To jest bardzo ważna informacja. Naprawdę. Nie dlatego żeby od razu przyklejać etykietę, ale energia osoby która żyła z tymi przedmiotami, która je dotykała, czytała, przeżywała, potrafi zostać w jakiś sposób utrwalona. To nie jest coś dziwnego w tej dziedzinie. Jak długo masz te książki po nim?
O, to jednak jest coś. Przez kilka lat w kartonach, a potem nagle w przestrzeni mieszkalnej. Zmiana miejsca, zmiana kontekstu. Jeśli w ogóle operujemy w tej ramie, to ma sens że coś mogło się 'uaktywnić'. Chociaż słowo uaktywnić brzmi może za intensywnie.
Zaraz, zaraz. To że ojciec odszedł i książki były jego to jest ważna informacja, zgoda. Ale w którą stronę? Można to czytać tak, że Swietowit ma silne skojarzenia emocjonalne z tymi przedmiotami i może nieświadomie interpretuje normalne zjawiska przez filtr tej straty. To jest zupełnie ludzka reakcja. Nie mówię że tak jest, pytam czy ktoś to w ogóle bierze pod uwagę.
Nie pomyślałam o tym wcześniej, że to mogą być książki po kimś bliskim. To zmienia trochę odczucie całej tej historii. Swietowit, mam nadzieję że to nie jest trudny temat. Pytam bo zastanawiam się, czy czujesz jakąś szczególną więź z tymi konkretnymi książkami, czy to dla ciebie ważne przedmioty?
To nie jest trudny temat, minęło kilka lat. Ale tak, to są dla mnie ważne rzeczy. Nie czytam ich raczej, bo część to nie mój klimat, ale nie chciałem się ich pozbywać. Chandler akurat był jego ulubionym chyba. Teraz jak to piszę to jednak trochę mnie to uderza.
Swietowit, dziękuję że to napisałeś, bo teraz patrzę na ten wątek zupełnie inaczej. To nie zmienia tego co powiedziałam o dokumentowaniu i kamerze, to nadal jest priorytet. Ale ten kontekst otwiera też inne pytanie, mianowicie jak ty się z tym czujesz? Nie co to jest, ale co ty czujesz kiedy widzisz że coś jest nie tak z tymi książkami. Strach, spokój, coś innego?
Ten opis 'nie złego niepokoju' jest dla mnie ciekawy. Bo jeśli byłoby to coś agresywnego albo złośliwego, to zazwyczaj odczucia są jednoznacznie złe. Nie wiem czy to coś znaczy, ale warto to zanotować razem z resztą.
Słuchajcie, ja rozumiem że wątek emocjonalny jest ważny, ale chcę wrócić do jednej kwestii praktycznej bo mi to siedzi w głowie. Swietowit, te książki stoją na jakiejś konkretnej półce? W sensie czy to jest regał gdzie masz wyłącznie te po ojcu, czy wymieszane z twoimi? I czy tylko te po nim się przestawiają, czy jakiekolwiek?
To jest właśnie ta rzecz którą trzeba by ustalić. Jakbyś wiedział że wyłącznie jego książki są przesunięte, to byłoby coś konkretnego. Ale bez tego nie wiadomo nawet gdzie szukać wzorca. Może zanim nagrasz kamerą, to po prostu oznacz jego książki jakimś dyskretnym znakiem i zrób zdjęcie jak stoją. Takie minimum dokumentacji.
To dobry pomysł z oznaczeniem, prosty i konkretny. Kartka samoprzylepna od tyłu okładki i zdjęcie przed snem. Nie musisz nawet od razu kupować kamery, zacznij od tego.
Dobra, więc mamy teraz dwa równoległe zadania dla Swietowita: oznaczyć książki po ojcu i ustawić kamerę. Ale zanim kamera, to naprawdę najpierw to oznaczenie. Bo bez tego nie wiadomo nawet co obserwować. Kamera nagra wszystko albo nic, a ty nie będziesz wiedział czy to 'ta właściwa' książka się ruszyła czy jakakolwiek.
Dobry pomysł z tym oznaczeniem, zacznę od tego. Mam naklejki, które zostały po jakichś kartonach, mogę przykleić z tyłu okładki jak pisał Bronek. Tylko mam teraz inne pytanie, czy jak to robię, to czy powinienem jakoś przy tym… nie wiem, rozmawiać? Mam to na myśli dosłownie. Czy ma to sens jeśli ta obecność to faktycznie ktoś.
To pytanie ma w sobie coś ważnego. Jeśli jest tam jakaś obecność i jest to obecność bliskiej osoby, to tak, mówienie może mieć znaczenie. Nie dlatego że duchy słyszą jak przez telefon, ale dlatego że twoja intencja i twój stan emocjonalny kiedy coś robisz, mogą zmienić charakter całej tej sytuacji. Możesz po prostu powiedzieć że sprawdzasz, że chcesz zrozumieć. To nie musi być ceremonią.
Słuchajcie, a ktoś w ogóle zapytał Swietowita co to były za książki konkretnie? Bo wiemy że Chandler był, ale inne? Pytam bo jeśli ojciec czytał, powiedzmy, coś o historii albo filozofii, to jest jedna sytuacja. A jeśli akurat miał tam coś ezoterycznego albo związanego z duchowością, to w jakiś sposób zmienia obraz, nie?
Różne rzeczy. Dużo kryminałów, kilka historycznych, coś o przyrodzie, była jedna o fotografii. Nic ezoterycznego o ile wiem. On nie był w tym świecie raczej. Chandler to zdecydowanie, bo pamiętam że jak byłem dzieckiem to leżały u niego wszędzie te okładki z Marlowe.
To ciekawe że akurat Chandler leży najczęściej poza miejscem. Marlowe to taka postać, co szuka prawdy, chodzi za tropem. Może trochę za bardzo szukam symboli, ale no jednak.
Ja tam nie wiem z tym Chandlerem i symboliką, ale Swietowit, mam pytanie które mnie męczy od paru postów. Czy miałeś kiedyś wcześniej, przed tymi książkami, jakiekolwiek inne sygnały? Coś w tym mieszkaniu, w tym czasie odkąd tu jesteś? Jakiś sen, uczucie obecności, cokolwiek? Czy to tylko książki?
To jest konkretna informacja. Lokalizacja ma znaczenie przy takich sprawach, bo jeśli zjawisko jest przypisane do miejsca gdzie stoją rzeczy, a nie do całego mieszkania, to trochę inaczej to wygląda niż klasyczny 'nawiedzony dom'. Tu masz raczej do czynienia z czymś skupionym na obiekcie, jeśli w ogóle rozmawiamy w tej ramie.
Właśnie, przedmioty mogą być nośnikiem. To jest dobrze opisane zjawisko, energia psychometryczna, przedmiot który był z kimś przez lata absorbuje jego obecność. Książki są szczególnie podatne bo były dotykane, czytane, przeżywane. Chandler który leży na podłodze mógł być po prostu szczególnie intensywnie przeżywany przez ojca Swietowita. Nie zdziwiłabym się.
Swietowit, wróćmy na chwilę do jednej rzeczy. Napisałeś że ojciec odszedł kilka lat temu, a książki wróciły do ciebie rok, półtora roku temu. Przez ten czas w kartonach, a teraz nagle znowu w twojej przestrzeni. Zastanawiam się czy pamiętasz mniej więcej kiedy zaczęłeś zauważać te przesunięcia, czy to było zaraz po tym jak rozpakowałeś kartony, czy dopiero po jakimś czasie?
Znaczy to co napisałeś na końcu jest dla mnie ważne, że nie wiesz dokładnie kiedy to się zaczęło. Bo to może znaczyć, że działo się stopniowo i ty po prostu w pewnym momencie to zauważyłeś, a nie że z dnia na dzień nagle ruszyło. Swietowit, czy masz jakieś zdjęcia biblioteczki z tamtego okresu, może z telefonu albo coś? Czasem ludzie robią zdjęcia nowego mieszkania żeby pokazać rodzinie i potem można porównać układ.
Nie mam zdjęć, nie jestem typem który fotografuje wnętrza. Ale pomysł dobry, zacznę robić od teraz. Przynajmniej będę miał dokumentację do przodu.
To bardzo rozsądne co mówisz Swietowit. Dokumentacja to podstawa, naprawdę. Ja bym proponował nie tylko zdjęcia ale też krótki opis kiedy i co zmieniło polozenie, bo sama fotografia nic nie powie jeśli nie będziesz pamiętał jak było poprzednio. Jakiś notes albo chociaż plik tekstowy z datą.
Dobra, trochę chcę wrócić do kwestii którą Jachna i Niezapominajka urwały. Bo ta rozmowa o psychometrii mnie tknęła. Nie dlatego ze w nią wierzę, ale dlatego że jest tu pewien mechanizm psychologiczny który jest realny i który może tłumaczyć część tego co opisuje Swietowit. Kiedy bierzemy przedmiot po kimś bliskim, naprawdę możemy fizycznie reagować inaczej, inne napięcie mięśni, inne tempo ruchów, inne skupienie. I wtedy np. odkładamy coś inaczej niż normalnie, trochę bardziej na skos, trochę dalej. To nie jest magia, to jest żałoba w ciele.
Słyszę to i nie odrzucam. Ale Chandler leżał na podłodze, nie trochę na skos na półce. To by był bardzo nieświadomy ruch 🙂 Poza tym nie mam poczucia żebym w ogóle często zachodził do tej biblioteczki, bo nie siadam do tych książek specjalnie.
A jak daleko ta biblioteczka od wejścia do pokoju? Pytam bo drgania podłogi od chodzenia mogą przesuwać książki z czasem, szczególnie jeśli półka nie jest idealnie pozioma. Grubsza książka jak Chandler ma inny środek ciężkości. To brzmi banalnie ale serio warto sprawdzić.
Dobra bo ja cały czas się zastanawiam nad jedną rzeczą i nie padło to chyba wcześniej. Swietowit mówił że ojciec odszedł kilka lat temu. Ale czy ktoś inny miał kontakt z tymi książkami między śmiercią ojca a momentem kiedy Swietowit je spakował? Może był ktoś kto porządkował mieszkanie po ojcu, brał książki, kartkował, odkładał? I te zmiany w ułożeniu to są ślady tamtej osoby a nie czegokolwiek późniejszego.
