A opisałeś go dokładniej? Bo 'wysoki facet w szarej bluzie' to dość ogólne. Czy gospodarz mógł po prostu nie skojarzyć opisu z kimś konkretnym, kogo zna?
Ten moment, gdy gospodarz zaczyna kwestionować miejsce, jest dla mnie ważniejszy niż sama odpowiedź. To znaczy, że nie mógł dopasować tej osoby do żadnej sceny z imprezy, więc jego umysł zasugerował błąd miejsca. To jest ciekawa reakcja obronna.
Chcę wrócić do czegoś, bo to nie padło wprost. Norbert, czy ty sam próbowałeś go potem jakoś zidentyfikować? Sprawdzić, czy ktoś z zaproszonych przyprowadził go ze sobą, zapytać znajomych po kolei?
I ta, która była przy stole przez cały czas, też go nie pamięta? To już jest coś, czego nie da się zbagatelizować. Czy ona próbowała sobie przypomnieć, czy od razu stwierdziła, że nie wie?
To słowo 'mgła' jest bardzo wymowne. Szczególnie jeśli pojawia się u kogoś, kto spędził wieczór przy tym samym stole. Czy ona piła tego wieczoru dużo?
Więc mamy trzy osoby z różnym stopniem 'zamazania' tego człowieka. Ty masz go dość wyraźnie wizualnie, ale bez słów. Gospodarz nie ma nic. Kobieta przy stole ma mgłę. To jest spójny obraz, tylko każda osoba na innym poziomie zatarcia. Jakby odległość od centrum zdarzenia przekładała się na głębokość śladu.
To eliminuje jeden z najczęstszych mechanizmów grupowego zapominania. Jeśli odpowiadały niezależnie i ich relacje są zbieżne, to nie jest efekt rozmowy między nimi. To jest bardziej niepokojące niż gdyby się wcześniej naradzały.
Chcę dopytać o jedno. Norbert, ta kobieta przy stole, czy reagowała na niego normalnie wtedy, kiedy on siedział? Tzn. czy widziałeś, żeby na niego patrzyła, może się do niego odwróciła, cokolwiek?
Ten detal jest kluczowy. Jeśli kobieta siedziała w odległości powiedzmy metra i był normalny poziom hałasu imprezy, to powinna go słyszeć i widzieć. Brak reakcji z jej strony na obecność tej osoby byłby już bardzo znaczący. Ale skoro nie wiesz, czy reagowała, to mamy lukę.
Ten opis jest bardzo specyficzny. 'Jakby reszta była w tle' to nie jest standardowy opis nawet absorbującej rozmowy. Normalnie nawet kiedy jesteś skupiony na kimś, otoczenie gdzieś tam jest. Czy masz poczucie, że to zwężenie uwagi było naturalne, czy jakieś inne?
To co Norbert opisuje przypomina pewien stan, który w różnych tradycjach opisuje się jako chwilowe 'wyłączenie' z przestrzeni. Nie chodzi o trans ani nic dramatycznego, raczej o specyficzną zmianę percepcji otoczenia. Pytanie, czy ta zmiana była po twojej stronie, czy coś ją inicjowało zewnętrznie.
Zanim pójdziemy dalej w tym kierunku, chcę się upewnić, że dobrze rozumiem chronologię. Norbert, ta rozmowa trwała pół godziny, a potem co, ta osoba po prostu wstała i wyszła? Jak to się skończyło?
Brak momentu wyjścia to nie jest rzadki element takich relacji. W wielu opisach podobnych spotkań, które znam, ta osoba po prostu przestaje być obecna bez wyraźnego gestu odejścia. Jakby obecność się rozpuszczała, a nie kończyła ruchem. To dość charakterystyczny wzorzec.
Chcę dodać jedno pytanie, które jeszcze nie padło. Norbert, jak się czułeś po tej rozmowie? Mam na myśli bezpośrednio po, kiedy już siedziałeś z kimś innym. Czy było coś w twoim samopoczuciu, nastroju, energii, co odbiegało od reszty wieczoru?
To zamroczenie po rozmowie jest ważnym szczegółem. Norbert, czy próbowałeś sobie przypomnieć, o czym właściwie rozmawialiście? Mam na myśli treść, konkretne tematy, zdania. Bo jedno to wiedzieć, że była rozmowa, a drugie to co z niej zostało.
Wrażenie bez treści to klasyczny element pewnego rodzaju doświadczeń granicznych. Ale zanim pójdę dalej, chcę zapytać wprost: czy w tym zamroczeniu, które opisujesz, byłeś bardziej rozluźniony, spokojny, czy raczej zdezorientowany? To dwa bardzo różne stany i prowadzą do różnych wniosków.
Zostańmy chwilę przy tym braku treści rozmowy. Norbert mówi, że zostało wrażenie ważności. To jest specyficzne, bo normalnie nawet jeśli zapominamy szczegóły, zostaje jakiś temat, jakieś słowo klucz. Czy ktoś z was miał kiedyś podobne doświadczenie z rozmową, po której dosłownie nic nie zostało poza samym faktem jej istnienia?
Wróćmy do kwestii, która moim zdaniem jest kluczem do całości. Mamy trzy osoby, które nie pamiętają tej postaci. Ale nie wiemy, czy któraś z nich w trakcie wieczoru wykazała jakikolwiek ślad reakcji na niego. Norbert mówi, że nie obserwował. Czy po imprezie, kiedy pytałeś tych ludzi, ktoś powiedział cokolwiek w stylu 'nie pamiętam, ale coś mi mówi, że coś tam było'? Jakaś szczątkowa reakcja?
