To co pisze Geomanta03 jest warte uwagi, ale wróćmy na chwilę do tej dokumentacji o której mówił Bronek. Swietowit, jak zacznieś notować, to zapisuj też swój stan kiedy to zauważasz. Czy to zawsze ranek, wieczór, po trudniejszym dniu. Nie dlatego że to wyjaśni co się dzieje, ale dlatego że może dać ci samemu obraz czy to jest losowe czy jest jakiś rytm.
Ja tutaj powiem coś może trochę inaczej. Runy uczą nas że miejsce w przestrzeni ma znaczenie, każda rzecz zajmuje konkretne miejsce z jakiegoś powodu. Jeśli te książki wracają w inne ułożenie, to może to jest znak że ta przestrzeń chce się ułożyć inaczej niż ty ją poustawiałeś. Mogłeś nieświadomie ustawić je tak jak pamiętałeś z dzieciństwa, a teraz coś te pamięć koryguje. Brzmi dziwnie ale spróbuj sprawdzić czy nowe ułożenie odpowiada jakoś temu jak to wyglądało u ojca.
Ja przeczytałam cały wątek i mam jedno pytanie do Swietowita, bo może to ważne. Czy miałeś możliwość porozmawiać z kimś z rodziny, na przykład z matką albo rodzeństwem, o tych książkach zanim je wzięłeś? Chodzi mi o to, czy ktoś inny je przeglądał wcześniej i może coś przestawiał nie mówiąc ci o tym. To nie byłoby nic złośliwego, po prostu mogło się zdarzyć.
Matka nie żyje od dawna, ojciec był sam. Siostra pomogła mi przy przewożeniu kartonów ale do biblioteczki nie sięgała, pamiętam że pytałem czy chce jakieś książki i powiedziała że nie. Nie sądzę żeby coś przestawiała.
Swietowit, a siostra wie o tych przesunięciach? Rozmawiałeś z nią o tym? Nie mówię że ona cokolwiek zrobiła, ale może ona też miała jakieś doświadczenia z tymi rzeczami po ojcu, jakiś sen o nim albo coś co ją niepokoi. Żałoba jest różna u różnych osób i czasem bliscy mają podobne doświadczenia a nie wiedzą o tym nawzajem.
Chcę się zatrzymać na tym co napisał Swietowit, bo to jest ważne zdanie. Boisz się reakcji siostry, boisz się że uzna że coś jest z tobą nie tak. To mówi coś o tym jak sam do siebie patrzysz w tej sytuacji, czy sam siebie traktujesz poważnie w tej sprawie? Bo na forum piszesz spokojnie i rzeczowo, ale może gdzieś masz poczucie że to głupie albo że jesteś przewrażliwiony. Nie musisz odpowiadać, ale warto żebyś o tym pomyślał zanim zdecydujesz co dalej z tymi książkami chcesz zrobić.
Swietowit, zatrzymuję się przy tym zdaniu bo ono naprawdę coś mówi. Boisz się reakcji siostry bo ona jest racjonalna i mogłaby się zmartwiać o ciebie, nie o duchy. Ale zauważ co z tego wynika - sam siebie już trochę postawiłeś po stronie tych co 'nie są racjonalni'. To jest ważne. Nie mówię że masz rację albo nie masz, mówię że zanim pójdziesz dalej z jakąkolwiek interpretacją tych książek, warto sprawdzić czy nie filtrujesz własnych obserwacji przez lęk przed oceną. To naprawdę wpływa na to co i jak zauważamy.
A mnie intryguje inna rzecz. Swietowit powiedział że nie sięga często do tej biblioteczki, że to nie są jego codzienne książki. Czyli zmiany zauważa po dłuższej przerwie. Czy to nie otwiera opcji że coś zmienił się przy jakiejś jednej okazji kiedy jednak tam był, a nie pamięta? I to się odkłada w czasie? Bo to by tłumaczyło dlaczego masz wrażenie że to dzieje się 'nocami' - po prostu nie ma ciągłości obserwacji.
To z tym Chandlerem na podłodze to jest jednak kluczowy punkt. Bo co innego ksiązki na półce w innej kolejnosci, a co innego ksiązka ktora lezy na podlodze. To drugie jest jakims zdarzeniem, nie dryfowaniem. Swietowit, byłeś w stanie sprawdzic kiedy to ostatni raz byłeś przy tej polce przed tym jak go znalazłes?
Hej, mam jedno pytanie które mi siedzi od jakiegoś czasu. Te książki ojca, to były konkretne gatunki? Bo wcześniej ktoś wspomniał coś o kryminałach, Chandler to akurat kryminał. Ale czy był jakiś ogólny wzorzec, historia, literatura faktu, coś bardziej osobistego? Bo może nie chodzi o to że ktoś je czyta, tylko o to co je łączy i co mogło mieć dla ojca znaczenie.
Geomanta03, to jest ciekawe pytanie ale trochę zakładasz z góry że jest jakaś 'wola' stojąca za wyborem. A co jeśli to czysto losowe? Że akurat ta jedna książka wypadła albo się przesunęła i my szukamy znaczenia w czymś co go nie ma?
Swietowit, wróćmy do tej dokumentacji na chwilę. Mówiłam żebyś zapisywał też swój stan kiedy to zauważasz. I mam do ciebie jedno pytanie w związku z tym co piszesz o siostrze. Czy w momentach kiedy odkrywałeś te przesunięcia, byłeś akurat po jakimś trudniejszym czasie, myślałeś więcej o ojcu? Nie sugeruję że to twoja wina ani że cokolwiek projektujesz, po prostu chcę wiedzieć czy jest jakaś powtarzalna okoliczność.
To jest ważna informacja ta o telefonie z siostrą przed jednym z tych odkryć. Nie dlatego ze to cokolwiek tłumaczy samo w sobie, ale dlatego ze pokazuje że te zdarzenia nie dzieją sie w próżni. Swietowit, czy ten telefon był przed czy po tym jak zobaczyłeś zmianę? Kolejność ma znaczenie.
Mam trochę inne podejście do tego wszystkiego. Nie chodzi mi o to żeby kłócić się o mechanizmy, ale ojciec Swietowita zostawił te ksiązki, to były jego rzeczy. Rzeczy przesiąkają energią osoby. To nie jest bajka, to jest coś co jest zapisane w tradycji pracy z przedmiotami. Nie twierdzę że to wyjaśnienie z góry na dół, ale warto to uwzględnić.
Ja bym tu jeszcze dorzuciła jedną rzecz którą się pomija. Skoro to są ksiazki ojca i Swietowit je sprowadził do siebie po jego odejściu, to warto zapytać czy w ogóle był gotowy je przyjąć do swojej przestrzeni. Żałoba ma swoje etapy i czasem ciało i otoczenie reagują zanim głowa to przetworzy. Nie mówię że to wyjaśnienie paranormalne ani że nie, mówię że jest jeszcze taki poziom do wzięcia pod uwagę.
Swietowit, wróćmy do siostry na chwilę bo to mi nie daje spokoju. Powiedziałeś że się boisz jej reakcji. Ale ona też straciła ojca. Może ona też ma jakieś swoje doświadczenia z tym i po prostu nie powiedziała, z tego samego powodu co ty tu nam na początku? Zastanawiam sie czy rozmowa z nia o czymkolwiek związanym z ojcem, nawet nie o książkach, mogłaby cos dać.
