ja mam inne pytanie do zimna. czy twój mąż też to czuje czy tylko ty? bo jeśli tylko ty, to może chodzić o wrażliwość, a nie o obiektywną zmianę temperatury w tym miejscu
Blanko, posłuchaj, masz teraz tyle rzeczy do sprawdzenia naraz że ci się pewnie miesza. może zacznij od tego co najprostsze: zapytaj męża o zimno, postaw poziomnicę jeśli macie w domu, i przez kilka nocy zanotuj DOKŁADNĄ godzinę kiedy się budzisz i widzisz otwarte drzwi. nie z pamięci, tylko od razu jak zobaczysz. trzy noce, trzy godziny. i wróć tu z tym.
to co mówi Zaza to jedyna sensowna propozycja w tym wątku od dłuższego czasu. dane, nie interpretacje. i dodam jedno: nie mów mężowi dlaczego piszesz godziny, bo jak powie żebyś przestała się ekscytować to wyrzucisz notes przez okno 🙂
zgadzam się z notowaniem godzin, ale chciałabym wrócić na chwilę do postaci ze snów. Blanko mówiła że miała wyciągnięte ręce, niepokój bez strachu, i to trwa pół roku. czy od tamtej pory sny się zmieniały? ta postać robi coraz więcej, mniej, jest bliżej?
też chciałam o to zapytać ale się bałam że odejdziemy za daleko od szafy. choć chyba jedno i drugie jest ze sobą powiązane w tej historii, nie?
Powiązanie snów z fizycznym zjawiskiem w mieszkaniu jest możliwe na kilku poziomach. Jeden to zwykła psychologia: jakaś nierozwiązana sprawa emocjonalna generuje napięcie, które wyraża się i w snach i w tym jak postrzegamy otoczenie w nocy, łącznie z zimnem i wrażeniem obserwowania. Drugi to rzeczywiście kontakt. Nie wykluczam żadnej z tych dróg, ale żeby rozróżnić trzeba wiedzieć więcej. Blanko, czy ta postać ze snów przypomina ci kogokolwiek? Chociażby sylwetką, kolorem włosów, sposobem stania?
niewyraźna postać w snach to nie jest żaden dowód na nic. mózg produkuje archetypy, Pustelka już to wspominała wcześniej przez Junga. stara kobieta z wyciągniętymi rękami to jeden z najbardziej klasycznych archetypów jakie mamy, pojawia się w setkach kultur jako symbol przekazu, ostrzeżenia albo po prostu jako projekcja naszego wewnętrznego głosu. zanim zaczniemy szukać ducha konkretnej osoby, może warto zastanowić się co Blanka sama przeżywa od pół roku
jest jeszcze jedna rzecz na którą nikt nie zwrócił uwagi. pół roku temu mógł się też zmienić jakiś cykl astrologiczny, nie w sensie że to bezpośrednia przyczyna, ale że pewne konfiguracje otwierają wrażliwość na rzeczy które wcześniej były zamknięte. Blanko, znasz swój ascendent albo datę urodzenia? nie musisz dawać tu wszystkiego, ale jeśli chcesz mogę się orientacyjnie zerknąć
no to już naprawdę odpłynęliśmy. ascendent a otwierające się drzwi szafy.
dobra, wracam bo przez chwilę myślałam że odejdziemy za bardzo od tematu, ale to chyba ważne. Sulislaw05 to co powiedziałeś o języku, o tym że astrologia, fizjologia i psychologia mówią o tym samym tylko inaczej… to mi jakoś kliknęło. bo ja naprawdę nie wiem czy to co czuję przy tej szafie jest moje czy zewnętrzne. po prostu nie wiem i chyba dlatego piszę tutaj a nie gdzieś indziej
Blanko, i to jest chyba najuczciwsza rzecz jaką powiedziałaś w tym wątku. to 'nie wiem' jest ważne. bo właśnie przy tej szafie - cały czas wracamy do niej a nie do snów, nie do zimna, właśnie do tej szafy która się otwiera - czy był kiedyś moment kiedy świadomie przy niej stanęłaś w nocy i po prostu patrzyłaś? nie sprawdzałaś zawiasów, nie zamykałaś, tylko stałaś?
dobre pytanie Jola. bo jedno to odczuc cos mimowolnie, drugie to swiadomie sie temu 'wystawic'. Blanko?
no i tu jest sedno. Blanko unika konfrontacji z tym zjawiskiem i jednocześnie pyta co to jest. to się trochę wyklucza, nie? nie mówię tego złośliwie, sama bym pewnie tak samo reagowała, ale zanim zaczniemy gdybać o naturze tego co się dzieje, może warto żebyś po prostu pewnej nocy… zostałaś przy tej szafie przez chwilę. z zegarkiem. i popatrzyła
Sliwkowa ma rację i to jest pierwsza naprawdę sensowna rada od wielu postów. obserwacja, dane, czas. reszta to spekulacja bez podstaw
tylko że stanie przy szafie w środku nocy kiedy masz już to zagęszczenie i uczucie że ktoś patrzy, to nie jest takie proste jak się pisze. łatwo powiedzieć 'zostań i patrz'. Blanko, jakbyś chciała to zrobić, to polecam żebyś miała przy sobie coś co daje ci poczucie bezpieczeństwa. kamień, medalik, cokolwiek w co wierzysz. serio to pomaga
wróćmy na chwilę do tego co Blanko mówiła o zimnie, bo mi to nie daje spokoju. powiedziała że jest 'trochę chłodniej, przynajmniej mi się tak wydaje'. to jest kluczowe zastrzeżenie. Blanko, czy to zimno masz wrażenie że pochodzi ze środka szafy, z okolic podłogi, od góry? czy jest po prostu dookoła?
i to jest plan! telefon, latarka i notes. godzina, temperatura subiektywna, czy szafa była otwarta do końca czy tylko uchylona, i jak długo zanim wróciłaś do łóżka. jak zbierzesz z pięć takich notatek to będziemy mieć z czym pracować. a teraz wszyscy tylko gdybamy w próżni, łącznie ze mną
a mogę zapytać o coś może głupiego - ta szafa, czy jest tam coś konkretnego? jakieś stare rzeczy, może po kimś, może coś co dostałaś z zewnątrz? bo w kilku wątkach które czytałam ludzie mówili że przedmioty mogą przyciągać albo trzymać… coś. i zawsze pytano o zawartość
szafa jest rzeczywiście stara, była w mieszkaniu kiedy się wprowadzaliśmy, nie jest nasza. a w środku mamy ubrania, pościel i na górze jakieś pudełka z rzeczami których dawno nie ruszałam. nie sprawdzałam co dokładnie tam jest od… bardzo dawna. może od przeprowadzki
pudełka których dawno nie ruszałaś… i szafa nie jest wasza… to naraz kilka rzeczy które brzmią znacząco. Blanko, a wiesz kto mieszkał tu przed wami?
właśnie, to jest bardzo ważne kto był wcześniej! bo jak szafa stoi tam od lat i ma swoją historię to może nieść ze sobą różne rzeczy. miałam kiedyś podobną sytuację z komodą po babci sąsiadki i okazało się że kobieta umarła przy tej komodzie, dosłownie obok niej. potem były cuda. wystarczyło ją wystawić i spokój
to jest stary dylemat na tym forum i wrócimy do niego za sto postów jeśli nie wrócimy do Blanki. Blanko, to co mówiłaś o pudełkach których nie ruszałaś od przeprowadzki, to kiedy to było? bo czas zamieszkania kontra czas kiedy zaczęły się otwarcia szafy może być ważny
dobra, odpowiadam Syriance i wszystkim którzy pytali o czas. przeprowadzka była jakieś dwa lata temu. i teraz jak o tym myślę, to te otwierające się drzwi zaczęły się chyba po kilku miesiącach od wprowadzenia, nie od razu. czy to coś zmienia?
to zmienia sporo! bo jeśli nie od razu, to albo coś się 'przebudziło' z czasem, albo coś do tej szafy trafiło w międzyczasie. Blanko, te pudełka które tam masz, wnosiłaś je z poprzedniego miejsca czy znalazłaś w mieszkaniu?
hej, zatrzymajmy się. dwa lata temu przeprowadzka, kilka miesięcy przerwy a potem zaczęło się. to jest idealny czas na to żeby dom 'osiadł', zawiasy się trochę poluzowały, podłoga zaczęła pracować inaczej. sorry ale to jest najprostsze wyjaśnienie i nikt go tu porządnie nie rozwinął
budynek jest stary, tak, kamienica. podłogi drewniane. zawiasów nikt nie sprawdzał bo szczerze to nam to do głowy nie przyszło. hmm. ale czy zawiasy tłumaczą że otwiera się zawsze do jakiegoś miejsca i się tam zatrzymuje, nie trzaska, nie skrzypi, tylko po cichu staje otwarta?
to jest ważny szczegół. że się zatrzymuje, nie trzaska ani nie kołysze. to trochę komplikuje hipotezę zawiasową, bo luźne zawiasy raczej dają niekontrolowany ruch, nie takie precyzyjne zatrzymanie w miejscu. choć wciąż możliwe że podłoga jest lekko pochylona i szafa po prostu idzie do naturalnego punktu równowagi
