nie wiem czy to tu pasuje ale muszę to gdzieś napisać bo mnie to gryzło przez ostatnie tygodnie. pamiętam bardzo wyraźnie rozmowę z moją ciotką - siedzieliśmy w kuchni, ona mi mówiła o jakimś miejscu w górach gdzie mieszkała jako dziecko, szczegóły, zapachy, coś o drewnianym oknie. czułem to, naprawdę. tyle że kiedy ją zapytałem o tamtą rozmowę - ona powiedziała że czegoś takiego nigdy nie było. że w górach nigdy nie mieszkała. że okno z drewna to może w snach widziałem. i ona nie kłamie, znam ją, ona by nie zaprzeczała czemuś takiemu bez powodu. więc skąd mam tę rozmowę w głowie? tak konkretną, z detalami których nie mógłbym wymyślić?
o matko to brzmi niesamowicie. bo niby co, wymyśliłeś to sobie? ale przecież takie rzeczy się nie wymyśla z niczego, prawda? te szczegóły z tym oknem to w ogóle mnie zmroziło. skąd to było?
to ciekawy przypadek. zanim pójdziemy w jakieś spirytualne wyjaśnienia - chcę zapytać o kilka rzeczy. czy to była sytuacja bardzo emocjonalna kiedy ten 'wspomnienie' zostało zarejestrowane? i czy masz w ogóle tendencję do bardzo żywych snów, takich które zostają z tobą przez długo po przebudzeniu? bo to może mieć znaczenie przy analizie
no właśnie, Klimcia ma rację że trzeba to rozłożyć na czynniki pierwsze zanim zaczniemy gadać o zaświatach i pamięci z poprzednich żyć. bo może to był sen, może deja vu, może jakaś konfabulacja - to są rzeczy które neurologicznie się zdarzają i nie trzeba od razu sięgać po nadprzyrodzone. nie mówię że odrzucam, mówię że warto najpierw sprawdzić prostsze opcje
właśnie ta 'jakość' wspomnienia to jest klucz. w tradycji bardziej ezoterycznej mówi się że pewne 'wspomnienia' które przychodza z taką wyrazistością - to nie są nasze własne, tylko coś co przenika przez zasłonę. jakby echo innej rzeczywistości, innej ścieżki. nie twierdzę że to na pewno tak jest, ale samo to że normalny sen tak nie wygląda - to już o czymś świadczy
ej ale to co opisuje Salomejka to jest mega rozmyte. 'przenikanie przez zasłonę', 'inna rzeczywistość' - okej, piękne słowa, ale co to konkretnie znaczy? jakie mechanizmy? bo jak gadamy o pamięci zaświatów to musimy mieć jakiś spójny model jak to ma niby działać, bo inaczej to są tylko metafory bez treści
jest takie pojęcie - pamięć akaszy. wszystko co kiedykolwiek się wydarzyło jest zapisane w pewnej wibracjonalnej strukturze. i czasem, przy sprzyjającym ułożeniu energetycznym, człowiek ma do tego dostęp. nie jako sen - właśnie jako wspomnienie. bo dla akaszycznych zapisów nie ma znaczenia czy ty byłeś uczestnikiem czy nie. to może być wspomnienie kogoś z twojej linii, kogoś z poprzedniego wcielenia, albo po prostu zdarzenie które 'dotknęło' twojego pola energetycznego
czytam tę dyskusję i przypomina mi się coś z tarota - są karty które mówią o właśnie takich momentach, kiedy granica między tym co 'nasze' a tym co 'stamtąd' staje się cienka. ale to co opisuje autor tematu to mnie skłania do innego pytania - czy ta ciotka jest zdrowa? czy to jest wykluczone że to ona nie pamięta, nie ty zmyśliłeś?
ciotka ma 60 parę lat i jest sprawna umysłowo, znam ją dobrze. ona nie ma problemów z pamięcią. poza tym to nie chodzi o to że zapomniała - ona mówi że to po prostu nigdy nie było, że w górach nigdy nie mieszkała i to jest fakt który da się zweryfikować
ale czy to nie może być coś w stylu… no wiesz, może ta ciotka ma jakieś wspomnienie którego nie chce przyznać? albo jest coś w rodzinie co jest tematem tabu? bo czasem ludzie zaprzeczają rzeczom które były, szczególnie jeśli są bolesne
czytam to i mam ciary. bo jest coś takiego jak przekazywanie snów i wspomnień między bliskimi przez więzy krwi. nie mówię o telepatii w prostym sensie - raczej o tym że bliskość energetyczna rodziny powoduje że pewne 'ślady' przechodzą. ciotka mogła mieć ten obraz z góry swojego życia nieświadomie, jakiś przodek mógł tam mieszkać, a ty to odebrałeś jako rozmowę. mózg musiał to gdzieś umieścić i umieścił w rozmowie z nią
to co Paprotka opisuje to jest właśnie to co mnie zawsze interesuje - granica między tym co psychologiczne a tym co energetyczne jest taka cienka. prowadzę notatki o podobnych przypadkach i zaskakujące jest jak często to się wiąże z liniami rodzinnymi. ty opisujesz że to była kuchnia, konkretna pora - mam pytanie: czy ta kuchnia wyglądała jak u ciotki teraz, czy inaczej?
to jest wyjątkowo ważna informacja. stara kuchnia, stary piec - to może nie być wspomnienie z tego życia wcale. ani twoje ani jej. to może być obraz z linii rodzinnej, coś co jest zapisane gdzieś głębiej. i dlatego ciotka nie pamięta - bo to nie jest jej wspomnienie. to jest wspomnienie kogoś kto był przed nią
przepraszam że się wtrącam ale od pewnego czasu miałam coś podobnego, kilka razy mi się przydarzyło że pamiętam rozmowy z mamą których wg niej nie było. zawsze myślałam że po prostu śniłam i się pomyliłam. ale po przeczytaniu tego wątku… zaczyna mnie to bardziej zastanawiać. czy to może być takie coś regularnego? że ktoś ma do tego skłonność?
wie, mnie to kojarzy sie z jedną koncepcją z której ostatnio dużo słyszę - o tak zwanych 'fałszywych wspomnieniach' ale w znaczeniu ezoterycznym, nie naukowym. czyli że pewne dusze mają zdolność do odbierania wrażeń z różnych czasów i linii, tak jakby miały szersze 'okno' percepcji niż inni. nie każdy to ma. i wtedy właśnie trafia do nich coś co nie jest ich własne i mózg to porządkuje jako wspomnienie bo nie ma innej kategorii na to zjożenie. ciekawe czy ciotka miała kiedyś podobne przeżycia, bo to może chodzić w rodzinie
okej ale moment - 'fałszywe wspomnienia w sensie ezoterycznym' to mnie trochę niepokoi jako sformułowanie, bo fałszywe wspomnienia to bardzo dobrze udokumentowane zjawisko psychologiczne i psychiatryczne. ludzie potrafią naprawdę szczerze pamiętać rzeczy które nigdy się nie zdarzyły, z dużą dokładnością, i to bez żadnego mistycyzmu. to że coś jest szczegółowe i 'jakościowo inne niż sen' nie jest dowodem że pochodzi skądinąd
no ale Klimcia, szczegółowość to akurat nie jest argument przeciw fałszywym wspomnieniom. badania Loftus pokazują dokładnie coś odwrotnego - ludzie potrafią 'pamiętać' bardzo konkretne szczegóły których nie było. i są w stanie te szczegóły opisywać ze stuprocentową pewnością. więc im bardziej ktoś mówi 'to na pewno nie był sen bo jest takie wyraźne' - tym bardziej mnie to niepokoi a nie przekonuje
okej słuchajcie, rozumiem ten sceptyczny kierunek i nie mówię że macie złe pytania. ale jest jedna rzecz której nie powiedziałem wcześniej. w tej rozmowie którą 'pamiętam' - ciotka mówiła mi o czymś. o jakimś miejscu, o nazwie której nigdy od niej nie słyszałem naprawdę. i kilka tygodni później, przez przypadek, znalazłem tę nazwę. w starych dokumentach rodzinnych które dostałem od mamy. jak wytłumaczycie że 'sfabrykowana' rozmowa zawierała informację którą potem zweryfikowałem?
zaraz zaraz. to jest nowa informacja i to zmienia dość dużo. jaka to była nazwa? i co to były za dokumenty - metryki, listy, coś innego? bo jeśli miałeś wcześniej kontakt z tymi dokumentami i po prostu nie pamiętasz że je widziałeś, to mózg mógł to przetworzyć i włożyć w 'wspomnienie'. to się nazywa kryptomnesja i jest całkiem dobrze opisana
kryptomnesja to jest dobry trop Czarownica, ale jest jeszcze jedna opcja której nikt tu nie wymienił. a co jeśli ta informacja nie przyszła przez dokumenty, tylko przez rodzinę - gdzieś na przestrzeni lat ktoś o tym wspomniał przy stole, niby mimochodem, i to wylądowało w podświadomości? takie rzeczy filtrujemy przez uszy przez całe życie nie zdając sobie sprawy. mnie to się zdarzało nieraz, że 'nagle wiedziałem' coś o co nawet nie pytałem
ale też nie możemy wykluczyć że to nie jest kryptomnesja ani żadne przypadkowe słyszenie. jest cos takiego jak przebłyski pamięci rodowej - ona funkcjonuje inaczej niż zwykła pamięć osobista. rodzina to nie są oddzielne jednostki, to jest pewna całość energetyczna i informacje mogą w tej całości krążyć bez żadnego fizycznego nośnika. to co Astral dostał w tej 'rozmowie' mogło być właśnie takim przebłyskiem
to jest dla mnie za skomplikowane ale jedno pytanie mam - ta nazwa z dokumentów, to była nazwa miejsca? bo jeśli tak to może po prostu ktoś z rodziny kiedyś o tym mówił i nie pamiętasz że słyszałeś? nie twierdzę że tak jest, pytam
to jest naprawdę ciekawy przypadek do udokumentowania. mam pytanie czysto praktyczne - czy próbowałeś zapisać tę 'rozmowę' jak najdokładniej? szczegóły, co dokładnie ciotka mówiła, w jakiej kolejności, jaka była atmosfera? bo przy takich rzeczach szczegóły mają znaczenie i warto mieć to spisane zanim pamięć zacznie to modyfikować
właśnie to co opisuje Astral - ta weryfikacja - to jest dla mnie moment przełomowy w tej rozmowie. nie twierdzę że mamy dowód na cokolwiek, ale to przestaje być 'tylko' dziwne wspomnienie. tu jest jakiś ślad który wychodzi poza to co można wytłumaczyć pomyłką
a czy ta miejscowość ma jakieś znaczenie dla historii rodziny? bo może właśnie tam kiedyś mieszkali przodkowie i to jest połączenie z linią krwi o której pisała Wrzosianka. nie znam się na tym za bardzo ale to chyba pasowałoby do całości?
ta miejscowość to małe miejsce gdzieś w górach, i w dokumentach było tam coś o darowaniu ziemi, jakiś stary zapis. dziadek chyba miał z tym związek, może tam się urodził albo miał rodzinę, nie wiem dokładnie bo mama też nie wiedziała wszystkiego. i teraz rozumiecie czemu to mnie uderzyło - bo 'ciotka' mówiła mi właśnie o tym że w górach coś miała, gdzieś tam było coś rodzinnego
stop. to jest bardzo ważne co właśnie powiedziałeś. czyli ta rozmowa której 'nie było' dotyczyła gór i czegoś rodzinnego w górach - a okazało się że faktycznie jest rodzinny związek z tą właśnie okolicą, tyle że przez inną gałąź rodziny, przez dziadka nie przez ciotkę. to nie jest przypadkowe trafienie w schemat. to jest zbyt konkretne
