To co opisujesz, to że zimno jest przed krokami, to chyba ten najdziwniejszy szczegół ze wszystkiego co powiedziałaś. Bo to by znaczyło że jesteś już jakoś przytomna zanim to się zaczyna, skoro to czujesz w tej kolejności.
Klimcia, czy to zimno wybudza cię ze snu, czy jesteś już wcześniej na granicy jawy i snu? Próbuję zrozumieć czy to zimno jest pierwszym sygnałem że coś się dzieje, czy możliwe że już budziłaś się wcześniej i po prostu tego nie pamiętasz.
Czy to sparaliżowanie to jest takie że w ogóle nie możesz się ruszyć, czy raczej że się boisz i dlatego nie ruszasz? Bo z tego co czytałam to przy paraliżu sennym człowiek dosłownie nie może poruszyć ciałem, a nie tylko się boi.
To jest klasyczny opis paraliżu sennego, ciało jest jeszcze w atonia mięśniowej charakterystycznej dla fazy REM, a świadomość już się włączyła. Mózg w tym stanie dosłownie produkuje halucynacje czuciowe żeby uzupełnić brak bodźców z unieruchomionego ciała. Klimcia, nie bagatelizuję tego co czujesz, ale to co opisujesz jest podręcznikowe.
...bo to że paraliż senny ma mechanizm neurologiczny, nie wyklucza pytania dlaczego u konkretnej osoby. To trochę jak z gorączką, wiemy że to cytokiny i termoregulacja, ale nadal pytamy co wywołało infekcję. Ametystia ma rację że to są dwa osobne pytania.
Klimcia, wróćmy do tej sekwencji bo to ważne. Zimno, potem kroki od stóp, potem ciężar na piersi. Czy ten ciężar zawsze zatrzymuje się w tym samym miejscu, czy przesuwa się, czy jest stały?
Środek klatki piersiowej to czakra serca albo tuż nad nią w kierunku gardła. Klimcia, czy jak ten ciężar jest już na piersi, masz też jakieś trudności z oddychaniem, czy to bardziej ucisk bez wpływu na oddech?
To z tym oddechem brzmi naprawdę nieprzyjemnie. Klimcia, czy po tym jak to mija i w pełni się budzisz, czujesz coś fizycznie w piersi, jakiś ból albo ucisk który zostaje?
Ten fizyczny ślad który zostaje to mnie zastanawia. Bo przy paraliżu sennym z tego co czytałem nie powinno być czegoś takiego po fakcie. Jasiek, masz jakiś komentarz do tego?
Klimcia, ile razy mniej więcej to się zdarzyło do tej pory? Bo z tego co piszesz to niekoniecznie jest jakiś jednorazowy incydent.
Dwa miesiące po wprowadzeniu to ciekawy szczegół. Klimcia, czy w mieszkaniu było cokolwiek zostawionego przez poprzednich lokatorów, jakieś przedmioty, meble, cokolwiek czego nie przyniosłaś sama?
Stare meble, szczególnie te które przez długi czas stały w jednym miejscu, mogą być nośnikami energii po poprzednich właścicielach. Nie mówię że regał jest przyczyną, ale czy ten regał stoi po tej samej stronie łóżka co okno, od którego zaczyna się ta sekwencja kroków?
Ja bym chyba po prostu wystawiła ten regał za drzwi i sprawdziła czy coś się zmieni. Trochę prymitywne podejście ale wydaje mi się że to byłby najprostszy test.
To zależy jak regularne są te epizody. Klimcia pisała że mniej więcej co kilka tygodni, więc przynajmniej miesiąc obserwacji by był potrzebny. Ale Wrotycz, mam pytanie do ciebie, czy przy przeniesieniu mebla nie warto by też jakoś oczyścić miejsce po nim? Bo jeśli coś rzeczywiście się przy nim gromadziło, to ślad może zostać nawet bez regału.
Z tym kadzidłem to ostrożnie, bo nie każde ma sens w tym kontekście. Klimcia, masz w domu jakiekolwiek zioła, szałwię, kadzidła, cokolwiek? Pytam bo jeśli nie, to lepiej nie kupować byle czego na szybko.
Sandałowe może być okej, sandałowiec ma dość długą historię stosowania przy oczyszczaniu przestrzeni. Ale powiedz mi, Klimcia, ten regał, czy kiedykolwiek przy nim stałaś dłużej, na przykład coś szukałaś w środku, i czułaś cokolwiek dziwnego? Chodzi mi o jakikolwiek dyskomfort, ziębienie, niepokój, cokolwiek.
To co Klimcia pisze o tym dopasowywaniu przez mózg jest ważne i uczciwe z jej strony. Efekt potwierdzenia może tu mocno działać, jak już zaczniemy szukać, to znajdziemy. Nie mówię że nic nie ma, ale warto to wziąć pod uwagę zanim wyciągniemy wnioski o regale.
Mnie bardziej ciekawi to co Klimcia powiedziała wcześniej, że to zaczęło się dwa miesiące po wprowadzeniu, a nie od razu. Jeśli regał był tam od pierwszego dnia i nic się nie działo przez te dwa miesiące, to może jednak nie regał jest przyczyną, a coś innego?
Czyli po prostu więcej przebywałaś w tym pokoju i zaczęłaś to odczuwać? To może być coś co było tam cały czas, tylko wcześniej spędzałaś tam tylko noce?
To co mówisz o unikaniu sypialni w ciągu dnia jest dla mnie ważnym sygnałem. Nie zawsze musi to być coś zewnętrznego, ciało i podświadomość często wyczuwają coś zanim głowa to nazwie. Czy ktoś kiedyś u ciebie spał w tej sypialni poza tobą? Znajomi, rodzina?
Czytam ten wątek od początku i zastanawiam się, czy ktoś pytał wcześniej właściciela o historię mieszkania? Nie mówię tylko o poprzednim lokatorze, ale w ogóle, co się tam działo. Klimcia, czy rozmawiałaś z właścicielem o czymkolwiek więcej niż o tym regale?
Klimcia, a próbowałaś zapytać sąsiadów? Nie o samego lokatora, ale w ogóle, czy coś wiedzą o mieszkaniu. Sąsiedzi często wiedzą więcej niż właściciel mówi.
Dobry pomysł, ale wróćmy do tej zmiany o której mówiła Klimcia, bo to mnie nie daje spokoju. Powiedziała że zaczęła pracować zdalnie i więcej przebywać w domu. Tylko nie wyjaśniło to tej luki dwóch miesięcy, bo stres przeprowadzkowy był od początku, a praca zdalna zaczęła się po. To dwie różne rzeczy.
Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Znaczy, że mój własny stres mógłby powodować te epizody? Nie jakiś zewnętrzny powód tylko ja sama?
Budzę się czasem, ale myślałam że to normalne. Raz czy dwa w nocy, niekoniecznie przy epizodach. Zasypianie bywa trudne, dużo myślę przed snem.
To brzmi jak dość płytki sen ogólnie. Klimcia, a te epizody, czy zawsze zdarzają się o podobnej porze? Na przykład kilka godzin po zaśnięciu czy raczej nad ranem?
Środek nocy to jest akurat ten moment kiedy cykl snu jest najgłębszy, coś koło trzeciej, czwartej. Podobno to też godzina, kiedy aktywność jest największa. Nie mówię że to cokolwiek dowodzi, ale interesujące że akurat wtedy.
