Dobra, opisze co sie u nas dzieje bo juz nie wiem co o tym myslec. Siedzimy z mama w salonie, zaczynamy gadac o tacie (zmarl trzy lata temu) i nagle lampka na komodzie gasnie. Nie przewrocila sie, zadnych problemow z instalacja, zadnych przeciaznikow. Po prostu - gasnie. I to nie raz. Juz kilka razy tak bylo, zawsze w tym samym momencie, kiedy ktos zaczyna wspominac tate. Mama placze, ja nie wiem co powiedziec. Czy ktos mial cos podobnego? Zbieg okolicznosci czy to moze byc jakis znak?
Ojej, to brzmi naprawde dziwnie.. Czyli to sie powtarza regularnie, nie bylo tak ze raz i nigdy wiecej? Bo jedno to przypadek ale jesli za kazdym razem kiedy mowisz o tacie to chyba juz nie mowia ze zbieg okolicznosci 😮 Mam pytanie - czy lampka potem sama sie zapala czy musicie ja wlaczac reczne?
To jest jeden z najczestszych sposobow w jaki duchowe istoty probuja dac znak. Swiatlo - jego zgasniecie lub mignięcie - to jest bardzo klasyczny przejaw obecnosci po drugiej stronie. Energia ducha wplywa na pole elektromagnetyczne i to sie manifestuje wlasnie tak, przez zaklócenia elektryczne. Twoj tata moze chciec powiedziec ze jest przy was, szczegolnie kiedy go wspominacie.
No to ja mam troche inne zdanie. Instalacje elektryczne w starszych domach bywaja kapryśne i lampki na komodach - szczegolnie te tansze, na zarówki - moga gasnasc same z siebie z mnóstwa powodów. Luźne styki, zła zarowka, wahania napiecia w sieci. A ze to sie powtarza przy rozmowie o tacie? Pamiec ludzka filtruje. Ile razy gadaliscie o nim i lampka sie nie ruszyła? Tych razy sie nie pamięta, zapamietujemy to co pasuje do historii.
A wie ktos - mialem dokladnie cos podobnego u siebie. Teraz jakies dwa lata temu, po smierci dziadka. U mnie z kolei migalo swiatlo w kuchni i to tak specyficznie, jakby ktos palcem poruszal wlacznikiem, raz, dwa razy i stop. Elektryka kazalem sprawdzic, wszystko bylo ok. Potem przestalo samo z siebie po kilku tygodniach. Mysle ze to nie jest kwestia instalacji, bo instalacje nie dziajla tak precyzyjnie i regularnie.
Przeczytalam i chce zapytac o jedna konkretna rzecz - Leszek, czy ta lampka stala tam za zycia taty? Czy to byl jego przedmiot, cos z nim zwiazanego? Bo to ma znaczenie. Przedmioty naladowane emocjonalnie albo takie z ktorymi ktos byl zwiazany to czesto ten pierwszy punkt kontaktu. Jesli lampka byla jego, albo stala w miejscu gdzie on siedzial, to juz inne pytanie niz gdyby to byl nowy mebel bez historii.
No to to juz daje inny kontekst. Miejsce naladowane przyzwyczajeniami i energia konkretnej osoby to nie to samo co losowy kawalek pokoju. Nie mowie ze na pewno to znak, mowie ze warto to wziac pod uwage zanim sie to zbywa. Edytka, rozumiem argument z instalacja, ale instalacja nie rozróznia tematow rozmowy.
Hmm, ciekawa dyskusja. Mam glupie pytanie moze - a czy probowaliscie swiadomie, tzn. czy usiedliscie i celowo zaczeli mowic o tacie zeby sprawdzic czy lampka zgasnie? Bo to by duzo wyjasnilo w obu kierunkach. Jesli zgasla - to mocny argument, jesli nie - no to moze jednak zbieg.
To co opisujesz z ta napieta atmosfera wokol lampki to tez jest wazne. Czlowiek podswiadomie zaczyna obserwowac i to zmienia cala dynamike wspominania. Cieszymir mial racje ze swiatlo to czesty nosnik kontaktu, ale warto tez popatrzec na to od strony - co wy z tym chcecie zrobic? Bo mozna potraktowac to jako znak ze tata jest obok i byc z tym spokojna, albo probowac rozwiazac zagadke technicznie. Zalezy co was bardziej uspokoi.
Moim zdaniem zdecydowanie komunikacja! Duchy bardzo czesto uzywaja elektrycznosci bo to dla nich najlatwiejsze medium, czytalam o tym w kilku miejscach. Masz nawet szczegolne potwierdzenie ze to wlasnie jego energia bo miejsce jest jego. Ja bym sprobowala z nim porozmawiac wprost, na glos, przy tej lampce. Zapytaj czy to on, poproś zeby migneła raz dla tak dwa razy dla nie.
Rena ma racje ze warto zapisywac. Sam prowadze notatki z roznych obserwacji i to naprawde daje inny obraz niz samo wspomnienie. Pamiec jest zawodna i jak Edytka mówila - filtrujemy. Leszek, sprobuj przez najblizszy miesiac notowac: kiedy sie zebraliscie, o czym mowiliscie, czy lampka zgasla. Bez oceniania, bez interpretowania, po prostu dane. Potem bedzie latwiej cokolwiek z tego wyciagnac.
O, super temat!! Mnie zawsze sie zastanawialo czy to przypadek czy nie kiedy cos takiego sie dzieje. U mojej cioci po smierci wujka czajnik sam sie wlaczal o tej samej godzinie co on zawsze robil herbate. Nikt tego nie ustawial, po prostu wlaczal sie. Potem przestalo. To chyba tez cos znaczy, nie?
To o czym piszesz Wanessa jest podobnym zjawiskiem. Rutyna i przyzwyczajenie to nie tylko ludzka sprawa - energia ktora przez lata wytyczala ta sama sciezke zostawia slad. Czasem ten slad sie powtarza jakis czas po przejsciu na druga strone, jakby echem. Potem ustepuje. Dlatego te zjawiska czesto sa krotkotrwale.
okej ale wracajac do tego co Leszek powiedzial o tej napietej atmosferze - to mnie troche niepokoi bardziej niz sama lampka. Czyli teraz cala rodzina chodzi po domu i patrzy na ten kawalek komodki zanim zacznie wspominac tate? To chyba nie jest dobra sytuacja, bez wzgledu czy to duch czy nie.
no ja tez o tym myslalam. Bo jesli kazde wspomnienie zaczyna sie od 'czy lampka bedzie off albo on' to chyba troche… nie wiem, jakos to przestaje byc o tacie a zaczyna byc o lampce? Leszek, jak mama sie z tym czuje tak naprawde, czy raczej to ja pomaga czy denerwuje?
mama mowi ze jej to daje spokój, ze czuje ze on jakos jest. Ale widze tez ze jak lampka nie gasnie to jest taka lekko zawiedziona i zaczyna sie zastanawiac czemu nie. I to mnie wlasnie troche niepokoi, bo to chyba nie jest zdrowe na dluzsze metrazy.
to co opisujesz jest wazne. Jest roznica miedzy 'znak ktory daje poczucie obecnosci' a 'rytuał od ktorego zalezysz zeby czuc sie ok'. To drugie moze z czasem zamiast pomagac w zalobie - blokowac. Nie mowie ze to sie juz dzieje, ale warto to obserwowac.
ogolnie ta dyskusja ma dwa tory i dobrze ze oba sa. Jeden to 'czy to duch' - i tu sie nie dogadamy bo to kwestia wiary. Drugi to 'jak to dziala na rodzine' - i tu juz mozna mowic o czymis konkretnym. Leszek, jak dlago minelo od smierci taty?
pol roku to jeszcze bardzo swiezo. Jakbys powiedzial dwa-trzy lata i ze mama nadal nie moze wspominac bez patrzenia na lampke, tobym powiedzial ze to problem. Teraz to jeszcze moze byc po prostu czescia oswajania sie z tym co sie stalo.
dobra ale wrocmy na chwile do samego zjawiska bo mnie cos nurtuje. Leszek, czy ta lampka gasnie tylko kiedy o tacie mowicie glosno, czy moze sie zdarzalo ze tylko mysliscie o nim i tez wtedy gasnie? Bo to by bylo juz co innego calkiem.
a ja powiem ze u mnie z tym miganiem bylo tak ze raz sie zdarzylo jak siedzialem sam i po cichu wspomnialem dziadka w glowie. Tylko raz i nie wiem czy to przypadek wlasnie dlatego ze bylo tylko raz. Ale bylo.
ten problem z pamietaniem trafien i zapominaniem pudel to sie nawet fachowo nazywa - chyba confirmation bias, po polsku cos jak blad potwierdzenia. I to nie jest zarzut pod adresem Leszka ani jego mamy, to po prostu tak dziala ludzki mozg. Wszyscy tak mamy, nikt nie jest na to odporny.
tylko ze ten bias nie wyjasnia DLACZEGO akurat w momencie rozmowy o konkretnej osobie. Jakby to bylo zupelnie losowe to chyba czasem zgaslaby w polowie jakiejs innej rozmowy albo przy jedzeniu? A tu jest wzorzec, zawsze przy temacie taty.
i tu jest ten klopot ze ta obserwacja jest zawsze skrzywiona zanim sie zacznie. Nie mowię że to na pewno przypadek - po prostu nie da sie tego stwierdzic bez prowadzenia zapisow tak jak Swietopelk proponowal. A i tak by sie znalazl ktos kto powie ze zapisywanie zakloca energie miejsca 🙂
czytam ten watek od jakiegos czasu i chce dodac cos ze swojego doswiadczenia. Pol roku to naprawde swieze, ale tez wlasnie w tym czasie duchy - jezeli w nie wierzymy - sa najblizej. Tak mnie uczono. Pierwsze miesiace po odejsciu to czas kiedy zwiazek miedzy swiatami jest jeszcze cienki. Pozniej ta lacznosc naturalnie slabnie i znaki staja sie rzadsze. Wiec jezeli mama Leszka dostaje te znaki teraz, to moze byc wlasnie dlatego.
przepraszam ze sie wtrącam ale mam pytanie troche z boku. Leszek, czy tata wiedzial ze ta lampka jest w domu? Tzn czy to byl jego pokój, jego lampka, cos co bylo jego? Bo jesli tak to to chyba zmienia troche kontekst, nie?
bo czytalam gdzies ze przedmioty ktore nalezealy do osoby albo z ktora osoba miala kontakt sa jakby latwiejszym miejscem manifestacji. Nie wiem czy to prawda ale wydaje sie logiczne jesli przyjac ze duchy dzialaja przez energie.
