Nie wiem jak to opisać, żeby nie brzmiało jak coś z horroru, ale od jakichś trzech tygodni słyszę liczenie. Ciche, szeptem, jakby ktoś stał tuż za mną i liczył moje kroki. Jeden, dwa, trzy... i tak dalej. Zawsze kiedy chodzę po mieszkaniu, głównie w nocy albo wczesnym rankiem. Sama mieszkam, więc nie ma opcji żeby to była jakaś osoba. Ale to nie wszystko. Na stole w kuchni pojawiają się kartki. Małe, wyrwane z notesu. Piszę 'pojawiają się', bo naprawdę nie wiem jak inaczej to nazwać - rano wchodzę do kuchni i leżą. Kilka słów, czasem jedno zdanie. I rozpoznaję ten charakter pisma. To pismo mojej mamy, która odeszła pół roku temu. Kompletnie nie wiem co o tym myśleć.
Czekaj, muszę dopytać o te kartki. Mówisz, że rozpoznajesz charakter pisma mamy - ale czy to mogłoby być twoje własne pismo, które w stresie albo przez żal wygląda inaczej? Pytam serio, bez złośliwości. Bo ludzki mózg potrafi płatać figle po stracie bliskiej osoby. Co jest napisane na tych kartkach?
To pytanie o treść kartek jest kluczowe. Czy to są słowa, które mama mogła mówić za życia? Jakieś charakterystyczne zwroty, które tylko ona używała? To byłoby znaczące. Co do liczenia kroków - słyszałem o podobnych przypadkach opisywanych jako 'echo obecności'. Duch bliskiej osoby, który jeszcze nie do końca odszedł, bywa blisko tego miejsca i tych ludzi, do których był przywiązany. Ale nie chcę wyprzedzać faktów - najpierw te kartki.
Ta treść kartek to jest niesamowite. To nie są żadne przepowiednie ani groźby, tylko zwykłe, przyziemne rzeczy. Jakby mama dalej się o ciebie troszczyła. Czy Krzysiek to ktoś z rodziny? I czy faktycznie miałaś zaległości u lekarza?
To jest bardzo poruszające. Że akurat te dwie rzeczy... Czy po zadzwonieniu do brata i umówieniu tej wizyty kartki dalej się pojawiają?
To co opisujesz z treścią kartek jest spójne z tym, co w różnych tradycjach nazywa się 'obecnością opiekuńczą'. Nie ma w tym nic niepokojącego z duchowego punktu widzenia. Natomiast kombinacja liczenia kroków plus kartki to dwie różne formy kontaktu. Czy liczenie i kartki pojawiają się w tym samym czasie? Czy raczej naprzemiennie?
Wróćmy na chwilę do tego liczenia. Słyszysz konkretne słowa, cyfry wypowiadane po polsku? Czy to bardziej jak szum, rytm, który interpretujesz jako liczenie? Bo to spora różnica diagnostycznie, jeśli można tak powiedzieć.
A czy twoja mama liczyłą kroki kiedy żyła? Może miała jakis nawyk, chodziła po mieszkaniu i coś liczyłą po cichu? Moja babcia zawsze liczyłą schody, potem dalej po mieszkaniu, mówiła że pomaga jej to sie skoncentrować. Cziasem słyszę jaj głos jak wchodzę po schodach.
Właśnie takie szczegóły są ważne. Duch, jeśli możemy go tak nazwać, wraca do tego co było jego nawykiem, czymś powtarzalnym za życia. Liczenie kroków z powodów zdrowotnych to czynność wykonywana codziennie, głęboko zakorzeniona. To by wyjaśniało dlaczego to właśnie ta forma.
Ale chwila, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Liczy twoje kroki czy swoje? Tzn. czy liczenie jest zsynchronizowane z twoim chodzeniem, krok po kroku za tobą, czy raczej słyszysz to niezależnie od tego czy chodzisz czy stoisz?
Więc może ona cię pilnuje, dosłownie. Chodzi razem z tobą żeby mieć pewność, że się nie potkniesz albo coś. Brzmię teraz jak szaleniec, ale w kontekście tych kartek z przypomnieniami to się jakoś scala w jedną całość. Matka która i za życia i po śmierci dba o każdy twój krok.
Ezoteryk ma rację, że to się scala, ale chcę zapytać o jedną rzecz praktyczną. Czy rozmawiałaś z kimś bliskim o tych kartkach? Czy ktoś z rodziny je widział? Brat, ktoś kto znał pismo mamy i mógłby potwierdzić?
To bardzo dobry pomysł z tym bratem. Serio, pokaż mu kartkę bez uprzedzania go, co myślisz. Po prostu daj mu ją i zapytaj, czy pismo coś mu przypomina. Reakcja kogoś, kto nie jest przygotowany, jest zawsze bardziej wiarygodna.
Zgadzam się z Lidzia03. I nie mów mu od razu o kontekście, bo to zaburzy percepcję. Najpierw pytanie o pismo, dopiero potem cała historia, jeśli w ogóle.
Dobra, spróbuję. Umówiłam się z nim na niedzielę, to wtedy pokażę. Trochę się boję jego reakcji, bo Krzysiek jest bardzo... pragmatyczny. Ale może właśnie dlatego jego zdanie będzie dla mnie ważne. Jak powie że to pismo mamy, to już nie będę się zastanawiać.
A ta ostatnia kartka, ta z 'Wiem, że tęsknisz' - też ją zachowałaś? Masz jakieś miejsce gdzie je wszystkie trzymasz, czy to są luźne kartki?
Siedem to dobra liczba! W wielu tradycjach seidem ma specjalne znaczenie. Może to nie jest przypadek ile ich jest? Chociaż może jeszcze więcej bedzię...
Ale z drugiej strony to interesujące, że każda kartka jest inna, ma inną treść. Czy są w podobnym formacie, podobnej wielkości? Czy to zawsze taka sama kartka z notesu czy różne?
To znaczy że skądś bierze papier? Masz w domu różne notesy, luźne kartki?
Ciekawy trop. Choć z drugiej strony, jeśli to jest rzeczywiście kontakt, to kwestia materialnego nośnika jest wtórna. Ważniejsze jest co jest napisane. Czy wszystkie siedem kartek jest o podobnym charakterze - troskliwe, przypomnienia, praktyczne sprawy?
Nic nie przeoczyłam? To brzmi jak... odpowiedź na coś. Jakbyś ty ją o coś zapytała albo gdzieś coś napisała. Czy rozmawiałaś z mamą głośno w mieszkaniu? Albo pisałaś do niej coś w myślach, w dzienniku?
To jest bardzo silne przeżycie i nie chcę go umniejszać, ale muszę zapytać wprost: czy masz pewność, że nie piszesz tych kartek sama, w jakimś stanie półsnu albo silnego stresu emocjonalnego? Automatyczne pismo to zjawisko dobrze opisane, niezwiązane z duchami, tylko z psychiką.
Automatyczne pismo może być nieświadome do tego stopnia, że osoba nie zachowuje żadnego wspomnienia. To nie musi być stan, który się pamięta. Mówię to nie żeby podważać twoje doświadczenie, ale żeby obraz był pełny. Czy ktoś inny ma dostęp do twojego mieszkania?
A czy liczenie kroków i kartki zaczęły się w podobnym czasie? Czy jedno było pierwsze?
A pierwsza kartka pojawiła się na stole tak samo jak kolejne? Bo to ważne - czy schemat był od początku taki sam, czy może pierwsze kilka razy było inaczej i dopiero potem ustaliło się to miejsce na stole?
To interesujące, że akceptacja przychodziła stopniowo. W wielu relacjach o kontakcie pośmiertnym jest podobnie - nie jedno wielkie objawienie, ale seria małych sygnałów, które dopiero razem układają się w coś znaczącego. Liczenie kroków i kartki mogą być dwoma kanałami tej samej obecności.
To jest niesamowite, że jest taki rytm. Rano kartka, wieczorem głos. Czy mama miała jakiś swój rytm dnia, który pamiętasz? Może to nawiązanie do czegoś jej charakterystycznego?
