Dziewczyny (i panowie), muszę się podzielić bo sama nie wiem co o tym myśleć. Mój siostrzeniec ma 3 latka i od jakiegoś czasu śpiewa piosenkę, której kompletnie nikt go nie uczył. Nie z bajek, nie z radia, nic z tego co normalnie leci w domu. Melodia jest taka… stara, smutna, i słowa też dziwne, nie pasują do dziecięcych piosenek. Zapytałam jego mamę czy może gdzieś to słyszał, ona twierdzi że nie. Pyta go skąd to zna, a on mówi że 'od zawsze'. Małe dziecko mówi 'od zawsze'. Mnie ciarki przeszły po plecach jak to usłyszałam. Czy to może być jakiś ślad poprzedniego życia? Ktoś miał coś podobnego?
O matko, to brzmi niesamowicie!! Czytałam o tym że małe dzieci do ok 5-6 roku życia mają jeszcze 'otwartą zasłone' między tym życiem a poprzednim, i że właśnie wtedy mogą pamiętac rzeczy których logicznie pamietac nie powinny. Piosenki, miejsca, ludzi. Potem to zanika jak sie rozwijają. Czy mozna jakoś nagrać tego malca jak śpiewa? Bo bardzo chciałabym posłuchać jak ta melodia brzmi 🙂
Zanim wszyscy rzucimy się z teorią reinkarnacji, warto dopytać o kilka rzeczy. Ile dokładnie ma lat ten chłopiec? Skąd pewność, że nie mógł usłyszeć tej melodii np. w tle, przy kimś starszym w rodzinie, w telewizji, gdzieś na spacerze? Dzieci rejestrują dźwięki zupełnie inaczej niż dorośli, mózg małego dziecka jest jak gąbka i absorbuje fragmenty melodii nawet gdy pozornie nie słucha. To nie znaczy, że od razu wykluczam inne wyjaśnienie, ale najpierw sprawdziłbym te zwykłe możliwości.
No ale przecież jakby to usłyszał gdzieś w tle to by śpiewał jakiś jeden wers a nie całą piosenkę ze słowami? Serio pytam, nie znam się za bardzo ale wydaje mi się że to co pisze Oksanka63 brzmi dziwnie nawet jak na małe dziecko
No to klasyczna pamięnć miedzzyżyciowa, nie ma co się nad tym rozwodziś. Czytałem że jak dziecko śpiewa stare piosenki albo zna miejsca których nie widziało to ZAWSZE jest to reinkarnacja. Stevenson zresztą to udowodnił naukowo więc nie ma dyskusji. Polecam od razu zapisać wszystko co mówi bo do 7 roku życia to zaniknie i stracicie materiał
Zgadzam się z Wisią że trzeba to sprawdzić od podstaw. Sama bym tak zrobiła. Poza tym dzieci w tym wieku mają wyobraźnię która nieraz przeraża dorosłych, wymyślają całe historie, postacie, piosenki. Nie mówię że tak jest w tym przypadku, ale to też możliwość której nie wolno odrzucać. Oksanka, a czy to dziecko ma może wymyślonych przyjaciół, opowiada o jakichś 'dawnych' miejscach albo ludziach?
Henryk. To imię nie jest przypadkowe. Stare imię, nie takie co teraz dzieci noszą. Kiedy mały mówi o tym Henryku, czy opisuje jak wygląda, ile ma lat, skąd pochodzi? To może być właśnie ten klucz do zrozumienia skąd ta melodia.
Przepraszam że się wtrącam, jestem tu stosunkowo nowa, ale to mnie bardzo zaintrygowało. Jak się w ogóle sprawdza takie rzeczy? Czy jest jakiś sposób żeby dowiedzieć się czy dziecko naprawdę pamięta coś z poprzedniego życia czy to tylko wyobraźnia? Pytam bo mam małą córeczkę i też czasem mówi rzeczy które mnie zastanawiają…
Na to pytanie Piwoniowej odpowiem bo jest ważne. Stevenson wypracował pewien protokół: notuje się wszystko co dziecko mówi zanim cokolwiek się sprawdza, bez sugerowania, bez pytań naprowadzających. Potem próbuje się zweryfikować szczegóły niezależnie. Problem polega na tym, że większość ludzi robi odwrotnie, najpierw doszukuje się potwierdzenia, potem to 'weryfikuje'. To dlatego tak trudno to rzetelnie ocenić. Nie mówię że zjawisko nie istnieje, mówię że metoda badania jest kluczowa.
Mam trochę podobną historię. Mój bratanek jak miał ze 4 lata nagle zaczął opisywać dom którego nigdy nie widział, z piecem kaflowym i sienią. Mieszkali zawsze w bloku. Teraz ma 12 lat i nic z tego nie pamięta, mówi że nie wie o czym mówimy. Właśnie tak jak Macierzanka pisała, to zanika. Więc Oksanka, serio warto teraz notować wszystko bo za kilka lat to dziecko samo może już nie pamiętać.
Hej, to brzmi ciekawie ale mam pytanie do tych co wierzą w reinkarnację, skąd wiadomo że to nie jest po prostu jakiś duch który wpływa na dziecko, a nie pamięć własnego poprzedniego życia? Bo to są dwa różne wyjaśnienia i obydwa nadprzyrodzone, a czytałem że dzieci są podatniejsze na kontakt z duchami. Jak to rozróżnić?
To bardzo dobre pytanie i niewielu się nad tym zastanawia. W teorii reinkarnacji dziecko JEST tą dawną duszą, więc emocje są jego własne. Przy kontakcie z duchem z zewnątrz dziecko zachowuje się inaczej, jakby przekazywało komunikat kogoś obcego, jest bardziej zdystansowane albo wręcz przestraszone. Oksanka, jak ten malec wygląda gdy śpiewa tę piosenkę? Czy jest w tym jakiś smutek, który wygląda jakby był jego własny, czy raczej jakby mówił coś co mu ktoś podpowiada?
Duchy dzieci nie nawiedzają, bo mają za słabą energie zeby sie z nimi łączyć, natura ich chroni. To jest fundamentalna zasada. Poza tym piosenka o kobiecie przy oknie to prawie na pewno II wojna, dużo dusz z tamtych czasów szuka jeszcze swojej drogi. Bede szczery, tutaj trzeba by zrobic oczyszczenie energetyczne mieszkania żeby nie było wątpliwości
ojej to naprawde niesamowite! mam pytanko bo troche nie rozumiem, czym rożni sie reinkarnacja od tego ze duch po prostu odwiedza dziecko? bo jak Felicja pisała o tym zdystansowaniu to ja bym nie umiała tego rozrożnic u małego dziecka, one i tak czasem zachowują sie dziwnie 😀 a Oksanka jak często to się zdaża to spiowanie? codziennie czy tak od czasu do czasu?
odpowiadam na kilka pytań naraz bo dużo się dzieje 🙂 Henryk wg malca to 'stary pan' i 'ma wąsy'. Benedyk i Felicja, bardzo dobre pytanie o rozróżnienie, bo on śpiewając robi właśnie tę smutną minę jakby to JEGO smutek był, nie jakby coś recytował. Howlitka, śpiewa to co kilka dni, nie codziennie, raczej jak jest sam albo przed snem. I jeszcze jedno, zapomniałam napisać, raz podobno powiedział do mamy 'pamiętam jak byłem duży'. Mama pomyślała że żartuje.
Ten Henryk z wąsami to mnie zatrzymał. Serio, bo dzieci jak wymyślają przyjaciół, to zazwyczaj rówieśnicy, zwierzęta, postaci z bajek. 'Stary pan z wąsami' to bardzo konkretny obraz, bardzo niezabawowy. Oksanka, a czy ten chłopiec mówi o Henryku jak o kimś kto żyje, czy raczej jak o kimś kto 'był'? To ważne rozróżnienie.
No właśnie mówiłem że duchy dzieci nie nawiedzają a tu się potwierdzą, stary pan to duch z poprzedniej epoki a nie jakis wymyslony kolega. Henryk to imie z lat 30-40tych, znam sie na tym. Jestem pewny ze to ktos kto zginol w wojnie i szuka kontaktu przez dziecko bo dzieci maja otwarte kanaly energetyczne których dorosli juz nie mają
Wróćmy do sedna, bo ta rozmowa zaczyna się kręcić. To co opisuje Oksanka, ta smutna mina przy śpiewaniu, ten Henryk jako 'stary pan', to brzmi spójnie. Przy przypadkach które znam z literatury, dzieci które mają kontakt zewnętrzny zazwyczaj mówią o tej postaci z dystansem, trochę jak o kimś obcym. A te co przeżywają własną pamięć, reagują emocjonalnie właśnie tak jak ten malec. Wzruszają się, milkną, robią takie miny jakby coś bolało.
Felicja, to jest dla mnie super ważne rozróżnienie, bo serio nie wiedziałam że w ogóle można to od siebie odróżnić. Ale mam pytanie, czy ta smutna mina może być też po prostu dlatego, że dziecko widzi że dorośli reagują dziwnie jak śpiewa? Dzieci są bardzo wyczulone na reakcje rodziców, może on po prostu wyczuwa że to jest 'poważna' piosenka i zachowuje się odpowiednio?
ale chwila, Oksanka pisała że on śpiewał ZANIM ktokolwiek zwrócił uwagę, czyli ta pierwsza reakcja dorosłych była zaskoczona. Skoro tak, to nie mógł się tego zachowania nauczyć wcześniej, bo nikt mu wcześniej nie dawał sygnałów że to ważne. Chyba że źle rozumiem?
Bogus ma rację, mama mówi że zobaczyła go jak śpiewał sam na sali, po cichu, i dopiero wtedy podeszła. On nie wiedział że była obserwowany. Ta mina to nie był spektakl, ona to opisuje tak że aż jej ciarki przeszły jak mi mówiła. Co do Krystynki pytania, on mówi o Henryku jakby żył, mówi 'Henryk MI powiedział' albo 'pójdę powiedzieć Henrykowi', czyli czas teraźniejszy. Ale nigdy nie opisuje żeby z nim gdzieś chodził ani żeby był w domu.
Czas teraźniejszy ale bez fizycznej obecności. To jest właśnie ta granica, którą dzieci czują inaczej niż my. Dla niego Henryk po prostu jest, gdzieś, w jakimś wymiarze który dla malca jest tak samo realny jak kuchnia czy ogród. Nie rozróżnia 'tu' od 'tam' tak jak my.
Hej, chcę wrócić do kwestii słów tej piosenki bo to jest kluczowe, a trochę nam uciekło. 'Kobieta co czeka przy oknie', 'jesień'. Próbowałam sobie przypomnieć czy coś takiego jest w repertuarze przedwojennym albo wojennym. Znacie może kogoś kto zna się na starych piosenkach, mógłby rozpoznać melodię albo słowa? Gdyby udało się zidentyfikować konkretny utwór, to byłby ogromny krok.
To co mówisz Jagodzianka ma sens, ale jak zidentyfikować piosenkę której nikt nie zna słów? Mama próbowała nagrać ale on nie śpiewa na żądanie, tak Oksanka pisała. Może dałoby się go jakoś nagrać niepostrzeżenie? Wiem że to trochę dziwnie brzmi w stosunku do dziecka ale gdyby mama miała dyktafon albo telefon z boku…
Pytanie czy w ogóle warto iść w stronę identyfikacji piosenki. Bo nawet jeśli się ją znajdzie, to co to udowadnia? Że ktoś mógł ją śpiewać w domu albo w radiu, i dziecko usłyszało. Mam wrażenie że idziemy drogą potwierdzania hipotezy zamiast jej testowania.
przepraszam że sie wtrące, czytam ten watek od poczatku i troche sie gubię, czy ktos moze powiedziec jak sie w ogole sprawdza czy dziecko ma pamiec z poprzedniego zycia? bo jak mowicie o 'protokole' to brzmi powazanie ale nie wiem co to znaczy w praktyce
ale jak rodzic ma nie pytac narowadzajaco to jak on sie w ogole ma dowiedzec wiecej? bo jak dziecko samo z siebie nie powie to nic sie nie dowiemy, a jak pyta to juz 'sugeruje'. to jest troche bez wyjscia nie?
