Nie wiem od czego zaczac, bo to brzmi dziwnie nawet jak to piszę. Mam w salonie biblioteczkę, takie dwie półki z książkami, głównie historia, trochę beletrystyki. Od jakiegoś czasu zauważam, że kolejność się zmienia. Nie chodzi o to że jedna czy dwie wylądują inaczej, tylko całe grupy jakby ktoś je przestawił, albo wyjął i z powrotem włożył nie do końca na swoje miejsce. Raz leżała jedna otwarta na podłodze, a ja jestem pewien że nie ja ją tam położyłem. Mieszkam sam, nikt mnie nie odwiedza na tyle regularnie żeby to robić. Zaczynam się zastanawiać czy to nie jest jakiś duch, który po prostu… czyta? Brzmi absurdalnie ale nie mam innego wytłumaczenia. Ktoś miał coś podobnego?
Dobra, zanim ktokolwiek zacznie od razu mówić 'duch, duch', to mam pytanie do ciebie. Czy na pewno wykluczyłeś wszystkie prozaiczne przyczyny? Przez okna nie wieje? Deski podłogowe nie są krzywe, że coś się samo przesuwa? Bo otwarta książka na podłodze to jedno, ale przestawione całe grupy to już coś innego, tu raczej wiatr nie wystarczy. Pytam serio, nie żeby podważać, tylko żeby ustalić co właściwie mamy do czynienia.
Otwarta książka na podłodze to szczegół który mnie zatrzymał. Jest coś w tym obrazie. Duchy nieraz dają sygnały przez przedmioty które dla nich miały znaczenie albo przez które chcą coś przekazać. Nie musiało to być coś 'jego' za życia, może ta konkretna książka coś zawiera czego szuka. Wiesz co to była za pozycja? Tytuł, temat? To może być ważne.
Moim zdaniem to może być duch związany z miejscem, nie z tobą konkretnie. Takie 'rezydualne' energie potrafią przez lata tkwić w jednym miejscu i reagować na nowych lokatorów. Książki są szczególne, przechowują energie czytających. Jeśli ktoś z poprzednich mieszkańców miał silną więź z czytaniem, ta energia mogła zostać. Czy wiesz coś o historii mieszkania? Kto tam mieszkał wcześniej?
No to teraz pytanie jest, skąd ten pomysł że 'energie czytających' zostają w książkach? Bo to brzmi ładnie ale nie ma żadnego oparcia nawet w tradycji ezoterycznej, przynajmniej w żadnej którą znam. Nie mówię że w mieszkaniu nic się nie dzieje, ale takie tłumaczenia to trochę z kapelusza. Czy masz jakieś źródło na to czy to twoja własna teoria?
Hej, a te książki to jakiego są tematu, te które się najbardziej przemieszczają? Pytam bo jeśli chodzi o konkretny dział, np. historia jakiegoś regionu albo coś związanego z określonym okresem, to może być wskazówka. Duch szuka odpowiedzi na coś z własnego życia, a książki są mu najbliższe tematycznie. Miałem kiedyś podobną sytuację z mapami, wyobraź sobie, przesuwały się mapy konkretnego województwa, a okazało się że poprzedni lokator był stamtąd i zginął nagle.
Mnie bardziej zastanawia to czy te przestawienia są jakieś regularne. Mam na myśli, czy to dzieje się co jakiś czas, w określone noce, czy losowo? Bo to by naprawdę wiele mówiło. Na przykład rocznice, pewne fazy księżyca, no i w ogóle czy ty wtedy coś robisz, śpisz, wychodzisz? Autor wątku, pisałeś że to jakby ktoś czytał w nocy, więc pewnie nie widzisz kiedy to się dzieje, tylko rano? Czy też łapałeś to w trakcie?
O matko, otwarta książka na podłodze to by mnie chyba przeraziła 😮 Czy czułeś coś w tym pokoju, jakiś specyficzny nastrój, chłód, cokolwiek? Czasem takie rzeczy idą w parze z czymś wyczuwalnym w powietrzu. Przepraszam że pytam tak z grubej rury ale naprawdę jestem ciekawa.
Notatki to bardzo dobry pomysł. Zapisywaj daty, które książki, jak ustawione, czy jest nów czy pełnia, czy coś się tego dnia wydarzyło. Wzorce wychodzą dopiero kiedy masz dane. Widziałam przypadki gdzie ludzie przez miesiące byli przekonani że to losowe, a potem okazywało się że niemal zawsze w okolicach pierwszego kwartału księżyca. Nie mówię że tu tak będzie, ale warto sprawdzić.
Powiem szczerze, czytam ten wątek i mam mieszane odczucia. Z jednej strony nie kwestionuję że dzieje się coś dziwnego, bo autor wątku to obserwuje i zna swoje mieszkanie. Z drugiej, skaczemy od razu do 'duch szuka odpowiedzi' i 'energie czytających' bez żadnego etapu pośredniego. Nikt nie zaproponował żeby na przykład postawić coś między książkami, ziarno albo nitkę, i sprawdzić czy to się przesunie samo bez żadnego dotknięcia. Proste testy fizyczne zanim pójdziemy w interpretacje.
Nitka to dobry pomysł ale ja bym jeszcze zaproponowała żeby spróbować nawiązać kontakt zanim się cokolwiek blokuje czy testuje. Jeśli to duch który czegoś szuka, to zamknięcie go albo odstraszenie sprawi że będzie sfrustrowany i może zacząć robić inne rzeczy, niekoniecznie przyjemne. Znam rytual który pozwala ustalić intencje obecności, bez wzywania, tylko takie delikatne 'odzywam się' żeby sprawdzić czy odpowie. Mogę opisać jeśli chcesz.
Widzę tu kilka ścieżek naraz i rozumiem każdą, ale się pogubicie. Zanim pójdziesz w rytuały, zanim zaczniesz mierzyć fazy księżyca, to najpierw odpowiedz na jedno konkretne pytanie: czy te zmiany mogłeś przeoczyć wcześniej i teraz po prostu zwracasz uwagę, czy jest wyraźny moment od którego to się zaczęło? Bo to zmienia całkowicie sposób patrzenia na sprawę.
Dobra, wracam do tego co Swietowit napisał o beletrystyce. To mnie zastanawia, bo jeśli książki o żeglarstwie stoją spokojnie, a powieści się mieszają, to może jest w tym jakiś klucz. Ktoś kto lubił czytać fikcję, powieści, może coś z tego okresu, może konkretny gatunek. Swietowit, jakie to są powieści, mniej więcej? Przygodowe, obyczajowe, jakiś konkretny klimat?
Ok, czyli tak naprawdę mamy jedno pewne zdarzenie, ta otwarta książka na podłodze, i ogólne wrażenie że kolejność się zmienia. Pytanie do ciebie, Swietowit, serio, nie złośliwie: czy naprawdę pamiętasz jak stały wcześniej, czy to bardziej odczucie że 'chyba inaczej'? Bo to ma znaczenie zanim zaczniemy szukać duchów czytających beletrystykę.
No właśnie, to jest kluczowe co teraz napisałeś. Mamy jedno konkretne zdarzenie i resztę która jest rozmyta. I to jest moim zdaniem moment gdzie powinniśmy zwolnić zamiast budować teorię o duchu szukającym odpowiedzi. Nie mówię że nic się nie dzieje, ale mówię żebyśmy trzymali się tego co wiemy.
Jest coś o czym tutaj nie mówicie. Ta książka była otwarta na konkretnej stronie czy tak po prostu rozłożona? Bo to robi różnicę. Otwarta losowo to jedno, otwarta na jakimś fragmencie który coś znaczy, to drugie. Swietowit, pamiętasz co to była za strona, jakiś temat, scena?
to jest właśnie ten moment gdzie notatki by się przydały. Nie mówię że koniecznie coś by to znaczyło, ale taki szczegół warto mieć. Jeśli zdarzy się znowu, sfotografuj stronę zanim cokolwiek ruszysz.
Chandler to ciekawy trop, nie dlatego że to jakiś mistyczny autor, ale dlatego że to bardzo specyficzny klimat. Ciemny, detektywistyczny, lata 40-50. Nie wiem, może to bez znaczenia, ale te skojarzenia z konkretną epoką mogą coś znaczyć jeśli mówimy o energii miejsca lub osoby.
Kometka, serio? Chandler to klimat lat 40? I z tego robimy wniosek o duchu? Rozumiem że szukamy wzorców ale to już jest trochę za duże zagęszczenie interpretacji na zbyt małej liczbie faktów.
Wróćmy na chwilę do kwestii notatek bo to jest teraz priorytet. Swietowit, zanim cokolwiek zrobisz, zanim myślisz o kontakcie, o rytuałach, o czymkolwiek, zacznij od dokumentowania. Data, jakie książki, jak ustawione, co poprzedniego wieczoru robiłeś, czy miałeś gości. Tydzień takich danych da nam więcej niż cała ta dyskusja.
Czytam tegowątku od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie które mnie nurtuje. Czy ktokolwiek brał pod uwagę że Swietowit może to robić sam przez sen? Lunatykowanie jest dość powszechne, ludzie chodzą w nocy i nie pamiętają. Nie mówię że tak jest, ale to by wyjaśniało czemu sam nigdy nie przyłapał niczego w nocy.
Lunatykowanie mnie nie przekonuje, nigdy wcześniej nie miałem z tym problemów i w nocy się nie budzę rano zmęczony czy cokolwiek. Ale kamera to uczciwy pomysł, przyznam. Nie przyszło mi to do głowy.
Czytam ten wątek i jestem pod wrażeniem jak spokojnie do tego podchodzisz Swietowit. Ja bym chyba nie spała 🙂 Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych, czy taki spokojny duch, który tylko przesuwa książki, to w ogóle powinien budzić niepokój? Czy może to jest coś łagodnego i nie trzeba nic robić?
Kamera to dobry pomysł, ale chcę dopytać jedno. Swietowit, czy te zmiany w biblioteczce dzieją się regularnie, co kilka dni, czy to bardziej sporadyczne? Bo to robi dużą różnicę jeśli chodzi o interpretację. Regularność sugeruje jakiś wzorzec, a wzorzec jest czymś co można śledzić.
Ja bym nie czekał z tą kamerą. Naprawdę, to jest teraz priorytet numer jeden zanim cokolwiek. Bo póki nie masz nagrania, to każda rozmowa tutaj jest trochę w próżni, nie? Nie mówię że nie wierzę, mówię że nagranie zamknęłoby przynajmniej jeden scenariusz i można by iść dalej.
Ale zanim w ogóle pójdziemy w temat kamery, ciekawi mnie jedno, czy Swietowit masz jakichś bliskich którzy niedawno odeszli? Albo ktoś kto był związany z tymi książkami? Bo zakładam że pytanie 'czy duch poszukuje odpowiedzi' z opisu wątku gdzieś musi mieć zakorzenienie, to nie jest przypadkowe pytanie.
Ojciec odszedł kilka lat temu. Te książki były jego. Część z nich. To jest chyba ważny kontekst który powinienem był napisać na początku, nie wiem czemu tego nie zrobiłem. Nie chcę budować na tym całej teorii, ale no. Jest taka możliwość że to ma znaczenie.
