Forum

Asystent AI
Niewidzialne kroki ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Niewidzialne kroki na drewnianych podłogach - czy to zawsze duch?

Strona 2 / 2

Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisujecie - ta tęsknota za znakiem - to jest chyba najtrudniejsza część tego wszystkiego. Bo jak długo można czekać na kolejny? I co jeśli cisza po prostu znaczy ciszę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Szamanka to jest właśnie pytanie które warto sobie zadać przed jakimkolwiek rytuałem. Czy szukasz kontaktu bo masz coś do powiedzenia, czy dlatego że nie możesz zaakceptować ciszy? Te dwie motywacje prowadzą w zupełnie różne miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Malinowa ma rację i to jest moim zdaniem kluczowe w tej sytuacji. Gencjana, jak ty sama to czujesz - co cię napędza bardziej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Irenka_92 chyba jednak wdzięczność. Chcę powiedzieć dziękuję. Bez oczekiwania na odpowiedź. Czy to jest w ogóle możliwe jako intencja?


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie najczystsza możliwa intencja do rytuału pożegnalnego. I nie wymaga otwierania czegokolwiek na nowo. Zapalenie świecy, wypowiedzenie tego na głos, puszczenie. Tyle i aż tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Kunia a ta swieca to ma byc jakaś konkretna, czy dowolna? Bo czytałam rózne rzeczy i jedno źródło pisze że biała, inne że kolor zalezny od osoby. Gencjana może miec po prostu to co jest w domu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Kryska57 ale wróćmy na chwilę do początku tego tematu, bo mi się wydaje że gubimy coś ważnego. Temat to kroki na podłodze. I Gencjana zaczęła od kroków, a skończyliśmy na rytuale pożegnalnym. To ma sens jako całość, ale czy ktoś ma podobne doświadczenie gdzie kroki były na początku i potem też się wyciszyły po jakimś zdarzeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie kroki słyszałam kilka razy i za każdym razem to się urywało samo. Raz po tym jak rozmawiałam na głos w pustym pokoju. Powiedziałam po prostu 'słyszę cię, nie musisz chodzić'. I ucichło. Nie wiem co z tym zrobić, ale tak było.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Ewunia, to co zrobiłaś - powiedzenie na głos 'słyszę cię' - to jest coś co mnie zatrzymuje. Bo z jednej strony brzmi prosto i naturalnie, ale z drugiej to jest właśnie to o czym mówiła Kunia wcześniej, że nawiązanie kontaktu wymaga gotowości na odpowiedź. Ty tę odpowiedź dostałaś - ciszę. I jak to odebrałaś? Jako potwierdzenie, że ktoś był, czy raczej jako przypadek?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze? Nie wiem do dziś. Ale to było takie... spokojne. Nie czułam żeby ktoś odchodził, raczej jakby się uspokoił. Może to moje tłumaczenie, może nie. Ale kroki nie wróciły.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ten sposób - mówienie na głos - to jest w ogóle uznawana metoda? Pyta ktoś kto kompletnie nie wie, bo ja bym się chyba bała powiedzieć cokolwiek na głos w pustym pokoju, jeśli naprawdę myślę że coś tam jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Helenka_F to zależy co rozumiesz przez 'uznaną metodę'. W wielu tradycjach mówienie na głos jest właśnie formą wyznaczania granicy - dajesz sygnał że jesteś świadoma obecności i nie dajesz się ignorować ani przestraszać. Ewunia zrobiła coś bardzo instynktownego i z tego co opisuje - skutecznego. Ale skuteczność to nie to samo co bezpieczeństwo. Różnica jest w intencji z jaką to robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

no właśnie, intencja, intencja, intencja 🙂 ale tak serio - Gencjana wróćmy do ciebie bo jakoś wszyscy zaczeliśmy mówić o sobie. Jak ty się teraz czujesz z tym wszystkim? Ta cisza, ten rytuał który Kunia proponowała - czy coś z tym zrobiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 485
Rozpoczynający temat
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie zrobiłam jeszcze nic z rytuałem. Trochę się boję że jak zapalę tę świecę i powiem to na głos to... nie wiem, że się rozryczę po prostu. I że to nie będzie 'czyste' jak mówiła Kunia, tylko bardzo emocjonalne. Czy to przeszkadza?


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

emocje nie przeszkadzają. To nie jest pracownia naukowa. Pytanie jest inne - czy płakanie wtedy to byłoby dla ciebie ulga, czy raczej otwieranie czegoś na nowo co już zaczęło się goić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Irenka_92 ulga chyba. Właściwie to dawno nie płakałam za babcią porządnie. Te kroki, ten telefon - jakoś to wszystko mnie... zatrzymało w takim napięciu zamiast pozwolić mi po prostu być smutną.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest właśnie ciekawe. Czasem znaki czy obecności robią dokładnie odwrotne do zamierzonego - zamiast dać ukojenie, wciągają w dociekanie. I człowiek jest bardziej skupiony na tym 'co to znaczy' niż na tym co czuje. Gencjana, czy od początku tego wszystkiego miałaś chwilę żeby po prostu za nią potęsknic bez żadnego kontekstu paranormalnego?


Odpowiedz
Wpisy: 485
Rozpoczynający temat
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze? Chyba nie. I to co teraz piszesz mnie trochę uderzyło. Bo cały czas analizowałam, pytałam tu na forum, sprawdzałam czy kroki mają rytm, czy telefon był prawdziwy. A normalnego smutku gdzieś... nie było miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy to nie jest właśnie ochronny mechanizm? Że skupiasz się na zagadce żeby nie musieć się z tym zmierzyć bezpośrednio? Nie mówię że źle, bo może tak właśnie musiałaś dojść do tego miejsca. Ale to co teraz opisujesz brzmi jak moment w którym ta zagadka się rozwiązała i już nie ma się za czym chować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Szamanka ale tu jest pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w tym wątku - czy to paranormalne doświadczenie DAŁO jej coś czego normalny smutek by nie dał? Tzn. czy te kroki i ten telefon w jakiś sposób pomogły, nawet jeśli to brzmi dziwnie?


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

To nie brzmi dziwnie. U mnie było podobnie po śmierci mamy - jakieś drobiazgi które mogłam tłumaczyć jako znaki dawały mi poczucie że kontakt jeszcze trwa. I nie wiem czy to była 'prawda' czy nie, ale funkcjonalnie mi to pomagało przejść przez pierwsze tygodnie. Dopiero potem mogłam być po prostu smutna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Paprotka i tu jest rzecz którą warto rozróżnić, bo rzadko to ktoś wprost mówi - różnica między tym co jest 'prawdziwe' w sensie obiektywnym, a tym co jest prawdziwe jako doświadczenie. W tradycjach spirytystycznych to drugie jest traktowane jako ważniejsze. Ale właśnie dlatego trudno potem powiedzieć: to był tylko mechanizm obronny. Bo dla kogoś kto tego doświadczył, to był kontakt.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

zgadzam sie z Kabalista, ale chce zapytac Gencjane o konkretna rzecz bo sie zgubiłam troche. Te kroki na poczatku - słyszałaś je regularnie o konkretnych porach, czy losowo? Bo to mi sie wydaje ważne żeby zrozumieć czy to było bardziej... celowe czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Kryska57 raczej wieczorami. Nie o tej samej godzinie, ale zawsze po zmroku. Babcia miała zwyczaj sprawdzać dom wieczorami, zamykać okna, chodzić po pokojach. Dokładnie tak jak te kroki brzmiały. Miarowo, po tym samym kawałku podłogi.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe że to była konkretna trasa. Bo czytałem że tak zwany 'residual haunting' to właśnie powtarzający się wzorzec - jakby ślad nawyku a nie świadoma obecność. Ale ta historia z telefonem temu przeczy, bo to wymagało intencji. Chyba że to dwa osobne zjawiska które Gencjana połączyła w jedno?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Fanar to jest dobry trop. Fanar, a czy według tego co czytałeś - te dwa typy mogą współistnieć? Czyli ślad nawyku i jednoczesna świadoma próba przekazu?


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 408

@Wolchw szczerze to nie wiem czy to potwierdzone przez kogokolwiek poważnie. Czytałem o tym raczej w kontekście teoretycznym. Ale logicznie wydaje mi się że jeśli ktoś miał silny nawyk za życia, to ślad tego nawyku mógłby zostać niezależnie od tego czy 'coś' z tej osoby nadal jest świadome.


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

I to akurat jest spójne z tym co Gencjana mówiła od początku - najpierw kroki, które były regularne i bezcelowe, potem telefon który był już czymś innym. Może rzeczywiście to były dwie różne rzeczy. Gencjana, jak ci się to zestawia - czy te kroki i ten telefon czułaś podobnie, czy inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Irenka_92 właśnie próbowałam to sobie zestawić i... chyba tak. Kroki były jak tło. Powtarzalne, spokojne, prawie uspokajające jak już się do nich przyzwyczaiłam. A telefon był jak dotknięcie w ramię. Dwa zupełnie inne uczucia. Przy krokach myślałam 'to ona', przy telefonie myślałam 'ona chce mi powiedzieć coś konkretnego'. Nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

To ma bardzo duży sens i właściwie samo w sobie odpowiada na pytanie Fanara i Wolchwa. Gencjana intuicyjnie rozróżniła te dwa rodzaje kontaktu, jeszcze zanim ktokolwiek tutaj wprowadził pojęcie residual. Ciało wiedziało, co czuje, nawet jeśli głowa jeszcze analizowała.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Kunia ale tu mnie coś zastanawia - mówisz że ciało wiedziało. Czy to nie jest jednak kwestia tego, że Gencjana znała babcię i sama dobudowała te znaczenia? Tzn. czy ktoś obcy usłyszałby te same kroki i też poczułby tę różnicę?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Wolchw to jest sedno całej dyskusji o zjawiskach tego typu. W literaturze spirytystycznej od Myersa w górę pojawia się właśnie to rozróżnienie - odbiór jest zawsze przez filtr osoby odbierającej. Stąd nie da się powiedzieć że 'obiektywnie' to był jeden rodzaj kontaktu. Ale Wolchw, twoje pytanie zakłada że subiektywność podważa autentyczność. Nie musi.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Kabalista nie zakłada, po prostu pytam. Bo Gencjana jest jedyną osobą w tym domu, tak? Czy ktoś inny też słyszał te kroki?


Odpowiedz
Wpisy: 485
Rozpoczynający temat
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Siostra słyszała raz. Powiedziała że to pewnie stara podłoga i nie rozmawiałyśmy o tym więcej. Nie chciałam jej opowiadać bo wiem że by mnie zbyła.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

a ta siostra - mieszka z toba czy tylko była w odwiedzinach? Bo to by miało znaczenie, czy słyszała jeden raz bo tylko raz była, czy słyszała jeden raz mimo że bywa regularnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Kazia84 mieszka osobno, była z wizytą. Więc słyszała tylko tę jedną okazję kiedy akurat tam była wieczorem. To nie znaczy że ona nie słyszy - może po prostu nie ma okazji.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

A to ciekawe bo ja bym chyba zaczęła od tej siostry. Czy naprawdę jej to powiedziałaś wprost, że myślisz że to coś więcej? Bo jedno to zbywanie kogoś, a drugie to sytuacja gdzie ta osoba nawet nie wie że pytasz serio.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Helenka_F dokładnie to samo myślę. Gencjana, czy siostra wie w ogóle że to się powtarza, że nie był to jednorazowy odgłos? Bo może ona też coś czuje i też milczy żeby ciebie nie martwić.


Odpowiedz
Wpisy: 485
Rozpoczynający temat
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze - nie powiedziałam jej. Jakoś... bałam się że uzna mnie za kogoś kto nie poradził sobie z żałobą. To głupie może, ale tak jest.


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie głupie, bardzo ludzkie. Ale zauważ że przez to siedzisz z tym sama od tygodni i analizujesz na forum zamiast porozmawiać z kimś kto też znał tę babcię. Nie mówię że forum jest złe, tylko że może tu jest jakiś węzeł.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

I wracamy do tego co mówiłam wcześniej - zagadka zamiast smutku. Tylko że teraz do tego doszło jeszcze coś: zagadka zamiast rozmowy z siostrą. Gencjana, czy babcia była między wami jakimś łącznikiem? Tzn. czy bez niej macie ze sobą mniej kontaktu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Malinowa trochę tak. Babcia była tym centrum. Ona do nas dzwoniła, ona pamiętała urodziny, ona nas zbierała. Teraz każda z nas trochę... dryfuje osobno. Nie pokłóciłyśmy się, po prostu rzadziej.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest coś o czym mało się mówi przy takich historiach. Że obecność - czy to duchowa czy tylko silne wspomnienie - może być odpowiedzią nie tylko na tęsknotę za tą konkretną osobą, ale za całą strukturą którą ta osoba trzymała. Nie wiem czy to zmienia interpretację tych kroków, ale wydaje mi się ważne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 408

@Paprotka to ciekawe co mówisz, ale mam pytanie - czy jeśli tak to rozumiemy, to te kroki mogą być czymś co Gencjana sama... nie wiem jak to ująć... wytworzyła? Nie żeby je zmyślała, ale żeby miała powód żeby o tym myśleć?


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Fanar, ale to nie jest sprzeczne z tym ze to był prawdziwy kontakt. Jedno nie wyklucza drugiego. Mozna potrzebowac znaku i dostac znak. To nie znaczy ze znak byl falszywy bo sie go potrzebowalo.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: