś astralny wymiar tego samego miejsca, ale nie wiem czy w to wierzyć
To co opisujesz brzmi jak hipnagogia, czyli ten stan na granicy jawy i snu. Mózg zaczyna produkować obrazy, ale jesteś jeszcze na tyle przytomna żeby to obserwować. Sam stan jest dobrze opisany i dość powszechny. Natomiast to że widzisz konkretnie swoje mieszkanie w zmienionej formie to już ciekawsze. Pytanie: czy te pokoje wyglądają zawsze tak samo, ta sama konfiguracja? Czy za każdym razem inaczej?
A ja powiem ze to zdecydowanie projekcja astralna w fazie wstępnej. Klasyka. Ciało astralne zaczyna się odrywac i widzi przestrzen z innego kata, stad te roznice w ukladzie pokoi. Czytałem o tym u Monroego i on opisuje dokladnie to samo - na poczatku czlowiek widzi wlasne pomieszczenia ale jakby przesunięte albo lustrzane. To nie hipnagogia, to coś głębszego
O matko, ja miałam coś podobnego jakieś pół roku temu! Dokładnie to samo, widziałam swój pokój ale wszystko było przestawione i jakby… jaśniejsze? Nie wiem jak inaczej to opisać. I też byłam świadoma że leżę. Trwało to przez kilka tygodni i potem samo przeszło. U mnie się zaczęło po tym jak zaczęłam medytować przed snem, nie wiem czy to powiązane. Dziękuję że to opisałaś bo myślałam że tylko ja tak mam!
Mam pytanie do autorki - mówisz że to trwa trzy tygodnie, to zaczęło się jakoś konkretnie po jakimś wydarzeniu? Nowy rytm dnia, stres, coś zmieniłaś w mieszkaniu, nowe meble? Bo ze snami i stanami granicznymi często jest tak że jakiś bodziec je wyzwala i potem się powtarzają jak rutyna
Ten dywan to ciekawy szczegół. Bo jeśli byłaby to tylko projekcja twojego własnego umysłu to skąd dywan którego nie znasz? Albo gdzieś go widziałaś i zapamiętałaś podświadomie, albo… no właśnie, jest kilka możliwości. Słyszałam teorię że w półśnie człowiek może czasem 'trafiać' na ślady poprzednich mieszkańców albo warstwę czasową danego miejsca. Nie mówię że tak jest, ale ten dywan nie pasuje mi do zwykłej hipnagogii
Przepraszam ale zanim zaczniemy budować teorie o warstwach czasowych, to warto zapytać: czy ten dywan nie mógł być po prostu elementem z jakiegoś obrazu, serialu, czegoś co widziałaś i nie pamiętasz świadomie? Mózg przechowuje mnóstwo rzeczy których nie jesteśmy świadome. Nie mówię że to wyklucza inne interpretacje, ale ta opcja też leży na stole
No tak, zawsze mozna powiedziec ze to 'moze pamiec', 'moze neurologia'. Ale jak to tlumaczyc ze uklad pokoi jest spójny, powtarzalny? Losowe obrazy z pamieci tak nie dzialaja, bylyby chaotyczne. Spójnosc tego co opisuje autorka to wlasnie cecha projekcji astralnej albo przynajmniej kontaktu z inna warstwą przestrzeni. Oracle zawsze z tym sceptycyzmem, jakby nie moglo byc nic poza fizjologia
Zatrzymajmy się na chwilę na tym dywan. Bo mnie to też uderzyło. Marsella, powiedz jedno: czy kiedy widzisz ten pokój czujesz się tam jak u siebie, czy raczej masz wrażenie że jesteś gościem w obcym miejscu? To ważne rozróżnienie bo może wskazywać na zupełnie inne źródło tych wizji
To co opisujesz z 'innym czasem' jest dość sugestywne. Nie chcę od razu przyklejać etykietki, ale niektórzy badacze snów i stanów granicznych mówią o czymś co można by nazwać 'pamięcią miejsca'. Miejsca mają swoją historię i wrażliwe osoby mogą to czasem odbierać właśnie w takich stanach. Ale nie wyciągajmy wniosków za szybko. Domicela już zapytała o spójność wizji i to dobry trop. Warto prowadzić dziennik, zapisywać szczegóły po każdym takim epizodzie żeby zobaczyć czy jest jakaś ewolucja
Dziennik snów to ok ale ja bym chciała wiedzieć jak szybko to można rozszyfrować bo czekanie tygodniami na 'ewolucję' to trochę dużo. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić od razu co to jest? Jak to odróżnić czy to projekcja, pamięć miejsca czy coś innego? Serio pytam, bo sama mam czasem podobne stany i nie wiem co z tym robić
Muszę tutaj wejść z jedną rzeczą bo widzę że pojęcia trochę się mieszają. Hipnagogia, projekcja astralna i 'pamięć miejsca' to trzy zupełnie różne kategorie i nie powinno się ich używać zamiennie. Hipnagogia jest udokumentowanym zjawiskiem neurologicznym, projekcja astralna to koncepcja z literatury ezoterycznej bez naukowego potwierdzenia, a 'pamięć miejsca' to coś zupełnie z innej bajki. Nie mówię że to złe doświadczenie, mówię tylko żebyśmy wiedzieli o czym rozmawiamy. Marsella, opisz dokładniej ten moment zasypiania. Czy czujesz drżenie, dźwięki, uczucie opadania?
Florka ma racje ze to rozne rzeczy ale mysle ze nie mozna tez od razu odrzucac mozliwosci ze to cos wiecej niz neurologia. Ja sam mialem epizody gdzie w polsnie widzialem pomieszczenia dokladnie jak w rzeczywistosci ale z innymi detalami i pozniej okazalo sie ze dotyczyly miejsca ktore znalem z dziecinstwa. Mog sie mylic ale ta spójnosc wizji o której mowi autorka to cos na co warto zwrocic uwage
Ciekawy wątek ale zanim pójdziemy dalej: Marsella, jak długo to trwa każdego wieczoru? Minutę, pięć minut, dłużej? I czy możesz kontrolować co widzisz czy po prostu obserwujesz? Bo te dwie rzeczy bardzo dużo mówią o naturze tego zjawiska
Ta odpowiedź o braku kontroli jest dla mnie kluczowa. Większość opisów świadomego snu i projekcji mówi o poczuciu sprawczości. Jak nie możesz zmieniać otoczenia to raczej jesteś obserwatorem czegoś zewnętrznego niż twórcą własnej projekcji. To otwiera inne pytania, np. kto albo co tworzy ten obraz jeśli nie ty sama
To co Hazel napisała o braku sprawczości mnie też zatrzymało. Marsella, chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówisz że nie możesz zmienić co widzisz, ale czy próbowałaś? Czy to jest tak, że po prostu nie przyszło ci do głowy żeby coś zmienić, czy próbowałaś i nic się nie działo? To dość istotna różnica.
Czy to nie jest tak, że jak ktoś widzi swój pokój 'ale inaczej' to może dom po prostu pamięta jak wyglądał wcześniej? Czytałam że stare domy mają taką energię, że przechowują obrazy z przeszłości. Może poprzedni lokatorzy mieli brązowy dywan?
Oracle, teoria miejsca jako nośnika energii jest opisywana w różnych tradycjach od stuleci. Wiem że z perspektywy naukowej to nie jest udowodnione, ale odrzucanie czegoś tylko dlatego że brakuje mechanizmu to też nie jest pełne myślenie. Np. efekt morficzny Sheldrakego próbuje to jakoś zaadresować, choć też kontrowersyjnie.
no wlasnie Przylaszczka ma racje. Sheldrake to nie jest jakis szarlatan, wyksztalcony biolog, Cambridge i cala reszta. Moze sie mylic ale przynajmniej probowal to systematyzowac. Oracle zawsze z tym samym ze 'brak mechanizmu', a w fizyce kwantowej tez dlugos nie bylo mechanizmu dla entanglementu i co, tez mielismy to odrzucac
ojej ta dyskusja trochę mnie przytłacza, ale wracając do Marselli - to co powiedziałaś że 'nie chciało ci się zmieniać' jest takie… ciekawe? Jak byś opisała to uczucie? Czy to było jak oglądanie czegoś pięknego i nie chcesz przerywać, czy raczej jakbyś nie miała dostępu do własnej woli? Bo to brzmi zupełnie inaczej w każdym przypadku
Nyja trafnie zapytałaś. Chyba pierwsze - jak ogladanie czegoś i nie chcesz przerywać. Nie czułam żadnego strachu ani że coś mi nie daje kontroli. Po prostu byłam skupiona na patrzeniu. Może to faktycznie ważna różnica
ok to mi to trochę zmienia obraz sytuacji. Jak to jest świadome i spokojne i ty tam chcesz być, to jest inaczej niż gdybyś była 'wciągnięta'. Ale dalej mnie nurtuje ten dywan. Marsella, czy w tym domu gdzie mieszkasz jesteś długo? Czy znasz historię mieszkania?
chce sie tu wtrącić bo ta rozmowa zrobiła sie ciekawa. Marsella, powiedziałaś że układ jest spójny za każdym razem, ta sama ściana, to samo okno. Ale czy dywan pojawia się zawsze, czy był tylko raz? Bo jeżeli tylko raz to może to był element przejściowy, inny niż ta stała konfiguracja przestrzeni
to jest ważne rozróżnienie. Stałe elementy kontra zmienne. Stałe mogłyby wskazywać na coś strukturalnego - czy to neurologicznego, czy energetycznego, zależy co ktoś uważa. Zmienne jak dywan to mogą być po prostu artefakty, 'szum'. Jak przy medytacji - są obrazy które wracają i te które pojawiają się raz i znikają, traktuje się je inaczej
Glifika ma sens. Ja bym jeszcze zapytal Marsellę - czy to jest zawsze ten sam pokój, czyli jeden konkretny, czy różne pokoje domu? Bo w tytule wątku jest 'pokoje' w liczbie mnogiej, a w opisach mówisz raczej o jednym. To też może coś znaczyć
To jest logiczne - sypialnia dominuje bo to ostatni bodziec zmysłowy przed wejściem w stan graniczny. Mózg operuje na ostatnio aktywnej 'mapie przestrzennej'. To tłumaczyłoby dlaczego akurat to pomieszczenie, nie wyjaśnia jednak dlaczego ta mapa jest zmodyfikowana, a nie identyczna z rzeczywistością. I to jest moim zdaniem najciekawsze pytanie w tym wątku.
Florka dotknęła tego co mnie też zastanawia od początku. Gdyby to była zwykła hipnagogia to spodziewałabym się albo dokładnego odwzorowania pokoju, albo całkowitej fantazji. Ale coś pomiędzy, ten sam pokój ale inaczej, z zachowaną logiką przestrzeni, to jest osobna kategoria. Czy ktoś z was czytał o czymś takim pod konkretną nazwą?
