no to chyba masz odpowiedź? ranki i wieczory to DOKŁADNIE jej czas! To nie moze byc przypadek, to zbyt spójne żeby było przypadkowe 🙂
Somnambulizm i stany dysocjacyjne potrafią być bardzo konsekwentne i nie zostawiać żadnych śladów w pamięci epizodycznej. To naprawdę nie jest tak rzadkie jak się wydaje, szczególnie u osób w żałobie. Nie twierdzę, że to jest wyjaśnienie, ale wykluczenie go wymaga czegoś więcej niż przekonanie, że 'na pewno bym pamiętała'.
Słuchajcie, ja naprawdę nie chcę się kłócić o to czy jestem lunatyczką. Mam wizytę u psychologa za dwa tygodnie, to pewnie też poruszy ten temat. Bardziej chciałam zapytać - ta kartka z 'Nic nie przeoczyłam' - czy ktoś ma jakiś pomysł co to może znaczyć? Bo ona mnie najbardziej niepokoi ze wszystkich siedmiu.
Napisałaś wcześniej, że przed tą kartką myślałaś o tym, czy mama wiedziała ile dla ciebie znaczyła. Jeśli to jest odpowiedź na tę myśl, to 'Nic nie przeoczyłam' mogłoby oznaczać właśnie to - że widziała, wiedziała, nie przegapiła niczego ważnego między wami. To brzmi jak odpowiedź na twój niepokój.
Albo to jest zdanie, które mama powtarzała za życia? Coś jej charakterystycznego? Wera, czy kojarzysz żeby mówiła coś takiego?
Wero, a próbowałaś usiąść przy tym stole gdzie pojawiają się kartki i po prostu napisać do niej? Nie jako rytuał, po prostu jak list. Czasem kiedy jest taki kontakt, to odpowiedź na spokojne, konkretne pytanie przychodzi szybciej niż się myśli.
A spotkanie z bratem w niedzielę nadal w planach? Ciekawa jestem co powie jak zobaczy te kartki na własne oczy.
Wera, a jak brat reagował na śmierć mamy? Pytam bo to może mieć znaczenie - jeśli sam jeszcze nie przepracował żałoby, to kontakt z kartkami może go uderzyć zupełnie inaczej niż myślisz. Niekoniecznie sceptycznie.
To co opisujesz - ten jego sposób zamknięcia się - to też jest wzorzec, który pojawia się w relacjach o kontakcie pośmiertnym. Często sygnały kierowane są do osoby, która jest w stanie je odebrać, nie do kogoś kto zablokował dostęp do własnych emocji. Zastanawiam się czy brat w ogóle cokolwiek poczuł po mamie, czy po prostu nie wpuścił tego do siebie.
To że to czujesz jako osobę, a nie jako siłę, chyba jest ważną informacją samo w sobie. Czy ta pewność zmieniała się w czasie? Na początku też tak to odbierałaś?
Wero, właśnie dlatego mówiłam żebyś napisała do niej. Nie jako rytuał, po prostu list. To zdanie z kartki brzmi jak zaproszenie do rozmowy, nie jak zamknięcie. Ona jakby czeka na twoją odpowiedź.
Muszę się tu jednak wtrącić - to rozróżnienie jest ważne, ale nie absolutne. Intencja jest kluczowa, zgadzam się. Natomiast Gerwazy zadał pytanie które ma sens w kontekście osób wrażliwych i w ostrym procesie żałoby. Wera, jak ty się czujesz z tym pomysłem? Nie co myślisz, co czujesz.
Ta cisza po nie musi być brakiem odpowiedzi. Czasem jest po prostu nową jakością obecności. Nie każda odpowiedź na taki list przychodzi od razu i nie każda przychodzi w formie kolejnej kartki.
Wera, wróćmy na chwilę do liczenia kroków, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Słyszysz to zawsze w tym samym miejscu w domu? I zawsze wieczorem? Czy zdarzyło się choć raz że to liczenie ustało zanim doszło do jakiejś liczby, czy zawsze kończy się w tym samym miejscu?
Przy twoich drzwiach sypialni? Jakby zatrzymywała się żeby cię nie budzić albo nie wchodzić bez zaproszenia? Czy mama taką osobą była, że pukała, szanowała granice?
no to masz kolejny dowód!! puka przez samo zatrzymywanie sie przed drzwiami, to jest jak jej sposób na pukanie teraz 🙂 to jest tak spójne że az mnie ciarki przeszły
To jest ważna kolejność. Czyli jakby etapy - najpierw fizyczne, potem komunikat. Zastanawiam się, czy brat był w domu kiedy słyszałaś to po raz pierwszy? Czy to zawsze dzieje się gdy jesteś sama?
Poczekaj - brat nie wie o kartkach? Po tym wszystkim co tu opisujesz, po tygodniach tych doświadczeń, nie powiedziałaś mu ani słowa? Jak to możliwe że go nie poinformowałaś, skoro to jego mama też?
