To jest ciekawe bo opisujesz dwa różne zjawiska które idą razem - pojawienie się wspomnień cudzych i znikanie własnych. Luki to jedno, a te obrazy to drugie. Czy to się zdarza jednocześnie? Znaczy czy kiedy masz takie cudze wspomnienie, to tego samego dnia albo tego samego okresu brakuje ci własnego?
W tradycji spirytystycznej to się nazywa overshadowing, ale to jest bardzo konkretne zjawisko które zakłada aktywną obecność bytu zewnętrznego. Nie wiem czy to tu pasuje bo Sylwunia mówi o miejscu a nie o bycie, chociaż wspomniała że jest ktoś. Sylwunia, ten ktoś w tym miejscu - czy masz jakieś poczucie czy to jest kobieta czy mężczyzna?
Tak, Wega, jestem sobą. Zawsze wiem że to ja. Te wspomnienia nie zastępują mnie, one są jakby... obok? Albo pod? Nie wiem jak to opisać. I Julisia, nie mam wyraźnego poczucia co do tej osoby. Ani kobieta ani mężczyzna nie jest pierwszą myślą. Pierwsza myśl to że to jest starsze ode mnie.
Starsze od ciebie to znaczy co? Starsze wiekiem, czy masz poczucie że to jest coś z innego czasu? Bo to jest ogromna różnica i chcę się upewnić że dobrze rozumiem.
Właśnie, bo 'starsze' może znaczyć że to jest duch kogoś kto żył dawno temu albo że masz do czynienia z czymś z poprzedniego wcielenia. To są dwie totalnie różne sprawy i od odpowiedzi na to pytanie Nocnicy zależy dosłownie wszystko co można by tu doradzić.
Starsze z innego czasu. Właśnie tak to czuję. Nie chodzi o wiek fizyczny tylko o to że to pochodzi z innej epoki niż moja. Nie umiem tego bardziej sprecyzować, bo nie mam obrazów które by wskazywały na konkretny okres, ale to poczucie jest wyraźne. Jakby te wspomnienia miały inną temperaturę niż moje własne.
Inna temperatura to bardzo precyzyjne określenie paradoksalnie. Sylwunia, powiedz mi jedno - czy kiedy te wspomnienia się pojawiają, masz poczucie że jesteś tam i tu jednocześnie? Że twoje ciało jest tu, w pokoju, ale jakaś część ciebie jest gdzie indziej?
To co opisujesz - inna epoka, inna temperatura, stan jednej nogi tu i jednej tam - to zaczyna wskazywać coraz wyraźniej na coś z pogranicza pamięci zbiorowej albo właśnie wspomnień z wcześniejszego życia. Ale chcę się zatrzymać na tym 'inny czas'. Czy masz jakiekolwiek skrawki tego co widzisz? Przedmioty, ubrania, cokolwiek materialnego we tych wspomnieniach?
No właśnie, bo jeśli by było coś konkretnego - jakiś przedmiot, budynek, strój - to można by chociaż spróbować umiejscowić to w czasie. Sylwunia, naprawdę nic nie ma żadnego szczegółu który dałoby się 'zlokalizować'?
Kamień. Jest dużo kamienia. I drewno. Ale to może być wszystko - i stare i nowe. Nie ma nic co bym mogła powiedzieć 'to jest z tamtej epoki'. Jest tylko to ogólne poczucie.
Kamień i drewno, zimno, wilgoć - to sie powtarza w każdym opisie który tu dajesz. To nie jest przypadkowe. Czy te wspomnienia dzieją się zawsze w tej samej porze roku? Mam wrażenie że opisujesz coś późnojesiennego albo zimowego, ale nie wiem czy to moje nakładanie czy ty to czujesz.
Nigdy nie ma słońca? We wszystkich tych wspomnieniach? To brzmi mrocznie. Czy to jest smutne jak to czujesz, czy raczej normalnie, jakby po prostu tak tam jest?
Tamta osoba nie oczekiwała słońca - to jest zdanie które mi utknęło. Mówiłaś wcześniej że nie wiesz kim ta osoba jest, że to jest ktoś obcy. Ale teraz mówisz o jej normalności jakbyś to znała. Czy w trakcie tej rozmowy zaczęłaś bardziej rozumieć kim to jest?
Tu chcę wejść z jedną uwagą bo martwi mnie kierunek tej rozmowy. Sylwunia zaczyna coraz bardziej angażować się emocjonalnie i identyfikować z tą 'osobą'. To może być naturalny proces, ale może też być rodzaj nakręcania się. Czy ktoś inny to widzi czy tylko ja?
Wega ma rację że warto to obserwować, ale Arat ma rację że to już istniało wcześniej. Czy to możliwe że rozmowa nie tworzy tych skojarzeń tylko pomaga je artykułować? Bo jest różnica między nakręcaniem się a klarowaniem.
Ulgę. Zdecydowanie. To jest dziwne bo myślałam że jak będę o tym mówić to się przestraszę bardziej, a jest odwrotnie. Jakby nazywanie tego zmniejszało ten ciężar którego wcześniej nie rozumiałam że noszę.
To co mówisz o uldze mi coś mówi, bo ja miałam dokładnie odwrotnie - im więcej rozmawiałam o moich stanach tym bardziej mi się kręciło w głowie. Może właśnie to jest ta różnica między nakręcaniem a klarowaniem o której mówi Bryza. Sylwunia, a te luki w pamięci o których mówiłaś wcześniej - czy są nadal? Czy to się zmieniło od kiedy rozmawiamy?
Też mam to pytanie, bo zastanawiam się czy te dwa zjawiska - własne wspomnienia które znikają i cudze które się pojawiają - mogą być połączone jakimś mechanizmem. Jak jedno rośnie to drugie słabnie?
To co napisałaś na końcu - że możliwe że jak rozumiesz tamtą osobę to twoje własne wspomnienia wracają - to mnie uderzyło. Jakby to były naczynia połączone. Czy to ma sens w ogóle, że dwie tożsamości mogą ze sobą handlować pamięcią?
Naczynia połączone to dobry obraz. Ale ja bym to ujął inaczej - może nie chodzi o wymianę, tylko o priorytet. Jakby świadomość w danym momencie obsługiwała tylko jedno źródło wspomnień naraz. I pytanie czy to jest coś nad czym można mieć kontrolę.
Właśnie to - priorytet. To dobrze to nazywa. Jak tamta jest bardziej obecna, moje schodzą na drugi plan. Tylko że ja nie wybieram kiedy to się zmienia.
Sylwunia, chcę wrócić do jednej rzeczy którą powiedziałaś wcześniej. Mówisz że nie wybierasz kiedy to się zmienia. Ale czy są jakieś warunki w których tamta jest częściej obecna? Konkretna pora dnia, miejsce, stan emocjonalny? Szukam wzorca, bo jeśli jest jakiś powtarzający się wyzwalacz, to to coś zmienia.
Chyba zmęczenie. Albo ten moment między snem a jawą. Rano zanim do końca wstaję. I wieczorem gdy jestem bardzo zmęczona. Jakby wtedy moja własna kontrola jest mniejsza i tamta może... bardziej.
Stan między snem a jawą ma swoją nazwę - hipnagogia. I to że tamta jest wtedy silniejsza ma sens, bo w tym stanie filtrowanie przez racjonalny umysł jest słabsze. To nie jest argument za tym że to wyobraźnia - to jest argument za tym że dostęp do tego jest łatwiejszy kiedy strażnik jest uśpiony.
Dobra ale poczekajcie, zostańmy przy tym wyzwalaczu bo to jest konkretne. Sylwunia mówi że zmęczenie i pogranicze snu. To znaczy że to się dzieje regularnie, co noc i co ranek? Czy to tylko czasem?
Chcę wrócić do czegoś ważnego. Mówimy o wyzwalaczach, hipnagogii, horoskopach - ale ciągle nie wiemy jednej podstawowej rzeczy. Sylwunia, te luki w twojej własnej pamięci - te zdarzenia sprzed kilku dni których nie pamiętasz - czy to się zaczęło w tym samym czasie co te cudze wspomnienia? Czy jedno poprzedzało drugie?
To że luki były bardziej niepokojące ma sens - brak jest łatwiej zauważyć niż nadmiar. Jeśli coś przychodzi to możesz to zracjonalizować jako wyobraźnię. Ale jak czegoś nie ma gdzie powinno być, to jest dziura i dziury są oczywiste. Ciekawe czy te dziury mają coś wspólnego z momentami kiedy tamta jest obecna.
