To 'nie było dokończone' brzmi znajomo. Niektórzy mówią, że tego rodzaju kontakt, jeśli był kontaktem, zostawia właśnie takie poczucie otwartej klamry. Jakby coś zostało powiedziane do połowy albo zostawione celowo. Norbert, czy ten gość cokolwiek powiedział podczas tej pół godziny, jakiś temat, który cię zaskoczył albo który wracał do ciebie potem?
Tak, coś powiedział. Właśnie o tym chciałem wspomnieć, ale jakoś to odchodziło na bok. Powiedział coś w stylu, że tu jest dobrze, że rzadko trafia się takie miejsce. Nie pamiętam dokładnych słów, ale takie było ogólne wrażenie. Jakby oceniał to mieszkanie. To mnie w tej chwili trochę uderzyło, ale wtedy nie przywiązałem do tego wagi.
Oceniał miejsce. Norbert, to jest ważne. Czy mówił to do ciebie bezpośrednio, czy raczej tak, jakby mówił do siebie albo do powietrza?
Moment, bo zaczynam się gubić. Co konkretnie Norbert z nim robił przez te pół godziny? Siedzieli, rozmawiali, co? Bo to jakoś umknęło i wróciłem do tego dopiero teraz.
Głównie siedzieliśmy, trochę rozmawialiśmy. Nie pamiętam o czym dokładnie, ale to był taki normalny small talk imprezowy. Nic nadzwyczajnego w treści. Może właśnie to jest dziwne, że nie pamiętam co mówił, ale pamiętam jak wyglądał.
To jest ciekawe i trochę niepokojące. Pamiętasz wygląd, ale nie treść rozmowy. Czy to może znaczyć, że treść w ogóle nie istniała w sposób, który mógłbyś zarejestrować normalnie? Pytam serio, nie sugeruję, że coś ci się wydawało.
Norbert, a ten gość coś pił albo jadł podczas tej imprezy? Wiem, że to głupie pytanie, ale jak o tym myślę, to zastanawiam się czy w ogóle wykonywał normalne czynności.
To jest jeden z tych szczegółów, które zawsze pojawiają się w podobnych relacjach. Brak jedzenia, brak picia. Oczywiście samo w sobie nic nie dowodzi, bo ktoś mógł po prostu nie być spragniony, ale jednak. Norbert, czy pamiętasz, żeby wstał po coś? Podszedł do stołu, cokolwiek?
Siedzący przez pół godziny, nie pije, nie je, ocenia miejsce, a nie ludzi, znika bez wyjścia drzwiami. Norbert, muszę cię zapytać wprost, czy w ogóle czułeś się w jego obecności normalnie? Nie chodzi mi o lęk, ale o to, czy coś w twoim ciele reagowało na niego inaczej niż na innych gości?
Chłód i lokalizacja wrażenia, to ważne. Czy to było po stronie, po której siedział? Czy ogólnie, tak jakby temperatura w całym pomieszczeniu spadła?
Norbert, nie musisz teraz odpowiadać jeśli nie jesteś pewien, bo fałszywe wspomnienie też jest możliwe przy takim poziomie skupienia na szczegółach. Ale jeśli naprawdę czułeś chłód z konkretnej strony, to jest to jeden z tych punktów, który warto zanotować zanim zaczniesz sam siebie przekonywać.
Chłód był po jego stronie. Teraz jak to mówię, to brzmi dziwnie, ale tak, to nie była ogólna temperatura pokoju. To było jakby lokalnie, tam gdzie siedział. Jakby ktoś przystawił zimną szybę z jednej strony.
To jest bardzo istotny szczegół. Lokalne obniżenie temperatury obok konkretnej osoby to coś innego niż przeciąg czy klimatyzacja. Czy ktokolwiek inny w pobliżu, poza tobą, mógł to poczuć? Czy ktoś siedział z drugiej jego strony?
Hej, ale zaraz. Skoro był na uboczu, to skąd w ogóle wiedziałeś, że to gość imprezy, a nie ktoś, kto przypadkowo wszedł? Były jakieś drzwi blisko tego miejsca?
Ten chłód z jednej strony, to jest szczegół, który pojawia się w bardzo podobnych opisach. Nie mówię, że to dowód, ale w relacjach o obecnościach fizycznych, o tak zwanych manifestacjach gęstych, ta asymetria temperatury jest opisywana dość regularnie. Norbert, czy ten chłód zniknął od razu po tym, jak go nie było, czy stopniowo?
Brak punktu przejścia to jest bardzo ważna informacja, i to w obie strony. Nie ma momentu pojawienia, nie ma momentu zniknięcia, jest tylko taki odcinek czasu, w którym był. Czy podczas tej imprezy w ogóle trzeźwiałeś, byłeś zmęczony, może zasypiałeś chwilowo?
Segmenty pamięci, to jest coś, o czym czytałem przy opisach kontaktów z tzw. gośćmi progowymi. Jest nawet taka kategoria w starszych tekstach anglojęzycznych, threshold visitors, obecności, które pojawiają się w miejscach i momentach przejścia i nie zostawiają normalnego śladu w ciągłości wspomnień. Norbert, ta impreza była u ciebie czy u kogoś innego?
A ten znajomy, co wynajmuje mieszkanie, też był na tej imprezie? I też nie pamięta tego gościa?
To jest ta warstwa, do której wciąż wracam. Gospodarz, który zna wszystkich i nie pamięta obcego gościa, to jest mocniejszy argument niż chłód czy brak picia. Chłód można wytłumaczyć, luki w pamięci można wytłumaczyć, ale gospodarz, który nie wie, kto był u niego w mieszkaniu, to wymaga wyjaśnienia. Norbert, czy pytałeś go bezpośrednio, czy po prostu sprawdziłeś, że nie reaguje na opis?
A czy ten gość w ogóle coś mówił o sobie? Jak się przedstawił, skąd jest, czy coś takiego? Bo tu ciągle rozmawiamy o tym, że rozmawialiście, ale nie padło, co właściwie było tematem.
To, co opisujesz z tą pamięcią, jest naprawdę charakterystyczne. Nie brak pamięci jako taki, tylko ta specyficzna struktura, wrażenie bez treści. To nie jest typowe dla zwykłego zapomnienia, gdzie po prostu nie pamiętasz. Tu jest coś innego, jakby ślad formy bez śladu zawartości. Czy to dotyczy tylko słów, czy też jego wyglądu?
To odwrócenie jest ważne. Obecności, które są opisywane jako częściowe, często zostawiają właśnie taki ślad, obraz fizyczny jest względnie wyraźny, bo jest niejako projekcją na poziomie zmysłowym, ale treść komunikatu, słowa, sens, nie trafiają do pamięci długotrwałej w normalny sposób. Igorek, czy ty spotykałeś opisy z tym wzorcem?
Postawię je za ciebie. Zmęczenie i alkohol tłumaczą lukę w pamięci i brak wyraźnego końca rozmowy. Chłód z jednej strony można wytłumaczyć przeciągiem albo klimatyzacją. Ale co tłumaczy to, że gospodarz, który zna wszystkich swoich gości, nie pamięta obcej osoby i nie potrafi jej przypisać do nikogo? To jest ten element, który zostaje po odrzuceniu wszystkich prostych wyjaśnień.
I tu wracamy do punktu wyjścia. Mamy szczegół, którego nie da się łatwo zbyć, czyli niewidzialność dla kogoś, kto powinien był zobaczyć. To nie jest kwestia magii ani teorii, to jest konkretna obserwacja. Norbert, czy rozmawiałeś z tym znajomym na spokojnie, po czasie, czy tylko zapytałeś w biegu?
Czyli zaprzeczenie było natychmiastowe. To jest ważny szczegół, bo gdyby po prostu nie pamiętał, pewnie by się zawahał albo powiedział 'nie wiem, może'. A tak brzmi jak ktoś, kto nie ma żadnego śladu tej osoby w pamięci.
Pytanie było bezpośrednie. Powiedziałem mniej więcej: 'słuchaj, był u ciebie ktoś, kogo nie znałem, taki wysoki facet w szarej bluzie'. I on powiedział, że nie wie, o kogo mi chodzi. Nie 'nie było', tylko 'nie wiem, o kogo ci chodzi'. To chyba ważna różnica.
Tak, to jest różnica. 'Nie wiem, o kogo ci chodzi' sugeruje, że nie ma żadnego obrazu, do którego mógłby dopasować opis. Jakby opis nie pasował do nikogo, kto w ogóle istnieje w jego pamięci z tej nocy.
