Nie wiem jak to opisać, żeby nie brzmiało jak z horroru, ale spróbuję. Kilka tygodni temu miałem u siebie imprezę, było ze dwadzieścia parę osób. Fajny wieczór, dużo śmiechu, normalka. Problem zaczął się jakieś dwa tygodnie później, kiedy rozmawiałem z kumplami o tym wieczorze i wszyscy zgodnie mówili, że była taka jedna osoba... ale nikt nie wiedział kto to był. Nikt go nie zaprosił, nikt nie wiedział jak miał na imię. Kilka osób twierdziło że go widziało, gadało z nim nawet, ale żaden szczegół się nie zgadzał. Jeden mówił że był wysoki i ciemny, drugi że niski i rudy. Wtedy sięgnąłem po zdjęcia z tamtej nocy. Na kilku fotkach wyraźnie coś jest nie tak - jakieś zamazanie, rozmazana sylwetka w tle. Ale na żadnym nie ma wyraźnej twarzy tej osoby. Na jednym zdjęciu widać czyjąś rękę na moim ramieniu, ale nie ma do niej ciała. Najdziwniejsze jednak jest to co się stało potem. Dostałem SMS z numeru którego nie znałem, jedna wiadomość: 'Dobrze się bawiłeś'. Zadzwoniłem do operatora zapytać kto to, a pani mi powiedziała, że ten numer nigdy nie był aktywowany. Żaden abonent, nigdy. Czy ktoś miał coś podobnego?
Czekaj, czekaj. Mówisz że operator potwierdził że numer nie istnieje? Masz jakiś dowód, screenshot tej wiadomości? Bo to jest albo coś bardzo poważnego albo ktoś robi ci kawały.
Mam ciarki czytając to. U mojej mamy w domu lata temu zdarzały się podobne rzeczy, ktoś widoczny tylko kątem oka, a na zdjęciach nic. Ale żeby wiadomość... to mnie przeraziło. Mietku, powiedz mi jedno - jak się czułeś tego wieczoru? Czy było jakieś dziwne napięcie, coś nieokreślonego, jakiś dyskomfort?
To jest klasyczny przypad tego co nazywa się bytem rezydującym albo obserwatorem. Nie zawsze są złośliwe, czasem po prostu chcą uczestniczyć. Ale ta widomość to już inny poziom, normalnie takie byty nie komunikują się w ten sposób. Mietku, czy ten dom ma jakąś historię? Ile lat mieszkasz w tym miejscu?
To rozbieżne opisy są dla mnie najbardziej znaczące z całej tej historii. Jeśli byt próbuje się zamanifestować w ludzkiej świadomości, często robi to niespójnie, bo tak naprawdę nie ma fizycznej formy tylko ją pożycza od każdego obserwatora z osobna. Każdy widzi to czego mózg potrzebuje żeby to zrozumieć. Mietku, jedno pytanie - kto zrobił te zdjęcia z rozmazaną sylwetką? Jedna osoba czy różne?
Przepraszam że wchodzę, ale ta wiadomość SMS mnie dosłownie zmroziła. Mówisz że operator potwierdził że numer nigdy nie był aktywowany, ale wiadomość jest w twoim telefonie? Czy to w ogóle technicznie możliwe? Bo jakby to działa, skoro numer nie istnieje?
Słuchajcie, te dwa elementy razem, zanikanie z pamięci i zbiorowej percepcji plus kontakt przez niemożliwy kanał, to według mnie nie jest przypadkowa aktywność. To wygląda jak coś z intencją. Nie mówię że złą, ale z intencją. Fraida, ty miałaś więcej doświadczeń z takimi obserwatorami, czy to jest typowe że się odzywają po fakcie?
Przepraszam, ale chcę zapytać o coś przyziemnego zanim pójdziemy za daleko w stronę bytów i kontaktów. Czy sprawdzałeś czy ktoś z zaproszonych nie przyprowadził kogoś bez zapowiedzi, a teraz po prostu się wstydzi przyznać? Bo ta historia z pamięcią może mieć bardzo banalne wytłumaczenie - ktoś przyprowadził znajomego, tamten zachowywał się dziwnie, wszyscy woleliby zapomnieć. A zdjęcia... aparaty robią różne dziwne rzeczy przy złym oświetleniu.
Alinka ma rację w jednym, warto nie zakładać od razu że wszystko jest ze sobą powiązane. Ale statystycznie rzecz biorąc, dwa tak rzadkie zdarzenia w krótkim czasie w tym samym miejscu i dotyczące tej samej nocy... to byłby niezwykły zbieg okoliczności. Mietku, czy próbowałeś zebrać wszystkich uczestników imprezy i porozmawiać o tym razem, w grupie? Ciekawe czy wersje by się zmieniały gdy słyszą siebie nawzajem.
To co opisujesz z wiadomością, numer nieaktywny ale SMS dochodzi, to nie jest pierwsza taka historia jaką czytam. Pamiętam gdzieś temat sprzed roku, może dwóch, gdzie ktoś opisywał coś bardzo podobnego. Czy ta wiadomość była dokładnie tymi słowami 'Dobrze się bawiłeś'? Pytam bo gramatyka jest ważna, czy to był tryb oznajmujący, pytający, czy może coś jeszcze?
Niestety nie mam linka, to było dawno i nie zapisałam. Pamiętam tylko że tamta osoba pisała że numer wyglądał normalnie, wiadomość była krótka i że operator też mówił że numer nieaktywny. Ale nie pamiętam jak się skończyło, czy w ogóle się skończyło. Mietku, a czy ta wiadomość przyszła o konkretnej porze? Dnia, nocy?
Pora doby jest bardzo istotna. Szczególnie godziny między drugą a czwartą w nocy mają specyficzne znaczenie jeśli chodzi o aktywność paranormalną, to nie jest tylko legenda miejska, dużo relacji to potwierdza. Ale też nie przesadzajmy, wiadomość w środku dnia też by była dziwna w tym konteście.
Chwileczkę, to zmienia bardzo dużo. Wiadomość przyszła w trakcie, kiedy ta osoba była tam fizycznie, albo... w każdym razie była obecna. I pyta 'Dobrze się bawisz?' jakby wiedziała że jesteś na imprezie. To nie jest przypadkowe zdanie, to jest kontakt w czasie rzeczywistym. Mietku, czy ktokolwiek z gości widział żebyś sprawdzał telefon w tamtym momencie?
Boże, to jest niesamowite. Więc ta osoba mogła wysłać tę wiadomość stojąc trzy metry od Ciebie i Ty nawet nie wiedziałeś? To mnie przechodzi.
Pomijając na chwilę technikalia, ten timing mnie uderza zupełnie inaczej. Jeśli wiadomość przyszła w trakcie i pytała o zabawę, to brzmi jak ktoś kto chce żebyś go zauważył. Ktoś albo coś co chce być potwierdzone, dostrzeżone. Fraida, czy spotkałaś się z takim wzorcem szukania potwierdzenia własnego istnienia?
A ja mam inne pytanie do Mietka. Wróćmy do zdjęć, bo myśmy jakoś od nich odeszli. Mówisz że ta osoba najpierw była na zdjęciach a potem zniknęła. Czy to się stało na raz, czyli pewnego dnia patrzysz i jej nie ma, czy stopniowo, jakby blaknęła?
Mam pytanie może głupie, ale czy ktoś zrobił zrzut ekranu tych zdjęć zanim ta osoba zniknęła? Albo wysłał gdzieś, na Messenger, na WhatsApp? Bo te platformy często przechowują własne kopie i nie synchronizują się z galerią telefonu.
To może być bardzo ważne. Alinka trafiła w sedno, jeśli gdzieś jest kopia sprzed zmiany, to mamy dowód że cokolwiek się stało, stało się z plikami a nie z Twoją pamięcią. Albo odwrotnie, jeśli na kopii też jej nie ma, to mamy inny rodzaj informacji.
No właśnie, sprawdź te Messengery jak najszybciej. Ja bym już dawno przeszukała wszystko co mam. Mietku, a macie może jakąś grupę z tej imprezy na WhatsAppie albo coś? Bo może ktoś wrzucił zdjęcie do grupy i tam jest kopia?
Słucham Was i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Wszyscy zakładamy że to coś zewnętrznego, jakiś byt, jakaś siła. Ale co jeśli to dom, nie gość? Mietku, czy w tym domu działy się kiedyś wcześniej jakieś dziwne rzeczy? Nie musisz znać całej historii budynku, ale czy coś czułeś, słyszałeś?
Blok nie wyklucza niczego. Budynki nie muszą być stare żeby mieć swoją historię, a ziemia pod blokiem może być stara. Ale nie to mnie teraz interesuje. Mietku, wróćmy do tej osoby, do jej wyglądu. Mówisz że różni ludzie opisywali ją różnie. Czy był jakiś element który powtarzał się u wszystkich, coś co każdy zapamiętał tak samo?
Ta zbieżność z boku jest dla mnie kluczowa. Mietku, powiedz mi jeszcze jedno, czy kiedy ktoś próbował do tej osoby podejść albo z nią porozmawiać, to się udawało? Czy może jakoś tak wychodziło, że jednak nie podchodzili?
Właśnie sprawdziłem Messengera. Wysłałem siostrze trzy zdjęcia tamtego wieczoru. Na dwóch jest tylko tło i reszta gości. Na trzecim jest dziwna rozmazana plama przy ścianie, w miejscu gdzie stała ta osoba. Ale jej nie ma. Siostra mówi że jak jej wysyłałem to nie zwróciła uwagi, bo myślała że to po prostu nieudane zdjęcie.
Czekaj, rozmazana plama to jest coś. Czy ta plama ma jakiś kształ czy jest zupełnie bezkształtna? Bo to moze być artefakt aparatu albo może być cos innego. Rozmazanie w konkretnym miejscu gdzie stał człowiek to nie jest zwykly błąd optyczny.
To jest bardzo ważna informacja. Plama sugeruje że coś tam jednak było, skoro aparat zareagował na to miejsce inaczej niż na resztę kadru. Czy możesz wysłać to zdjęcie na prywatną, bo chciałbym zobaczyć jaki to dokładnie typ rozmazania?
Rozmazana plama w miejscu gdzie stała postać to mi od razu przywodzi na myśl coś konkretnego. Są opisy przypadków gdzie urządzenia rejestrują obecność jako zakłócenie, nie jako wyraźny obraz. Jakby coś było, ale nie do końca. Mietku, czy ta plama jest w centrum kadru czy przy krawędzi?
Jak reszta jest ostra a jedno miejsce rozmyte, to naprawdę nie jest zwykłe drżenie ręki. Przy drżeniu ręki całe zdjęcie by było rozmazane albo przynajmniej równomiernie. To brzmi jak coś skupionego w jednym punkcie.
