Chciałam się podzielić czymś dziwnym bo już kilka tygodni to przeżywam i nie wiem co o tym myśleć. Chodzę do pracy rano, zazwyczaj tą samą trasą przez park i od jakiegoś czasu mam to nieodparte wrażenie że ktoś za mną idzie. Słyszę kroki, wyraźnie, jakby ktoś szedł w tym samym rytmie co ja. Jak przyspieszam to kroki też przyspieszają, jak zwalniam to samo. Kilka razy się obróciłam i… nikogo nie ma. Albo jest jakaś przypadkowa osoba daleko z tyłu która ewidentnie nie szłaby za mną. Raz nawet stałam i czekałam czy ktoś wyjdzie zza rogu ale nic. A to uczucie jest takie realne, jakby ktoś był dosłownie metr za mną. Nie wiem czy to duch czy może moja wyobraźnia zwariowała. Czy ktoś miał coś podobnego?
Ojej, to brzmi bardzo znajomo! Miałam kiedyś podobną sytuację, tyle że u mnie to było w domu, nie na ulicy. Takie towarzyszące kroki, jakby ktoś szedł tuż za tobą. Pierwsze pytanie jakie mam - czy to zawsze w tym samym miejscu, w tym parku, czy różnych miejscach też się zdarza? Bo to może dużo mówić o tym czy to energia związana z miejscem czy coś co chodzi za tobą konkretnie.
Czytam i mam gęsią skórkę 🙂 Też ostatnio mam wrażenie obecności ale u mnie głównie w domu, więc może nie to samo. Ale to z krokami na ulicy brzmi naprawdę niesamowicie! A jak długo już masz to uczucie? I czy coś się zmieniło w twoim życiu zanim to zaczęło?
Zaczekaj, zanim wszyscy zaczną od razu mówić że to duch - czy rozważałaś że to może być zwykłe echo? Parki mają aleje, drzewa, nawierzchnie które dziwnie odbijają dźwięk. Kiedyś czytałam że w niektórych miejscach można słyszeć własne kroki z opóźnieniem i to sprawia właśnie takie wrażenie że ktoś za tobą idzie. Nie mówię że tak jest, ale warto najpierw sprawdzić takie wytłumaczenie?
Właściwie to Storczyk ma rację że warto wyeliminować najprostsze wyjaśnienia. Ale też trzeba przyznać że ta synchronizacja kroków to ciekawy detal. Wiesia, powiedz mi jeszcze jedno - czy to uczucie masz tylko słuchowe, te kroki, czy też jakoś inaczej czujesz tę obecność? Jakiś zimny oddech na karku, zmiana temperatury, coś takiego?
Czytam ten temat i jakoś zimno mi się zrobiło 🙂 Ostatnio dużo myślę o takich sprawach bo sama miałam pewne wrażenia. Ta synchronizacja kroków to rzeczywiście dziwna rzecz.
To mrowienie z tyłu głowy to ważna wskazówka. To nie jest przypadkowe - wrażliwe osoby często właśnie tak odbierają obecność energii zewnętrznej. Ktoś w domu kiedyś powiedział mi żebym sprawdziła czy nie jestem medium bo miałam podobne reakcje ciała. Nie mówię że tak jest w twoim przypadku, ale warto wziąć pod uwagę. Malachitka albo Crystaline mogłyby powiedzieć więcej o tym jak to rozpoznać, ja nie jestem specjalistką od diagnozowania.
Przeczytałam całość. Mrowienie z tyłu głowy, zmiana gęstości powietrza, synchronizacja - to trzy różne kanały percepcji i rzadko wszystkie naraz fałszują. Ale zanim ktokolwiek orzeknie co to jest, chcę zapytać o coś konkretnego: czy miałaś ostatnio kontakt ze śmiercią w rodzinie lub bliskim otoczeniu? Albo odwiedzałaś jakieś stare miejsce, cmentarz, ruiny, cokolwiek? Duchy związane z miejscem i duchy które 'przyczepiają się' do człowieka to zupełnie inne sprawy i wymagają różnego podejścia.
Czytam i chyba rozumiem coś więcej teraz. Czyli to zaczęło się stosunkowo niedługo po tej śmierci? Przepraszam że pytam bo może to wrażliwy temat ale - czy teściowa miała jakiś nierozwiązany konflikt z tobą albo z twoim mężem? To może mieć znaczenie jeśli chodzi o duchy, przynajmniej tak słyszałam.
Hm, słuchajcie, nie chcę być zimnym prysznicem, ale trzy miesiące po śmierci teściowej ktoś nagle słyszy kroki i od razu jesteśmy przy teorii o duchu? Żałoba robi różne rzeczy z percepcją. Nie mówię że nic tam nie ma, ale psychika potrafi generować bardzo realistyczne doznania kiedy jesteśmy pod wpływem straty. Nawet jeśli relacja nie była bliska, śmierć w rodzinie to jednak stres. Wiesia, czy w ogóle dobrze sypiasz, jadasz normalnie?
Interesujący przypadek. Zostawię na chwilę pytanie czy to duch czy nie, bo to jest wtórne. Ważniejsze jest co Wiesia z tym robi i jak na to reaguje. Strach, ciekawość, spokój? Bo reakcja ciała na takie zjawisko często mówi więcej niż samo zjawisko. Przestraszony człowiek przyciąga pewien typ energii, spokojny inny. Jak się czujesz w trakcie kiedy to się dzieje?
Trochę się boję zapytać, bo dopiero uczę się tych spraw, ale - czy jak słyszysz te kroki to możesz cokolwiek powiedzieć o tym jak brzmią? Ciężkie, lekkie, jakby damskie czy męskie? Nie wiem czy to ma sens ale może to jakiś trop.
To uczucie że nie powinnaś się odwracać - nie lekceważ tego. Instynkt czy intuicja, cokolwiek to nazwiesz, często wie więcej niż świadomy umysł. Co do teściowej - nieważne czy byłyście blisko czy nie. Czasem właśnie dusze które miały ze sobą nieskończone sprawy wracają do tych z którymi coś zostało niedopowiedziane. Nie musi to być złość ani zemsta, to może być po prostu… coś do przekazania.
To co napisała Melania o nieskończonych sprawach to ważne. Wiesia, chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówisz że nie byłaś blisko z teściową, ale czy był jakiś konkretny nierozwiązany wątek między wami? Nie musi to być wielki konflikt, czasem wystarczy jedno niewyjaśnione zdanie, jeden moment który nigdy nie został przepracowany. Bo to zupełnie zmienia sposób w jaki podeszłabym do tej sytuacji.
Hm. Był jeden moment, dawno temu, nie chcę szczegółów pisać publicznie, ale… tak, był. I właściwie nigdy tego nie wyjaśniłyśmy. Ona umarła zanim cokolwiek zdążyłam powiedzieć. Czy to może być właśnie to?
Pytanie do siebie - dlaczego nie powinnaś się odwracać? Skąd w tobie ten opór? Nie mówię żeby to robić, ale zastanów się nad tym wewnętrznie. Czasem właśnie ten zakaz który sami w sobie czujemy jest kluczem do zrozumienia czego się naprawdę boimy.
Dobrze, ale zanim pójdziemy dalej w kierunku tego nierozwiązanego wątku z teściową - mam pytanie do Judytki i Melanii. Skąd wasza pewność że to w ogóle jest obecność a nie co innego? Słyszę 'nie skończone sprawy', 'duch który chce coś powiedzieć' i zastanawiam sie czy nie skaczemy do wniosku przed sprawdzeniem podstaw. Jakie macie przesłanki żeby to był akurat duch teściowej a nie na przykład przypadkowa energia miejsca?
przepraszam ze wchodzę tak bez ostrzeżenia ale ta rozmowa jest niesamowita. to że Wiesia czuje zakaz odwracania sie… u mnie w kościele mówili że pewnych rzeczy sie nie robi właśnie dlatego że można przyciągnąć coś złego. nie wiem czy to ma jakiś związek ale jakoś mi to skojarzyło
Słyszę ten sceptycyzm i rozumiem go. Ale chcę zapytać Bukową i Eliksirynę o coś innego - czy metodologia naukowa jest w ogóle właściwym sposóbm do takich spraw? Nie mówię że nauka się myli. Mówię że może to są dwa różne porządki. Wiesia opisuje coś co przeżywa, i to przeżycie jest realne niezależnie od jego źródła.
a co do tej numerologii to sprawdziłam sobie datę śmierci teściowej Wiesi… no w sensie nie wiem kiedy to było dokładnie ale jeśli to były ostatnie trzy miesiące to suma cyfr mogłaby sugerować cykl domknięcia. nie wiem czy ktoś inny to bierze pod uwagę ale liczby też nie są przypadkowe w takich sytuacjach
te kroki które opisywała Wiesia - lekkie, jakby kobiece - to wróciło mi do głowy. mój dziadek opowiadał że jego matka po śmierci przez pewien czas słyszana była w domu, właśnie jako kroki. rodzina mówiła że to ona sprawdza czy wszystko w porządku. nie wiem czy to dobrze czy źle ale… może ona po prostu sprawdza
to co piszesz Trzygłow jest jakoś… nie wiem, uspokajające? że może nie ma się czego bać, tylko ktoś sprawdza. Wiesia, masz wrażenie że ta obecność jest groźna czy raczej… neutralna?
nie groźna. to jest właśnie dziwne bo się boję ale nie tak jak bałabym sie złego czegoś. bardziej jakbym bała sie co odkryję jak się odwrócę. jakby to miało coś zmienić. trudno wytłumaczyć.
to co opisujesz - strach przed odkryciem, nie przed zagrożeniem - to ma sens w zupełnie innym kierunku. Może nie chodzi o to co jest ZA tobą, ale o to co jest W TOBIE. Tę nierozwiązaną sprawę o której wspomniałaś. Odwrócenie by ją zrobiło realną.
Kaja, o matko, to jest głębokie i trochę mnie zatrzymało. Wiesia, czy to możliwe że ta obecność jest po prostu twoim własnym poczuciem winy albo żalu za tym co nie zostało powiedziane? Nie mówię że to wyklucza ducha - jedno nie wyklucza drugiego. Ale te dwie rzeczy mogą iść razem.
czytam od samego początku i nie pisałam nic bo nie chciałam przerywać, ale coś mi się tutaj zapala. Wiesia opisuje że uczucie ma głównie w parku i raz czy dwa w pobliżu domu. czy teściowa mieszkała gdzieś w tej okolicy? albo czy Wiesia chodziła z nią do tego parku kiedyś?
no właśnie to mi tez chodzi po głowie od jakiegoś czasu w tej dyskusji. miejsca mają pamięć, serio. byłam raz w miejscu gdzie ktoś umarł i to się czuło zupełnie fizycznie, takie przytłoczenie. jeśli teściowa bywała w tym parku to tam mogłoby zostać coś z jej energii i to może nie znaczy wcale że ona chodzi za Wiesią specjalnie, po prostu jej ślad jest w tym miejscu
